facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Drzewa Wrocławia Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 20 Paź, 2020
- 2 komentarze
Sytuacja grzybowa na Wzgórzach Twardogórskich po połowie października.

Sytuacja grzybowa na Wzgórzach Twardogórskich po połowie października.

Niedziela, 18 października 2020 roku. Wzgórza Twardogórskie zostały namoczone jak grzyby przed przygotowaniem ich jako składnik farszu do pierogów lub zupy. Nie pamiętam takiego nawodnienia w dziesiątym miesiącu roku na tych terenach. Po zazwyczaj kompletnie przesuszonych, piaszczystych drogach płynęły wartkie strumyki, niczym w górach.

Byłem niezmiernie ciekawy, jak ten wybitny, od wielu lat niespotykany stan nawodnienia, przełoży się na stan zagrzybienia. Przecież minęły już 3 tygodnie, od czasu, kiedy gorąca i sucha aura ustąpiła miejsce tej wilgotnej i chłodnej, a do tego, wciąż nie doczekaliśmy się jesiennego wysypu grzybów w tym regionie. 

Jak zacząłem chodzić po pierwszych miejscówkach, od razu zauważyłem, że grzybów jest znacznie więcej, niż tydzień wcześniej. Rośnie ich wiele gatunków, w tym te jedne z najpiękniejszych, w kolorze naszych barw narodowych. Muchomor czerwony patriotycznym grzybem Polaków! O! To brzmi całkiem sensownie. ;))

GĄSKA LIŚCIOWATA

Poszedłem sprawdzić moje miejscówki na koźlarze czerwone. Tych nie było, ale za to zostałem obdarowany około dwoma kilogramami przepysznej gąski liściowatej, która wygląda, smakuje i pachnie tak samo, jak gąska zielonka, tyle, że rośnie pod topolami osikami.

Od kilku lat gąska zielonka jest grzybem żarliwych dyskusji, a wynika to z badań, w których udowodniono, że czasami, w pewnych warunkach, grzyb ten może spowodować silne zatrucie (rabdomiolizę). Kiedyś o tym napisałem szerzej ( https://www.lenartpawel.pl/jak-tam-panie-zielonka-kontrowersyjny-rarytas-poznojesiennego-lasu.html ).

Ja spożywam gąskę liściowatą lub zielonkę kilka razy w roku, co nie oznacza, że zachęcam do jej spożywania. Każdy sam powinien podjąć decyzję, czy ją jeść czy nie (a jeżeli będzie na tak, to powinien jadać ją w niewielkich ilościach i nie za często).

CZUBAJKA KANIA

Znacznie mniej kontrowersji ze spożywaniem sprawia czubajka kania, o której napisałem wiele zdań we wpisie z poprzedniej relacji z grzybobrania. W tych deszczowych i chłodnych warunkach, kania czuje się wyśmienicie, ponieważ wciąż kluje się mnóstwo młodych grzybów.

Te, które zdążyły się rozwinąć jeszcze przed wielkimi opadami (które miały miejsce we wtorek i środę), nasiąknęły wodą w takim stopniu, który uniemożliwia ich zbiór, ponieważ kapelusze dosłownie rozpływają się i łamią zaraz po ich dotknięciu.

W tej sytuacji należy szukać owocników rosnących w większym zagęszczeniu drzew lub takich, które dopiero przechodzą przez fazę “mikrofonu”, czyli zaczęły się rozwijać już po ulewnych opadach.

Niemniej, nawet takie skapcaniałe i nie nadające się już do zbioru kanie mają swój czar i fotogeniczność. Niektóre ze wszystkich sił próbują ustać w miejscu, chociaż woda niezmiernie ciąży im w kapeluszach, a inne poddają się i są powyginane lub częściowo nadłamane.

Poza czubajkami kaniami, swoje pięć minut w leśnej ściółce mają ich kuzyni, czyli czubajki gwiaździste i czubajki czerwieniejące. Bez względu na to, jak potoczy się dalej ten jesienny sezon, będą one jego symbolem i najliczniejszym przedstawicielem powszechnie zbieranych gatunków grzybów. 

Na łąkach wciąż trwa kaniowy SHOW, którego drugą część z chęcią bym opisał, ale na razie nie zrobię tego, żeby nie przynudzić samego siebie i Czytelników, bo ileż w końcu o kaniach można czytać? ;)) Chociaż nie ukrywam, że już coś w głowie mam o nich ułożone, ale może zostawię to na przyszły sezon.

PODGRZYBEK BRUNATNY

Idąc coraz głębiej w lasy, wciąż nie miałem odpowiedzi na najważniejsze pytanie, jak wygląda sytuacja z grzybowym królem jesiennych grzybobrań, czyli podgrzybkiem brunatnym? Żeby znaleźć na to pytanie wyczerpującą odpowiedź, odwiedziłem wiele miejscówek na “czarne łebki”.

Poszedłem m.in. na miejscówkę, która tydzień temu wlała mi nadzieję, że w najbliższym czasie może się w niej dziać, że ho ho! Tymczasem znalazłem w niej 9 podgrzybków. Były przepiękne, zdrowe, grubotrzonowe, pachnące, ale… było ich tylko 9.

Sfotografowałem je dokładnie, powąchałem kilka razy i zamarzyło mi się, aby znaleźć ich kilkaset. Po drobiazgowym prześwietleniu tej miejscówki, poszedłem na następne miejsca. Gdzie ja to nie byłem. Piękne, dywanowe bory, dukty, buchtowiska, skraje lasów, górki i dołki, mchy i paprocie. Jednolite sośniny i trochę lasów mieszanych.

Wszędzie. Dosłownie wszędzie, gdzie podczas jesiennego wysypu grzybów spotykam podgrzybki, przeszedłem kilometry lasów i nic. Ani jednego podgrzybka więcej. Czy tak już pozostanie, czy dopiero w tym tygodniu podgrzybki wyjdą z październikową mocą na wierzch? Oto jest pytanie?

Od kilku dni wpisy grzybiarzy z terenów sąsiednich są coraz bardziej optymistyczne. Wynika z nich, że młody podgrzybek kluje się, chociaż cały czas podkreślają, że wciąż są to punktowe wypryski, a nie wysyp makro w skali lasów.

Przed nami w pogodzie dość znaczne ocieplenie i prawdopodobnie dopiero najbliższe dni dadzą grzybiarzom rzetelną odpowiedź na pytanie, co do jesiennego, masowego wysypu podgrzybka, który wprawdzie mocno się opóźnia, ale wciąż jeszcze jest możliwy.

KOŹLARZ CZERWONY

W końcu udało mi się znaleźć kilka koźlarzy czerwonych, które wyrosły na jednym ze skraju lasów w pobliżu topoli osiki. I tutaj też pozostaje wielki znak zapytania, czy to tylko lokalne wypryski, czy koźlarze jeszcze grzybną w większej ilości?

Taki czerwony “pimpek” wlewa dużą nadzieję w myśli grzybiarza, że jeszcze może się nam “przykozaczyć” i zaczerwienić w topolach osikach, co wywoła wielkie emocje podczas wypatrywania ich wśród opadłych liści. ;))

MAŚLAK ŻÓŁTY

Maślak żółty radzi sobie całkiem dobrze. Można go znaleźć w całkiem przyzwoitych ilościach, chociaż trzeba pamiętać, że bez modrzewia ani rusz. Czyli, jeżeli chcemy nazbierać ten gatunek grzyba to musimy szukać lasu, w którym rosną modrzewie.

MAŚLAK ZWYCZAJNY

Takiego spotkania to się w ogóle nie spodziewałem. Idę sobie między sosny samosiejki, bo wiem, że tam mogę spodziewać się maślaków zwyczajnych, a tu SSSSSSS!!!!!! Osiemnasto-październikowa żmija zygzakowata – strażniczka maślaków oznajmiła mi, że kilka maślaków ma pozostać na miejscu! Poza tym trzeba przyznać, że wymowę spółgłoski “S” opanowała do perfekcji ;))

Rzekłem do niej spokojnym głosem. Witaj sycząca gadzino, wyluzuj, nikt Ci tych maślaków nie weźmie, kilkanaście metrów dalej rosną inne, które sobie zbiorę i mi wystarczą. ;)) Moje zapewnienia skończyły się na ponownym SSSSSSSS!!!!!!!! Zrobiłem jej kilka fotek i poszedłem dalej. Ale cała sytuacja była dość zaskakująca. Nie spotkałem tu żmii w czerwcu, lipcu, gorącym sierpniu, czy wrześniu, a wypełzła teraz – w czasie zimnej, pochmurnej i wilgotnej pogody po połowie października.

BOROWIK SZLACHETNY

Prawdziwki chyba? już nie uformują jesiennego wysypu. Podczas całej wycieczki, znalazłem tylko jednego, młodego prawdziwka i dwa stare, nawodnione kapciuchy, w dodatku robaczywe. W niektórych relacjach grzybiarze wprawdzie pokazują w zbiorach kilka/kilkanaście pięknych prawusów, ale mimo wszystko bardzo wątpię, żeby pojawiły się one w większej ilości.

ZA TO INNE GRZYBY BARWIĄ LAS

Nawet brak wysypu podgrzybków czy prawdziwków nie stoi na przeszkodzie, aby podziwiać ogólne-leśne szaleństwo jesiennych grzybów. Przy tej wilgotności, wiele gatunków grzybów wystrzeliło ze swoimi owocnikami, które zachwycają i zdobią lasy.

Muchomory, maślanki, łuskwiaki, dziesiątki innych gatunków grzybów, w tym późnojesienne gąsówki i gąski wprost proszą się, aby na nie spojrzeć, przypatrzeć się im, pstryknąć fotkę. W zamian dadzą nam pamiątkę w postaci fotek z grzybowej jesieni, po której za kilka tygodni nie będzie śladu.

Korzystając z okazji, rzuciłem się w mykologiczny wir fotograficzny. Wszystkie grzyby były bardzo mokre, co akurat przy pstrykaniu zdjęć należy uznać jako plus, zwłaszcza, jak chce się pokazać grzyby z bliska.

Obecnie trwa wysyp gąsówki fioletowawej (zwanej kiedyś nagą), która przez część grzybiarzy zaliczana jest do smacznych i chętnie zbieranych gatunków grzybów. Ja wyłącznie ją podziwiam i fotografuję. Jakoś nie mogę się do niej przekonać.

W lasach można znaleźć też wiele gatunków purchawek i pospolite olszówki, czyli krowiaki podwinięte, chociaż tych nie jest zbyt wiele, mając na uwadze fakt, jakim potencjałem zagrzybienia lasów dysponuje ten gatunek.

Generalnie, jak ktoś nastawia się obecnie na wycieczkę do lasu pod kątem fotografowania mykologicznej drobnicy i różnorodności, z pewnością nie będzie zawiedziony, ponieważ grzyby odstawiają rewię mody i zachwycają swoimi kształtami, barwami i liczebnością.

Warto też depnąć na trawiaste łąki, gdyż na nich, poza bezdyskusyjnymi rządami czubajek kani, można spotkać wiele ciekawych gatunków grzybów, które zaskakują swoim wyglądem.

Przy drogach, na skrajach łąk, nawet na polnych miedzach lub wśród leśnych duktów spotkamy grzyby “pociski”, bo tak wyglądają młode czernidłaki kołpakowate, które w tej fazie są jadalne i bardzo smaczne. Należy tylko pamiętać, że to bardzo delikatny grzyb, najlepiej zbierać go do osobnego, twardego pojemnika, przeznaczonego tylko dla niego, gdyż inne grzyby mogą go zgnieść i połamać.

Wilgotna i chłodna aura to doskonałe warunki dla grzybów galaretowatych i śluzowatych. Może nie wyglądają zbyt apetycznie, ale prezentują się wyśmienicie. To tak, jakby przyroda robiła wróżby z kisielu w różnych kolorach, który w spontaniczny sposób zastyga na pniakach i gałęziach.

