facebooktwitteryoutube
Aktualności - 01 Paź, 2016
- brak komentarzy
Sekretne życie drzew. Zachwycająca książka Petera Wohllebena.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

2

Kilka dni temu otrzymałem niewielką książkę Petera Wohllebena „Sekretne życie drzew”. Na pierwszej stronie okładki jest napisane, że to międzynarodowy bestseller. Trochę chłodu i niepewności mnie obleciało. Nie lubię takich, nieco sztampowych haseł ponieważ już kilka razy w życiu, sparzyłem się na dumnych zapowiedziach, reklamach i sformułowaniach. Książka jest jednak o drzewach i należało ją przeczytać. Poza tym, rekomenduje ją Pan Piotr Tyszko-Chmielowiec z Fundacji EkoRozwoju, a to już znacznie podniosło moje oczekiwania względem tej publikacji… ;))

3 4

Autor książki Peter Wohlleben to leśnik z ponad dwudziestoletnim stażem w Zarządzie Lasów Państwowych w Niemczech. Zrezygnował z posady urzędniczej, aby swoją wizję ochrony przyrody wcielać w życie. Obecnie opiekuje się lasami w Reńskich Górach Łupkowych. Tam z powodzeniem praktykuje leśnictwo oparte na ekologicznych i ekonomicznych podstawach. Jest częstym gościem w programach telewizyjnych. Swoją wiedzą chętnie dzieli się w licznych publikacjach i podczas seminariów.

5 6

Książkę przetłumaczyła Pani Ewa Kochanowska. Składa się ona z przedmowy i 36. mini-rozdziałów, każdy poświęcony odrębnemu zagadnieniu. W przedmowie, dowiadujemy się od Autora, że będąc leśnikiem, lwią część jego pracy zajmowało taksowanie setek drzew różnych gatunków i tak naprawdę spowodowało to zawężenie horyzontów i wykoślawienie perspektywy i widzenia lasu. Kiedy około 20 lat temu, zaczął organizować treningi survivalu i rajdy połączone z nocowaniem w leśnych chatach oraz zwiedzanie lasu pierwotnego i cmentarnego, zauważył, jak ich uczestnicy zachwycali się starymi, pokrytymi mchami, guzami i naroślami drzewami, które do tej pory traktował jako mało wartościowe z ekonomicznego punktu widzenia.

7 8

To był impuls, który na nowo pozwolił odkryć mu las i jego pasję od dzieciństwa. Dopiero teraz zobaczył to, co widać było w lesie od zawsze, ale jego zmysły, pozostawały na te cuda zamknięte. Już po tych kilku stronach, „czuć”, że zapowiada się naprawdę interesująca lektura. A dalej? Dalej to już jest bestseller i majstersztyk. Autor opowiada o życiu drzew w niespotykanej dotąd retoryce, ukazując czytelnikowi, jak niesamowicie skomplikowanym i przede wszystkim jeszcze nieznanym organizmem jest las i jego najważniejsi mieszkańcy, czyli drzewa. Przy czym wyraźnie podkreśla, że im las starszy, bardziej pierwotny, dziki, tym więcej niezwykłych wydarzań ma w nim miejsce.

9 10

Pozwolę sobie na swój sposób przybliżyć Ci zawartość tego dzieła. Nie chodzi oczywiście o przepisanie treści książki, a o uchylenie rąbka tajemnicy. Przygotowany? Start! Drzewa tworzą przyjaźnie i opiekują się sobą nawzajem. Kiedy jedno z nich jest słabsze, silniejsze jednostki, wspierają go poprzez skomplikowane połączenia systemów korzeniowych.  Do tego dochodzi leśny „Internet”. Internet zapytasz? Leśny? Co to takiego? To grzybnia. Potrafi rozplenić swoje strzępki na kilkuset kilometrach, oplatając korzenie tysięcy drzew. A to już sieć w dosłownym tego słowa znaczeniu. Po co? Po to, żeby przesyłać informacje, minerały i wszelkie inne składniki potrzebne zarówno samej sieci, jak i drzewom.

11 12

Drzewa tworzą społeczności. Tylko razem udaje się opracować strategię przetrwania. W końcu muszą zmierzyć się z wiatrami, upałami, suszami, ulewami, burzami i mrozami. W grupie zawsze raźniej, pewniej, bezpieczniej. Można liczyć na pomoc i samemu ją ofiarować. Drzewa potrafią świetnie rozróżnić korzenie swojego gatunku od innych gatunków. Drzewa także sympatyzują ze sobą. Jeżeli mają jakiegoś ulubieńca to nawet, gdy ten zostanie wywrócony przez burzę lub umrze śmiercią naturalną, starają się jak najdłużej zachować jego pień, dostarczając mu wszelkich odżywczych pierwiastków. Takich zależności nie widać w lasach gospodarczych, w których drzewa są sadzone tylko do masowej produkcji drewna i po osiągnięciu wieku rębnego są wycinane w pień.

13 14

Czy drzewa mówią? Oczywiście, że tak. Ale nie po ludzku, np. Witaj, siemka, jak leci? To subtelne impulsy elektryczne w systemie korzeniowym oraz substancje zapachowe. Przykładem są dęby, które będąc obgryzane przez żarłoczne gąsienice, wysyłają sygnały zapachowe do leśnego pogotowia ratunkowego w postaci ptaków, żywiących się gąsienicami. To tylko jeden z setki przykładów. Drzewa są jak ludzie. Kiedy chorują, stają się mniej chętne do rozmowy. To niestety może kosztować życie. Szkodniki nie przypadkowo wybierają osłabione egzemplarze. Brak informacji o konieczności pomocy to sygnał do ataku drapieżników. Jeszcze gorzej jest, jeżeli drzewo jest odłączone od „Internetu”, czyli nie żyje w mykoryzie z grzybami.

15 16

Las pierwotny to urząd opieki społecznej. Wspólnymi siłami, drzewa starają się osiągnąć maksimum swoich możliwości kondycyjnych, zdrowotnych i gabarytowych. Nie ma tam za wszelką cenę chcących się wybić ponad przeciętność indywidualistów. Każde drzewo dostosowuje się do otoczenia. Dzięki temu towarzystwo jest zwarte, prężne i silne. Jeszcze ciekawsze jest to, że nawet zmienne warunki glebowo-hydrologiczne w danym kompleksie leśnym nie wpływają na ogólny turgor drzew je tworzących. Tam, gdzie czegoś brakuje, „urząd” dostarcza dobro z miejsca, gdzie jest tego dosyć.

17 18

Drzewa to niezwykle ekonomiczne organizmy. W inteligenty i rozważny sposób rozkładają siły i energię. Część jest przeznaczana na wzrost, część na rezerwę w razie ataku owadów lub grzybów, jeszcze inna część na prokreację. Drzewo samo decyduje, kiedy i jak rozłożyć swoje siły. Jednak drzewa mają różny temperament, charakter i jest ich wiele gatunków. Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego dąb potrafi przeżyć 800 lat, a brzoza lub topola, często umiera już po setce? Pomijając już dębową, całodobową ochronę w postaci garbników, niezwykle twardego drewna i kory. To pęd i wyścig ku życiu, ku górze i światłu. Dąb ma czas. Jest leniwy i rośnie wiele razy wolniej od brzozy lub topoli. Za to jego drewno jest twarde, zbite i stanowi zaporę przeciwczołgową dla potencjalnych najeźdźców. A np. topola?

19 20

Rwie się do góry jak szalona, przyrasta kilkadziesiąt centymetrów rocznie i zachowuje się tak, jakby chciała dotknąć tęczy na niebie. W wieku 100, 150 lat jest tak wielka, jak dąb będzie po 250-300 latach. Ale… Ma miękkie i poddatne na złamania i atak szkodników drewno. Do tego jest maksymalnie wyczerpana tak szybkim wzrostem. A żywioły tylko na to czyhają i rozpoczynają jej agonię. Po następnych kilkudziesięciu latach nie ma po niej już śladu, za to Król Dąb dopiero zaczyna pokazywać na co go stać. Masywnieje, grubnie i zaczyna hipnotyzować swoim wspaniałym i prawdziwie królewskim wyglądem. Zatrzymaj się kiedyś i spójrz dłuższą chwilę na potężnego dęba. Czyż nie jest to zachwycające i pozytywnie hipnotyzujące drzewo? Jest i to bardzo.

21 22

Drzewa opiekują się swoimi dziećmi. Zapytasz jak? Ano tak. Weźmy na warsztat buki. Nasiona rodziców spadają w pobliżu otoczenia w którym rosną. Młode buczki zaczynają kiełkować pod „nogami” rodziców, które przepuszczają im tylko 3% światła słonecznego, które dociera do rodzicielskich koron. Maluchy muszą się zadowolić tym skrajnie limitowanym oświetleniem i przez to rosną bardzo wolno. Ale ma to swoje uzasadnienie. Wolny wzrost oznacza pewną starość. Bardzo wolny wzrost oznacza małe komórki drewna i niewiele powietrza. To powoduje odporność na grzyby i elastyczność, czyli opór stawiany burzom i wichurom. Generalnie gatunki drzew wolno rosnących mają znacznie więcej szansy na osiągnięcie paru setek lat.

23 24

W pierwotnym lesie mamy zasady leśnego savior-vivre. Generalnie chodzi o regularność i symetryczność drzewa. Pień ma być prosty jak strzała z równomiernie przebiegającymi w jego wnętrzu włóknami drzewnymi. Korzenie symetrycznie rozpościerają się we wszystkie strony i pod drzewem dążą w głąb. Ilość bocznych gałęzi jest ograniczona do minimum. Dopiero korona rozpościera się okazale i również regularnie. Po co to wszystko? Chodzi o stabilność. Im większa, tym pewniejsze przetrwanie. Wszelkie odstępstwa od tej zasady mszczą się podczas szaleństw żywiołów i w ten sposób następuje naturalna selekcja osobników „łamiących” zasady.

25 26

Obecnie w Europie mamy erę buka. To wyjątkowo uparte drzewo i jeżeli chce wygryźć konkurencję, zrobi to. O ile królewski dąb jest mistrzem przetrwania na wolnym powietrzu lub na skraju lasu, o tyle buk rządzi w jego środku i potrafi pokonać potężnego dęba. Jak? Po prostu go przerastając. Jego mozolna, ale niezwykle upierdliwa strategia polega na rośnięciu tak długo, aż koroną zakryje majestatycznego dęba. A ten uwielbia światło i gdy zaczyna mu go brakować, popada w tarapaty i po wielu, wielu latach musi ustąpić bukowi.

27 28

Las to ostoja bioróżnorodności i niezwykle racjonalny gospodarz. Gdy pada olbrzymie drzewo podczas burzy, nic się nie marnuje. Przez setki lat ciągnęło z gleby niezbędne składniki, pierwiastki, dając jednocześnie od siebie bardzo dużo dla lasu. Jego obumarły organizm rozpracują teraz wszelkie organizmy, owady, ptaki, grzyby, dzięki czemu jeszcze raz przysłuży się żywej części lasu. Nic się nie zmarnuje, nic nie zostanie. To obieg materii z definicji, ale w rzeczywistości coś znacznie więcej. Czy człowiek też jest takim racjonalnym gospodarzem? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi…

29 30

Drzewa, chociaż tak różnią się od nas, jednocześnie są tak podobne… Tak, jak my – muszą odpocząć. Weź do domu kiedyś młodą sadzonkę dęba lub buka i zobaczysz co się stanie. Podlewaj ją, pielęgnuj i… wszystko weźmie w łeb. Będziesz zaskoczony? Co się stało? Przecież tak ładnie rósł, takie bujne miał liście… Zapomniałeś tylko o jednym. Dąb, buk i inne drzewo liściaste nie jest drzewem wiecznie zielonym. Musi odpocząć od fotosyntezy i ciągłej pracy z nią związaną. Bez odpoczynku drzewo umiera z wyczerpania. Człowiek także. Dlatego przy wyborze drzewek do domu, najpierw zorientuj się, czy w ogóle się ono do niego nadaje.

31 32

Zanim jednak drzewo na dobre zapadnie w sen zimowy, gromadzi cukry i wodę, żeby korzystać z nich podczas zimy. Tak jak niedźwiedź, który tuczy się na zimę i obżera. Woda w zimie jest drzewu niezbędna, a gdy grunt zamarznie, nie ma jak jej pobrać. Drzewa liściaste zrzucają na zimę liście. Zanim to jednak nastąpi, mienią się kolorami, żywcem „wyjętych” z baśni. Przez to stają się lżejsze, nie ma groźby zalegania na nich śniegu, a same drzewa mają teraz znacznie bardziej opływowy kształt, dzięki czemu łatwiej przetrwać im jesienne i zimowe zawieruchy. Drzewa rosnące w skupieniu amortyzują uderzenia wiatrów, delikatnie ocierając się i odbijając od siebie.

33 34

Drzewa mają poczucie czasu. Doskonale rejestrują długość dnia, ilość docierających promieni słonecznych i wysokość temperatury. Ten mechanizm nie jest jeszcze dokładnie poznany, ale prawdopodobne jest to, że taki „mini mózg” drzew, znajduje się w ich pączkach. Wśród drzew trafiają się także gapy. Kiedy jesienią jest bardzo ciepło, niektóre z nich zaczynają się zachowywać jak na wiosnę. Pąki nabrzmiewają i wyrastają z nich młode listki. Nieroztropność może być srogo ukarana, kiedy przyjdzie nagłe i głębokie ochłodzenie. Drzewo na wiosnę jest słabsze i gorzej wyposażone.

35 36

Drzewa rosnące w mieście to „dzieci ulicy”. Nigdy nie doświadczyły przyjaźni lasu, miękkości i żyzności leśnej gleby oraz poczucia i opieki wspólnoty i jej niezwykle cennych dóbr. Często rosną w samotności, są regularnie przycinane, ich strefa życia to przeważnie twarda, zbita i wroga ziemia, zabudowana i zabetonowana. Dochodzi do tego smród spalin, gazów, sól podczas akcji zima, obsikiwanie przez psy i ludzi. I jak tu żyć? Nadmiernym wysiłkiem i skrajnością środowiska, drzewa w mieście, jak bankrutujący przedsiębiorca – „idą po kosztach”. Chcą żyć za wszelką cenę bo tak zostały zaprogramowane przez matkę naturę. Jednak wrogość środowiska powoduje, że są wypaczone, zdeformowane, zaatakowane przez szkodniki, grzyby i nie mają żadnych szans, aby dożyć do starości.

37 38

Jeżeli mieszkasz w mieście to zwróć kiedyś baczniejszą uwagę na drzewa w nim rosnące. Znajdź dorodne, zdrowe drzewo, bez odkształceń, przyciętych konarów, nienagannej korze i pełnym ulistnieniu. Trudno prawda? Drzewa w mieście to często wielcy samotnicy w tłumie. Miasto nie daje im żadnych szans na stworzenie społeczności i rozwinięcie tak wspaniałych zależności, jak ma to miejsce w lesie pierwotnym. Patrząc obecnie na moje miasto urodzenia, czyli Wrocław, widzę, jak znikają ostatnie skrawki większych przestrzeni w jego centrum i w związku z tym drzewa. Coraz więcej betonu, beznadziejnych galerii handlowych i innych punktów uciechy żołądkowo-zakupnej.

39 40

Pozostają jeszcze lasy gospodarcze, które zdominowały teraz ogół drzewostanu europejskiego kontynentu. Drzewa rosną, jak to pisze Autor, w „karnych szeregach”, a ludzie tylko czekają, kiedy osiągną one wiek rębny. One także nie mają szansy na stworzenie fascynujących zależności lasu pierwotnego pomimo, że rosną w lesie. Gdyby jednak zostawić niektóre plantacje drzewne same sobie na parę setek lat, dzikość puszczy ponownie tam zabije zielonym sercem…

