facebooktwitteryoutube
Aktualności - 22 Lis, 2016
- brak komentarzy
Sytuacja grzybowa na Dolnym Śląsku nadal dość dobra. Miejscami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Za nami kilka solidnych, mroźnych poranków listopada. Większość grzybiarzy zakończyła już sezon na ten rok. Jednak pogoda robi nam niezłego psikusa. Po wielu zimnych i pochmurnych dniach, przyszło spóźnione babie lato. Wyobraźnia zaczęła od razu działać. A może by tak pojechać tu? A może tam? W Bory Dolnośląskie lub do Gruszeczki? Albo za Kobylą Górę? Z jednej strony grudzień już na horyzoncie. Z drugiej strony chęć powłóczenia się jeszcze po późnojesiennym lesie. A co w ściółce piszczy obecnie? Czy w ogóle są jeszcze grzyby? Ano są. Nie wszędzie i nie wszystkie gatunki, ale grzybowy uparciuch, może jeszcze wrócić z lasu z całkiem niezłym rezultatem.

img_4215 img_4217

W miniony weekend nie pojechałem do lasu. Trzeba też kiedyś trochę pomieszkać i pozałatwiać nieco spraw. Za to niektórzy znajomi nie odpuścili i precyzyjnie zbadali sytuację grzybową. Jednym z nich był Krzysiek z lasu, który przeszukał bory sosnowe na podgrzybki. Uroczyście oznajmił: „Ostatnie przymrozki zatrzymały ten, co prawda niezbyt wielki, aczkolwiek zaskakujący listopadowy wysyp podgrzybka. To co wyrosło wcześniej i nie zostało zebrane, po rozmrożeniu jest raczej w kiepskiej formie, ale coś tam jeszcze na sos można nazbierać. ;)) Ja zebrałem dzisiaj 150 podgrzybków w ciągu 6-ciu godzin, (pół koszyka) i pewnie nazbierałbym dwa razy więcej, gdyby nie to, że nie tylko grzyby były dzisiaj moim celem. Celem była też delektacja, ekscytacja, i egzaltacja lasem”. ;)) Niektóre zdjęcia Krzyśka wzbogacają ten artykuł za co dzięki razy 100. ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Także inni, pozytywnie zakręceni „donosiciele”, informowali na portalach grzybowych o zebranych podgrzybkach. Warto się jednak zastanowić, czy to już wyłącznie posezonowa wyprzedaż i czy tylko podgrzybka? Otóż nie. Najpierw może w kwestii występowania grzybów. Na terenach górskich, ogólnie jest już po sezonie. Tam było bardziej i dłużej zimno i śnieżnie. Trzeba się skupić wyłącznie na nizinnym obszarze. Tutaj jeszcze się coś dzieje. Przede wszystkim są zielonki w Borach Dolnośląskich (dobra znajomość miejsc może dać obfity zbiór), oraz pojedyncze prawdziwki, podgrzybki, maślaki. Lasy bliżej Wrocławia to przede wszystkim podgrzybki. Inny znajomy mówił mi też o młodych maślakach i kaniach. Czyli robi się ciekawie. Pomijam „egzotykę” późnojesienną (uszki bzowe, płomiennice, itp.)

img_4204

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Teraz pozostaje najważniejsze pytanie – czy obecne kilka dni ciepła dadzą jeszcze grzybowy efekt? O dużym i masowym wysypie nie ma mowy, ale o mini wysypkach enklawowych (miejscówkowych), czemu nie? Najbliższy weekend będzie sprawdzeniem teorii o mini wysypkach i próbą oceny sytuacji w realu. Jeżeli faktycznie niektóre części lasu (te mniej zmarznięte) wydadzą na świat swoje mikoryzowe pociechy, to być może, jeszcze w grudniu, świeżą grzybiznę co to niektórzy skonsumują. ;)) Prosta filozofia grzybiarza mówi, że grzyby jesienne są we wrześniu i w październiku, a w listopadzie się kończą. Skoro w tym roku, sezon przesunął się o miesiąc to grzyby są w październiku i w listopadzie, a kończyć powinny się w grudniu. ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz