facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Drzewa Wrocławia Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 17 Lip, 2020
- 2 komentarze
Saga o dębach Szczodrego. (6) Dąb szypułkowy Smutny anioł.

Saga o dębach Szczodrego. (6) Dąb szypułkowy Smutny anioł.

Przez dwa wieki rosłem tu jako pokorny pan i władca soczyście zielonej łąki. Dzięki długim, rozłożystym konarom, nazwano mnie zielonym “aniołem”, który czuwa nad ludźmi korzystającymi z dobrodziejstwa łąki. Ludzie siadali w moim cieniu. Odpoczywali, biwakowali i zachwycali się moim widokiem. Dawałem im wszystko, co mogłem zaoferować. Cień, zapach, poczucie bezpieczeństwa, tlen, piękno i bajeczne widoki. Jednak to im nie wystarczyło.

Ludzie zapragnęli nowoczesności, która coraz częściej objawia się pod postacią przaśności, kiczu, tandety i bylejakości. Wielkiej bylejakości. Dzisiaj, soczystą łąkę zastąpił nieład i brzydactwo. Takie disco-polo architektury. Niby większość ją krytykuje, a jednak znają, odwiedzają i korzystają z paskudztwa, które wybudowano za niezłe pieniądze.

Zmieniają się czasy, priorytety i poczucie estetyki. To, co było kiedyś największym atutem danego miejsca, obecnie interpretuje się jako “degenerację” terenu, którą koniecznie trzeba zrewitalizować. No to zrewitalizowano część parku i wyszło, jak wyszło. Opinie są podzielone, część ludzi jest zachwycona, część obojętna.

Jest jeszcze jedna grupa ludzi, niewygodna dla władzy, ponieważ krytykuje wynaturzony pomysł i efekty tej rewitalizacji. Do niej i ja się zaliczam, chociaż zapoznałem się z obszernym dokumentem, który jej dotyczy ( http://gmina.dlugoleka.pl/wp-content/uploads/2016/09/LPR-D%C5%82ugo%C5%82%C4%99ka_30_09_2016.pdf ). Mimo jego objętości i chęci łopatologicznego wyjaśnienia, że rewitalizacja to najwspanialsze dobro, jakie mogło się przytrafić temu miejscu, zdania nie zmieniłem. Dla mnie to kicz i zniszczenie piękna oraz genialnej w swej prostocie kompozycji pierwotnego założenia.

Nie wątpię, że część tzw. “podobszarów zdegenerowanych” wymaga rewitalizacji, ale – według mnie – łąka w parku nie powinna być w ten sposób potraktowana, którą po prostu zniszczono. Dobrze, że nie wycięto ten wspaniały dąb, niemniej obecnie, znajduje się on w sąsiedztwie placu zabaw, a jego stan fito-sanitarny pogarsza się. Tylko czekać, aż ktoś wpadnie na pomysł jego wycięcia w imię bezpieczeństwa, tym bardziej, że to piękne drzewo nie jest uhonorowane statusem pomnika przyrody.

Obok słynnych trzech braci na polanie i Hetmana pałacu, dąb ten także należy do najbardziej kojarzonych i odwiedzanych drzew w Szczodrem. Jednak jego walory krajobrazowe znacznie podupadły przez elementy architektury po-rewitalizacyjnej, które zastąpiły wolną, piękną i zieloną przestrzeń.  

Podupada również kondycja smutnego anioła, który rośnie jako klasyczne drzewo soliterowe. Z jednej strony pień jest charakterystycznie wklęsły, co wpłynęło na sposób pomiaru obwodu pnia drzewa.

OBWÓD PIERŚNICOWY

Przez wspomniane wklęśnięcie pnia, najchudszy obwód pnia uzyskałem na wysokości 120 cm od podstawy. Tu drzewo mierzy 556 cm. Na wysokości pierśnicy (130 cm), obwód jest o kilka centymetrów większy.

Jak to ma miejsce w przypadku dębów soliterowych, pień jest krótki i masywny. Widać na nim ślady chirurgicznej ingerencji oraz kikuty po naturalnie wyłamanych konarach i gałęziach, zwłaszcza w dolnych partiach pnia.

Nie z każdej strony można bez problemu sfotografować pień (w przypadku drzew soliterowych nie powinno być z tym problemu), ponieważ przeszkadzają w tym lustra, które ustawiono w pobliżu drzewa. Są to lustra zniekształcające odbicie (podobnie, jak w salonie luster).

Oglądając drzewo z każdej strony, widać jego podupadającą kondycję zdrowotną, chociaż dęby to mocarze i twardziele, tak więc wierzę, że przed nim jeszcze dziesiątki lat życia. Poza wyłamaniami konarów i gałęzi oraz posuszem, w pniu widać ubytki oraz podłużną ranę w środkowej części pnia, w miejscu po odłamaniu się dużego konara.

Nie zauważyłem na drzewie owocników grzybów pasożytniczych, ale można przypuszczać, że dąb w środku jest częściowo wypróchniały, co właśnie wiąże się z działalnością grzybów. Drzewo nie zdołało jeszcze zalać wszystkich ran kalusem.

Im bliżej i dłużej przypatrywałem się smutnemu aniołowi, tym większą jego niezwykłość i oryginalność odkrywałem. Z jednej strony (idąc od strony pałacu), dąb wygląda na masywnego i zdrowego osobnika, bez uszkodzeń, wypróchnień i wyłamań.

Jednak oglądany od strony placu zabaw, przyciąga uwagę wyraźnie widniejącymi ubytkami w ugałęzieniu dolnej części pnia, ale przede wszystkim “okiem” i “językiem”, będące “twarzą” jakiegoś bajkowego czy baśniowego stworka.

Im bardziej oddalamy się od drzewa, tym lepiej widać owego stworka, a wzniesione ku górze konary dębu kojarzą się ze skrzydłami tej wymyślonej przeze mnie bajkowej postaci.

Każdy na swój sposób może interpretować to, co widzi na, czy w sędziwym dębie. Można też zinterpretować go tak: “Oto ja, dąb smutny anioł, a to jest mój stosunek do rewitalizacji…”. Chyba nie trzeba nic więcej dopowiadać i dopisywać.

Korona dębu jest rozłożysta, regularna i okazała. Pomimo opisanych wyżej ubytków w jej dolnej części, z daleka prezentuje się bardzo przyzwoicie i jest bogato ulistniona. Niestety, efekt jej okazałości w optycznym odbiorze mocno zubożał po rewitalizacji. Drzewo to uwieczniłem na filmiku, pod koniec grudnia 2019 roku.

LINK: https://drive.google.com/drive/folders/1JvDvGs-f1RL102wrfDOqe7RYzddKOD0A

PODSUMOWANIE

Obok Hetmana pałacu i trzech braci na polanie, dąb szypułkowy smutny anioł należy do najbardziej kojarzonych i znanych drzew w Szczodrem. Kiedyś rósł jako soliter, pan i władca soczystej, pięknej łąki, obecnie – po rewitalizacji – stanowi najmocniejszy punkt w przekształconej, pierwotnej kompozycji na plac zabaw, dróżki, ławeczki, lustereczka i inne elementy współczesnej architektury disco-polo. Drzewo nie ma statusu pomnika przyrody.   

Obwód pnia dębu na wysokości 120 cm od podstawy wynosi 556 cm. Drzewo ma piękną, rozłożystą koronę, ale w jej dolnej części widać ślady chirurgicznej ingerencji oraz kikuty po naturalnie wyłamanych konarach i gałęziach. Z jednej strony pnia z dębu sypie się mursz drzewny, co może świadczyć o rozkładzie wewnętrznym, spowodowanym działalnością grzybów.

Od strony kiczowatego placyku zabaw drzewo przypomina stworka z rozpostartymi skrzydłami, wybałuszonym okiem oraz wystawionym językiem. Wygląda to tak, jakby drzewo chciało wyrazić swój stosunek do rewitalizacji… Chociaż część mieszkańców chwali sobie wykonane prace, dla mnie stanowią one wyrazisty przykład jak można zniszczyć historyczną, piękną kompozycję na rzecz badziewia, bylejakości i tandety. 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  • krzysiek z lasu //18 Lip 2020

    Smutny anioł bezradnie rozkłada ręce, znaczy konary 😉 i mówi: no ale co ja mogę…? Przecież sobie stąd nie pójdę….

    • Paweł Lenart //28 Lip 2020

      Cześć Krzysiek. No właśnie. Drzewa z pokorą muszą przyjąć wszystko to, co się wokół nich dzieje. Szkoda, że człowiek tak często psuje to, co inny człowiek dobrze uformował. Pozdrawiam. 😉