41 42 43

To tylko 1% zawartości tej wspaniałej książki, oczywiście opowiedziana moimi słowami, a nie żywcem przepisana. Co na koniec? Moja osobista refleksja i zaduma. Drzewa to znacznie bardziej skomplikowane organizmy, niż potocznie i powszechnie się uważa. Drzewa potrafią mówić, słuchać, pomagać sobie, tworzyć społeczności, komunikować się, oceniać sytuację, ostrzegać o niebezpieczeństwie. Wykorzystują w tym celu wszystko, co mają do dyspozycji. Liście, pień, korzenie, nasiona, grzybnię, zapachy, wiatr, owady, ptaki, mchy, porosty. Tylko dla nas jest to niewidoczne. Część ludzi nawet nie chce tego przyjąć do wiadomości, śmiejąc się i mówiąc, że to głupoty. Z drugiej strony, jak ma być widoczne, skoro dzieje się to w lesie pierwotnym, którego już prawie ze świeczką szukać? Poza tym, kto ma na to czas i ochotę. To wszystko prawda. Przecież życie jest teraz takie wymagające i na nic nie ma czasu… Ale jest ta wspaniała książka, na której przeczytanie nie trzeba dużej ilości wskazówkowego liczydła. Wystarczą 2-3 wieczory. Po jej przeczytaniu i zapamiętaniu chociaż niektórych jej fragmentów, na pewno już inaczej będziesz patrzeć na las, nawet ten „karno-szeregowy”, czyli gospodarczy.

44 45

Sam Autor – Peter Wohlleben mówi tak: „Wielkie rośliny nie mają mózgu, mogą się jedynie bardzo powoli poruszać, są zainteresowane zupełnie innymi rzeczami niż my i przeżywają swój zwykły dzień w ekstremalnie zwolnionym tempie. Nie dziwi więc, że choć każde dziecko w szkole wie, że drzewa to organizmy żywe, to powszechnie traktuje się je jak rzeczy”. … „Gdy uświadomimy sobie, że to wszystko, o czym dowiedzieliśmy się z książki, wówczas mamy prawo dokonać analogii do kotletów i świń. Wykorzystujemy żywe istoty, które są zabijane dla naszych celów, nie ma tu co tuszować prawdy. Z drugiej strony nasuwa się pytanie, czy nasze postępowanie rzeczywiście jest naganne. W końcu też jesteśmy częścią natury, a nasze ciała zbudowane są w taki sposób, że możemy przeżyć tylko dzięki substancji organicznej z innych gatunków”.

46 47

„Tę konieczność dzielimy ze wszystkimi zwierzętami. Pytanie tylko brzmi, czy nie czerpiemy ponad miarę z leśnego ekosystemu i czy oszczędzamy przy tym drzewom niepotrzebnego cierpienia, analogicznie do postępowania za zwierzętami użytkowymi. Zasady są takie same, czyli korzystanie z drewna jest w porządku, o ile drzewa mogły żyć w zgodzie z wymogami i potrzebami swego gatunku. A to oznacza, że mają prawo do zaspokojenia swych potrzeb społecznych, że mają prawo rosnąć w prawdziwym leśnym klimacie i na nietkniętych glebach oraz przekazać swą wiedzę następnym pokoleniom. Przynajmniej część z nich powinna mieć prawo godnie zestarzeć się, a wreszcie umrzeć śmiercią naturalną”.

48 49 50

„Jeżeli znane nam są zdolności świata roślin i jeśli uznajemy ich życie uczuciowe oraz ich potrzeby, to nasz stosunek do roślin powinien krok po kroku ulec zmianie. Lasy nie są głównie fabrykami drewna i magazynami surowca, a jedynie przy okazji złożoną przestrzenią życiową dla tysięcy gatunków, jak to uważa dzisiaj leśna gospodarka planowa. Wręcz przeciwnie. Wszędzie tam, gdzie drzewa mogą rozwijać się zgodnie z wymogami i potrzebami swojego gatunku, wyjątkowo dobrze spełniają funkcje, które w wielu ustawach dotyczących lasów stawiane są prawnie wyżej od produkcji drewna – a są to ochrona i wypoczynek”. Może i u nas w kraju, też w końcu zacznie się to zmieniać?

Książka, bez dwóch zdań to dzieło wybitne i warte przeczytania. Nie mając w tym żadnego interesu, ani finansowego aspektu, polecam ją nie w stu, ale w tysiącu procentach. ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz