facebooktwitteryoutube
Aktualności - 18 Paź, 2017
- brak komentarzy
Temperatura i opady we wrześniu 2017 roku.

Nie taki wrzesień straszny, jak go malują. Chociaż subiektywnie, może się wydawać, że tegoroczny wrzesień był zimnym, pochmurnym i mokrym miesiącem, to – patrząc na meteorologiczne podsumowanie tego miesiąca, przygotowane przez IMGW – jest to stwierdzenie tylko częściowo prawdziwe. Wrzesień 2017 roku pod względem temperatur zapisał się jako miesiąc w normie lub nawet lekko powyżej, bazując na przyjętym okresie referencyjnym 1971-2000. Był to miesiąc wyjątkowo wilgotny, w pasie od Warmii przez centrum po Górny Śląsk spadło nawet trzykrotnie więcej deszczu niż zwykle. 

Temperatury maksymalne i temperatury minimalne w zeszłym miesiącu z powodu zachmurzonego nieba były do siebie zbliżone, z tego też powodu wrzesień zapisał się termicznie jako miesiąc lekko ciepły. Najwyższą średnią temperaturę miesięczną mieliśmy nad Bałtykiem, w rejonie Warszawy i Sandomierza – 14 stopni C. Na pozostałym obszarze wahała się ona w granicach 12-13 stopni C. To oznacza, że na Pomorzu, Warmii i Mazurach, Podlasiu, Mazowszu, Lubelszczyźnie i Podkarpaciu wrzesień zapisał się jako miesiąc lekko ciepły, z odchyleniem 0,5-1 stopień w stosunku do normy 1971-2000.

Z kolei na Ziemi Lubuskiej, Pomorzu Zachodnim, w większej części Wielkopolski, na Śląsku, Opolszczyźnie i w Małopolsce przyniósł średnie temperatury na poziomie normy, nieco poniżej przeciętnej (ok. -0,5 stopnia) było jedynie w rejonie Legnicy. Tegoroczny wrzesień był pierwszym wrześniem od trzech lat, kiedy nie odnotowano na obszarze naszego kraju upału. Najwyższą temperaturę w tym miesiącu odnotowano 1.09. w Rzeszowie – 29,1 stopni C. Pod względem termicznym był to najchłodniejszy wrzesień od 2013 roku (jednak wtedy miesiąc zapisał się niemal wszędzie jako chłodny lub zimny).

Tak deszczowego września nie było w Polsce od dawien dawna, zwłaszcza, że przyszedł on po suchym w większości kraju sierpniu. Najwięcej deszczu spadło od zachodniej Warmii, przez zachodnią część Mazowsza, Ziemię Łódzką po Górny Śląsk i zachodnią Małopolskę, gdzie najczęściej zatrzymywały się falujące fronty atmosferyczne. Na tym obszarze potrafiło przez cały miesiąc spadać 250-300, a lokalnie w rejonach podgórskich nawet 350-380 mm deszczu. Przełożyło się to jednocześnie na opady trzykrotnie większe w stosunku do normy wieloletniej. Np. w Olsztynie, gdzie suma opadów w tym miesiącu sięgała 300 mm tak deszczowego września nie było jeszcze nigdy. Rekordy zostały też pobite m.in. w Łodzi i Bielsku Białej.

W innych regionach opady były nieco słabsze, choć na ogół i tak miesiąc był bardziej deszczowy niż zwykle. Wyjątek stanowi jedynie rejon Pomorza Zachodniego, zachodniej i środkowej Wielkopolski, gdzie miesięczna suma opadów nie przekraczała 40 – 60 mm, co oznacza, że wrzesień przyniósł tam deszcze w granicach normy, a nawet i lekko poniżej (jak np. w Szczecinie i Świnoujściu, gdzie spadło 90 proc. normy).

Pod względem usłonecznienia wrzesień był kiepski. Najwięcej pogodnych godzin mieliśmy nad morzem oraz na Podkarpaciu – Słońce świeciło tam średnio przez 150-180 godzin, czyli otrzymaliśmy dodatkowe 10-15 godzin błękitnego nieba. W innych regionach, słonecznych chwil było mniej – 100-130 godzin, a najbardziej pogodnego nieba brakowało między Warszawą, Siedlcem, Ostrołęką a Płockiem, tam straciliśmy aż 30 godzin ze Słońcem.

Źródło i mapki: http://klimat.pogodynka.pl/

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz