facebooktwitteryoutube
Aktualności - 18 Wrz, 2017
- 8 komentarzy
Prawdziwki, koźlarze i podgrzybki strajkują. Za to kanie tańcują.

Bolszoj Balet! Sopranos kanios! Czubajka melodic dancing orchestra! Zaczęło się widowisko polne i łąkowe. Na nieużytkach, za miedzą, trawnikach, zagajnikach. Po skrajach lasu. Jej wysokość kania! Najwyższa wśród zagrzybionego towarzystwa. Gracja, Francja, Elegancja! Klasa i dostojeństwo. Chowajta się pieczarki, podgrzybki, purchawki i czasznice! A wy olszówki to już w ogóle siedźcie cicho! Co mi możecie zrobić? Wy małe wypierdki grzybowe! Spróbujcie zatańcować tak jak ja! He, he, mikoryza wzrostu nie dała. ;))

Podczas gdy Polska grzybowa, jak długa i szeroka, moje kultowe regiony wciąż nęcą wysypem grzybów, którego tak naprawdę nie ma… Sobotnia runda wokół Wzgórz Twardogórskich miała miejsce w towarzystwie dwóch, znajomych grzybiarzy, którzy po raz pierwszy doświadczyli lenartowego chodzenia ekstremalnego po tych terenach. Cieszcie się chłopy, że nie było zbyt mokro, bo po pachy byście się umoczyli! ;))

Informacje w tygodniu wskazywały, że grzybowego szaleństwa na Wzgórzach nie ma. Tylko kanie tańcują i pomału maślaczki wychylają ze ściółki swoje śliskie kapeluchy. Ale co tam informacje. Trzeba było sprawdzić osobiście, co się dzieje i jakie są perspektywy grzybowe na następne dni. Cały czas stan napięcia grzybowego. Niby coś się rusza, ale to jeszcze nie jest to. Przecież temperatury są ok. Co chwilę też pada, to o co chodzi? O wilgoć, która nie wszędzie dochodzi. ;))

Pada często, owszem. Pada za mało? Tak. Sumy opadów dla Wzgórz nie powalają, co widać w mocno zacienionych miejscach, w gęstych świerczynach, sośninach lub buczynach. Fronty wokół wirują, kręcą i … „olewają” te tereny zamiast na nie nalać. ;)) 50-60 litrów na metr kwadratowy w ciągu kilkunastu godzin i byłoby po sprawie. A tak? Deszczyk ciągle kap, kap, ale brak porządnego łup i chlup! Ale i z tego co już spadło coś będzie. Musi być. Tam, gdzie tej wilgoci jest więcej, na pewno coś grzybnie. Na wszystkie baletnice lasu, którym na imię kanie! ;))

Kaniorki, polne dominatorki. Za młodu jajowate, w gimnazjum półkoliste, a po maturze jak talerze deserowe. Takie są czubajki. Mają nieźle w czubie. 30-40 cm na wysokość to dla nich nie problem. Czasami widać je z ponad 100 metrów. Czubajki mają czuba na punkcie wysokości. A ja mam czuba na punkcie czubajek. Uwielbiam je fotografować. Patrzeć, jak piętrzą się i tańczą na łąkach i polach, niczym grzybowe drapacze chmur. Czubajka kania dla mrówki to jak dla Wrocławian Sky-Tower. Tylko inny skład zarządu i rady nadzorczej. ;))

A gdy taka czubajka wyrośnie Ci w jakimś uroczym miejscu? To jest dopiero frajda dla oka! To ich czas. Dominacji wysokości grzybowej. Co szumi w ich kapeluszach? Poranna rosa. Pajęczyny, owady i mgła. Mistyka i magia polnego poranka. Ponoć godzinę przed wschodem Słońca, kanie tańczą… Pojawiają się tak nagle, jak gdyby wszystkie zaklęte moce ziemi przyczyniły się do ich wzrostu i spektakularnego baletu.  Prawdziwe czarodziejki z nienaganną figurą.

A gdy tak trafisz wiele takich tancerek? Którą jako pierwszą poprosić o foto? Aby inne się nie obraziły. Trzeba iść na kompromis. Najpierw fota zbiorowa, a później obiektyw solo. Choć wszystkie przeurocze i podobne, każda inna. Ludzie widzą je od razu na patelni, obtoczone w jajku, bułce tartej, posypane solą, pieprzem i innymi przyprawami. Nie ma się co dziwić. Kanie tak kończą swój żywot. Na ludzkich patelniach i w ich żołądkach. Dlaczego? Bo to przepyszny i wyborny grzyb jadalny.

Wiele z tych fantastycznych tancerek, które widać na zdjęciach, także „poległo” w kuchni. Ale spora część została też tam, gdzie rosła. Kani było tak dużo, że po napełnieniu koszyków, resztę zostawiliśmy. Bo ile można jeść kanie na śniadanie, obiad i kolację? ;)) Później wyniki do bani, wątroba boli, lekarz wrzeszczy – czegoś się Pan najadł? Tylko jednego schabowego. Razy 30… ;)) Najpierw z rana, później w południe i na wieczór, popijając piwkiem… Wybacz doktorku. ;))

Jednego sobie jeszcze nie odpuściłem. Tańca kaniowego. Bardzo podobnego do zbójnickiego. Trzeba kucać, wstawać, wyrzucać nogi do przodu i do tyłu oraz podskakiwać i w żadnym razie nie wolno strącić kapelusza. Zatańcujta kiedyś kaniowego. Zobaczycie, że to wcale nie jest takie łatwe. A kto kapelusz zgubi, wartko 20 pompek pompuje. A na dokładkę 15 razy padnij powstań trenuje, co by zamazać hańbę. Małą dam podpowiedź. Im kapelusz większy, tym łatwiej zatańcować. ;))

A co słychać u pozostałych mieszkańców grzybowego świata? Jeszcze nieliczne muchomory czerwone i olszówki. Gdzieniegdzie młode koźlarze o szarych odmianach kapeluszy. Podgrzybki, prawdziwki i koźlarze czerwone strajkują. Poza zajączkami. Te już się pokazują. Mam nadzieję, że strajk szybko im przejdzie. Jeden spory siedzuń sosnowy. Poza tym dosyć liczne już maślanki, czernidłaki i inne grzyby. Jakby nie spojrzeć – w porównaniu do reszty kraju – na Wzgórzach mamy jeszcze „czarną” dziurę w wysypie, a właściwie niebieską, bo takim kolorem oznaczone są u Marka Snowarskiego na www.grzyby.pl najmniej grzybne tereny.

Wycieczka miała też wydźwięk dendrologiczny. Pokazałem Krzyśkowi i Leszkowi kilkanaście pereł dendroflory, chociaż tym razem nie zrobiłem im zdjęć ponieważ podczas ich oglądania dosyć się rozpadało i nie ryzykowałem uszkodzenia aparatu. Na obiektyw wśliznął się tylko dąb Straszydło i jedna fotka rozwidlenia pnia Guzowatej brzozy brodawkowatej. Wtedy było jeszcze sucho i słonecznie. Mam nadzieję, że wrażenia z wycieczki macie pozytywne i zostaliście mile zaskoczeni przeze mnie w roli przewodnika. ;))

Czy w najbliższych dniach, rozpocznie się wreszcie masowy wysyp na Wzgórzach? Są dwie odpowiedzi. Tak lub nie. Dopuszczam do myśli tylko tą pierwszą. Wracając natomiast do kaniowego baletu. Wyjątkowy, spektakularny, natchniony, jedyny w swoim rodzaju. Gdyby ogłoszono do TV konkurs na uczestników programu „Taniec z grzybami” to czubajki kanie nie mają konkurencji! Darz Grzyb! ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

  • wigomar //18 Wrz 2017

    Witam, kapelusz bardzo twarzowy, zazdroszczę i pozdrawiam

    • Paweł Lenart //20 Wrz 2017

      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie. 😉

  • krzysiek z lasu //18 Wrz 2017

    Paweł, trudno o lepszego przewodnika po tych terenach niż Ty! 😉 Wrażenia mega pozytywne!!! Pod każdym względem, – grzybowym, turystycznym, przyrodniczym, towarzyskim, no i tyle opisywanych przez Ciebie na blogu pereł dendroflory Wzgórz Twardogórskich zobaczyć, dotknąć w czasie jednodniowej wycieczki – bezcenne! ;)) Szczególnie dąb „Król Bagien”, i okoliczności tamtego miejsca wywarły na mnie ogromne wrażenie, wręcz metafizyczne… To miejsce gdzie historia, czas, przemijanie, przyroda, las, łączą się w jedno… I tylko Król Bagien jest w stanie to wszystko „ogarnąć” Pewnie wiele mógłby nam opowiedzieć, gdybyśmy tylko poznali jego język… Dzięki Paweł za niesamowitą, magiczną wycieczkę ;)) Pozdrawiam! Darz Grzyb! ;))

    • Paweł Lenart //20 Wrz 2017

      Proszę uprzejmie! Mówiłem Ci, że ta wycieczka będzie wyjątkowa. Cieszę się, że tak właśnie było. A to tylko setna część tajemnic tych lasów… 😉
      Serdeczności! 😉

  • Tomek Nawrot //19 Wrz 2017

    Fajne pierwsze zdjęcie 🙂 Rozłożysty dąb też jest fajny. W niedzielę w moich lasach – koło Obornik Śl., widziałem dwa małe maślaki, kilka ledwo wystających z mchu podgrzybków i w jednym miejscu 8 bardzo małych prawdziwków. Zostawiłem je, bo za małe. Pójdę po nie w czwartek. U nas w lesie mokro i chyba lada dzień będzie co zbierać.

    • Paweł Lenart //20 Wrz 2017

      Dzięki Tomek! 😉
      Czyli w Obornikach też coś rusza. U mnie nie liczę na taki szał, jak w zeszłym roku. Jednak warunki hydrologiczne na Wzgórzach są chyba jedne z najsłabszych w kraju. Ale w perspektywie mam inne tereny. Pozdrawiam. 😉

  • wojek. //26 Wrz 2017

    Witajcie Tow. Lenart:)
    A Wy znowu swoje. Taniec z Kaniami? Chyba z kankanami? Kanie przecież służyły jako substytut schabowych. Pamiętacie tow. te jak im tam było trudności obiektywne:) No i jeszcze ten strajk boletusów. Wy się dziwicie tow. Lenart? Przecież komitet strajkowy przedstawił tylko jeden postulat. My boletusy nie będziemy rosnąć dopóki nie będziecie trzymać niejakiego Pawła L. z daleka od lasu. No i powodzenia. Trzymać Pawła L. z daleka od lasu, chyba łatwiej by było zaklinać sztormy i gasić wulkany:)
    Darz Grzyb Paweł:)

    • Paweł Lenart //27 Wrz 2017

      Na szczęście postulaty boletusowe zostały spełnione i strajk zakończył się. Pozdrawiam! 😉