facebooktwitteryoutube
Aktualności - 10 Cze, 2017
- brak komentarzy
Perły dendroflory Wzgórz Twardogórskich. Tuzy cyklu 2016.

W piątek 16 czerwca, zaprezentuję pierwsze drzewo z cyklu Pereł Dendroflory Wzgórz Twardogórskich 2017. Zanim to nastąpi, napiszę za kilka dni artykuł wprowadzający w temat, czyli mówiąc w skrócie – wyjaśnię, po co to robię, w jakim celu, co mnie zainspirowało do stania się treehunterem i jakie wyzwania czekają na człowieka, który pragnie zostać łowcą drzew. W tym przypadku słowo „łowca” oznacza jak najbardziej coś pozytywnego. ;)) W pewnym sensie, profesja, czy też pasja ta jest w naszym kraju dosyć egzotycznym zagadnieniem, chociaż przede mną było już wiele wybitnych osobowości, które niezmiernie przyczyniły się do uświadamiania ludzi, jak piękne okazy dendroflory rosną w naszym kraju i dlaczego powinniśmy wszystko robić, aby je chronić i pieczołowicie zadbać o ich młodszych, przyszłych następców.

Dzisiaj proponuję przyjrzeć się jeszcze raz tuzom pierwszego cyklu PDWT. Wszystkie te dendrologiczne perełki odwiedziłem po zakończeniu poprzedniego cyklu i warto napisać o tym, co u nich słychać. ;))

DĄB SZYPUŁKOWY „STRASZYDŁO”. To od niego w zeszłym roku postanowiłem opisywać wyjątkowe drzewa lub ich grupy, które odnajduję podczas swoich leśnych wycieczek. Odznacza się bardzo krótkim pniem, dużą ilością konarów i „wzrokiem”, który powstał w wyniku obcięcia lub odłamania niektórych dolnych konarów, co powoduje, że ma się wrażenie, iż drzewo na nas patrzy. Jest to niezwykłe drzewo, które w otoczeniu bardzo się wyróżnia. Obwód pierśnicowy wynosi 376 cm, a stan zdrowotny sędziwego drzewa pogarsza się, co widać po przerzedzonej koronie i wielu suchych konarach. Nie do końca jestem przekonany, czy rzeczywiście jest to dąb szypułkowy, czy np. dąb węgierski. Sprawdzę to na pewno w najbliższym czasie.

DĄB SZYPUŁKOWY „CZUPIRADŁO”. Drzewo ma w obwodzie pierśnicowym tyle samo, co „Straszydło”, czyli 376 cm. Odznacza się bardzo „rozcapirzonym” ukształtowaniem gałęzi i bez wątpienia jest niezwykle intrygującym i wyróżniającym się tworem dendroflory. Stając naprzeciwko niego, można – przy odrobinie wyobraźni – porównać go do drzewnej ośmiornicy, która ma ochotę złapać nas swoimi mackami. ;)) Chociaż w dolnych częściach, drzewo ma sporo uschniętych gałęzi to korona zdaje się być w dobrym stanie. Jest dosyć zwarta z uwagi na konkurencję z lewej i prawej strony. Drzewo trochę straciło ze swojego rozcapirzenia ponieważ widać na nim kilka chirurgicznych cięć uschniętych „macek”. Niemniej nadal wygląda niesamowicie.

DĄB SZYPUŁKOWY „KRÓL BAGIEN”. Bez wątpienia to jeden z bardzo nielicznych tak okazałych dębów na Wzgórzach Twardogórskich. Wyróżnia się prawie „puszczańskim” pokrojem, czyli długi, prosty, kolumnowy pień, na którym pierwsze konary zaczynają się kilkanaście metrów nad ziemią. Rośnie w terenie, na którym można spotkać jeszcze kilka innych, sędziwych i starych dębów. Według mnie – ten teren powinien zostać przekształcony formalnie na rezerwat, chociażby częściowy, aby zachować unikatowość fauny i flory tego niezwykłego miejsca. Król Bagien ma 515 cm obwodu pierśnicowego, masywną, dobrze ulistnioną koronę i cieszy się dobrym stanem zdrowotnym. I pomyśleć, że kilkaset lat temu, takie dęby spotykało się często…

WAŁ DĘBOWY. Miejsce niezwykłe, w otoczeniu dużego, leśnego bajorka, w którym tętni życie. Kilkadziesiąt sędziwych dębów, często powykrzywianych, zdeformowanych zębem czasu i działalnością grzybów pasożytniczych tworzą niesamowity i wyjątkowy klimat, nadając mu coś z horroru lub dreszczowca. Przed wałem znajduje się podmokły teren, przez który – podczas ciepłej pory roku, trzeba przedzierać się przez gąszcz jeżyn, paproci, traw i połamanych gałęzi drzew. W okolicy licznie buszują dziki, trzeba też uważać na żmije. Jeden z nielicznych tak zdziczałych terenów na Wzgórzach Twardogórskich. Miejsce absolutnie wyjątkowe.

KLON SREBRZYSTY „BUKOWINIAN” o obwodzie pierśnicowym 443 cm, rosnący na stacji kolejowej w Bukowinie Sycowskiej. Być może jest to najgrubszy, jednopniowy okaz tego gatunku na Dolnym Śląsku. To drzewo jest tak piękne i wyróżniające się w okolicy, że nie sposób się nim nie zachwycić. Emanuje niesamowitym magnetyzmem, nie wyobrażam sobie przyjechać do Bukowiny i chociaż przez chwilę nie spojrzeć na dostojnego Bukowiniana. Każdą wycieczkę w Bukowinie rozpoczynam od powitania tego drzewa. Obok niego rośnie mniejsza i wytrwale walcząca o miejsce i światło lipa. Mieszkańcy Bukowiny powinni co roku organizować święto Bukowiniana, aby propagować ideę szacunku do sędziwych drzew i budowania społecznej odpowiedzialności i troski o drzewa. Być może – przyczynię się do tego.

„PŁOMIENNA” SOSNA ZWYCZAJNA o obwodzie pierśnicowym 240 cm (zgodnie z zasadami dendrometrii) i 277 cm, dokonując pomiaru z dodatkowym pniem. Drzewo rosnące na pochyłości w pobliżu wioski Klonów. Wyróżnia się niesamowitym wyglądem, przypominającym płomień świecy. Jest niezwykle poskręcane. Poszczególne konary kilkakrotnie rozchodzą się, zrastają i ponownie rozchodzą. W koronie widać kilka stanowisk jemioły. Drzewo sprawia wrażenie, jakby się wiło ku niebu, niczym płomień świecy lub wąż. Stan zdrowotny drzewa jest dobry. Bez wątpienia jest to jedna z najbardziej niesamowitych sosen, rosnących na Wzgórzach Twardogórskich.

DĄB SZYPUŁKOWY „POLNY WÓDZ” o obwodzie pierśnicowym 478 cm. To jeden z najwspanialszych dębów w kategorii drzew rosnących na otwartej przestrzeni na tych terenach. Drzewo wspaniałe, przepiękne o ogromnie rozłożystej koronie i dobrym stanie zdrowotnym. Nawet z odległości kilkuset metrów imponuje swoimi gabarytami i wyglądem, natomiast stając w jego pobliżu ma się wrażenie, że przysłania całe niebo. Zachwyca o każdej porze roku. Cała okolica, jak i drzewa rosnące w pobliżu Polnego Wodza tworzą unikatową i malowniczą całość.

GRUPA DĘBÓW CZERWONYCH WOKÓŁ BAJORA. Kilkanaście dębów czerwonych rosnących wokół leśnego bajora. Najgrubsze okazy dochodzą do 351 cm obwodu pierśnicowego. Miejsce często odwiedzane przez leśną zwierzynę z uwagi na dostęp do wody i cennego jedzenia, którymi są żołędzie dębów. Drzewa są w różnym stanie zdrowotnym – od bardzo dobrego do kiepskiego. Dwa z dębów jakiś czas temu uschły. Po jednym stoi jeszcze kikut, drugie drzewo wywróciło się. Dęby wokół bajorka tworzą lokalny, bardzo cenny ekosystem.

DĄB SZYPUŁKOWY „WALCZĄCY Z GRAWITACJĄ”. Drzewo nie odznaczające się ani rozmiarem, ani wysokością. Natomiast jego pochyły wzrost pod kątem 45 stopni, plasuje go do miana niezwykłych osobliwości i ciekawostek drzewostanu Wzgórz Twardogórskich. Jak dotąd nie spotkałem drugiego drzewa, tak „walczącego” z grawitacją. Jako jeszcze jedną ciekawostkę trzeba dodać, że drzewo stanowi gratkę dla lokalnych drzewołazów, którzy trenują na nim i na swoją odpowiedzialność wspinaczkę. Drzewo odznacza się dobrym stanem zdrowotnym, ale ciężko mu będzie osiągnąć sędziwy wiek przy takim wysiłku systemu korzeniowego, który cały czas walczy z grawitacją.

ALEJA DĘBOWA NA KRÓLEWSKIEJ WOLI. Jedna z najbardziej malowniczych tego typu kompozycji na Wzgórzach. Kilkadziesiąt, a być może i kilkaset dębów (nigdy nie policzyłem) wzdłuż szosy na Królewskiej Woli. W większości drzewa odznaczają się dobrym stanem zdrowotnym. Kilka zakrętów na alei nadaje jest nieco tajemniczości i budzi jeszcze większą chęć spaceru przez nią na zasadzie: „ciekawe, co jest za zakrętem”? ;)) Podczas upału, który na otwartej przestrzeni Królewskiej Woli potrafi być naprawdę nieznośny, schowanie się w cieniu pięknej alei to wielka przyjemność.

„SKARPOWE” SOSNY ZWYCZAJNE NA KRÓLEWSKIEJ WOLI. Jedne z najgrubszych, jednopniowych okazów, które – jak do tej pory – odkryłem na Wzgórzach. Sosny mają, odpowiednio 211, 238, 209 i 188 cm obwodu pierśnicowego. Odznaczają się dobrym stanem zdrowotnym. Dwie najgrubsze sosny mają w koronach kilka stanowisk jemioły. Drzewa rosną na pochyłości wzdłuż piaszczystej drogi prowadzącej do lasu. Kiedyś rosła jeszcze jedna gruba sosna, ale została wycięta. Natomiast za skarpowymi sosnami rośnie jeszcze kilka mniejszych gabarytowo sosen, które – jeżeli nie zostaną wycięte lub nie złamią się, mają za kilka lat szansę dołączyć do „wielkiej czwórki”.

DRZEWOSTAN WOKÓŁ STACJI KOLEJOWEJ W MIĘDZYBORZU SYCOWSKIM. Bukowina ma swojego Bukowiniana, a Międzybórz może pochwalić się okazałymi jesionami, lipami i klonami jaworami.  Niektóre okazy drzew mają już ponad 3 metry obwodu pierśnicowego. Drzewostan zdecydowanie wyróżnia się w okolicy i jest miłym, przyjemnym przywitaniem ludzi wysiadających z pociągu i idących do miasta. Każdy idzie przez piękną aleję ponieważ innej drogi nie ma. Pnie kilku lip przybrały malowniczy wygląd pokrywając się guzami i naroślami. Drzewostan bardzo cenny.

GUZOWATA BRZOZA BRODAWKOWATA o 313 cm obwodu pierśnicowego i jednym pniu, stawia ją w czołówce jednopniowych drzew tego gatunku na terenie Polski. To jedno z moich największych odkryć, odkąd zacząłem zajmować się sędziwym drzewostanem. Brzoza ta ma pięknie i gęsto ulistnioną koronę, ale pień jej jest pokryty licznymi guzami, naroślami i widać na nim gatunki grzybów pasożytniczych, co wskazuje, że w środku na pewno jest częściowo wypróchniały. Do całości uroku dodać należy wędrujące po pniu mrówki i inne owady, liczne pajęczyny, mchy, porosty i mamy obraz bajkowego drzewa. Brzoza ta jest unikatowa.

„SPORNA” SOSNA ZWYCZAJNA o 314 cm obwodu pierśnicowego. Sporna dlatego, że wyraźnie widać, iż mamy do czynienia z drzewem co najmniej dwupniowym. Sęk w tym, że do wysokości 130 cm drzewa tworzą całość, co pozwala – zgodnie z zasadami dendrometrii – uznać ją za jeden okaz. Drzewo odznacza się bardzo dobrym stanem zdrowotnym, jest wysokie i ma piękną koronę, pokrytą obficie igłami. Niestety rośnie ona w stricte gospodarczym lesie i być może są to jedne z ostatnich fotek tego drzewa. Zawsze istnieje nadzieja, że leśniczy w tym miejscu, przed zrębem, postanowi o odnowieniu lasu w sposób naturalny i pozostawi sporną sosnę do tego celu.

STRUMYKOWY DĄB SZYPUŁKOWY. Dąb ten rośnie tuż przy jednym z bukowińskich strumyków wraz z dwoma, nieco mniej okazałymi, ale także dostojnymi przedstawicielami tego gatunku. Zmieniłem jego nazwę ze „strumiennego” na „strumykowy” po rozmowie i sugestii kilku czytelników. Strumienny kojarzył się z trumną i dzisiaj faktycznie uważam, że nazwa ta nie pasowała do tego drzewa. Strumykowy brzmi zdecydowanie lepiej. Drzewo ma 436 cm obwodu pierśnicowego. Obwód ten nie oddaje w pełni grubości dębu ponieważ rośnie on na dużej pochyłości i musiał być mierzony na wysokości 130 cm od najwyższego miejsca od podstawy pnia, co zresztą o mało nie skończyło się moim wylądowaniem w strumyku. ;)) Drzewo jest w kiepskim stanie zdrowotnym. Widać na nim owocniki hubiaka pospolitego, posusz w koronie i usychanie kilku konarów.

DĄB SZYPUŁKOWY „WYDZIERNIANIN” o obwodzie pierśnicowym 524 cm i dobrym stanie zdrowotnym, przypomina majestatycznego „Polnego Wodza”. Podobnie jak on, Wydziernianin jest dębem, który wyrósł na otwartej przestrzeni i odznacza się imponującym wyglądem i gabarytami oraz zachwyca dużą ilością konarów i gałęzi. W przeciwieństwie jednak do Polnego Wodza, który jest bezdyskusyjnie okazem jednopniowym, Wydziernianin to zrost co najmniej 4 drzew w jednym pniu, ale do 130 cm tworzy całość i dlatego można go traktować jako pojedynczy egzemplarz. Jest to niewątpliwie jeden z najpiękniejszych, wzgórzańskich dębów.

DĄB SZYPUŁKOWY „GOLANIN” Z GOLI WIELKIEJ o obwodzie pierśnicowym 440 cm, rosnący w pobliżu wejścia do rezerwatu Gola Wielka. Drzewo przepiękne o ogromnej ilości konarów, wyrastających z krótkiego, masywnego i beczkowatego pnia, na którym widać narośla. Dąb ten jest niezwykle intrygujący i także znajduje się w ścisłej czołówce najwspanialszych i najpiękniejszych drzew Wzgórz Twardogórskich. Obok dębu rośnie drugi, sędziwy i ciekawy okaz tego gatunku, a pomiędzy nimi jest huśtawka, na której podczas upalnych dni wypoczywają miejscowi mieszkańcy, delektując się cieniem wspaniałych drzew.

„PRZYPALONY” DĄB SZYPUŁKOWY o dosyć kiepskim stanie zdrowotnym i 402 cm obwodu pierśnicowego. Drzewo rosnące na otwartej przestrzeni, wykształciło kopulastą koronę, która jest przerzedzona i widać na niej kilka uschniętych konarów. Dąb ten ma dużą ranę, spowodowaną ewidentnym i szkodliwym działaniem ludzi, którzy przypalali go ogniem. Nie wiadomo, co było przyczyną tak drastycznego potraktowania drzewa. Ludzka głupota czy wyjątkowo niefortunny sposób pozbycia się gniazda szerszeni – które – być może gnieździły się w spalonej dziupli. Pomimo tego, że drzewo nie jest jakimś spektakularnym okazem, ma w sobie to coś, co pozwoliło mu dołączyć do pereł dendroflory.

DĄB SZYPUŁKOWY „KLASYK” o obwodzie pierśnicowym 423,50 cm i doskonałym stanie zdrowotnym tworzy idealny i klasyczny przykład drzewa rosnącego na otwartej przestrzeni. Drzewo to aż prosi się aby być obiektem licznych fotografii, obrazów, wierszy i opowiadań. Do tej pory nie spotkałem dębu szypułkowego o tak wspaniałym i regularnym pokroju. Drzewo to hipnotyzuje swoim wyglądem. Stanowi absolutnie ścisłą czołówkę najwspanialszych okazów dendroflory Wzgórz Twardogórskich.

DĄB SZYPUŁKOWY „RUPIEĆ” Z PRZYSIÓŁKA CZWÓRKA. Drzewo rosnące na otwartej przestrzeni na terenie starego tartaku. Odznacza się dobrym stanem zdrowotnym i regularnym pokrojem, ale jest kompletnie zawalone starymi gratami i rupieciami do tego stopnia, że pomimo sporego wysiłku i upartości nie dałem rady go odgruzować i dokonać pomiaru obwodu jego pnia. Odwiedzając Rupiecia w zimie, niestety z przykrością zobaczyłem, że stan zagracenia drzewa nie uległ zmianie. Świadczy to o wyjątkowo małej wiedzy lokalnych mieszkańców o sferze życia drzewa, jako niezbędnej przestrzeni, aby roślina mogła spokojnie prowadzić swoje procesy życiowe.

DĄB SZYPUŁKOWY „DWÓJKA” Z PRZYSIÓŁKA CZWÓRKA o obwodzie pierśnicowym 449 cm i dobrym stanie zdrowotnym. Drzewo jest klasyczną „dwójką”, czyli zrostem dwóch drzew w jednym pniu, ale – jak to często ma miejsce – do pomiarowej wysokości 130 cm stanowi całość i dzięki temu przeszedł „sito” rekrutacji do Pereł Dendroflory Wzgórz Twardogórskich. ;)) W zimie obcięto mu spory konar, sięgający swoją długością szosy, zapewne ze względów bezpieczeństwa. Niestety otworzono w ten sposób wrota do wtargnięcia zarodników grzybów pasożytniczych.

ALEJA JESIONOWA W BUKOWINIE SYCOWSKIEJ. Tak, jak Bukowinian, tak i aleja jesionowa w Bukowinie Sycowskiej to nieodłączny element krajobrazu magicznej Bukowiny Sycowskiej. Kto szedł tą aleją, ten wie, jak wyjątkowe i piękne jest to miejsce. Kręta, wąska droga asfaltowa i dostojne, sędziwe jesiony. Do tego panorama uroczych pól, łąk i lasów. Stan zdrowotny większości drzew jest dość dobry, ale kilka jest w gorszym stanie, w tym tego najgrubszego, który wyraźnie kończy swój żywot. Nadmierne przycinanie i ogławianie na pewno skróciły żywot kilku drzewom. Aleja ta ma u mnie wielką wartość sentymentalną. To po niej po raz pierwszy w 1988 roku szedłem na grzyby do bukowińskich lasów. ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz