facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Drzewa Wrocławia Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 28 kw., 2022
- brak komentarzy
Grzyby, które na zawsze pozostają w pamięci. Cz. 1/2. Do 2015 roku.

Grzyby, które na zawsze pozostają w pamięci.

Cz. 1/2. Do 2015 roku.

Czy pamiętacie najwspanialsze grzybobrania i wyjątkowe grzyby, które znaleźliście w swoim leśnym hobby przy wyszukiwaniu skarbów runa leśnego? Takie pytanie zadałem kiedyś wielu moim znajomym grzybiarzom i wszyscy zgodnie odpowiedzieli, że doskonale pamiętają najokazalsze grzybowe trofea, a większość z nich dokładnie pamięta miejscówki, w których je znaleźli. Ja nie wyłamuję się z tej reguły, wyjątkowych i wspaniałych grzybów znalazłem w życiu bardzo dużo. W przeszłości zaliczyłem też dziesiątki wybitnych grzybobrań, podczas których całe zbiory były w dużym stopniu zapełnione okazami godnymi podziwu. Najwspanialsze grzybobrania opisuję w cyklu “Kultowych Grzybobrań”.

W latach 1988-2004 prawie w ogóle nie dokumentowałem grzybowych zdobyczy na fotografiach. Później zdarzało mi się to robić wybiórczo, raz na wiele grzybobrań. Przełomem okazał się 2012 rok, który może być u mnie zaliczony jako pierwszy, w którym regularnie zacząłem dokumentować na fotografiach moje grzybowe włóczęgostwo. Lata lecą, materiału przybywa i uważam, że warto podsumować w odrębnym wpisie porywające okazy grzybów, które z różnych przyczyn utkwiły mi w pamięci i uwieczniłem je na fotografiach. Chodząc po lasach, bardzo często przypominam sobie poszczególne okazy, zwłaszcza w miejscówkach, w których rosły. To są te chwile z naszego krótkiego grzybiarskiego życia, których nikt nam nie odbierze. Przeżyliśmy je i zapisaliśmy na kartach leśnej historii każdego z nas.

Artykuł podzieliłem na dwie części. Pierwsza obejmuje lata 2005-2015, w drugiej zaprezentuję najwspanialsze grzybowe “białe kruki” z lat 2016-2021. Praktycznie wszystkie prezentowane grzyby można obejrzeć na moim blogu, ale są one porozrzucane po wielu artykułach, najczęściej w relacjach z poszczególnych grzybobrań, podsumowaniach sezonów lub w “Kultowych Grzybobraniach”. Część z nich znajduje się również w dolnośląskich komentarzach grzybowych, które zamieszczam w okresie wrzesień-listopad.

W tym roku, będzie to już piąty sezon z komentarzami analizującymi sytuację grzybową, opadową i termiczną na terenie woj. dolnośląskiego. Jak przebieg pogody będzie korzystny, to może z tej okazji będzie można ogłosić alarm grzybowy, co spowoduje eksplozję radości wśród grzybiarzy, którzy (w tym ja) wpadną w stan grzybowego kota? ;)) Już zamykam oczy i widzę pociąg wynurzający się z jesiennej mgły przed stacją Studzianka w Borach Dolnośląskich, albo wyjeżdżającą jednostkę EN-57 z lasu na tereny pól i łąk Bukowiny Sycowskiej… 

Z rozmów z grzybiarzami wnioskuję, że w pamięci najczęściej pozostają u nich borowiki szlachetne, czyli prawdziwki, borowiki sosnowe, koźlarze czerwone lub pomarańczowo-żółte, podgrzybki brunatne, krasnoborowiki ceglastopore, rzadziej czubajki kanie, pieprzniki jadalne, mleczaje rydze, opieńki miodowe, różne gatunki maślaków, piaskowce i wiele innych gatunków grzybów. Generalnie, najczęściej rejestrujemy w archiwum głowy wyjątkowe okazy grzybów rurkowych, które ze względu na prężność, rozmiary, wagę, fenomenalny wygląd, osobliwe kształty oraz inne cechy, wprawiają nas w zachwyt i wywołują stan grzybowej euforii, połączonej z gęsią skórką, szybszym biciem serca i jeszcze głębszym wytrzeszczaniem gałek ocznych w kierunku leśnego runa i ściółki. ;)) 

A więc zaczynam od sierpnia 2005 roku, kiedy na Dolnym Śląsku miał miejsce pierwszy letni wysyp grzybów… ;))

15.08.2005

Lasy Międzyborza Sycowskiego i młody prawdziwek. Ponieważ rósł tuż obok dębu “Straszydło”, zapamiętał go bardzo dobrze. Sam dąb w maju 2016 roku będzie iskrą do podjęcia przeze mnie decyzji, żeby zająć się “treehunterstwem”, czyli wyszukiwaniem najwspanialszych okazów dendroflory. Zbliża się szósta rocznica tej decyzji – jednej z najlepszych w moim życiu, jeżeli chodzi o hobby.

To grzybobranie było całkiem solidne pod względem grzybów, które utkwiły mi w pamięci. Był wśród nich ten dziwaczny podgrzybek, który nie wiedział, czy chce być jednym grzybem czy dwoma. ;))

Jeden z “królów” grzybobrania, czyli prawdziwek jak ta lala. Okaz przepiękny, do tego rosnący w mięciutkiej i delikatnej trawie, czyli na stanowisku klimatycznym i uroczym.

W jego pobliżu rósł ten cudny borowy młodziak, a wokół jeszcze kilka innych.

Za to ten okaz był największy, ale niestety robaczywy. Pozostał w lesie i na zdjęciu.

30.08.2008

Koniec sierpnia 2008 roku i wyjątkowa czubajka kania podczas grzybobrania z rodzicami. Dla ukazania jej wielkości, położyłem na niej dłoń. Była zdrowa i bardzo mięsista, schrupaliśmy ją na obiad w następnym dniu. ;)) 

11.06.2009

Wilgotny czerwiec 2009 roku przyniósł pierwsze, punktowe “wypryski” grzybów na Wzgórzach Twardogórskich. Wtedy w topolach osikach znalazłem najwyższej próby rodzinkę koźlarzy czerwonych.

02.09.2010

Początek września 2010 roku i pierwszy znaleziony prawdziwek podczas zbliżającego się, fenomenalnego wysypu grzybów, który będzie opisany w jednej części kultowych grzybobrań.

22.09.2011

Druga połowa września 2011 roku. Początek miesiąca przyniósł potężną burzę i ulewę, której efektem był wysyp grzybów po połowie września, jednak zrobiło się na tyle ciepło i sucho, że grzyby rosły bardzo punktowo i mieliśmy tzw. “pełzający wysyp”. Na jednej miejscówce prawdziwkowej znalazłem wówczas ponad 60 prawdziwków, a ten ze zdjęcia był pierwszy i do dzisiaj wiem, gdzie rósł. ;))

27.06.2012

Ostatnie dni czerwca 2012 roku. Dobre warunki pogodowe zaczęły pobudzać grzybnię, ale w bardzo nielicznych miejscach. Idąc na jagody przechodziłem przez zagajnik brzozowo-sosnowy, gdzie czekało na mnie tych czworo pomarańczowo-żółtych dżentelmenów.

04.07.2012

Na początku lipca 2012 roku spadło jeszcze więcej deszczu, ale grzyby jakby przystopowały. Jednak ten koźlarz dumnie rósł przy leśnym dukcie, a ja dumnie go chapsnąłem do koszyka. ;))

21.07.2012

W drugiej połowie lipca 2012 roku ukształtował się pierwszy letni wysyp grzybów na Wzgórzach Twardogórskich. Głównymi jego uczestnikami były koźlarzeczerwone i pomarańczowożółte. Trójka ze zdjęcia, szczególnie utkwiła mi w pamięci, ponieważ grzyby zobaczyłem w ostatniej chwili. Gdybym zrobił jeszcze jeden krok, zostałby rozdeptane.

Za to w nieprzeciętnych wtedy jeszcze przez gospodarkę leśną, magicznych obniżeniach terenu za szlakiem kolejowym w lasach Bukowiny, czekał na mnie król tamtego grzybobrania. Takich sztuk się nie zapomina.

28.07.2012

Kulminacja letniego wysypu nastąpiła pod koniec lipca i trwałaby trochę dłużej, gdyby nie napłynęło upalne powietrze, które szybko storpedowało wzrost grzybów. Tego prawdziwka znalazłem jako pierwszego szlachcica podczas grzybobrania. Niestety był robaczywy.

W pamięci utkwił mi również krasnoborowik ceglastopory, nazwany wtedy – według starego nazewnictwa – borowikiem ceglastoporym. Kiedy go znalazłem to najpierw pomyślałem, że to jakiś zmutowany żołędź dębu. ;))

Tamto grzybobranie zapamiętałem też ze względu na kilka przepięknych koźlarzy czerwonych, z których okazy najbardziej przyspieszające bicie serca, uwieczniłem w obiektywie. To jeden z nich.

A to drugi.

05.09.2012

Na początku września 2012 roku, po obfitych opadach z połowy sierpnia, zaczął kształtować się drugi, jeszcze letni wysyp grzybów. Ten prawdziwek był wtedy najpiękniejszym znalezionym przeze mnie szlachcicem podczas grzybobrania.

08.09.2012

8. września 2012 roku i szybka kulminacja drugiego letniego wysypu grzybów. Bezapelacyjnie rządzą koźlarze pomarańczowo-żółte, z których kilka okazów pamiętam do dziś, między innymi te trojaczki.

Największym znalezionym krawcem był ten okaz.

A tak prezentował się w mojej dłoni.

Ci pomarańczowo-żółci bracia również przyczynili się u mnie do walenia serca i wzrostu poziomu adrenaliny poza skalę. ;))

Pod koniec bardzo udanego grzybobrania znalazłem prawdziwka przy sośnie, którą często mijam podczas wycieczek i zawsze przy niej “widzę” tego boletusa.

10.10.2012

Imieniny października 2012 roku i imieninowy prawdziwek w lasach Międzyborza. Okazały, zdrowy, pachnący, rosnący w urokliwym, dyskretnym miejscu.

Jeszcze bardziej ukrył się ten borowik, który z drugiej strony był niewidoczny.

13.10.2012

Jesienny wysyp grzybów 2012 rozkręcał się w październiku. Przed połową miesiąca znalazłem kilka okazów, które na zawsze pozostały w pamięci. To pierwszy z nich – cudny szlachetny klasyk w buczynach.

W brzezinach znalazłem kilka grubasków pomarańczowo-żółtych, z których tego ze zdjęcia szczególnie zapamiętałem.

Jeszcze bardziej niezwykły okazał się koźlarz o miąższości i twardości koźlarza pomarańczowo-żółtego z szarym kapeluszem. I dla niego znalazło się miejsce w koszyku. ;))

20.10.2012

20 października 2012 roku będzie opisany w kultowych grzybobraniach. To była kwintesencja złotej jesieni, którą przypieczętował fenomenalny zbiór grzybów i rekordowy borowik szlachetny.

To mój największy znaleziony dotychczas prawdziwek w życiu, w dodatku całkowicie zdrowy, ze ściśle przylegającym miąższem. Twardy i wybitnie aromatyczny.

Jego waga to aż 2,40 kg! W relacji z grzybobrania na www.grzyby.pl błędnie napisałem, że ważył 2,02 kg. Niestety, wpisu nie mogłem edytować i tak pozostało: https://www.grzyby.pl/wystepowanie/2012/36158-20121015-20121021-DS.htm

Zrobiłem mu kilka zdjęć, a to powyższe starym telefonem NOKIA. Jak wysłałem fotografię do znajomych to natychmiast zaczęli do mnie dzwonić. ;))

Rekordowy borowik rósł w miejscu, które często wykluwa ponadprzeciętne okazy. Coś tam wybitnie sprzyja prawdziwkom, że potrafią dorastać do takich rozmiarów. Miejsca tego jednak nie zdradzę. ;))

18.05.2013

Druga połowa maja 2013 roku i rozpoczęcie Tour De Las & Grzyb 2013. W sumie nie wiem dlaczego (może dlatego, że innych grzybów jeszcze nie było), ale stanowisko żółciaka siarkowego ze zdjęcia zapamiętałem na długo i kojarzę miejsce, w którym grzyby rozprawiły się ze swoim żywicielem – dębem czerwonym.

09.06.2013

Pierwsza połowa czerwca 2013 roku. Bardzo krótki czerwcowy wysyp grzybów i kilka zapamiętanych okazów. Tu koźlarz pomarańczowo-żółty.

Drugi okaz to borowik szlachetny.

03.07.2013

Początek lipca 2013 roku. Nie było wtedy wysypu grzybów, ale dwa prawdziwki, które wówczas znalazłem “pozamiatały”. “Brzuchacze buczyn” – tak je nazwałem. To pierwszy egzemplarz.

A to drugi brzuchacz. Perfecta boletus! Do dzisiaj zastanawiam się, czy ten drugi nie był jednak borowikiem usiatkowanym. A może oba były?

24.08.2013

Druga połowa sierpnia 2013 roku i początek letniego wysypu grzybów. Sfotografowałem i zapamiętałem podgrzybka pod brzózką.

Jeden z najpiękniejszych prawdziwków również sfotografowany i zapamiętany.

Okazałe kurki rzadko pamiętam, ale ta była na tyle duża, że do dzisiaj kojarzę miejsce, gdzie ją znalazłem. Niestety kurkowy las poharatała gospodarka leśna.

Młoda i urocza parka czubajek kani. Fotka chwytająca ze serce. ;))

31.08.2013

Koniec sierpnia 2013 roku i kulminacja letniego wysypu grzybów. Na magicznej miejscówce, w której znalazłem rekordowego borowika 20. października 2012 roku, ponownie trafiłem na super-boletusy.

Na wadze 1,65 kg! Okaz całkowicie zdrowy, co jak na letniego, prawdziwkowego olbrzyma jest rzadkością.

Uścisk borowego giganta i nieopisana radość! W pobliżu rosło jeszcze kilka mniejszych okazów, wszystkie były zdrowe. Kolejny raz miejscówka ta ukazała swoje fenomenalne “zdrowo-gigantowo” prawdziwkowe oblicze.

Czubajki kanie, które swoim wdziękiem zapisały się w mojej głowie. ;)) Gdzieś tam po trawie wędruje wtyk amerykański.

21.09.2013

W drugiej połowie września 2013 roku rozpoczyna się jesienny wysyp grzybów. Buszuję po leśnych zakamarkach i znajduję przeuroczą rodzinkę koźlarzy czerwonych.

Młody borowik ze zdjęcia, także zapisał się wśród zapamiętanych grzybów na wiele lat.

25.09.2013

Podczas świetnego zbioru i kulminacji wrześniowego wysypu grzybów, wpadam w grzybowy “amok” i praktycznie nie pstrykam zdjęć, ponieważ wolę odwiedzić więcej miejscówek i nie tracić czasu na zdjęcia. Na tej z rekordowymi prawdziwkami znajduję bardzo okazałego szlachcica i jemu pstrykam fotkę.

07.06.2014

Pierwszy tydzień czerwca 2014 roku. Pojawiają się kurki. Jedna kurza rodzinka zapisuje się na serwerach zwojów mózgowych. ;))

13.08.2014

Zbliża się połowa sierpnia 2014 roku. Pojawiają się pierwsze grzyby, wśród nich ten borowik z fotografii – piękny, ale robaczywy jak cholera.

Przy piaszczystej drodze zakopał się piaskowiec modrzak, na tyle efektownie, że do dzisiaj, kiedy przy niej przechodzę, szukam piaskowców i pamiętam tego ze zdjęcia.

23.08.2014

Po połowie sierpnia 2014 roku pojawia się coraz więcej grzybów. Kilka z nich wyróżnia się i zajmuje kolejne kilobajty mojej pamięci. Wspaniale wygląda ten koźlarz o małym kapeluszu i długachnym trzonie.

W młodej brzezinie pomieszanej z sośniną błyszczy koźlarz pomarańczowo-żółty.

Zaczynają się pojawiać młode podgrzybki. Ten rosnący wśród mchu z pięknie wykształconą sylwetką, od razu zdobywa moje serce i aparat fotograficzny.

Na skraju lasu znajduję w topolach osikach koźlarza czerwonego. W tym miejscu, wciąż znajduję jego następców. ;))

27.08.2014

Pod koniec sierpnia 2014 roku mamy kulminację letniego wysypu – całkiem porządnego, a podgrzybkowo wręcz rewelacyjnego. Wśród setek znalezionych czarnych łebków, zapamiętuję tego z kropelką wody na kapeluszu.

Znajduję również przepiękne, kopulaste kozie brody, czyli siedzunie sosnowe, zwane wtedy szmaciakami gałęzistymi. Pozostają jednak w lesie i na zdjęciach, ponieważ były jeszcze objęte ochroną gatunkową. Pamiętam je doskonale.

30.08.2014

Koniec sierpnia 2014 roku i kulminacja letniego wysypu grzybów. Najpierw zachwycam się okazałą kanią wystającą z trawy.

W stałych miejscówkach znajduję przepiękne koźlarze pomarańczowo-żółte. Kilka z nich na stałe zapisze się w pamięci.

W kępie trawy przy zarośniętej leśnej ścieżce rośnie ON. Jeden z najokazalszych borowików podczas grzybobrania.

W pamięci pozostaje również krawiec z liściem na kapeluszu. Żadne stworzenie leśne nic mu nie powiedziało, tylko się każdy gapił i już. ;))

13.09.2014

Przed połową września 2014 roku. Zbliża się jesienny wysyp grzybów, a właściwie to końcówka letniego zaczyna się “mieszać” z jesiennym. Na jednej z miejscówek znajduję kilka okazałych prawdziwków. Dwa pierwsze zapamiętałem najbardziej.

W miejscu, w którym znalazłem prezentowanego w tej części ceglasia przypominającego dębowy żołędź rosną dwa ceglaste małolaty, które prezentują się wyśmienicie.

20.09.2014

Druga połowa września 2014 roku. Rozpoczął się jesienny wysyp grzybów. Ponownie dopada mnie grzybowy amok i pstrykam mało fotek, poświęcając czas na wyszukiwanie grzybowych rarytasów. Jednak urocza rodzinka czubajek kani zostaje uwieczniona na fotografii.

11.10.2014

Przed połową października 2014 roku. Las obficie darzy podgrzybkami, które często rosną w kilku-owocnikowych grupach. Część z nich zapamiętuję bardzo dobrze i dokumentuję na zdjęciach.

Można trafić szóstkę w totka, można w podgrzybka. Ja trafiłem szóstkę podgrzybkową. Ta fotka to już klasyka. ;))

Świetnie prezentuje się też podgrzybkowy outsider, który tak mi się spodobał, że musiałem go uwiecznić na zdjęciu.

19.09.2015

Ostatnie fotki w tej części to te, które zrobiłem w sezonie 2015. Kiepskim, bo przewlekle gorącym i suchym. Grzybowo rok bardzo lichy. Na Wzgórzach Twardogórskich w większych ilościach dopisały tylko kanie i to krótko, przez nieco ponad tydzień. Później padły z przesuszenia. Dwie z nich wyglądały bardzo urokliwie i trafiły do obiektywu jako jedne z piękniejszych, które znalazłem w tym dniu.

Wyrosły głęboko w lesie, obalając tym samym teorię, według której lubują się wyłącznie w polach i łąkach, ewentualnie skrajach lasów.

Jeden z koźlarzy topolowych. Zapamiętałem go na długo jako jednego z nielicznych rurkowców, który zdołał wyrosnąć na szczątkach wilgoci.

27.09.2015

Koniec września 2015 roku to wciąż grzybowa bieda, susza i mizerność. Niemniej ta rodzinka koźlarzy topolowych została uznana przez las, bezwzględną liczbą kapeluszy za królów grzybobrania.

Ostatnie zdjęcie ukazuje skrajnie wysuszoną miejscówkę prawdziwkową, w której wyrósł prawdziwek, skazany na wyschnięcie i pożarcie przez robaki. Pozostał na fotografii jako symbol grzybowej waleczności, determinacji i wytrwałości.

Drugą część o grzybach, które na zawsze pozostają w pamięci, postaram się opublikować w połowie maja.

DARZ GRZYB! ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.