facebooktwitteryoutube
Aktualności - 19 Lip, 2018
- 2 komentarze
Wzrost napięcia grzybowego.

Od ponad tygodnia mamy w kraju „porę deszczową”. Chociaż dla naszego klimatu to niezbyt trafione pojęcie, patrząc na przebieg pogody w ostatnich kilkunastu tygodniach, śmiało można tak rzec. Z coraz głębszej suszy, przeszliśmy w bardzo krótkim czasie, w stan podtopień, zniszczeń spowodowanych przez ulewy i lokalnych zagrożeń powodziowych.

Wpadanie pogody ze skrajności w skrajność w krótkim czasie to jeden z elementów związanych z ociepleniem klimatu. Obfite opady i sprzyjające temperatury mogą w najbliższym czasie pobudzić świat grzybów i to w większej ilości. Grzybiarze już ostrzą kosy i co rusz donoszą na portalach społecznościowych gdzie i co w ściółce piszczy/rośnie. 

Tak naprawdę część południowej Polski, a zwłaszcza Podkarpacie już od kilku tygodni zagrzybiło się na całego, gdzie tamtejsi grzybiarze nieprzeciętnie denerwują amatorów grzybobrań z pozostałych – bezgrzybnych regionów kraju. Również na moim, dolnośląskim podwórku, na terenach górskich od kilku tygodni można coś uzbierać, podczas, gdy na nizinach, grzybowa bieda lata na waleta po całych lasach. ;))

Ale mamy dużą szansę, że w najbliższym czasie, bieda będzie musiała się ubrać i schować między kukurydzę na polu, bo w lesie może nam zapachnieć grzybami. Sytuacja, która obecnie ma miejsce jest bardzo dobra z punktu widzenia warunków do rozwoju grzybów. Bardzo duża wilgotność, obfite deszcze, ciepłe noce i brak upału w dzień. Mamy też coraz liczniejsze sygnały, że grzyby zaczynają się pojawiać na terenach nizinnych w różnych województwach.

Sytuacja pogodowa przypomina mi w dużym stopniu rok 2000, kiedy po bardzo ciepłej i suchej wiośnie, w lipcu ochłodziło się i zaczęło porządnie padać. Wtedy to nastąpił (przynajmniej na Wzgórzach Twardogórskich) fenomenalny wysyp większości gatunków grzybów. Jego kulminacja miała miejsce mniej więcej od 20 lipca do 5-8 sierpnia. Wysyp ten był niezwykły, chociażby dlatego, że zbierało się także gatunki typowo jesienne, jak np. opieńki i zielonki.

Był to też jedyny tak grzybny okres w roku. Wrzesień i październik upłynęły pod znakiem ciepłych i suchych mas powietrza, co znacznie przyhamowało typowy, jesienny wysyp grzybów. Czy w tym roku doświadczymy w przeciągu następnych kilkunastu dni grzybowego BUM w nizinnej części Dolnego Śląska i pozostałych terenów na niżu w kraju?

Według mnie – są na to duże szanse. Wprawdzie od weekendu zrobi się miejscami bardzo ciepło, ale te warunki, które panują od kilku (a miejscami kilkunastu) dni muszą coś „wyłaskotać” ze ściółki. Jeżeli już grzyby się pojawią, to najbardziej interesujące jest pytanie – które gatunki uszczęśliwią grzybowych poszukiwaczy i grzybożerców swoją obecnością? ;))

Tradycyjnie powinny wypełznąć koźlarze, kurki i prawdziwki. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby podgrzybki, kanie i inne gatunki też postanowiły obejrzeć zbliżający się początek kwitnięcia wrzosów. Jednego nie można praktycznie wykluczyć. Najbliższe kilkanaście dni upłynie pod znakiem wzrastającego napięcia grzybowego, co u wielu grzybiarzy objawi się specyficznym zachowaniem, kotłującymi się myślami i szaleństwem, kiedy grzyby wychylą kapelusze ze ściółki. ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • wojek //20 Lip 2018

    Witaj Paweł:)
    Niewątpliwie obserwujemy wzrost napięcia grzybowego, ale nie byłbym zbytnim optymistą. Deszcze przeszły i owszem bardzo solidne, ale… mieliśmy trzy miesiące prawie kompletnej suszy a ponieważ najbliższe prognozy są dla nas raczej pesymistyczne nie wiem czy grzybnia zdąży się rozwinąć – no nic zobaczymy:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Paweł Lenart //23 Lip 2018

      Wszystko byłoby teraz ok., gdyby nie te temperatury. Ale nic. Zobaczymy. Jak grzyby się nie pokażą, zawsze będzie można zrzucić winę na pełnię Księżyca. ;-)))))