facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 10 Cze, 2019
- 2 komentarze
Perły Dendroflory Wzgórz Twardogórskich – preludium do cyklu 2019 cz. 1/2.

Perły Dendroflory Wzgórz Twardogórskich – preludium do cyklu 2019 cz. 1/2.

1) KIM JEST TREEHUNTER (TROPICIEL DRZEW)?

To jest zasadnicze pytanie. Może łatwiej byłoby zadać pytanie – kim treehunter nie jest? Albo – bardziej szczegółowo – kim nie musi być? Treehunter nie musi być leśnikiem, ogrodnikiem, architektem krajobrazu, botanikiem, dendrologiem, arborystą, mykologiem, gleboznawcą, naukowcem, ekologiem, itp. Ale musi i powinien kochać to, co robi. Oczywiście łatwiej ma ten treehunter, który reprezentuje jedną z powyższych profesji, ale nie jest to niezbędne, aby stać się treehunterem.

Treehunter – według mnie – powinien stale współpracować z ludźmi, związanymi z szeroko rozumianą dendrologią, a więc z tymi, którzy reprezentują powyższe, wymienione profesje. Treehunter uczy się drzew całe życie, zarówno dzięki nawiązywaniu kontaktów z ludźmi od drzew, jak i czytaniu fachowej literatury, kontakcie z innymi treehunterami oraz oglądaniu filmów i materiałów o drzewach. Treehunter to przede wszystkim też działalność terenowa. Z treehuntera, który siedzi na fotelu w domu przed telewizorem, marny jest pożytek.

Nie można nikogo na siłę zmuszać lub proponować, aby został tropicielem drzew, bo coś robione pod przymusem… No właśnie. Nic z tego nie wyjdzie. Myślę, że po ponad trzech latach biegania za drzewami, bliskie temu co robię, zawiera się w regulaminie Sekcji Drzew Pomnikowych PTD do której należę, a zwłaszcza ten fragment, który mówi o tym, że celem SDP PTD jest„popularyzowanie wiedzy o drzewach pomnikowych; dokumentowanie polskich drzew pomnikowych; wspieranie działań mających na celu ochronę drzew pomnikowych. Określenie „drzewa pomnikowe” dotyczy nie tylko drzew objętych prawną ochroną jako pomniki przyrody, ale drzew niezwykłych, szczególnie ze względu na ich wymiary, wiek lub np. wartość historyczną”.

A zatem treehunter nie tylko promuje, pokazuje (np. w Internecie – może to być blog, Rejestr Drzew Pomnikowych, Fanpage na portalu społecznościowym, itp.) i propaguje ideę ochrony drzew pomnikowych, ale również wyszukuje (tropi) wyjątkowe drzewa „ze względu na na ich wymiary, wiek lub np. wartość historyczną”. Tutaj dodam też – ze względu na „pokrój, sylwetkę, zrost z innym drzewem lub z każdego, innego względu, kiedy dany osobnik lub osobniki znacznie wyróżniają się na tle innych drzew swojego gatunku”.

Treehunter powinien wykonywać dokładną dokumentacją fotograficzną opisywanego drzewa, a także powinien co najmniej zmierzyć obwód pierśnicowy okazu (jeżeli jest on mierzalny i bez istotnej ingerencji w sferę życia drzewa) oraz wysokość drzewa (ten parametr jest ważny dla drzew wyjątkowych pod tym względem w swoim gatunku lub w skali danego regionu). Dla pokazania grubości pnia, warto zrobić sobie przy nim zdjęcie, pamiętając, że przy fotografowaniu drzewa, drzewo jest zawsze najważniejsze. ;))

Treehunter powinien dokładnie obejrzeć drzewo z każdej strony i opisać je pod kątem zdrowotnym i widocznych oznak upływu czasu, często spowodowanych czynnikami naturalnymi. Warto też pokazać na zdjęciach otoczenie drzewa, a także wspomnieć o innych, ciekawych drzewach, jeżeli rosną w pobliżu opisywanego drzewa.

Przede wszystkim należy zwracać na widoczne ślady żerowania owadów, obecność grzybów pasożytniczych, ślady uderzeń piorunów, wypróchnienia, wyłamania konarów i gałęzi lub ślady ich chirurgicznego usunięcia, posusz w koronie, suchoczuby, stan pnia i korzeni, ślady ingerencji arborystycznej (wiązania linowe, podpory, klamry, itp.). W tym celu warto też poznać literaturę dotyczącą „wad i chorób” drzew (wspomnę o niej w drugiej części preludium).

Treehunter to nie naukowiec i nie musi bardzo precyzyjnie i szczegółowo opisać wszelkie „uchybienia” drzewa, ale dobrze jest, jak ogólnie – na podstawie własnych oględzin – opisze stan zdrowotny prezentowanego okazu. Może też konsultować się z dendrologami w tej kwestii, okazując im np. zdjęcia drzewa.

Bardzo ważne jest też nadawanie nazwy/imienia lub jakiegoś określenia odnalezionemu okazowi lub grupie drzew. Znaczna część drzew pomnikowych jest bezimienna, co utrudnia ich wyszukiwanie zarówno w Rejestrze Drzew Pomnikowych, a także w Centralnym Rejestrze Form Ochrony Przyrody. Nadawanie drzewu imienia lub nazwy powinno być przez treehuntera wyjaśnione. Nie jest to łatwe zadanie, ale warto ten pomysł realizować.

I przede wszystkim treehunter to PRZYJACIEL DRZEW. Może uczestniczyć (a nawet powinien) w różnego rodzaju konferencjach na temat drzew, spacerach dendrologicznych, spotkaniach i wykładach, powinien promować konkurs Drzewo Roku organizowany przez Klub Gaja, a także sam zgłaszać drzewo do tego konkursu. Warto też brać udział w akcjach sadzenia drzew i sprzątania lasów. Drzewa dają nam tak wiele i są tak wspaniałe, że dbanie o nie i szacunek do nich jest dla treehuntera zasadniczą i pierwszorzędną sprawą.

2) DRZEWA SĘDZIWE JAKO PROFESOROWIE PRZYRODY

Zawarłem tu przymiotnik „sędziwy”, który znacznie komplikuje sprawę, bowiem czym jest drzewo sędziwe? 100-letnia brzoza i 500-letni dąb to drzewa sędziwe. A co np. z dębami 200-stu i 600-set letnimi. Oba są sędziwe, ale ten 600-letni jest „bardziej” sędziwy od 200-latka, który jest „mniej” sędziwy?

Idąc takim tokiem rozumowania, okaże się, że „sędziwość” zaczniemy dzielić na wczesną, średnią i późną. To jeszcze bardziej skomplikuje sprawę, bowiem – jak doskonale wiadomo – żywotność poszczególnych gatunków drzew bardzo się od siebie różni, co sprawia, że definicja drzewa sędziwego jest trudna do dokładnego sformułowania.

Jakie przyjąć kryteria, wedle których możemy uznać, że dane drzewo stało się sędziwe? Jeżeli przyjmiemy, że dąb sędziwy to drzewo w wieku minimum 200 lat, to co z dębem, który ma 199 lat?… Albo z cisem, gdzie uznamy, że sędziwość jego zaczyna się od 400 lat, a badany osobnik ma ich 399?…

W publikacji „Drzewa w cyklu życia. Europejscy praktycy na rzecz arborystyki” autorstwa: Nigela de Berkera, Jana-Willema de Grott, Dirka Dujesiefken, Neville Fay pod redakcją: Kamila Witkosia-Gnacha i Piotra Tyszko-Chmielowca z 2016 roku, możemy przeczytać, że wobec starych drzew, używa się pojęć „drzewo sędziwe” i „drzewo-weteran”, „które zresztą używa się wymiennie, jednakże istnieje między nimi istotna różnica”.

Termin „drzewo-weteran” „odwołuje się do metafory opartej na obrazie drzewa jako wiarusa naznaczonego śladami bitew. Ukazuje ona jego stan, uwzględniając pewne oznaki sędziwości, które mogą się pojawić niezależnie od wieku wskutek odniesionych ran i naturalnych procesów rozkładu. Słowo „sędziwe” opisuje zaś pewien etap życia. Tak więc wszystkie drzewa sędziwe weteranami, natomiast nie wszystkie drzewa-weterani sędziwe”.

„Drzewa-weteranów można również opisać jako „drzewa-arki” (od biblijnej arki Noego), a określenie to wskazuje, że mogą one pełnić rolę unikatowych okrętów z bezcennym ładunkiem zasiedlających je gatunków, który niosą przez czas i przestrzeń, zapewniają refugia (schronienia) gatunkom potencjalnie rzadkim i zagrożonym. Nie da się wprawdzie odtworzyć drzewa sędziwego (ze względu na czas niezbędny do osiągnięcia sędziwości), można jednakże stworzyć warunki, które przyśpieszą powstawanie siedlisk typowych dla drzew-weteranów, pełniących rolę arki”.

Termin „sędziwy” wywodzi się zaś z arborystycznej klasyfikacji wieku drzew, opisującej dany etap życia drzewa w procesie starzenia się. Drzewo sędziwe to takie drzewo, które jak na swój gatunek jest stare i odznacza się dużym obwodem pnia (Lonsdale 2013).

W wielu sytuacjach największe drzewa wcale nie są najstarsze. Na stanowiskach leśnych najwyższe drzewa mogą po prostu rosnąć w najlepszych warunkach bytowych, podczas gdy znajdujące się nieopodal mniejsze, starsze drzewa mogą być lepiej przystosowane do osiągnięcia zaawansowanego wieku. Podobnie drzewa rosnące w warunkach ekstremalnych (np. na klifowych urwiskach) lub długotrwałego, typowego dla danego środowiska deficytu wodnego (np. w warunkach pustynnych czy tundrowych) mogą dożywać wyjątkowo sędziwych lat, pozostając jednocześnie maleńkimi drzewkami.

Faza sędziwa obejmuje etapy wczesnej, środkowej i późnej sędziwości, scharakteryzowane w modelu morfologicznym, jako etapy życia 8-10 (więcej na ten temat w cytowanej publikacji). Proces starzenia się jest funkcją czasu. Im bardziej drzewo zwiększa swe rozmiary i stopień złożoności, tym większy jest jego potencjał do wytworzenia siedliska saproksylicznego (rozkładającego się drewna). Sama tylko wielkość drzewa nie świadczy jeszcze o jego sędziwości. W zależności od gatunku i warunków wzrostu mogą zachodzić tu znaczne różnice.

Sędziwych drzew jest bardzo niewiele w porównaniu z obfitością drzew w innych klasach wiekowych. Z definicji są one w swych gatunkach prawdziwymi zwycięzcami w wyścigu o przetrwanie. Niektóre wyjątkowe drzewa mogą żyć nawet tysiące lat i przekazywać gen długowieczności. Z racji swej rzadkości i ciągłości trwania w tym samym siedlisku pełnią one szczególną rolę w europejskim krajobrazie kulturowym, a jako zworniki ekosystemu (zaproponowane przez redakcję polskiego wydania pojęcie „zwornik ekosystemu” oznacza kluczowy element ekosystemu – analogicznie do gatunku kluczowego, którego strata oznacza załamanie całego siedliska w połączeniu z poważnym uszczerbkiem dla powiązanego z nim ekosystemu i bioróżnorodności), mają wyjątkowo wysoką wartość przyrodniczą.

Biorąc pod uwagę, że w ciągu całego życia są gospodarzami dla tysięcy – niejednokrotnie rzadkich – gatunków je zasiedlających, utrata takich drzew pociąga za sobą dramatyczne skutki dla powiązanych ekosystemów.

Źródło: Drzewa w cyklu życia. Europejscy praktycy na rzecz arborystyki.

Żeby nie zapętlić się jeszcze głębiej w rozważaniu na temat sędziwych drzew i drzew-weteranów, dla ludzi, którzy na co dzień nie interesują się drzewami i którym powyższe terminy za wiele nie mówią, proponuję inne określenie, które – według mnie – jest bardziej uniwersalne i łatwiejsze w użyciu dla ogółu. „Stare drzewa są jak klejnoty” pisał śp. dr Cezary Pacyniak i jest to święta prawda. Stare drzewa to mocarze czasu, o których wciąż niewiele wiemy.

Tkwią w nich niezwykłe zależności między światem flory i fauny wraz ze wszelkimi zjawiskami chemicznymi, fizycznymi i przyrodniczymi, które w nich i w ich otoczeniu zachodzą. To fascynująca i – wydaje mi się, że – niekończąca się nigdy podróż, w tajemnice życia i śmierci. Dlatego stare, sędziwe drzewa, proponuję nazywać „Profesorami Przyrody”, od których możemy wydobyć mnóstwo wiedzy i informacji i które są – zarówno dla nas – jak  i dla przyrody BEZCENNE. Tylko od nas zależy, czy otworzymy się na tą fascynującą wiedzę i zgłębianie tajemnic.

A zatem, jeżeli widzimy 150-letni dąb lub 120-letniego świerka, to nie starajmy się „zaszufladkować” je na siłę z próbą określenia, czy są to drzewa sędziwe czy nie. Przywitajmy je, obejrzyjmy, zróbmy zdjęcia i pomiary. Potraktujmy je z godnością i szacunkiem. Stare drzewa to najwyższe autorytety – to Profesorowie Przyrody.

3) GDZIE JEST MIEJSCE SĘDZIWYCH DRZEW WE WSPÓŁCZESNYM ŚWIECIE?

„Człowiek jest najbardziej szalonym stworzeniem. Wielbi niewidzialnego Boga i morduje namacalną Naturę… nie zdając sobie sprawy, że ta Natura, którą morduje, jest tym niewidzialnym Bogiem, którego wielbi…”

Hubert Reeves, kanadyjski astrofizyk, filozof i popularyzator nauki

„Nad dziełem każdego twórcy, obojętnie mocarnego czy nędznego, wisi przekleństwo czasu. Pajęczą nić targa wiew wiatru, słota jesienna rozluźnia misterne wiązania ptasich gniazd, mursz wali dębowy kolos, a granitowe szczyty gór zaokrąglają się pod wpływem kruszącego działania powietrza i wody. Wiatr, deszcz, mursz, woda, powietrze – wszystko – co łamie, kruszy, niszczy – to słudzy wszechpotężnego Czasu.

Ongiś była puszcza… zdawało się – niezniszczalna! Czas łamał zęby na potędze puszczańskiego życia. Więcej – stał się jego wiernym sługą! Niszczył, by dać pole twórczemu impetowi natury, zabijać, by dać ujście energii rozrodu. Na każde jego „szczeźnij!” puszczańskie echo grzmiało stokrotnym „stań się!”. Kruszały grzbiety gór, wysychały łożyska rzek, puszcza – trwała.

– Czy nie znając praw fizycznych zjawisk, można by przypuszczać, że granitowej mocy gór grożą zniszczeniem krople wody i wiew wiatru?

– Czy jest jakaś sensowna proporcja między ogromem wiekowego dębu a wątłością owadzich szczęk, które go walą?

– Czy wreszcie można było niegdyś przewidzieć, że potędze puszczy zada śmiertelny cios dwunoga istota, kryjąca się w jej łonie?

Tak właśnie dokonał się los Puszczy…

Niegdyś niedźwiedź wiódł tu niefrasobliwy żywot, tur czochrał się o pnie wiekowych drzew, żubr przemierzał leśne bezdroża, łoś pruł rosochami rogów splątany gąszcz, tarpan cwałował po dywanie, leśnych mchów, ryś i rosomak nurzał się w rozkoszy krwawych łowów, a puszczańskie rzeki były siedzibą bobra. Byli to prawdziwi włodarze praboru.

Dawne czasy – umarłe dzieje!

Dziś mocarze znikli z powierzchni ziemi, uszli do szczątków niedostępnych tajg wschodo-północy, lub w rezerwatach i zwierzyńcach dożywają swych dni. Wygubiła je nie tyle myśliwska broń, co siekiera drwala. Dom runął, grzebiąc mieszkańców.

Życie może jednak płonąć olbrzymim płomieniem lub tlić się iskierką. Przeto i sztuczny las ma swoich czworonożnych lokatorów. Nie są to już gospodarze lasu. Wiodą żywot skromny i cichy. By ich śledzić, trzeba mieć wyszkolony wzrok przewodnika lub cierpliwą ciekawość miłośnika natury”.

Te niezwykłe i mocne słowa pochodzą od śp. prof. Witolda Koehlera z książki „Przymierze z lasem”polskiego leśnika, hilopatologa, entomologa, absolwenta SGGW w Warszawie (Wydział Leśny) i m.in. twórcy nowatorskich kierunków w ochronie lasu.

Jakże uniwersalne są te słowa! Miejsce sędziwych drzew, coraz częściej ogranicza się do parków narodowych i rezerwatów, w których żyją, niczym zawekowane zaprawy w słoikach, oderwane dawno od praborów i puszcz – tam, gdzie ich dendro-pradziady, setki, a nawet tysiące lat temu panowali jako władcy boskiej, leśnej dziczy.

W miastach, przy drogach, w setkach innych miejsc, drzewa wycina się w zastraszającym tempie. Nawet gospodarze Lasów Państwowych – leśnicy, coraz częściej pozyskują (wycinają) zwiększone ilości drzew, w imię niezrównoważonego parcia na wzrost gospodarczy, zarobek i wskaźniki ekonomiczne. Kiedyś wycinki prowadzono głównie jesienią i zimą, obecnie, rynek klienta „każe” ciąć cały rok. Do pozyskiwania drewna używa się coraz częściej specjalistycznego sprzętu – znacznie szybszego i wydajniejszego od drwali, ale też pozostawiającego pobojowisko na leśnych duktach, drogach i ścieżkach.

Wytyczne odgórne z Ministerstwa Środowiska (już nie Ochrony Środowiska), stają – według mnie – ze sprzecznością z jedną z podstawowych funkcji leśników, jaką jest ochrona lasu i prowadzenie zrównoważonej gospodarki. Oficjalnie, lasów wciąż przybywa, a wiek drzew wzrasta. Ale chodząc po lasach i oglądając setki, jak nie tysiące zdjęć z najróżniejszych kompleksów leśnych w kraju, można odnieść wrażenie, że nie do końca jest tak pięknie, jak to wygląda w oficjalnych podsumowaniach o stanie lasów. Mimo wszystko mam nadzieję, że rozsądek i serce do przyrody ludzi lasu, w końcu przezwycięży chęć zysku, a i decydenci (a może przede wszystkim oni) ze stolicy, zobaczą, że nie tylko zysk i wpływ pieniędzy ze sprzedaży drewna jest najważniejszym celem gospodarki leśnej.

Jedynym pocieszeniem jest tu fakt, że leśnicy, w miejsce wyciętych lasów, posadzą nowe plantacje drzewne, podczas, gdy w miastach, coraz częściej sędziwe i stare drzewa, przepadają bezpowrotnie. Oczywiście nie można tak złożonej sprawy generalizować, ponieważ byłoby to krzywdzące dla tych leśników, którzy chronią najcenniejsze drzewa i przyczyniają się do ich ochrony. Nie wolno o tym zapominać.

Jednym z koszmarów dla lasów i drzew jest problem śmieci. Brak kultury, wychowania, wrażliwości przyrodniczej i wiele innych przyczyn, powoduje, że ręce mi opadają na widok tego, co ludzie wyrzucają do lasów. Do tego dochodzą celowe podpalenia drzew sędziwych, wspomnę tu chociażby o spalonym dębie „Napoleon” lub jego bracie „Chrobrym”.

Współczesny „syndrom deficytu przyrody” objawia się pod najróżniejszymi postaciami, a najgorszym jego przejawem jest niszczenie i zaśmiecanie najwspanialszego – według mnie – tworu przyrody, jakim są lasy. Dlatego jako treehunter, chcę od siebie dorzucić ziarnko wrażliwości dla wszystkich, którzy czytają tego bloga i pokazywać wyjątkowość i piękno świata drzew, których rola i obecność dla człowieka jest nie do zastąpienia jakimkolwiek substytutem.

Jak to ziarnko wykiełkuje i jaki będzie plon? Pewnie za życia się nie dowiem. Niemniej na co dzień, kiedy czytam artykuły i wpisy o kolejnych akcjach niszczenia przyrody, wycinania drzew, w tym tych sędziwych, a nawet o celowych podcinaniach drzew, aby uschły, nie mogę napisać, że jestem optymistą w kwestii nawrócenia się społeczeństwa ku przyrodzie i drzewom…

Ludzie coraz częściej nie panują nad sobą, nad swoimi popędami, słabościami i hektolitrami głupoty. Zatem jak mają zapanować mądrze nad przyrodą i próbować z nią żyć w harmonii???

Podsumowując ten wątek – należy robić wszystko, aby ocalić to, co jeszcze nie zostało zniszczone lub wycięte. Kiedy zabraknie drzew sędziwych – Profesorów Przyrody, ludzie jeszcze głębiej pogrążą się w zapaści kulturowej, moralnej, ale też klimatycznej. Nie wolno do tego dopuścić, ale z drugiej strony – aby zażegnać kryzys deforestacji, wysiłek należy podjąć nadludzki… Czy to się uda? Nie wiem.

4) DRZEWA „WARSZTATOWE” CZYLI O TEGOROCZNYCH OSOBLIWOŚCIACH CYKLU PDWT

Tegoroczny cykl w dużym stopniu będzie podobny do poprzedniego pod względem trasy, ponieważ rozpocznę go w Bukowinie Sycowskiej, a następnie przejdę do Goli Wielkiej (tym razem cykl ominie Królewską Wolę) i częściowo do lasów Twardogóry. Później, w czasie postępującej jesieni „wejdę” do niezwykłego lasu goszczańsko-moszyckiego, którego część dendrologicznych pereł prezentowałem w zeszłym roku i do samego Goszcza, gdzie zaprezentuję niezwykły świat dębów zapomnianego mauzoleum Reichenbachów.

Końcowy etap cyklu, na ten moment jest jeszcze przeze mnie opracowywany. Na pewno postaram się pokazać drzewa, które wyróżniają się w swoim gatunku na tle innych osobników na tych terenach, a w znacznej większości spełniających podstawowe kryterium pomnikowe, którym jest obwód pierśnicowy.

Pierwsza część cyklu to dominacja buków zwyczajnych, ale pierwszymi drzewami, które pokażę, będą: brzoza brodawkowata i dąb szypułkowy. Natomiast najbardziej dębowa część cyklu rozpocznie się jesienią – analogicznie do zeszłego roku. Będą drzewa bardziej i mniej okazałe, ale na pewno warte zwrócenia na nie uwagi. W lasach – w większości gospodarczych, sztuka odnalezienia czegoś niezwykłego jest trudniejsza, bo niewiele mamy tu przestrzeni, gdzie można spotkać sędziwe drzewo.

Niemniej, podczas ostatnich miesięcy, udało mi się odnaleźć drzewa, które – według mnie – na pewno zasługują na szersze opisanie ich i pokazanie. Niektóre drzewa odnalazłem rok, czy nawet dwa lata temu, ale dopiero teraz mam wystarczającą ilość materiału, aby je dokładnie pokazać.

5) WIĘKSZOŚĆ PEREŁ DENDROFLORY W TYM CYKLU BĘDZIE NA FILMIKACH

Czyli podobnie, jak w zeszłym roku. Poprzez muzykę można wyrazić bardzo wiele. Wydaje mi się, że więcej niż przez słowo pisane. Na ten moment, nie wiem, czy w przyszłości będę kontynuować nagrywanie filmików. Póki co, w tym cyklu nie zabraknie tej formy prezentacji drzew. Często dobieram dosyć smutne i refleksyjne utwory, ale nie jest to przypadkowe.

Wszystko przemija. My przeminiemy i wspaniałe drzewa przewrócą się, złamią lub zostaną ścięte. To symboliczny wydźwięk istoty filozofii Wabi-Sabi. Niektóre drzewa są w kiepskim stanie i być może jestem/byłem ostatnim człowiekiem, który uwiecznił je na fotografii…

6) PO CO TO WSZYSTKO?

Właściwie to już odpowiedziałem na to pytanie w wątku dotyczącym drzew sędziwych. Dodam jeszcze, że robię to wszystko po to, aby pamięć o wyjątkowych drzewach przetrwała. Dla przyszłych pokoleń, żeby dbały o Profesorów Przyrody i obejmowały je ochroną.

Dochodzi jeszcze sfera duchowa i ezoteryczna, o której tu właściwie nic nie wspomniałem. Drzewa posiadają wspaniałą energię i wielką moc uzdrawiającą duszę, szczególnie drzewa sędziwe. Żeby to zrozumieć i poczuć, należy je traktować jako boski organizm/istotę, a nie tylko materiał i surowiec. O tym jednak napiszę kiedy indziej, o ile w ogóle napiszę…

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • krzysiek z lasu //12 Cze 2019

    Napiszesz Paweł, napiszesz… Dużo jeszcze napiszesz…
    Masz do tego i talent, i odpowiednią wrażliwość.
    Dzięki za ten mądry artykuł. Dał mi do myślenia i jednocześnie uświadomił mnie w słuszności własnych myśli… 😉
    Pozdrawiam!

    • Paweł Lenart //12 Cze 2019

      Serdecznie dziękuję Krzysiek! 😉 Jest potrzeba… Lasu trzeba mi! 😉