facebooktwitteryoutube
Aktualności - 25 Lip, 2018
- brak komentarzy
Wspaniały buk „Pendula” z wrocławskiego parku.

Dzisiaj postanowiłem pokazać jedno z najpiękniejszych drzew we Wrocławiu, jeśli chodzi o odmianę „Pendula” (płaczącą/zwisającą) buka zwyczajnego. Tak się akurat składa, że obecnie w cyklu pereł dendroflory Wzgórz Twardogórskich, prezentuję buki zwyczajne rosnące w lasach Bukowiny Sycowskiej i będąc w temacie tych przepięknych drzew, uważam, że warto również pokazać wyjątkowego buka, który jest jednym z drzew mojego dzieciństwa. ;))

Buk ten rośnie we wschodnim sektorze niewielkiego Parku prof. Stanisława Tołpy na wrocławskim Śródmieściu – dzielnica Ołbin. Mieszkałem ponad dwadzieścia lat bardzo blisko tego parku i praktycznie codziennie przechodziłem przez niego lub w jego pobliżu. Duża ciekawostką jest fakt, że w obrębie parku znajduje się niewielki zbiornik wodny (staw), będący pozostałością po odnodze rzeki Odra. W północno-zachodniej części położone jest niewielkie wzniesienie (tzw. górka saneczkowa).

Moim pierwotnym założeniem było pokazać buka we wszystkich porach roku, przy czym w porze zimowej, buk miał być przyozdobiony śniegiem. Ponieważ od kilku lat, podczas sezonu zimowego, śnieg pada częściej w Arabii Saudyjskiej niż w rodzimym Wrocku, postanowiłem nie czekać kolejnych miesięcy z artykułem. ;))

W śniegu czy bez, buk ten prezentuje się niezwykle malowniczo. Jak podaje Przewodnik Collinsa „Drzewa” forma „Pendula” (odm. zwisająca) jest najwspanialszym z tzw. płaczących drzew, wysokość do 25 m, dużo starych okazów rośnie w zachodniej Polsce.

Zwisająco, gęsto ulistnione pędy wyrastają z łukowato wygiętych w dół konarów. Drzewa te są duże i mocno rozrastają się w poziomie, dlatego potrzebują sporo wolnej przestrzeni. Doskonale nadają się do nasadzeń parkowych przy łąkach, polanach jako solitery – rosnące pojedynczo w miejscu mocno eksponowanym.

W stanie bezlistnym, dobrze widać pokrój drzewa, w którym wyróżniają się grube i solidne konary, z których zwisają gałązki w dużym stopniu przypominające gałązki wierzby płaczącej – także niezwykle malowniczego i ozdobnego drzewa. W stanie pełnego ulistnienia nic nie widać poza wspaniałą, zieloną „kopułą” . ;))

Od jakiegoś czasu wyjątkowo zwracam uwagę na odmianę „Pendula” buka zwyczajnego i praktycznie można powiedzieć, że jestem wielkim fanem i poszukiwaczem tej odmiany. We Wrocławiu, przepiękne, bukowe „Pendule” można obejrzeć m.in. w Parku Szczytnickim. W parku prof. Tołpy, po drugiej stronie stawu, rośnie drugi okaz tej odmiany, chociaż mniej spektakularny od bohatera dziesiejszego wpisu.

Drzewo to jest mi szczególnie bliskie ponieważ należy do tzw. drzew mojego dzieciństwa – czyli okazów, które doskonale pamiętam, kiedy miałem jeszcze jednocyfrową liczbę lat. W wolnych chwilach postaram się zaprezentować kilka innych okazów, które na szczęście rosną do dzisiaj i po którymi przesiedziałem z kumplami wiele godzin. ;))

Jedyne czego nie potrafię pojąc, to współczesnych „artystów” sztuki byle jakiej, którzy często przyozdabiają podstawę pnia i napływy korzeniowe tego wyjątkowego buka różnymi rekwizytami – najczęściej papierami, chusteczkami, puszkami lub butelkami. Za każdym razem, gdy odwiedzam majestatycznego buka, sprzątam teren po tych „artystach”. Jednak ci – nadal nie szanują otoczenia pięknego drzewa i kontynuują swoją pijacką twórczość…

Mają szczęście, że nie dane nam się spotkać bo z dużym prawdopodobieństwem zaserwowałbym im obejrzenie drzewa z pozycji wody w stawku. Często chodzą mi po głowie słowa śp. dr Cezarego Pacyniaka – „Polacy nie szanują starych drzew”. Przy takich „ozdobach” słowa te nabierają bardzo realnego brzmienia.

Jak wspaniale prezentuje się parkowy buk, widać zarówno z bliska, jak i nieco z dalszej odległości. Długie gałęzie drzewa zwisają z jednej strony aż do samej wody. Drzewo w promieniach wiosennego, zachodzącego za horyzont Słońca, przypomina świąteczną choinkę pokrytą anielskim włosiem.

Jeszcze bardziej intrygująco wygląda drzewo z bliska. Patrząc na jego gałęzie i konary, można pokusić się o podobieństwo do jakiejś gigantycznej pajęczyny lub „macek” bliżej nieokreślonego stwora. W rzeczywistości to przyrodnicze arcydzieło i urzekające piękno dendrologicznego świata. ;))

Może wydawać się to oczywiste, ale oglądając drzewo z bliska i daleka, często mam wrażenie, że to jakby dwa odrębne światy. Drzewo, które z daleka zachwyca regularnością korony i wzorcowym pokrojem, oglądane z bliska jawi się jako nieregularna i zawiła plątanina. Te przeciwstawne oblicza drzew są fascynujące.

W wodzie, przy moczących się gałązkach buka, chętnie przebywają kaczki. Tak było wiele lat temu. Tak jest też obecnie. Kolejne pokolenia kaczek leniwie pływają w pobliżu wyjątkowego jegomościa, który pod swoimi gałęziami przyjmuje również sroki, gołębie, gawrony i inne ptactwo.

Jeszcze jedna fotka z kaczuchami w tle i posprzątany teren wokół buka przez autora wpisu. Każdego, kto przeczyta ten artykuł, zachęcam do zastanowienia się nad drzewami ze swojego dzieciństwa. Które z nich pamiętacie? Z jakimi wydarzeniami je kojarzycie? Czy drzewa te jeszcze istnieją?

Drzewa przemijają i ludzie przemijają. Ale można zostawić po nich pamięć, zdjęcia i wspomnienia. Zapraszam do „odkrywania” drzew z dzieciństwa. Po wielu latach, może to być niezwykła, nostalgiczna i inspirująca podróż do naszej przeszłości, czego serdecznie życzę. ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.