facebooktwitteryoutube
Aktualności - 15 Paź, 2018
- 2 komentarze
Trzecie urodziny bloga. Wabi-Sabi – moja filozofia.

15. października 2018 roku. Dzisiaj kończę trzy lata jako bloger. Jutro rozpocznę czwarty. Na głębsze podsumowanie, analizy i plany, przyjdzie czas pod koniec roku. Dzisiaj pragnę się podzielić moją filozofią jako blogera, która – w pewnym sensie – przejawia się w każdym moim wpisie.

Nie jest to filozofia, którą ja wymyśliłem. Zrobiono to znacznie wcześniej, w Japonii. W dużym stopniu odzwierciedla ona to, czym jest las i przyroda oraz my, bowiem jakkolwiek się zamurujemy i wylejemy betonem, zawsze będziemy częścią przyrody, ze wszystkimi jej procesami, która zachodzą bezustannie.

PIĘKNO NIEDOSKONAŁOŚCI

Sformułowanie „Wabi-Sabi” można przetłumaczyć jako „piękno niedoskonałości”, choć to o wiele więcej. Inspirację dla tej idei stanowi natura. W przyrodzie nic nie jest idealnie proste, wręcz przeciwnie – „naturę zbudowano na asymetrii”, jak powiedział Antoni Gaudi – kataloński architekt . W świecie naturalnym próżno też szukać perfekcji, jak zauważył Budda – wczorajszy zielony liść dziś usechł lub nawet spadł z drzewa.

Wnętrze starego drzewa to istota filozofii Wabi-Sabi

To wszystko zawiera się w filozofii wabi-sabi będącej filarem japońskiej estetyki, którą wyrażają w skrócie te trzy zasady:

TYLKO TO, CO NIEDOSKONAŁE, JEST PIĘKNE

Dlatego o wiele bardziej cenimy filiżankę o nierównym kształcie, chropowatą na powierzchni, a nawet pękniętą, niż symetryczną i nieskazitelną porcelanę.

TYLKO TO, CO NIEPEŁNE, JEST PIĘKNE

W przyrodzie nic nie ma końca, wszystko znajduje się w ciągłej budowie, podobnie jak ludzka dusza. Ten, kto sądzi, że ukończył hartowanie i szlifowanie ducha, jest bez wątpienia najmniej oświecony. Z tego samego powodu mistrzowie kaligrafii kreślą pędzlem symbol okręgu enso, nie zamykając go. Jest piękniejszy bez domknięcia – tak jak życie.

TYLKO TO, CO ULOTNE, JEST PIĘKNE

Wszystko w naturze rodzi się i umiera. W tym tkwi dramat, ale także piękno. Gdyby coś trwało wiecznie, nie docenilibyśmy tego. Zwiędły liść, który zaraz ma spaść z drzewa, to obraz pełen poezji, ponieważ ujmuje istotę życia: kochamy tylko to, co możemy stracić.

Etymologicznie wabi-sabi składa się z dwóch słów, które nawet oddzielnie trudno przetłumaczyć. Dwunastowieczny poeta Chōmei Kamo, autor znanych utworów waka, w ten sposób definiuje pierwszy człon tej zbitki wyrazów:

WABI to odczucie wywołane przez późne jesienne niebo, melancholia koloru, gdy wszystkie dźwięki zapadają w ciszę. Te chwile, których nasz umysł z jakiegoś powodu nie potrafi wyjaśnić, a łzy zaczynają bez opamiętania płynąć po policzkach.

Makato Ueda, emerytowany profesor literatury japońskiej Uniwersytetu Stanforda, w taki oto mglisty sposób dopowiada znaczenie tego zrostu dwóch terminów. Pierwotnie wabi znaczy „smutek niedostatku”. Jednak to nastawienie do życia, w którym człowiek rezygnuje z trudów życia i uczy się, jak odnaleźć pokój i zdrowie umysłu nawet w gorszych warunkach, krok po kroku zmieniało znaczenie. Sabi, początkowo koncepcja estetyczna, dziś jest ideą filozoficzną, pozostaje w intymnym związku z wabi.

Wabi-sabi to zatem estetyka tego, co smutne i ubogie, przynosząca nam zdrowie umysłowe. Prościej rzecz ujmując, to piękno niedoskonałości. Wielu osobom udaje się zyskać większy spokój umysłu, gdy pracują przy biurku, na którym panuje pewien nieład, niż gdyby siedzieli przy nienagannie uporządkowanym blacie, a każdy ich ruch groził zakłóceniem harmonii wszechświata.

Tak samo jak znoszone buty są wygodniejsze od nowych, przez które nabawimy się odcisków na stopach, tak to, co niedoskonałe, niepełne i nietrwałe, zapewnia nam równowagę wzorowaną na naturze.

Andrew Juniper podsumowuje to następująco:

Wabi-sabi to intuicyjne docenienie ulotnego piękna świata fizycznego, które odzwierciedla nieodwracalny nurt życia w świecie duchowym. To zrozumienie urody kryjącej się w tym, co skromne, nieokrzesane, nieidealne, a nawet dekadenckie; to estetyczna wrażliwość, dzięki której odkrywamy melancholijne piękno w nietrwałości wszystkiego.

Źródło: Shinrin YokuJapońska sztuka czerpania mocy z przyrody; Héctor García, Francesc Miralles

MÓJ BLOG JAK LAS

Kierując się filozofią wabi-sabi, zarówno w życiu osobistym, jak i na blogu, nie zależy mi na perfekcji i nieskazitelności. Mój blog, straciłby wówczas niespokojnego ducha spontaniczności natury i szczerości. Nie oznacza to, że się nie rozwijam. Przeciwnie – Paweł Lenart jako początkujący bloger w 2015 roku i Paweł Lenart obecnie to na pewno progres i rozwój. Tylko głupiec powie, że osiągnął mistrzostwo i nie musi się już rozwijać.

Rozwój – tak, ale nie za wszelką cenę i mówię zdecydowane NIE perfekcjonizmowi w każdym calu. Nie napisałem artykułu, którego nie można by napisać lepiej. I nie napiszę. Podam Ci wspaniały przykład, jak filozofia wabi-sabi na mnie wpływa. Miałem w tym roku okazję gościć w dwóch domach. Obie rodziny to moi dobrzy znajomi. Jedna mieszka pod lasem, w starym, poniemieckim domku. Druga – w ekskluzywnym domu, gdzie przepych i bogactwo płynie ze wszystkich stron.

W pierwszym domku, bluszcz wije się na zewnątrz, z tyłu jest część zaniedbanego ogrodu, trawa jest rzadko przycinana, a na dachu widać kępki mchu. Pozorny nieporządek jawi mi się jako coś bardzo bliskiego, ciepłego i pozytywnie wibrującego. W domu jest czysto i schludnie, ale bez przesady. Czasem jakichś rupieć wystaje z kąta, czasami stary mebel przyciąga uwagę ubytkami  i zębem czasu. Czułem się w nim znakomicie.

Drugi dom to perfekcjonizm. Tuje wokół przystrzyżonego idealnie trawnika, dużo wolnej przestrzeni, nienaganny podjazd do garażu, pięknie zrobione ogrodzenie, a w środku domu tak czysto, przejrzyście i kryształowo, że strach usiąść. Perfekcjonizm i nadmierne „wygłaskanie” tej chałupy zabija ducha natury. Nawet znajoma rodzina siedzi w nim jak na szpilkach bo trzeba non stop uważać, żeby coś nie zabrudzić, uszkodzić, itp. Czułem tam duży dyskomfort. Pomimo bogactwa materialnego i „wypasionego” sprzętu za diabła nie chciałbym tam mieszkać i zamieniłbym ten domek na bardziej „roztrzepany” bez wahania.

Dlatego mój blog pozostanie wierny naturze i filozofii wabi-sabi bo to jest dla mnie najbardziej niezwykłe, święte i inspirujące. Każda chwila spędzona w lesie już się nie powtórzy. Każdy krok po lesie będzie inny niż ten wcześniejszy. Każde drzewo jest inne, a im ono jest starsze, bardziej dziuplaste, zagrzybione, powyginane i powykręcane, pokryte mchami i porostami, tym piękniej i dosadniej ujmuje ono istotę wabi-sabi. Każdy mój filmik czy zdjęcia, zawsze mogłyby być lepsze. Ale nie będą. Bo tak naprawdę, perfekcjonizm lasu tkwi w jego ciągłym przeobrażaniu się i pięknie niedoskonałości. Nawet idealnie posadzony przez leśników las gospodarczy, pozostawiony samemu sobie, rozjuszy pierwiastek dzikiego i jakże wspaniałego chaosu wabi-sabi. ;)) 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • krzysiek z lasu //20 Paź 2018

    Cześć Paweł!
    Przeczytałem z zapartym tchem. Nigdy wcześniej nie słyszałem o Wabi-Sabi a mimo to po przeczytaniu Twojego artykułu stwierdziłem że ta filozofia towarzyszy mi odkąd pamiętam, i to w każdej dziedzinie. I taka myśl przyszła mi do głowy – czy to nasze myślenie, odczuwanie i postrzeganie otaczającego nas świata tworzy różne filozofie, takie jak np. Wabi-Sabi, czy to te nazwane już filozofie tworzą nas i nasze postrzeganie świata???
    Pozdrawiam 😉

    • Paweł Lenart //20 Paź 2018

      Odpowiedź jest prosta Krzysiek – i jedno i drugie. 😉
      Serdeczności i Darz Grzyb! 😉