Tradycyjnie można też spotkać różne huby nadrzewne. Ciekawostką i rarytasem fotograficznym o tej porze roku był dla mnie stary, ale jeszcze całkiem fotogeniczny żółciak siarkowy, który pałaszuje konający dąb.

Efekt mojego grzybobrania wyniósł około 70% zawartości dużego kosza. Zawsze dziękuję przyrodzie za wszelkie dobra, nawet, gdy jest to jeden grzyb lub gdy nic nie znajdę, ponieważ bez względu na efekty zbiorów skarbów runa leśnego, otrzymuję od lasu duchową strawę, energię i upajające widoki, które uwieczniam w obiektywie.

W OCZEKIWANIU NA ZŁOTĄ JESIEŃ

Jak spoglądam na jesienne zdjęcia z 2017, 2018 czy 2019 roku to wyraźnie widzę, że w tym roku mamy znacznie dłuższy okres z przewagą zielonej barwy liści. Buki, które powinny się już mienić złocisto-czerwono-brązowymi barwami, w 80-90% są nadal zielone.

Podobnie jest z innymi drzewami. Wszystko wskazuje na to, że złota jesień przesunie nam się na przełom października/listopada. Nawet szybciej wybarwiające się brzozy, wciąż mają więcej zielonych niż kolorowych liści.

W niedzielę przeważała pochmurna pogoda, chwilami przelotnie padał deszcz, ale trafiały się też momenty, kiedy Słońce dyskretnie wyglądało zza chmur i spoglądało na to, co się dzieje w lesie. ;))

W lesie nie słychać śpiewu ptaków, za to melodie wygrywają jesienne wiatry, zmuszając drzewa do szumu koron. Targają nimi wte i wewte, a one potulnie wydobywają te wspaniałe nuty, które uwielbiam słuchać.

Ostatnią godzinę grzybobrania poświęciłem na łapanie w obiektyw bukowińskich i okolicznych krajobrazów. Koszyk z grzybami nie był zbyt ciężki, za to moja dusza “łapała” tony piękna, które Bukowina zawsze na nią wylewa. ;))

Jakże wspaniale być tam, gdzie wszystkie smutki, bolączki i kłopoty zostają gdzieś daleko, z tyłu, a las trzyma je w ryzach, żeby nie przeszkadzały w duchowej łączności z przyrodą. Jedyna (jak zawsze) niedogodność w tym połączeniu pojawia się wtedy, kiedy trzeba już wracać.

Jeszcze kilkanaście minut na stacji i “złapanie” do obiektywu pociągu biegnącego w kierunku Ostrowa Wielkopolskiego w rozmazanym stylu. A na jesienny wysyp bukowińskich podgrzybków wciąż jest szansa i nadzieja, ale o tym więcej napiszę już w piątkowym, dolnośląskim komentarzu grzybowym. Darz Grzyb! ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  • wojek //23 Paź 2020

    Witajcie Towarzyszu:)
    Meldunek i owszem nie najgorszy ale z tego co piszecie grzybów jest mało, przynajmniej jeśli chodzi o boletusy i podgrzybki. Czy się pokażą w listopadzie to wielka niewiadoma. Paweł moim skromnym zdaniem na jakiś wielki pojaw jest już za późno. Mamy prawie listopad i niby warunki sprzyjają kapelusznikom ale jesień to jesień. I to bardzo późna. No nic zobaczymy:) Różnie to bywało. No i jeszcze kwestia tej żmiji. To ma być żmija?! Zygzaczek nie odmalowany, ząbki jadowe nie wyczyszczone i pozuje do zdjęć? Zobacz moje te z Pomorza:) To była żmija celebrytka:) Żadnego tam syczenia tylko pozowanie do zdjęć:)
    Pozdrawiam serdecznie
    Darz Grzyb!

    • Paweł Lenart //27 Paź 2020

      Cześć Wojtek!
      A jednak mamy wysyp i to całkiem porządny. Wytrzymały nas grzyby w napięciu nieźle.
      A żmijka była niezbyt duża, to braki gabarytowe nadrabiała syczeniem. 😉
      Pozdrawiam.