facebooktwitteryoutube
Aktualności - 19 Mar, 2018
- 4 komentarze
Wietrzne i mroźne pożegnanie zimy w lesie.

Niedziela, 18 marca 2018 roku. Ależ nam Matka Natura wywinęła numer. Tuż przed rozpoczęciem astronomicznej i kalendarzowej wiosny, dmuchnęła arktycznym powietrzem do Europy Środkowej i nie tylko. Po łagodnym grudniu i styczniu, zaczęła nas chłostać falami mrozów. Ta ostatnia dołożyła jeszcze opady śniegu, którego obecnie w nizinnej części Dolnego Śląska mamy najwięcej, licząc od początku meteorologicznej zimy, a więc od 1. grudnia.

Fala mrozów jest mniejsza niż ta z przełomu lutego i marca, ale za to z jakim „miłym” wiaterkiem. Planując wycieczkę, spodziewałem się ekstremy, bo prognozy były nieubłagane. Wskazywały, że będzie bardzo zimno, które zostanie spotęgowane przez lodowaty wiatr. Pomyślałem. E tam. Będzie bezchmurnie to Słońce coś tam podgrzeje i nie będzie tak źle. Koń, niekoniecznie czystej krwi arabskiej by się uśmiał. ;))

Bukowińska mekka przywitała mnie niezłym wygwizdowiem. Już witając się z kandydatem na Drzewo Roku 2018 – dostojnym klonem srebrzystym, ten wyszumiał swoimi gałązkami: „Co Ci Pawle spadło na głowę, że też chciało Ci się przyjechać w taką zimnicę”? Żebym to ja wiedział – odpowiedziałem. ;)) Z wycieczkami do lasu tak mam. Jak zaplanuję to nie ma warunków, które mnie powstrzymają i już.

Zamiast przejmować się wiatrem, zacząłem zachwycać się nim ponieważ jego działalność na zawiewanym śniegu z pól i łąk tworzy artystyczny wysyp dzieł doskonałych. Z uwagi na to, że zima upłynęła bezśnieżnie, była to pierwsza i chyba ostatnia okazja w tym sezonie złapać te artystyczne formy przekazu Pani Zimy. Chociaż byłem bardzo ciepło ubrany, czułem jednak na plecach chłostę dziadka mroza.

Trzeba przyznać, że jest w tym mistrzem. Nie ma człowieka, który – podczas jego podmuchów – nie powiedziałby: „Cholera, ale piź..” (bip, bip – cenzura). ;)) Włóczęgę zacząłem na skróty, czyli – jak ja mam to w zwyczaju – przez pola i łąki. Tam to dopiero chłosta była przednia. Kalesony, grube spodnie i ciepłe buty można sobie na uszy założyć. Jaki człowiek jest bezsilny wobec Matki Natury! Kurcze, zamiast siedzieć na czterech literach w ciepłej chałupie to ja szlajam się w śniegu i przeszywającym na wylot mrozie.

Po śladach zwierząt na śniegu było widać, że zwierzaki ostro spacerują po leśnych drogach i ścieżkach. Skoro one dają radę, to ja – mieszczuch, „uzbrojony” w bardzo ciepłe ubranie, termos z gorącą kawą i herbatą oraz smacznymi przekąskami mam nie dać rady? Po tylu latach biegania po lasach, krzaczorach, górkach i dołkach? Nie ma innej opcji – muszę dać radę!

Nie w takich warunkach się chodziło. W Jakucku przy -50 stopniach C na rowerach jeżdżą i nie narzekają. No, już mi było lepiej. Poczułem się jak twardziel, który idzie w takich warunkach, gdzie inni wymiękają. SWAT, FBI i komandosi niech się schowają. Oto ja – fanatyk leśny wyruszam na wycieczkę pełną przygód. ;))

Na skrajach lasów wiało nieprzeciętnie. Szum arktycznego wiatru, pędzącego przez wysuszone badyle powoduje gęsią skórkę. Raczej skórę przez duże S. Wszytko rekompensują widoki przez duże W. Nawet na Ziemi można się poczuć jak na innej planecie. Ten atak zimy jest taki… No właśnie. Jaki? Czarujący? Magiczny? Przenikliwy? Bezlitosny? Myślę, że wszystkiego po trochę.

