facebooktwitteryoutube
Aktualności - 03 Paź, 2016
- 3 komentarze
To był najsłabszy wrzesień w mojej karierze grzybiarza.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

img_3853

Dzisiaj, 3 października 2016 roku, mogę powiedzieć uff… Minął wrzesień i minęło największe bezgrzybie dla tego miesiąca w mojej regularnej karierze grzybiarza, trwającej od 1988 roku. Bywały bardzo słabe wrześnie, ale ten pobił wszystko, co miało do tej pory miejsce. Okazał się królem suszy i królem beznadziejności. Nawet bardzo słabe wrześnie lat 2003, 2009 i 2015 nie były aż tak drastycznie słabe, jak miniony. We wrześniu 2003 i 2009 roku, które do tej pory były w czołówce mojego subiektywnego rankingu, znalazłem więcej grzybów. Wrzesień 2003 roku dawał perspektywy na bardzo udany październik, bo po połowie miesiąca zaczęło porządnie padać. Zbyt duża fala chłodów i silnych przymrozków, storpedowały jednak rozpoczynający się październikowy wysyp.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wrzesień 2016 roku jest pierwszym, w którym nie znalazłem ani jednego podgrzybka, prawdziwka, kurki czy opieńki. Zresztą ten niechlubny rekord nie dotyczy tylko mnie. Wielu moich znajomych grzybiarzy – dalszych i bliższych – także przeżyło gorycz porażki i biedoty runa leśnego na Dolnym Śląsku. Nie trzeba być alfą, omegą, sinusem i cosinusem, żeby obarczyć odpowiedzialnością za taki stan rzeczy przewlekły brak opadów i dwa tygodnie gorącej pogody przez połowę września. Jeżeli do tego dodamy bardzo suchy miesiąc sierpień, to mamy wyjaśniony obraz grzybowej nędzy września 2016 roku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W zeszłym roku wśród Grzybowej Braci podnosiły się głosy, że wrzesień 2015 roku będzie przez wiele lat wyznacznikiem i punktem odniesienia najsłabszego miesiąca z cyfrą numer 9 w roku i zawsze będziemy mogli powiedzieć – w razie słabszych grzybowo wrześni lat następnych, że i tak jest lepiej niż w 2015 roku. Mało kto przypuszczał, że ten wrzesień będzie o dużo gorszy. Taka sytuacja wystąpiła na moich terenach grzybowych po raz pierwszy. Nigdy do tej pory nie było tak, że dwa, bardzo słabe wrześnie, następowały jeden po drugim.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wszystko idzie do przodu, postęp nauki, mądrość i głupota ludzi także. Pogoda nie chce zostawać w tyle, co rusz bijąc nowe rekordy (zazwyczaj ciepła). Zatem mamy także nowy rekord w bezgrzybiu i oby więcej Matka  Natura nie chciała go pobić. Niektórzy grzybiarze już wieszczą, że w przyszłym roku ponownie będzie kiepsko, inni twierdzą, że jak w 2017 roku „skumuluje” się wysyp z trzech lat, to wagonami i ciężarówkami pojedziemy na grzyby. ;)) Oba gdybania to fusy nad fusami od kawy, ale dyskusje trwają. ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przechodząc we wrześniu przez najlepsze znane mi miejsca grzybowe, w których rosną (a przynajmniej powinny rosnąć), dosłownie wszystkie najbardziej lubiane i zbierane gatunki grzybów, raził mnie obraz kompletnej pustki i wysuszonej ściółki oraz w wielu miejscach siano zamiast zielonej trawy. Ogromne połacie lasów były bez jakichkolwiek grzybów, zarówno jadalnych, jak i niejadalnych lub trujących. W zeszłym roku było podobnie, ale nie aż tak drastycznie. A poza tym w połowie września wysypały kanie, a pod koniec miesiąca – wprawdzie dzięki znajomości miejsc i wybieganiu wielu kilometrów – zbierałem również podgrzybki i prawdziwki. W tym wrześniu, najwięcej nazbierałem kilometrów. Dobre i to. Tylko pierogów z nich nie zrobię. ;))

img_3896 img_3901

Mój dobry znajomy, Krzysiek – mieszkaniec Wrocławia, także kilka razy był w lesie i przeżył gorycz porażki grzybiarza. W dniu 21 września na pożegnanie lata wybrał się na wiele godzin w Bory Dolnośląskie, które o tej porze roku powinny sypać grzybami nieprzeciętnie. Jego kilka fotek, za które dziękuję, zamieściłem w tym artykule. Efekt Jego „dolnośląsko-borowych” zbiorów to kilka kurek i nic więcej… To oddaje obraz sytuacji, jaka miała miejsce we wrześniu 2016 roku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Do artykułu wybrałem zdjęcia gatunków grzybów, które znalazłem we wrześniu. Z jadalnych najwięcej nazbierałem czubajek kani. Do tego jeden siedzuń sosnowy, jeden przyzwoity koźlarz pomarańczowożółty, jakieś zabłąkane koźlarze topolowe i w zasadzie to wszystko. Co tu dużo rozwodzić się nad tematem. Było, minęło, trzeba iść dalej, do przodu. Las uczy cierpliwości, pokory i uzmysławia nam, że to on ostatecznie decyduje, czy będą grzyby czy nie. Z pokorą i szacunkiem akceptuj to, nawet, jak wracasz z wyprawy z pustym koszem. ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Teraz mamy już październik i właśnie spoglądam z uśmiechem na stację meteo w Międzyborzu, w którym od wczoraj do tej chwili, napadało już 39,6 litrów wody na metr kwadratowy. Trzeba mieć świadomość głębokiego ochłodzenia, które właśnie się rozpoczęło i które w najbliższych dniach mocno pogłębi się. Jeżeli jednak grzybnia, spragniona wydania owocników, tak jak my – ich zbiorów, zareaguje i nie wystraszy się kilku dni zimnicy, to w połowie miesiąca może być jeszcze całkiem sporo grzybów. O debacie i perspektywach grzybowo-wysypowo-październikowych, jak i w ogóle o październikowych wysypach grzybów, napiszę na blogu już w tym tygodniu. ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

img_3857img_3922

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

  • wojek //03 Paź 2016

    Witaj Paweł:)
    Jeśli to mogłoby być dla Ciebie pociechą to wiedz, że ja również przeżywam właśnie najgorszą porażkę grzybową od wielu lat. W zeszłym roku na naszym Dolnym Śląsku było jak było, ale przynajmniej trafiłem z wysypem na Pomorzu Zachodnim, a w tym roku… a właściwie to we wrześniu tego roku totalna grzybowa klapa, o ile lipiec i sierpnień był tutaj obfity w runo leśne to teraz szkoda nawet wchodzić do lasu:( Chociaż w piątek popadało, a teraz leje bez przerwy od niedzieli wieczór to do tego lasu zajrzę żeby wyjechać z czystym sumieniem. Może przynajmniej u nas coś się pokaże po ostatnich opadach. O ile jak piszesz nie zaszkodzi grzybni mocne ochłodzenie (oby nie). Zresztą nie zgadzam się na żaden przymrozek bo mi fasolka zmarźnie!!!:)
    Serdecznie pozdrawiam

    • Paweł Lenart //04 Paź 2016

      Darz Grzyb Wojtek! 😉
      Z grzybami jest jak w sporcie. Raz jest bardzo dobra forma, innym razem przeciętna lub beznadziejna. W tym wrześniu, trafiła nam się ta ostatnia forma ściółki leśnej. 😉 Najważniejsze jednak jest teraz to, co przed nami. W lasach Wzgórz Twardogórskich w ciągu 2 dni napadało 56 litrów wody na metr kwadratowy, a to jeszcze nie koniec. To ilość, która już wystarczy do wysypu. Ja jednak liczę – pomimo kilku bardzo zimnych dni, że w połowie października może być jeszcze bardzo dobrze. Gorzej będzie w górach, ale tam też bywały lata, kiedy po pierwszym ataku zimy, trwającym kilka dni, przychodziło spore ocieplenie i jeszcze zbierano grzyby. Głowa do góry Wojtek! Stawiam znak STOP przymrozkom ze względów grzybowych i fasolkowych. 😉
      Pozdrawiam! 😉

  • Tomek Nawrot //04 Paź 2016

    Szkoda wchodzić do lasu?? Ja byłem wczoraj z parasolem i było super! Zresztą w lesie zawsze jest super 🙂 Co prawda nie ma takiego fajnego klimatu i powietrza, jakie były przed deszczem, gdy była piękna pogoda, ale w lesie nadal pachnie 🙂