facebooktwitteryoutube
Aktualności - 27 Wrz, 2017
- 3 komentarze
Prawdziwki z Borów Dolnośląskich w obiektywie Krzyśka z lasu.

Trwa wspaniały wysyp grzybów w dolnośląskich lasach, ale nie tylko. W niektórych województwach grzybów jest tak dużo, że grzybiarze mówią wręcz o zmęczeniu w związku z tą sytuacją. Bo ile można wracać z pełnymi do granic możliwości koszami i później to obrabiać przez całą noc? Wyjątkowo korzystny przebieg pogody w tym roku sprawił, że obecny wysyp grzybów, porównywany jest do legendarnych już wysypów z 2001 lub 2010 roku.

Wtedy także mokra końcówka lata i wilgotny początek meteorologicznej jesieni spowodowały powstanie optymalnych warunków do wzrostu grzybów wielkoowocnikowych. Taki najbardziej skomasowany wysyp grzybów trwa mniej więcej trzy tygodnie. Później, przeważnie dosyć szybko, grzybnie wyczerpują swoje możliwości produkcyjne. Jak będzie w tym sezonie? Pewnym jest, że eldorado grzybowe nie będzie trwać bez przerwy.

Na horyzoncie widać przymrozki. Jak duże i długie będą? Tego dokładnie jeszcze nie wiadomo. Zamiast dywagować, warto po prostu wykorzystać najbliższe dni na grzybobrania. Tak zrobił m.in. mój serdeczny kolega – Krzysiek z lasu, który jest oczarowany Borami Dolnośląskimi. Był tam ostatnio dwa razy i jak powiedział – emocji miał tyle, ile igieł w lesie. ;)) Zresztą, kto by ich nie miał, chodząc po miękkich i puszystych mchach, znajdując co rusz okazałe prawdziwki. ;))

Powiedział również, że w miejscach typowo podgrzybkowych w najlepsze rosną prawdziwki. To właśnie są Bory. Zaskakują w najbardziej niezwykły i radosny dla grzybiarzy sposób. Część borowikowych piękności uwiecznił w swoim obiektywie i podzielił się ze mną ich fotkami. Ja natomiast dzielę się nimi na blogu, aby pokazać szerszej społeczności prawdziwki rosnące w podgrzybkowych miejscach. ;)) Przypomina mi się magiczny rok 2010, kiedy w Borach pobiłem swój osobisty rekord życiowy i w ciągu 4,5 godziny znalazłem i zebrałem 668 prawdziwków.

W żadnym przypadku nie jest to jakiś wyjątkowy i ciężki do pobicia rekord. W tym sezonie, niektórzy świętokrzyscy grzybiarze mówili o zebraniu 2000 prawdziwków w ciągu 5-6 godzin. To już ogromna ilość. Patrząc na intensywność tego wysypu, taka ilość, może być miejscami jak najbardziej prawdopodobna. Osobiście nie chciałbym nazbierać tylu borowików, bo możliwości przerobowe też nie są nieskończone. Chyba, że 1800 sztuk ktoś by kupił, a resztę mógłbym spożytkować na susz, marynaty i mrożenie. ;))

Wracając do trofeów Krzyśka – borowiki w podgrzybkowych lasach. W Borach to coś najzupełniej normalnego. W mojej ulubionej Bukowinie – wielka rzadkość. W tym sezonie mam okazję podpatrywać grzyby zarówno na Wzgórzach Twardogórskich, jak i w Kotlinie Kłodzkiej, czy w Borach Dolnośląskich. Wszystkie te tereny różnią się od siebie rodzajami lasów, jak i miejscami wzrostu poszczególnych gatunków grzybów. Skład gatunkowy grzybów też jest inny.

Na przykład w górach na porządku dziennym spotkać można kolczaka rudawego podczas, gdy w Bukowinie lub w Borach, nie widziałem go ani razu w tym sezonie. Podobnie jest z sarniakiem dachówkowatym. O ile w Borach lub w górach można często spotkać ten gatunek, o tyle w Bukowinie jest to wręcz niemożliwe, co mnie dziwi ponieważ Bukowina i okolice to Wzgórza, a więc teoretycznie – tereny bardziej zbliżone (pod względem ukształtowania terenu) do obszarów podgórskich.

Albo gąska zielonka. Gatunek, który uwielbia sosnowe lasy rosnące na piachach. Często porównywałem obfite w zielonki zagajniki w Borach Dolnośląskich do tak samo – sosnowo-piaszczystych terenów, np. w Grabownie Wielkim, gdzie znalezienie gąski zielonki stanowi duże wyzwanie. Niby piachy i sosny takie same. Tu i tu. Ale coś, gdzieś nie gra, czyli nie wszędzie warunki sprzyjają grzybom. Pytanie – co? Dlaczego w jednych lasach sosnowych jest mnóstwo gąsek, a w innych nie ma ich wcale.

Na ile pytań jeszcze nie ma odpowiedzi… Aż strach pomyśleć. Patrząc na krzyśkowe borowiki, ma się ochotę w trybie natychmiastowym wylądować w lesie. ;)) Krzyśka poznałem około 10 lat temu, kiedy zaczął jeździć do Bukowiny Sycowskiej. Jest on kolejną osobą, która potwierdza, że czar Bukowiny nie został rzucony tylko na mnie. Ta wioska wraz z okolicznymi terenami ma w sobie ten nieprawdopodobny błysk, którego nie da się zdefiniować. Mam w planie napisać jesienny artykuł o Bukowinie, ale czekam na babie lato i wysyp jesiennych barw liści aby na fotkach pokazać, co w bukowińskim, jesiennym lesie gra . ;)) A wierz mi – gra bardzo mocno.

Tymczasem proponuję się jeszcze raz przyjrzeć okazałym i pięknym borowikom z głębi Borów Dolnośląskich, a Krzyśkowi serdecznie dziękuję za fotki i przekazywane na bieżąco informacje prosto z lasu. Po prostu Darz Grzyb Krzysztofie, jak i wszystkim ludziom kochającym i SZANUJĄCYM las! ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

  • krzysiek z lasu //27 Wrz 2017

    Dzięki Paweł za docenienie mojej skromnej osoby na swoim blogu. To dla mnie naprawdę wielki zaszczyt.
    Zdjęcia może nie najwyższej jakości, bo aparat raczej ze średniej półki i po „przejściach” ;)) a i do zdjęć niespecjalnie się przykładałem, i robiłem je z marszu, no bo jak tu się skupiać na robieniu zdjęć jak wokół taki wysyp prawdziwków na który czeka się nie tylko miesiącami, ale wręcz latami! ;))
    Pozdrawiam, i powodzenia jutro w kultowej Bukowinie!
    Darz grzyb! ;))

    • Paweł Lenart //29 Wrz 2017

      Dodałbym – bardzo skromnej osoby, ale wielkich oczach i sercu na las. 😉
      Serdeczności i Darz Grzyb! 😉

  • Sznupok&Tazok //07 Paź 2017

    Krzyśku, fantastyczne zbiory , świetne zdjęcia . Od takich obrazów od razu chce się wystrzelić do lasu, zobaczyć co „piszczy w trawie” . A w tym roku to piszczy szczególnie mocno, niezależnie od regionu. Pozdrowienia S&T