Wystarczyły finezyjnie oblepione śniegiem gałązki sosen, kołyszące się na silnym wietrze, żebym zapomniał o wszelkich przeciwnościach, jakie czyhały na 18-sto marcowego „wchłaniacza” lasów. ;)) Leśna droga w morsko-śnieżnym kolorze w słonecznym świetle. Czy tylko ja tak mam, czy na innych też tak pozytywnie działają takie widoki? Dobre pytanie do teleturnieju „Jeden z dziesięciu”. ;))

Rozpędziłem się po bukowińskich lasach na dobre, chociaż tempo wycieczki zwalniał leżący śnieg. Napadało go tak na ok. 10 cm, ale wietrzysko miejscami porobiło zaspy, gdzie było go 2-3 razy więcej. Pod spodem lód. Trzeba było ostrożnie stąpać aby nie zliczyć gleby lub wywinąć orła nie przedniego a tylnego. ;))

Poza łapaniem do obiektywu ten wiosenny atak zimy, miałem kilka, bardzo konkretnych celów. Chciałem nagrać co najmniej 8 filmików z perłami dendroflory, które będę pokazywać od miesiąca czerwca. Biorąc pod uwagę niesprzyjające warunki pod postacią przenikliwego wiatru i tak większość udało mi się zrealizować. Nagrałem 6 filmików. Dwa ostatnie odpuściłem z uwagi na dosyć dużą odległość do drzew, które miałem nagrywać.

Wiatr szczególnie mi dokuczał po skrajach lasów, na łąkach i polach. Tam nagrywanie było naprawdę trudne. Ale trzeba było wykorzystać idealne naświetlenie, co nie za często ma miejsce. Resztę nagram kiedy indziej, chociaż pewnie już bez śniegu. Ale kto wie. Może zima ponownie zaskoczy i jeszcze sypnie śniegiem w kwietniu?

Zaskoczony byłem tym widokiem. Chodzi o pseudo-artystyczną rzeźbę na buku w środku lasów. Że też jakiemuś mutantowi, głupkowi chciało się tu przyjść i zeszpecić korę buka swoimi bohomazami. Powiada się: „Idź do lasu. Niech Ci się w głowie poukłada”. Widać, nie na wszystkich to działa.

Tradycyjną częścią bukowińskich wycieczek jest przejście na drugą stronę torów kolejowych. W śniegu wyglądają bardzo klimatycznie i pozwalają łaskawiej spojrzeć na szeroko rozumianą branżę PKP, gdzie przez ten atak zimy ponownie padają rekordy opóźnień pociągów. Niekwestionowanym mistrzem w tych spóźnieniach jest TLK. Pociągi od nich są z reguły dalekobieżne i narażone na najwięcej czynników, powodujących ich notoryczne przyjeżdżanie grubo po czasie.

Ok. Teraz warto popatrzeć i napisać o lasach pod zimową, śnieżną kołderką. Każdy rodzaj lasu ma swój jedyny i niepowtarzalny, zimowy klimat. Las bukowo-grabowo-brzozowy wyglądał oszałamiająco. Wiele minut patrzyłem na tą bajkową scenerię.

Lasy sosnowe to też zupełnie inna bajka. Wystarczy na moment przystanąć, rozejrzeć się wokół i już jesteśmy złapani na leśny lep, który przyciąga zmysły niczym grawitacja. Chciałoby się tam zostać na znacznie dłużej.

I „moje” unikatowe aleje brzozowe. Tam to już zupełnie odpływam, chociaż zbiornika wodnego wokół brak. ;)) Brzozy to jedne z naszych magicznych, rodzimych drzew. Są jak subtelny dotyk kobiecej dłoni. Wystarczy, że raz dotkną, a niektóre zmysły poddają się mu bez opamiętania. ;))

Ponownie bory sosnowe z tzw. „ciemną” mocą lasów. Chociaż idę w leśnym tunelu w kierunku światła, fascynuje mnie mrok i druga strona natury. Ta niewidoczna, duchowa, ezoteryczna i wyłamująca się naukowemu zaszufladkowaniu. To jedna z tych energii, która przyciąga mnie w lasach od małego.

Kiedy ogarnia mnie swoją mocą, kiedy napełnia moje myśli, uczucia i zmysły, pragnę się jej poddać całkowicie nie zważając na konsekwencje. Czy tak działa tzw. „dobro” czy „zło”? Czym są oba te pojęcia? W świecie duchowym nie jest to takie proste, jak z życiu przedśmiertnym. Ciągle nam się wmawia, że wszelkie demony to źródło zła, a jedyna, słuszna droga to ta z ambony kaznodzieja. W świecie natury i jej praw jest inaczej.

Ale nie mi prawić o tym. Czas wyjść na łąki i pola. Bukowińskie i okoliczne pejzaże oraz krajobrazy. Jakże lubiane i wychwalane przeze mnie. Czarujące przez cały rok. Teraz w odświętnej scenerii zimowej. Śpiące pozornym, głębokim snem. Ale Słońce wkrótce je ożywi do zielonej granicy wiosennego piękna. ;))

I jeszcze krajobrazy i przestrzenie w lasach po trzebieżach, przecinkach, zrębach zupełnych i innych formach zarządzania gospodarczego lasu przez leśników. Starsze drzewa wycięte. Młode posadzone, rok po roku odnawiające teren i przeistaczające go w nowy las. Gdy osiągnie dojrzałe rozmiary, będę się przemieszczać w lesie jako duch…

Mroźna i wietrzna aura na moment nie zatrzymała mojego uroczystego pochodu, kończącego zimę i przywołującego Panią Wiosnę. Dzień zaczyna pokonywać noc na ilość godzin i zacznie wygrywać z nią za dwa dni. Na cześć nadchodzącej wiosny i nowego, leśnego życia nagrałem bardzo spontaniczny filmik podczas spaceru zaczarowanymi, brzozowymi alejami, który nazwałem „Wolność i natchnienie”. Wiosno! Na moce sił natury i jej nieokiełznanych żywiołów! Przybywaj! ;))

https://drive.google.com/drive/folders/1S6NbOXv1wHVajkT9hEYVrgVm_XHzdqRw

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • krzysiek z lasu //20 Mar 2018

    „Starsze drzewa wycięte. Młode posadzone, rok po roku odnawiające teren i przeistaczające go w nowy las. Gdy osiągnie dojrzałe rozmiary, będę się przemieszczać w lesie jako duch…”
    No właśnie, Stare drzewa wycinają, a zanim te nowo posadzone osiągną taki wiek nas już nie będzie ;(
    Pozostanie nam tylko przemieszczanie się tam jako duchy, a może to będzie jeszcze ciekawsze…???
    Sporo naszych znajomych już to robi. Będąc tam często czuję ich obecność…
    Supr Ci się udała wycieczka (no może poza upierdliwym wiatrem 😉 )
    Po obejrzeniu filmiku jeszcze bardziej tęsknie za tymi brzozowymi alejami, ale zanim się obejrzymy znowu będziemy tam zbierać kozaki ;))
    Pozdrawiam 😉

    • Paweł Lenart //25 Mar 2018

      Racja Krzysiek. Jako duch to już często się tam przenoszę podczas medytacji i zupełnego wyciszenia. 😉
      Nawet w takim zimnie, wycieczka była fantastyczna i pełna wrażeń. 😉

  • wojek //23 Mar 2018

    Witaj Paweł:)
    Dzięki za piękny opis zimowego lasu. Swój przesłałem Ci na Twojego milka wraz z fotkami. Bez komentarza pozostawię „arcydzieło” tego pseudorzeźbiarza chociaż trzeba przyznać, że trochę się napracował wandal paskudny. Brakuje mi Paweł wycieczek do lasu, pachnącego żywicą, jagód, borówek, malin a przede wszystkim naszych ulubionych boletusów.
    Pozdrawiam serdecznie:)
    Darz Grzyb Przyjacielu.

    • Paweł Lenart //25 Mar 2018

      Kwiecień tuż tuż. Zatem pomału trzeba ostrzyć nożyki i zrobić wiosenny przegląd leśno-grzybowego sprzętu. 😉
      Szkoda, że podczas zimy nie zaliczyłeś wycieczki. Ale w kwietniu wizyta w lesie to już partyjny obowiązek Towarzyszu! 😉