facebooktwitteryoutube
Aktualności - 20 Kwi, 2016
- brak komentarzy
Czy musimy obawiać się majowej powodzi?

CIMG1987CIMG4022

Od kilku dni, wiele czołowych portali pogodowych, zwraca uwagę na wyjątkowo niekorzystną sytuację hydrologiczną, która jest prawdopodobna na przełomie kwietnia/maja i w samym maju dla Polski południowej. Te wzmianki nie biorą się przypadkowo. Modele numeryczne, w tym jeden z czołowych GFS, prognozują bardzo duże opady pod koniec kwietnia w Polsce południowo-wschodniej i południowej. Jednak na mówienie, że grozi nam powódź jest zdecydowanie za wcześnie.

CIMG5015

Niże genueńskie, niosące olbrzymie ilości wody z południa Europy, które są odpowiedzialne za powodzie m.in. w Polsce są niezwykle trudne do prognozowania pod kątem dokładności trasy, jaką pokonają oraz miejsc największej koncentracji opadów. Czasami, wystarczy przesunięcie frontu o 30km, aby teren, nad którym wisiała powódź, uszedł cało. Tym bardziej, mówienie o groźbie powodzi w sytuacji, kiedy nawet jeszcze nie powstał tego typu niż jest zbytnim wybieganiem w przyszłość.

CIMG5627

Patrząc obecnie na pogodę w Europie Środkowej, widać silną blokadę cyrkulacji zachodniej i zatrzymaniem napływu ciepłego powietrza. Spowodował to potężny wyż nad Północnym Atlantyku, który ściąga nad Skandynawię, Europę Zachodnią i Środkową zimne powietrze znad Arktyki. Dzięki temu wyżowi zamiast cieszyć się pełnią wiosny, przez kilka dni będziemy mieć pogodą typową dla wczesnego marca, a nie dla późnego kwietnia. Zdarzą się również opady śniegu, krupy śnieżnej i przymrozki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Według niektórych prognoz pogody, tzw. BLOKADA CYRKULACJI STREFOWEJ, która rozpoczyna się teraz, będzie kontynuowana, z niewielkimi przerwami, aż do lata. Co to dla nas oznacza? Przede wszystkim zdecydowany brak dłuższej stabilizacji pogody podczas wiosny. Możemy spodziewać dużych zawirowań w pogodzie. Prognozy wskazują, że nad Polską często będzie dochodzić do zderzenia skrajnych termicznie mas powietrza. Takie warunki będą sprzyjać silnym burzom i ulewom. Podczas blokady cyrkulacji strefowej, niże z południa mogą faktycznie stworzyć zagrożenie powodziowe.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pocieszeniem (może nieco egoistycznym względem innych krajów) jest fakt, że zawsze istnieje nadzieja, iż niże wyleją swoją największą zawartość na Bałkanach, Słowacji lub w Czechach zanim dotrą do nas. Warto jeszcze spojrzeć na to, co dzieje się na świecie pod kątem hydrologicznym. Ostatnio wyjątkowo duże opady odnotowano m.in. w stolicy Chile – Santiago, głównie w  środkowej część kraju. Doszło do powodzi oraz osunięć ziemi. Podobne perturbacje pogodowe spotkały mieszkańców Afganistanu. Również w Houston, które przeżyło jedną z największych ulew w historii, miasto na wiele godzin zostało sparaliżowane.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czy Polska po rekordowej suszy z 2015 roku ma zostać tym razem „obdarowana” powodzią? Oby nie. Nikt nie chciałby spędzać wakacyjnych tygodni na wałach z workami i piachem za pan brat. Wystarczająco pogoda nam namieszała w ostatnich latach i na pewno przydałby się nam rok, w którym mielibyśmy to, co jest w nazwie naszego klimatu, czyli UMIARKOWANIE. Trochę deszczu, trochę słońca, ciepła i nieco chłodu. Wszystko wyważone i w detalicznych, a nie hurtowych ilościach. ;)) 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz