facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 31 maja, 2019
- brak komentarzy
Platan klonolistny „Wojownik”. Drzewo (dziecko) ulicy.

Platan klonolistny „Wojownik”. Drzewo (dziecko) ulicy.

Do tej pory, zaprezentowałem kilka wrocławskich platanów klonolistnych z kategorii: „och, ach, ech, jupi, super, full wypas, majstersztyk”, itp. Te określenia wyrażały emocje, a może przede wszystkim wspaniałość, dostojność i majestatyczność pokazywanych okazów.

Dzisiaj przedstawiam platana z zupełnie innej strony. Powyższe słowa zachwytu, ale nacechowane „dołująco”, a nie „podniośle”, także pasują do tego drzewa. Jest to wręcz „anty-platan”, w stosunku do przyjętego zwyczaju, że platany rozpatrujemy w kategorii majestatu i mocarności jego sylwetki i pokroju. 

To klasyczne „dziecko-drzewo ulicy”, o których tak pięknie i smutnie jednocześnie napisał Peter Wohlleben w „Sekretnym Życiu Drzew”. Rośnie przy ul. Bolesława Drobnera, bardzo blisko Mostu Uniwersyteckiego, a jeszcze bliżej starego, przypominającego zamek budynku, który był kiedyś aresztem…

I tak jak skazańcy oczekujący na wyrok, tak i „dziecko” ulicy w platanowym osobniku, kilkukrotnie był on „sądzony”, gdzie skazywano go na wyrok poprzez ścięcie. A jedyną jego „winą” jest to, że zachciało mu się rosnąć w „nieodpowiednim” miejscu, w którym ludzie, praktycznie pozbawili go sfery życia, ograniczając ją do śmiesznych centymetrów kwadratowych wokół pnia. 

Żeby kara była dotkliwsza i bardziej bolesna, podpalono wnętrze jego wypróchniałego i w znacznej części pustego pnia. Zmasakrowano jego konary, poprzez ich usunięcie lub znaczne przycięcie i generalnie zrobiono z niego dendro-Quasimodo, wystawiając go tym samym na „pośmiewisko” dla rosnących w pobliżu innych platanów, klonów, dębów i innych drzew.

OBWÓD PIERŚNICOWY

Tak zdeformowany pień, nastręcza trochę problemów przy odnalezieniu najmniejszego obwodu od podstawy pnia do wysokości 130 cm. Według moich, kilkukrotnych pomiarów, miejsce to znajduje się na wysokości 70 cm od podstawy pnia, na której drzewo ma 610,50 cm obwodu pierśnicowego, co jest wynikiem niezwykłym w tak kiepskich warunkach życia.

Kiedy przyjrzymy się drzewu bliżej i zaczniemy go rozpatrywać jako organizm, który za wszelką cenę chce przeżyć, nie skupiając się na jego „wadach”, zobaczymy w nim drzewnego lwa. Wojownika, któremu ucięto prawie wszystkie kończyny i zabrano broń, a on nadal, z ogromną determinacją, walczy na śmierć i życie, wykrzesując z siebie nieujarzmione i wręcz naddrzewne siły.

Poradził sobie z jednym z najpotężniejszych żywiołów Matki Natury – ogniem. Słabsze drzewo już dawno by przepadło w rozkładzie i uschło, ale nie wspaniały Wojownik, bo tak należy nazwać to niezwykle waleczne i niesamowite drzewo! 

Pod plątaniną pajęczyn i czarnych jak smoła ścian pustego pnia, wciąż płyną wiązki życia – tkanki, które zaopatrują resztki korony w składniki odżywcze i wodę. Czyż to nie jest wyjątkowe i zachwycające? 

W porze zimowej, może wydawać się, że oto stoi przed nami kikut starego, zdeformowanego drzewa, które pewnie jest już martwe. Jednak, gdy tylko dzień pokona długością noc, a w końcu wiosna przegoni zimę, „Wojownik” rozpoczyna walkę o kolejny sezon wegetacyjny!

Wypuszcza pąki, pędy odroślowe i silne pędy regeneracyjne (reiteraty), wyglądające jak nowe, młode drzewo! I oto okazuje się, że ów kikut i dendro-Quasimodo to tak naprawdę prawdziwy Mistrz przetrwania w fatalnych warunkach do życia. To wzór waleczności i determinacji!

Bardzo słusznie napisał o nim dr inż. Piotr Tyszko-Chmielowiec z wrocławskiej Fundacji Eko-Rozwoju, że „drzewo to pokazuje, co potrafią platany”! Kiedy mają dużo miejsca i mogą rosnąć swobodnie, zachwycają nas rozłożystą i atletyczną sylwetką. Lecz kiedy trzeba walczyć o przetrwanie, liczy się siła woli i hart ducha, a nie majestat!

Wielkość platana, wcale nie musie być wyrażona w jego rozmiarach. Platan „Wojownik” jest obecnie karłem w porównaniu do najpotężniejszych i najwyższych, wrocławskich platanów. Ale walecznością i wolą życia przerasta je wszystkie razem wzięte!

Imponuje też obwodem pnia, który należy do jednych z najgrubszych wśród tego gatunku we Wrocławiu. Czyż wśród ludzi tak często nie bywa, że najwięksi mocarze i wojownicy, są raczej skąpi wzrostem? ;)) Historia to nie raz potwierdziła.

Tak o drzewach „dzieciach ulicy” napisał Peter Wohlleben: „Przycięta korona oznacza dotkliwy cios dla korzeni. Ich wielkość jest optymalnie dostosowana do nadziemnych organów. Gdy więc usunie się dużą część konarów, a przez to ograniczy fotosyntezę, odpowiednio duży procent części podziemnych umrze z głodu.

W ich martwe zakończenia i w miejsca cięć na pniu wnikną teraz grzyby, które łatwo się rozprawią z napowietrzonym, szybko wytworzonym drewnem. Już po paru dekadach, czyli w tempie dla drzew błyskawicznym, wewnętrzna zgnilizna zaczyna być widoczna na zewnątrz.

Obumierają całe połacie korony, wobec czego zarząd zieleni miejskiej wycina je, by usunąć potencjalne zagrożenie dla spacerowiczów. W miejscach po cięciu powstają dalsze ogromne rany. Naniesiona na nie maść ogrodnicza przyspiesza w wielu wypadkach proces rozkładu, bo pod spodem drewno pozostaje wilgotne – superwarunki dla grzybów!

W końcu pozostaje sam kadłub drzewa, który nie nadaje się do utrzymania i pewnego dnia zostanie ścięty. A ponieważ żaden krewniak nie pośpieszy z pomocą, pniak obumrze prędko i ostatecznie. Niedługo później posadzi się nowe drzewo i cały dramat zacznie się na nowo.

Miejskie drzewa to leśne dzieci ulicy. Te z nich, które posadzono bezpośrednio przy ulicach, najlepiej ukazują sens tego określenia”.

Gdyby porównać waleczność platana „Wojownika” z ulicy B. Drobnera do wrocławskich dębów, to najbardziej przypomina mi on „Dziadka” z Parku Szczytnickiego, którego walkę o przetrwanie obserwuję co roku i który – podobnie jak opisywany platan – zachwyca wojowniczym charakterem.

PODSUMOWANIE

Platan klonolistny „Wojownik” o obwodzie pierśnicowym wynoszącym 610,50 cm, który rośnie przy ul. B. Drobnera, w pobliżu Mostu Uniwersyteckiego to na pierwszy rzut oka stare, „zagubione”, wypróchniałe i kompletnie sponiewierane drzewo, z obciętymi konarami i wypalonym wnętrzem.

Jednak pod tą „maską” drzemie nieprzeciętna moc, chęć i siła walki. Niespożyte, życiodajne siły, tłoczą w nim wegetację, a efektowne pędy regeneracyjne (reiteraty), nierzadko każą się zastanawiać, czy to jeszcze to samo drzewo, czy jego „reinkarnacja” w koronie?

Kilkukrotnie uniknął ścięcia, pokonał też żywioł ognia i od wielu lat mierzy się z atomowym wręcz dla niego wrogiem, którym jest cywilizacja miejska. Gdyby drzewa umiały pisać książki, napisałyby legendę o wrocławskim „Wojowniku” – platanie (dziecku ulicy), który osiągnął coś nieosiągalnego…

Byłyby on doskonałym przykładem dla mniej wytrwałych drzew, które „trzęsą” się ze strachu przed złamaniem nawet niewielkiej gałązki lub z powodu obecności pięciu gąsienic na liściach. ;))

Co ma „powiedzieć” Wojownik, który kilkukrotnie uciekł przed katem, przeżył pożar, pokonał grzyby i radzi sobie nawet w więzieniu o bardzo zaostrzonym rygorze, bo tak trzeba nazwać sferę życia, w której przyszło mu żyć i którą prawie w całości zabetonowano!

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.