facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 02 Paź, 2019
- brak komentarzy
Wysoki Kamień – ciekawy szlak z karygodną inwestycją po drodze.

Wysoki Kamień – ciekawy szlak z karygodną inwestycją po drodze.

Szklarska Poręba. Atrakcyjna miejscowość górska położona w dolinie Kamiennej i jej dopływów (Kamieńczyka i Szklarki), na wys. 440–886 m n.p.m., od południa na stokach Karkonoszy z dominującą nad miastem Szrenicą (1362 m n.p.m.), od północy na stokach Gór Izerskich z Wysokim Kamieniem (1058 m n.p.m.) i Czarną Górą (965 m n.p.m.), zaś od wschodu wzniesienia Pogórza Karkonoskiego oddzielają miasto od Kotliny Jeleniogórskiej. Moim celem jest dzisiaj północ, czyli Wysoki Kamień.

Szlak na szczyt rozpoczyna się zaraz za przejściem (wiaduktem) kolejowym po lewej stronie idąc od stacji PKP. Wystarczy kilkadziesiąt kroków i wchodzimy do lasu, gdzie u jego wrót rośnie okazały i piękny buk pospolity.

Jest to najpotężniejsze pod względem obwodu pnia drzewo na całym szlaku. Kiedy zaczynałem wspinaczkę, nie spodziewałem się, że tak szybko zrobię sobie przerwę. Bo jak tu nie zatrzymać się przy tym cudnym drzewie?

Buk ma prawie 500 cm obwodu pierśnicowego pnia i po prostu „rozbraja” swoimi napływami korzeniowymi. To kategoria tzw. „baśniowych” buków, które czarują swoim wyglądem. Właściwie to już mogłem zostać przy nim kilka godzin, zamiast iść dalej, tylko co bym później napisał? Że idąc na Wysoki Kamień warto zatrzymać się przy buku na kilka godzin i wrócić… ;))

Za bukiem zaczyna się typowy las górski z przewagą świerków, ale i licznie rosną tu modrzewie. To właśnie one najbardziej mnie zaintrygowały, bo nie często spotykam w górskich lasach dużą koncentrację tego gatunku w jednym miejscu.

Zazwyczaj są to kilku-osobnikowe stanowiska wśród dominującej świerczyny. Tutaj modrzewie grają pierwsze, dendrologiczne skrzypce. Przy tym wiele z nich wybiło się na ponad 30 metrów wysokości. To wszystko sprawiło, że poczułem się w tym lesie wspaniale.

Szlak ciągnie się coraz bardziej do góry, a widoki stają się przednie. Tylko jakaś inwestycja w oddali, nieco zaburza sielankowy, górski widok. To jednak tylko „przedsmak” do drugiej inwestycji, która ma miejsce dalej. 

Las dość szybko kończy się i szlak przebiega obok domków rekreacyjnych, które nie pasują mi do utartego przeze mnie obrazu szlaku górskiego na szczyt. Szlak to szlak. Ma być przyroda, skały, wertepy, kamienie, lasy, dziki, a nie domki rekreacyjne. Domki mija się szybko i ponownie wchodzi się do lasu. A tam…

Karygodna inwestycja! Nie mogę inaczej tego określić. Budowa kolejnych domków rekreacyjnych, kosztem barbarzyńskiego zniszczenia przyrody. Może lepiej od razu wyciąć cały drzewostan wzdłuż szlaku na rzecz domków, punktów gastronomicznych i całej tandety, którą jedni budują, a głupi ludzie kupują? 

Piękne, stare buki z rozbebeszonymi korzeniami! Składowisko ciężkich materiałów w sferze życia drzew! Zaoranie, zaduszenie korzeni! Kto na to pozwolił? Czy ktoś to kontroluje? Gdzie ochrona drzewa w procesie inwestycyjnym?!!!

Tabliczka dumnie informuje, że powstają kolejne domki dla ludu, który podjedzie teraz tu swoimi samochodzikami i już będzie w połowie drogi na szczyt. Drugą połowę jakoś przejdą, wypijając po drodze 10 piw (oczywiście wyrzucając puszki w las), zagryzając kiełbasą, chipsami i innym, pustym „jedzeniem”.

Przyszli wczasowicze pewnie nie będą wiedzieć, jakim kosztem i uszczerbkiem dla przyrody powstały te zasrane domki. I jak spartaczono tu ochronę drzew pod każdym, możliwym względem. Drzewa za kilka lat uschną lub staną się nędznymi, bukowymi dziadami z posuszem, wypróchnieniami, grzybami i wyłamaniami konarów.

A może o to chodzi, żeby drzewa szybko padły, wtedy będzie pretekst, żeby je wyciąć? Te buki mają co najmniej 100 lat. W większości są bardzo zdrowe z bogatym ulistnieniem i ugałęzieniem. Czy inwestor-dzban tego nie widział? Czy trzeba było urządzić drzewom taką rozpierduchę?

Ta zakichana inwestycja skutecznie zepsuła mi nastrój, który był bardzo dobry, kiedy wszedłem na szlak i zobaczyłem potężnego buka, a tuż za nim stary, dorodny las świerkowo-modrzewiowy. No, ale jak tu się uśmiechać i mieć przysłowiowego „banana” na gębie, kiedy widzi się takie coś?

Około 10-12 starych, dorodnych buków przepadnie w najbliższej przyszłości przez głupotę, niewiedzę, ale też przez lekceważenie prawa, pazerność i brak jakichkolwiek uczuć, sympatii i szacunku do drzew.

Za tą pseudo-inwestycją można iść dalej na szczyt, albo skręcić w prawo na ciekawy punkt widokowy. Wybrałem drugą opcję, żeby na chwilę wymazać obraz koszmaru dla drzew, który miałem nieprzyjemność obejrzeć. 

Zanim dotrze się na punkt widokowy, już jest co podziwiać, oglądać i fotografować. Piękno gór wyzwala we mnie uczucia doskonałości i potęgi przyrody. Można patrzeć godzinami, a widoki te, nigdy się nie znudzą.

Ten punkt widokowy to tzw. Trzy Kultury Złoty Widok, znajdujący się przy ośrodku domków rekreacyjnych Złoty Widok. Na łące nad ośrodkiem znajduje się taras widokowy, z którego możemy podziwiać Kotlinę Jeleniogórską oraz większą część karkonoskich szczytów.

Przy punkcie widokowym są ławki i krzesełka. Można usiąść, odpocząć i zrelaksować się. Widoki są tu naprawdę wspaniałe. Co ważne, do punktu widokowego mają szansę dojść nawet słabi w nogach turyści, ponieważ nie jest tu ani za stromo, ani zbyt niewygodnie.  

Trudno napisać inaczej, niż to, że widoki te są wspaniałe, osobliwe, dostojne i górskim duchem malowane oraz lasami płynące. Oczywiście niezwykle kojące i poczucie wolności dające.

W zimie musi być tu jeszcze bardziej niesamowicie. Ale myślę, że w takim miejscu, magia górskiego krajobrazu trwa przez cały rok, a jej intensywność jest cały czas na takim samym poziomie. Każda pora roku ma tu swój niepowtarzalny wymiar.

Wracając z punktu widokowego, zahaczyłem o niewielkie skupisko brzózek. Jednak instynkt grzybiarza daje o sobie znać. ;)) Życia grzybowego w nich nie znalazłem (na początku sierpnia było w górach bardzo sucho).

Dalsza część szlaku to już większa wspinaczka, więcej kamieni i trudniejszy teren. Kolejny „kwiatek” po drodze to miejsce ostoi zwierzyny. Tabliczka zwalona na ziemię, a w samej ostoi, wycinka drzew w najlepsze… 

Zanim dojdzie się na Wysoki Kamień, można natknąć się na „niski kamień”, stojący gdzieś na uboczu. Tylko ta wycinka drewna trochę denerwuje. Szlaki turystyczne – według mnie – powinny być omijane przez gospodarcze prace leśne. Leśnicy mają tyle terenu do dyspozycji, że nie powinni tutaj tarasować przejścia i rozjeżdżać szlaki ciężkim sprzętem. W praktyce wygląda to tak, jak na zdjęciach.

Końcowy etap podejścia pod szczyt tu już typowa, górska wspinaczka. Chociaż to najcięższy fragment szlaku, człowiek zostaje zmotywowany, że to już „tuż, tuż”. Widać szczyt i tym bardziej dam radę.

Pod szczytem mamy sporą dawkę informacji, jak i którędy oraz gdzie i na co można dojść/wdrapać się. Nic, tylko zregenerować się i ruszyć tam, gdzie buty poniosą. ;))

W końcu jest i on – Wysoki Kamień. Szczyt prawie zdobyty. Prawie, ponieważ trzeba jeszcze kilkanaście metrów wdrapać się na wierzchołek i do schroniska, w którym herbata smakowała dziesięć razy lepiej niż na dole.

Najwyższe miejsce i podziw, ukłon dla gór oraz radość z przepięknych widoków. Zapomniałbym dodać, że podczas wędrówki na szczyt, spotkałem znacznie mniej turystów, niż podczas wdrapywania się na Śnieżne Kotły, Łabski Szczyt czy Szrenicę

To też duży atut dla ludzi, którzy chcą przejść większość szlaku w samotności, niż wśród licznych, innych turystów. Cenię sobie takie mniej znane, ale wcale nie mniej atrakcyjne miejsca.

Tradycyjnie narobiłem dużo zdjęć, ponieważ kocham fotografować takie widoki. Ta „choroba” chyba nigdy mi nie przejdzie. Znam ludzi, którzy zrobią 8-15 zdjęć i już im to wystarczy. Lenart, jak nie zrobi setki zdjęć to źle się czuje. ;))

Pal licho, że większość jest podobna do siebie i zostanie jedynie w moim archiwum foto na dyskach. Jestem po prostu zachłanny i pazerny na zdjęcia, ale nikomu to nie wadzi. Ubolewać na tym może jedynie mój aparat fotograficzny. ;))

Ostatnie spojrzenie na panoramę górskich krajobrazów i pomału trzeba planować zejście. Wyjątkowo mocno wiało na szczycie, a na dole panowała praktycznie cisza. Wiatr to bardzo często niedoceniane w górach zjawisko przez turystów.

Ja zawsze mam w plecaku dodatkową, ciepłą bluzę i czapkę na taką wietrzną ewentualność. Ostatnią, przykrą niespodzianką były wysuszone na szczytach i stokach jagodniki przez letnią suszę i silną operację słoneczną.

Nędznie to wyglądało. Rudość i czerwień w intensywnych barwach. Jednak niżej, w miejscach zacienionych i bardziej wilgotnych, jagodniki były zielone, a i owoce miały całkiem słuszne rozmiary.

Czyli – jak to w górach bywa – na szczytach w słońcu jagody „pali”, a niżej – w zacienieniu i wilgoci dają radę. Jednak ogólnie było bardzo sucho, a buty po wejściu na szczyt były całkowicie zakurzone/zapylone.

Szlak na Wysoki Kamień to ciekawy i atrakcyjny odcinek, z niezbyt trudnym podejściem. Dużym atutem jest punkt widokowy Trzy Kultury Złoty Widok oraz schronisko z wyjątkowo miłą obsługa. Dzieci, które zdobyły szczyt mogą za 10 zł nabyć medale, a ich wręczenie odbywa się uroczyście na podeście w schronisku z gratulacjami od gospodarzy. Dla dzieci to frajda i przeżycie.

Największym minusem jest opisana przeze mnie, karygodna inwestycja, przez którą zniszczono kilkanaście dorodnych buków. To zaburza obraz sielankowego charakteru szlaku. Natomiast sporym plusem jest też mniejsza ilość ludzi na trasie, w porównaniu z najbardziej obleganymi, karkonoskimi szlakami.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.