facebooktwitteryoutube
Aktualności - 29 maja, 2016
- brak komentarzy
Krótka relacja z piątkowej wycieczki do Bukowiny Sycowskiej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Piątek, 27 maja 2016 roku. Znalazłem trochę czasu, aby pojechać do Bukowiny i tradycyjnie pooglądać majową szatę bukowińskich lasów, zajrzeć do wszelkich leśnych zakamarków i podpatrzeć świat przyrody. Od rana było ciepło, momentami nawet bardzo ciepło. Leśna ściółka wysuszona na wiór, kałuże wyschnięte. Po trasie, którą przeszedłem, ostały się ino dwie. Ptaki drą się radośnie wniebogłosy, komary towarzyszą z wielką gościnnością, tylko grzybków na takiej „pustyni” brak. Chociaż przy wejściu do lasu, znalazłem dwie wymęczone pieczarki i kępkę czernidłaków. Czyżby w tym miejscu, przechadzał się jakiś wiejski piesek i „podlał” to miejsce? ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Las na dobre dojrzewa już do fazy czerwca, jagodniki zawiązały owoce, które za mniej więcej trzy tygodnie zaczną masowo dojrzewać. Tylko, żeby wreszcie mogły się solidnie napić. Deszcz jest niezmiernie potrzebny, cała przyroda wręcz o niego błaga. W nadchodzącym tygodniu będzie sporo burz. Może jakiś cumulonimbusik „upije” się i „wężowym chodem” oraz „zajęczym biegiem” przejdzie nad miejscowością z klonem srebrzystym na stacji? Cały czas mam nadzieję, że tak się stanie. ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jednym z celów mojej wycieczki było pomierzenie i sfotografowanie kilku drzew, które będę opisywać na blogu w cyklu „Perły dendroflory Wzgórz Twardogórskich”. Trafiłem na dwie grupy takich drzew, które spełniają moje subiektywne „perłowe” kategorie. O nich będzie w najbliższej przyszłości. W lesie, jak to w lesie, zawsze można spotkać i znaleźć coś interesującego, pięknego, rzadko spotykanego i nawet zmotoryzowanego. ;)) Znalazłem m.in. ciągnik. Nie był on czarny i nie wiem, czy miał „pojemność 2400”. Stał niedaleko miejsca, w którym bardzo obficie pozyskano drewno. Wycięto na oko ze 3 hektary, przy czym była to wycinka zupełna. Nie pozostawiono ani jednego drzewa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jednak największym zaskoczeniem było znalezienie dwóch koźlarzy pomarańczowożółtych. Zastanawiałem się, czy aby nie są z zeszłego roku. ;)) Może bardzo lokalnie sprzyjające warunki, zmumifikowały te dwa owocniki i w stanie hibernacji przetrwały do maja 2016 roku. Po oględzinach obu grzybów, wątpliwości te się rozwiały. Oba grzybiska były z tego roku. Ten mniejszy miał całkowicie spałaszowany miąższ, zostało tylko „kopytko” i skórka kapelusza. Drugi weteran  wojny hydrologiczno-suszowej miał wszystko na miejscu, ale także pozostał w lesie. Był zbyt stary, wymęczony i „podejrzany”. To podejrzenie budził bardzo miękki miąższ i charakterystyczne, ciemniejsze miejsca, świadczące o obfitym, larwalnym nadzieniu w środku. ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A gdyby na początku maja padało obficie i gdyby co trochę dopadało po drodze, to z dużym prawdopodobieństwem, wyszedłbym z moich miejsc z kilkoma kilogramami tych pysznych i pięknych grzybów. Ale nie ma co gdybać. Gdyby kózka nie skakała to ryby, rosłyby tam gdzie grzyby… ;)) Poza tym zjawiskowym i incydentalnym znalezisku, nie spotkałem, oprócz grzybów nadrzewnych, żadnych innych przedstawicieli mikologicznego świata.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Za to końcówka wycieczki przyniosła mi sporą dawkę adrenaliny. Miałem do przejścia łąkę, dosyć zarośniętą i zaniedbaną. Z daleka zauważyłem, że fruwał nad nią duży, czarny kruk. Na szczęście nie ten Kruk, który występuje w formie spółki akcyjnej. ;)) Ptaszysko w pewnym momencie wylądowało i nie było go już widać. To był moment i tzw. spontan. Natychmiast zdjąłem plecak i zacząłem się bardzo powoli czołgać w kierunku miejsca lądowanie czarnego jegomościa. Gdy byłem już odpowiednio blisko, zacząłem pstrykać zdjęcia. Udało się! Zanim ptak mnie zobaczył i wzbił się w powietrze, zrobiłem kilka, całkiem przyzwoitych zdjęć. Najlepsze z nich załączyłem do tego artykułu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na grzyby na razie nie ma co liczyć, za to Państwo Marzena „Sznupok” i Maciej „Tazok” podnoszą mi ciśnienie borowikami ceglastoporymi i wyśmienitą wilgotnością w ich lasach. Jutro załączę kolejną dawkę ich pięknych zdjęć, aby – co już kiedyś napisałem – równomiernie rozłożyć to ciśnienie na większą grupę osób. ;)) Tak będzie lżej i zdrowiej. ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz