facebooktwitteryoutube
Aktualności - 21 Wrz, 2018
- 2 komentarze
Dolnośląski komentarz grzybowy. Wrzesień na niżu stracony. W górach – przeważnie pierwszy, punktowo drugi stopień napięcia grzybowego.

Dzisiaj mamy prawdopodobnie ostatni, tak ciepły dzień w tym roku na Dolnym Śląsku. Od jutra mocno się ochłodzi i pojawią się opady deszczu, ale nie wyglądają one imponująco i – co najważniejsze – nie dają większych nadziei na mocne nawodnienie bardzo wysuszonych lasów.

Większe opady widać w prognozach na przeszły tydzień, przede wszystkim w poniedziałek. Niestety, widać też silniejszy incydent wiatrowy, który może wyrządzić szkody w lasach. Kolejne prognozy i odsłony modeli coraz bardziej to potwierdzają.

Póki co, „cieszymy” się wyjątkowo ciepłą i skrajnie suchą pogodą, która ostatecznie pogrzebała nam w tym roku jakiekolwiek nadzieje na masowy pojaw (wysyp) grzybów na terenie naszego województwa. Bezgrzybie, czyli cisza, panoszy się właściwie na całym niżu Dolnego Śląska i już nic tej przykrej sytuacji w tym miesiącu nie zmieni. Jeżeli nawet przyjdą upragnione, mocniejsze opady, dadzą one skutek dopiero w październiku.

Przy okazji dziękuję kilku osobom, które z różnych lasów województwa dolnośląskiego, podzieliły się ze mną informacjami o rezultatach wycieczek na grzyby. W wielu przypadkach, nawet na przysłowiowy sos nie udało się nazbierać. Niektórzy grzybiarze, doskonale znający miejscówki lub po prostu szczęściarze, trafili na większe skupiska grzybów, ale tylko i wyłącznie okazjonalnie oraz punktowo, co nie zmienia całościowego obrazu panoszącego się bezgrzybia.

W tym tygodniu, nadal mamy ogromny i ciągle powiększający się deficyt opadów. W porównaniu z zeszłym rokiem wygląda to fatalnie.

Porównanie opadów w trzecim tygodniu września 2018 i 2017 roku.

OPADY 14-20 WRZEŚNIA 2017

W zeszłym roku padało prawie codziennie, chociaż ze sporym zróżnicowaniem, co do natężenia.

Wyjątkowo obfity w opady front przeszedł mniej więcej przez środek Polski. „Rozjuszył” on grzybnię jeszcze bardziej, która już w najlepsze owocnikowała. Zbiory z rejonów np. woj. świętokrzyskiego były wręcz atomowo/hurtowe. ;)) Ale i na naszym, dolnośląskim podwórku po połowie września, grzyb ścielił się w runie często i gęsto. ;))

Co by nie napisać, jedno zdanie na pewno jest uniwersalne i prawdziwe. Wrzesień 2017 roku był świetny grzybowo.

Pod koniec astronomicznego lata, na południu kraju przeszły kolejne, obfite opady. Dzięki temu grzyby mogły rosnąć wszędzie, gdzie im się podoba.

OPADY 14-20 WRZEŚNIA 2018

Za to wrzesień 2018 roku pomylił się ze swoją misją i przez nikogo nie trzymany w ryzach, imituje nam lipiec i to w suchym wydaniu.

Chociaż jutro zakończy się ta imitacja, to nie wpłynie to na kiepską opinię o nim, w szczególności grzybiarzy z nizinnych terenów, którzy chcą o nim jak najszybciej zapomnieć i nie chcą nic podobnego w przyszłości.

Nawet w bardzo kiepskim wrześniu 2016 roku, dwa razy przeszły większe opady, które dawały nadzieję na lepszy grzybowo październik, który ostatecznie był fenomenalny. W tym roku, sucha pogoda, ciągnie się jak krówka „mordoklejka”.

Nie o takim wrześniu marzyliśmy. ;((

– Mapy z dobowymi rozkładami sum opadów ⌈mm⌉: http://pogodynka.pl/hydro/suma/

KLIMATYCZNY BILANS WODNY

Na „dobicie” KBW za okres 11 lipca – 10 września 2017 i 2018 roku. Różnica ogromna i tylko żal patrzeć, jak wszystko schnie. ;((

Źródło: http://susza.iung.pulawy.pl/glowna/

GÓRY – OSTATNI BASTION GRZYBIARZY

W tym tygodniu, podobnie jak i w zeszłym, z terenów górskich napływały najbardziej optymistyczne doniesienia grzybowe. Szczególnie mocne napięcie grzybowe miało miejsce w okolicach Jeleniej Góry. Ja także doświadczyłem tego napięcia podczas sobotniej wyprawy z Sylwią i Andrzejem w Góry Bystrzyckie.

Pomimo tego, nie wszystkie doniesienia były optymistyczne. Bywało tak, że niektórzy grzybiarze – nawet po kilku godzinach dreptania po lasach, mieli nie za wiele grzybów w koszyku. To zaważyło na tym, że nie ogłosiłem tam alarmu grzybowego, chociaż wydawało się przez moment, że będzie można.

Przez ostatnie dni, Sylwia i Andrzej z dużym sukcesem, próbowali jeszcze kilku grzybobrań na Ziemi Kłodzkiej. Z ich relacji wynika, że młodych prawdziwków jest coraz mniej, za to pojawiło się nieco więcej podgrzybków (których zdrowotność określają na 50%) i opieniek. Jednak brak solidnych opadów doskwiera grzybom coraz bardziej.

JAKIE PROGNOZY I PERSPEKTYWY?

1) Na terenach nizinnych Dolnego Śląska nie wydarzy się już nic spektakularnego w zakresie masowego wysypu grzybów w miesiącu wrześniu. Miejscami, coś udaje się nazbierać, ale i tak, nie zmienia i nie zmieni to negatywnej oceny tego miesiąca na dolnośląskich nizinach.

2) Na terenach górskich, grzyby zaczynają nie radzić sobie z niedoborem opadów, chociaż przez kilka dni na pewno będzie jeszcze można pozbierać niedobitki tego małego „pojawku/wysypku”. Rosną one tylko punktowo, w wilgotniejszych miejscach. Przeważająca cześć górskich lasów, także jest pod wpływem grzybowej ciszy.

3) Pomimo powyższego, nie można jeszcze żywcem grzebać całego sezonu. Dwa lata temu, najwięcej grzybów było w październiku, po bardzo kiepskim wrześniu. Podobna sytuacja była np. w 2008 roku. Ciekawie też wyglądał przebieg sezonu w 2012 roku, kiedy to po spóźnionym, letnim wysypie na początku września, przez dalsze jego trzy tygodnie panowała cisza i dopiero październik porządnie sypnął grzybami.

4) Wszystko w rękach madam pogody. Wprawdzie im dalej w jesień, tym większe ryzyko przymrozków/mrozu, ale niekoniecznie musi się ziścić taki scenariusz. Jeżeli przyjdą większe opady w przyszłym tygodniu to jeszcze możemy mieć dużo grzybów w październiku i tego się trzymajmy. ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • wojek //22 Wrz 2018

    Witaj Paweł:)
    Niestety źle się dzieje w państwie duńskim tzn grzybowym. Przynajmniej na nizinach i nic nie wskazuje na poprawę w najbliższym czasie. Na początku października chcę jeszcze raz wyskoczyć na Pomorze Zachodnie ale jak czytam doniesienia z tamtych lasów to trudno o jakikolwiek opytmizm, chyba że zapowiadane opady poprawią sytuację bolusowo-podgrzybkową i tej wersji się trzymajmy:)
    Darz Grzyb Leśny Bracie
    Ps.
    Paweł dość dawno się nie odzywałem ale śledzę Twój blog cały czas ale nie najlepiej się u mnie ostatnio działo no i tradycyjny brak czasu. Także nie myślcie Towarzyszu, że Partia nie kontroluje Waszych poczynań.
    Serdecznie pozdrawiam

    • Paweł Lenart //25 Wrz 2018

      Witaj Wojtek. 😉
      Spokojnie, wiem, że Partia śledzi wszystkie poczynania swojego lojalnego towarzysza. 😉 Tak, jak Ci pisałem w mailu – wg mnie na 90% sezon mamy w tym roku w plecy. Nic nie poradzimy, Darz Grzyb na bezgrzybiu. 😉