facebooktwitteryoutube
Aktualności - 05 maja, 2018
- brak komentarzy
Tour De Las & Grzyb 2018 start!

Piątek, 4. maja 2018 roku. Uroczyście – pośród borów, zagajników, pól, łąk, oczek wodnych, młodników, starodrzewia, licznych leśnych dróg i w towarzystwie wszechobecnej Królowej Życia – najpiękniejszej z Leśnych Dam – Pani Wiosny, rozpocząłem Tour De Las & Grzyb 2018. To mój 31. regularny sezon grzybowy odkąd połknąłem sosnę i zjadłem surowego prawdziwka (tak niektórzy powiadają). ;))

Czwarto-majowy pochód przez Lasy Wzgórz Twardogórskich nie przyniósł mi wprawdzie zbioru pierwszych prawdziwków, ale za to znalazłem całkiem spore stanowisko żółciaka siarkowego. Postanowiłem nakręcić krótki filmik, inaugurujący sezon i ukazujący w naturalnym środowisku tego ciekawego, żarówiasto-żółto-pomarańczowego grzyba, którego można wcinać jak kotlety w młodym stadium.

Jak co roku na początku sezonu, stawiam sobie pytania: Jak ukształtuje się ten sezon? Czy opady będą wystarczające? Czy będzie pierwszy, lipcowy lub sierpniowy wysyp grzybów? Wreszcie – czy na jesieni będzie co najmniej tak dobrze, jak w zeszłym roku? Myśli się kotłują, las napędza tajemnicę a dusza pragnie fruwać od boru do boru. ;))

To wszystko przed nami. Śledzenie sum opadów, rozkładu temperatur, czytanie relacji z leśnych wypraw grzybiarzy z naszego, jak i innych województw. Wreszcie – osobiste wypady i rekonesanse, podnoszące poziom endorfin do wartości przekraczających dopuszczalne normy. Pasja lasu i grzybobrania już dawno wyłamała u mnie granice zdrowego rozsądku i jest mi z tym niezmiernie przyjemnie. ;))

Sytuacja grzybowa na początku tego sezonu na Wzgórzach Twardogórskich jest słaba. Od kilku miesięcy tereny te borykają się z niedoborem opadów według norm trzydziestoletnich. Praktycznie bezśnieżna zima (poza półtoratygodniowym incydentem marcowym) i bardzo ciepły, w przewadze suchy kwiecień nie dają podstaw do pobudzenia grzybowego świata.

Poza stanowiskiem żółciaka i bardzo nielicznych stanowisk czernidłaków błyszczących, można podziwiać wyłącznie huby na drzewach. W lasach jest mocno sucho i to w zasadzie wszystko tłumaczy brak perspektyw na majowe ceglasie, usiatki, koźlarze lub kurki. Ale spokojnie. Nie nakręcajmy się negatywnie na początku maja. Przed nami wiele miesięcy i wszystko może się zdarzyć. I mam nadzieję, że się zdarzy – na grzybowy plus oczywiście. ;))

Jako ciekawostkę można dodać, że czernidłaki błyszczące są jadalne (według Wikipedii), ale tylko młode okazy, prawdopodobnie jednak grzyb jest trujący w połączeniu z alkoholem etylowym. Czyli pod wódeczkę lepsze maślaczki lub podgrzybki. ;)) Według innych autorów posądzanie go o trujące własności w połączeniu z alkoholem jest bezzasadne. A jednak. Stachu z Rychem testowali i nic im nie było. ;)) Ja ich nie zbieram i nie spożywam.

Woda w rowach jeszcze płynie. Jednak nie we wszystkich. Niestety, jest jej wyraźnie mniej niż było dokładnie miesiąc temu, w dniu 4. kwietnia, kiedy także włóczyłem się po Wzgórzach. Czyli mamy właściwie czwartą wiosnę z rzędu, która na tych terenach zapisuje się jako sucha. Na razie perspektywy opadowe do połowy maja są – mówiąc delikatnie – liche. ;((

Kwiecień – najcieplejszy w historii pomiarów i jednak w przewadze suchy zrobił dwie rzeczy. Obniżył poziom wody. To po pierwsze. Po drugie – spowodował wręcz niebywałą eksplozję wiosny. Wegetacja jest na moje oko – około 2-3 tygodnie do przodu. W zeszłym roku o tej porze, bukowińskie dęby były jeszcze łyse. Teraz większość z nich ma już liście.

Woda, ciepło i promienie słoneczne. Odwieczna energia zasilająca największy cud naszej planety – życie. Jakże nie przystanąć na chwilę i nie nakarmić zmysłów tymi widokami? Najczystsza energia z leśnej Świątyni. Taki leśny max Red Bull dla ciała i duszy. ;)) Obecnie warto obejrzeć to, co dzieje się tuż pod powierzchnią tafli wody.

Tysiące kijanek pływa w licznych grupach, kotłując się przy brzegu wśród wodnych roślin i resztek tego, co spada z przybrzeżnych drzew. Ile tych żyjątek może pomieścić leśne bajorko? Jak zwinnie się poruszają i z jaką gracją pokonują centymetry wody, która jest dla nich domem i schronieniem. Dla mnie jest to wspaniały widok. Organizacja ruchu o której człowiek może tylko pomarzyć. Nie ma ofiar, wyprzedzania, wypadków, nieporozumień czy kłótni. Miliony małych żyjątek tworzących poukładaną społeczność.

Podczas wycieczki, na jednej z leśnych dróg, życie wypełzło mi na drogę. To padalec. Miniaturka węża czy parodia jaszczurki? ;)) Mówi się o nim, że ma „uwstecznienie kończyn”. Poluje głównie na ślimaki nagie (a więc jest sprzymierzeńcem grzybiarzy) i dżdżownice. Nie jest zbyt szybki. Porusza się, wykonując wężowate ruchy ciała. 

Kolejne życie drzemało sobie przy zadrzewieniu śródpolnym i wydarło co sił w nogach na mój widok. Zdążyłem to życie jeszcze sfotografować. Piękny, dostojny bażant. Mogę śmiało stwierdzić, że to życie jest nie tylko niezwykle różnorodne i piękne, ale też bardzo szybkie. Za szybkie. I dlatego tak warto je docenić i podziwiać.

Życie fenomenalnie prezentuje się na drzewach. Drzewa w wiosennej odsłonie magnetyzują, hipnotyzują i wylewają na las hektolitry nadziei, piękna, harmonii i majestatu. I choćbym miał pęknąć, piję te widoki ile się da. ;)) Po leśnym upojeniu, należy się leczyć tym, co spowodowało to upojenie. Czyli… Następną wycieczką do lasu. ;))

Życie na drzewach. Życie w ściółce. Życie na liściach i pod ściółką. W przestworzach i koronach drzew. W wodzie, na łąkach i polach. W każdej części lasu. Jego zaułku, zakręcie i na prostej. Nawet w martwym i zbutwiałym drewnie. Tyle prawię o życiu. O leśnym życiu. O tym, że nie ma takiego miejsca w wiosennym lesie, gdzie życie nie zdominowało przestrzeni.

Temu życiu należy się z naszej strony SZACUNEK. Do każdej żywej istoty i do nas samych. Jak to jest w praktyce, wolę – w uroczystym, inaugurującym nowy sezon grzybowy wpisie nie pisać. W zamian, pozwolę sobie zacytować słowa Pawła Czekalskiego z piosenki „Lasu trzeba mi”:

„bo las był kiedyś dla wielu z nas
domem, jedyną miłością i schronem
bo inaczej skąd w nas pamięć elfich ras,
my chcemy do gwiazd bo niebem kiedyś był nasz dach

lecz czas wepchnął wielu z nas do miast
lecz korzenie przecież zostawiliśmy tam
gdzie był prawdziwy świat.
Nocami płaczemy czasami”

Chodząc po lesie, pomyśl nad sensem tego przesłania… Życzę Ci wspaniałego sezonu grzybowego! Na jego początek nagrałem cztery filmiki. Pierwszy – ukazujący magię wiosennych terenów Wzgórz Twardogórskich z wybitną muzyką Petera Gundry. Na drugim filmiku opowiadam o żółciakach siarkowych i rozpoczętym Tour De Las & Grzyb 2018.

Trzeci filmik to wiosenna odsłona oczka wodnego – oazy wyciszenia i spokoju w leśnych gęstwinach. Czwarty filmik to namiastka ptasich koncertów, które mają miejsce w majowym lesie. Link do filmików:

https://drive.google.com/tourdelas&grzyb2018

DARZ GRZYB! ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz