facebooktwitteryoutube
Aktualności - 29 Gru, 2017
- 4 komentarze
Ponad dwa lata blogowania w obszarze niskiego ciśnienia.

Koniec 2017 roku za kilkadziesiąt godzin. Odchodzi siwy starzec z laską, ustępując krzepkiemu i mocarnemu, młodemu gniewnemu, któremu na imię 2018 i który za 360-iąt kilka dni dostanie kopniaka od 2019. ;)) Sezon grzybowy i leśny 30. Tour De Las & Grzyb podsumowałem. Zdobycze pociągowe również. W dniu 16 października 2017 roku minęły dwa lata, jak powstał unikatowy i dziwny twór www.lenartpawel.pl. ;))

Wspomniałem wtedy przy okazji, że na koniec roku zdobędę się na wysiłek i podsumuję ten okres blogerskiej przygody. Dzisiaj, po sutym posiłku z grzybami w głównym menu i gorącym kubku zielonej herbaty, postanowiłem podzielić się przemyśleniami na temat bloga i blogowania.

„Aller Anfang ist Schwer” („Każdy początek jest trudny”) to cytat z mojego podręcznika do nauki języka niemieckiego w szkole średniej. Jakoś ten cytat zapamiętałem i często krąży mi po głowie. Doskonale oddaje on to, co czułem na początku mojej „kariery” blogowania. Wiedziałem tylko tyle, że chcę pisać i że będzie o pogodzie, lesie i grzybach. W porządku. Tylko, kto to będzie chciał czytać, poza mną i kilkoma najbliższymi osobami? A grzać to! ;)) To hobby i pasja, a nie zawód i nie muszę się przejmować, czy będę mieć 100-tu czy 100 tys. Czytelników bo od tego nie zależy moje życie.

Tutaj przypomnę mojego dobrego znajomego Mieczysława Olechowskiego (osobę, która pomogła mi założyć bloga i wszystko poustawiał, żeby działało), który od 2013 roku namawiał mnie i dyskretnie wspominał, że powinienem zacząć pisać o mojej pasji bo widział ogień w moich ślipiach, jak opowiadałem o lesie i grzybach. ;)) A ja to po prostu i po krzywemu w świecie lekceważyłem…

W końcu, po ponad dwóch latach, grzmot Zeusa uderzył w mój czerep i rozkazał! Załóż bloga Paweł! Ludzie nie będą go czytać, ale Bogowie na Olimpie z chęcią, bo nudzą się okropnie! ;)) We wrześniu 2015 roku, wkurzony na fatalną suszę i brak grzybów, w końcu postanowiłem spotkać się z Mieczysławem i tchnąć w życie bloga. Najpierw nazwa. Szybko doszedłem do wniosku, że lenartpawel.pl to jest to! Nie miałem nic lepszego i dzisiaj też nie mam. Postanowiłem nazwę bloga firmować swoim imieniem i nazwiskiem.

Dlaczego tak zachwycam się tą nazwą? Bo jestem cienki w wymyślaniu nazwy bloga i uważam, że jak nic sensownego nie przychodzi do głowy to asem w rękawie jest własne imię i nazwisko. Bloger się przez to nie skompromituje i szybko jest kojarzony. Gdzieś tam wisiało widmo innej nazwy, np. „King Boletus”, „Paweł-Grzybiarz”, „Pasja Lenarta”, itp., ale do dzisiaj uważam to za popelinę. ;-))

Reszta już potoczyła się dosyć szybko i oficjalnie, w dniu 16 października 2015 roku wystartowałem z blogiem. Pierwszym artykułem był opis zmian, jakie dokonują się w październikowym lesie: https://www.lenartpawel.pl/pazdziernik-w-lesie.html Jak dzisiaj na niego patrzę to aż mi go żal… Taki „chudy”, bez kolorów, grubej czcionki, bez zdjęć. Goły i wesoły! Pozostanie on takim na zawsze, aby pokazać wszystkim, że nie zawsze było u mnie tak kolorowo i fotograficznie. Znowu chodzi mi po głowie i pasuje tutaj „Aller Anfang ist Schwer”… Od czegoś trzeba było zacząć, czyli – jak powiadają Chińczycy – „Żeby dojść do celu trzeba zrobić pierwszy krok”.

Jednym z priorytetów, jaki postawiłem sobie na początku blogowania to opowiedzenie w skrócie (bo w całości się nie da) mojej historii związanej z grzybowo-leśną pasją. W tym celu napisałem 5. części Historii Grzybobrań Pociągowych. To socjologiczne zjawisko pozostanie dla mnie na zawsze wielkim fenomenem i jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem być jego częścią. Jeżeli kiedyś wydam książkę (chyba na głęboką starość) to opiszę ten fenomen szczegółowo, bo to, co jest na blogu to tylko prawdziwek na grzybowym torcie. ;))

Później wszystko nabrało solidnego rozpędu zgodnie z teorią kopa pozytywnego, którym w tym przypadku był bardzo pozytywny odzew Czytelników. Rozpoczęły się prognozy pogody, podsumowania sezonów, relacje z wycieczek, pierwsze wywiady z nietuzinkowymi ludźmi, skupionymi wokół podobnych pasji jak moja, prezentowanie sum opadów i temperatur w poszczególnych miesiącach, opisywanie atrakcji astronomicznych, Klimatyczne Bilanse Wodne i wiele innych artykułów. Bardzo cenię sobie też wpisy/artykuły/felietony wrocławskiego kolegi – wielkiego grzybiarza i wędkarza – Wojciecha Dziewierskiego. Wspomnę też o świetnych artykułach Tazoka (Maćka Józefowicza), który założył swój blog ( https://beskidzkasalamandra.wordpress.com/ ). Bez odrobiny wazeliniarstwa – blog jest świetny i polecam go z zamkniętymi oczami! ;))

W między czasie, dostawałem sporo maili z ciekawymi informacjami oraz materiałami i – co cenię sobie najbardziej – nawiązałem kontakt z kilkunastoma, naprawdę wyjątkowymi osobami. Wylądowałem też w telewizji (sierpień i wrzesień 2016 roku). W tym roku miałem ponownie wystąpić przed kamerami, ale niedyspozycja związana z bardzo silnym przeziębieniem, spowodowała, że odmówiłem udziału w programie. Szkoda, że TVP nie mogła przyjąć tego do wiadomości… Przemilczę „naburmuszenie” i focha jednej z Pań prezenterek…

W tym roku działalność bloga zawisła na włosku ponieważ zgubiłem/skradziono mi aparat fotograficzny. Do dzisiaj nie wiem, jak to się dokładnie stało, stąd wątpliwość, czy zgubiłem, czy mi go KTOŚ chapsnął… Może kiedyś o tym napiszę aby przestrzec innych. Było to dla mnie bardzo frustrujące. Aparat to jeden z najważniejszych „organów” bloga i bez niego, długo by nie pociągnął. W takiej sytuacji wychodzi, kto jest prawdziwym przyjacielem i na kogo można liczyć ( Sylwia i Andrzej – stokrotnie dziękuję Wam! Wiecie za co! ;))

CO W 2018 ROKU I DALEJ?

Jak już kiedyś wspomniałem – na moim blogu nie będzie polityki, analizy życia celebrytów, walk MMA, tandetnych i wypijających energię, negatywnych artykułów (typu kto kogo zadźgał, wysadził, wjechał w tłum, itp.), których miliony zalewają Internet. Ilość nic nie wnoszących, a wzburzających poczucie normalności informacji jest tak dużo, że nikt i nic nie jest w stanie tego ogarnąć. Mój blog ma być odskocznią od tego wszystkiego.

28 grudnia utworzyłem nową kategorię „WYWIADY” ponieważ giną one w natłoku bieżących artykułów, a uważam, że dostęp do nich powinien być szybki. Myślę, że ilość kategorii osiągnęła optymalną ilość i nie będę już dodawać nowych żeby się zbytnio nie „zamuliło”. Mam nadzieję, że wreszcie zacznę pisać – w pustej do dzisiaj kategorii „LINKI”.

Planuję też regularnie wpisywać perły dendroflory WT do rejestru drzew pomnikowych Pana Piotra Gacha ( https://www.rpdp.hostingasp.pl/Default.aspx ) i uzupełnić go o drzewa już opisane. Działalność treehuntera to jedna z najważniejszych dla mnie spraw. We wrześniu 2018 roku ma oficjalnie zostać powołana Sekcja Drzew Pomnikowych Polskiego Towarzystwa Dendrologicznego. Relację z tej uroczystości szeroko opiszę na blogu.

Co będzie na pewno? Tygodniowe prognozy pogody, wywiady, ostrzeżenia meteo (jak będzie szykować się jakaś „zadyma” w troposferze), Klimatyczne Bilanse Wodne, podsumowania sezonów grzybowych w gminie Międzybórz, opisy leśnych wycieczek, miesięczne podsumowania sum opadów i temperatur w kraju, relacje z jakiś ważnych wydarzeń, w których wezmę udział, perły dendroflory Wzgórz Twardogórskich i wiele innych ciekawostek i informacji o lasach, drzewach i grzybach. Przy okazji – o pogodzie. ;)) To moja pasja i moje żywioły.

STATYSTYKI BLOGA

Ten wpis ma numer 894, a blog żyje 807 dni, licząc od 16 października 2015 roku do dzisiaj, czyli 29 grudnia 2017 roku. Oznacza to średnią 1,10 artykułu na dzień. Dużo. Może za dużo, może nie. Piszę wtedy, kiedy mam ochotę, wenę i czas (najczęściej późnym wieczorem). Sam jestem zaskoczony, że tak dużo napisałem. Faktem jest, że niektóre informacje są podawane z innych źródeł i wtedy pisanie (kopiowanie) nie zajmuje dużo czasu. Ważne, że blog żyje i – mam nadzieję – przekazuje ciekawe informacje.

Miałem niezły licznik, którego duży „szlaczek” trafił w październiku przy okazji aktualizacji kolejnej wersji WordPressa. Jak się okazało – statystyka dwóch lat bloga poszła w las! ;(((( Trudno. Było się tam czym pochwalić bo bywały dni, kiedy miałem kilkaset wejść na bloga, a czasami zdarzało się nawet kilka tysięcy (w sezonie jagodowo-grzybowym) lub po opublikowaniu jakiegoś wywiadu.

Teraz mam nowy licznik. Jest on na samym dole. Taki niepozorny, ale jak się w niego kliknie to można wyciągnąć i odczytać całkiem sporo danych. Wynika z niego, że codziennie czyta mnie kilkadziesiąt osób, rzadko wynik przekracza liczbę trzy-cyfrową. Nie wiem, czy spadek popularności, spowodowany jest zakończeniem sezonu grzybowego, czy przyczyna jest jakaś inna. Szczerze – nie obchodzi mnie to. 

Dlaczego? Ponieważ mój blog to cały czas statystyczna kropla w oceanie potężnych blogów, które mają kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy wejść dziennie. Tam panuje obszar wielkiego ciśnienia na blogerów, którzy utrzymują się z blogowania i muszą „spinać” się, żeby Czytelnicy chcieli ich czytać. Na pewno zasługują na szacunek, podziw i branie przykładu, jak należy skutecznie blogować. 

Ja natomiast cały czas działam i bloguję na uboczu, w obszarze niskiego ciśnienia i stąd nie czuję żadnej presji. W porównaniu do sławnych blogerów, można u mnie mówić wręcz o „depresji tropikalnej”. ;)) Jeden ze znajomych powiedział mi: „Paweł – wrzuć od czasu do czasu „cycki”, jakiś news polityczny, jakąś sensację, a zobaczysz, jak skoczy Ci ilość odsłon”. Nie ze mną te numery Bruner. Tematyka i treść bloga po ponad dwóch latach ukształtowała się na zadowalającym mnie poziomie i jedyne czego chcę, to rozwijać się i polepszać to, co mnie charakteryzuje jako blogera i moje pasje.

Na koniec w punktach moje subiektywne spostrzeżenia na temat blogowania i nie tylko:

blogowanie zajmuje mnóstwo czasu (czasami duży artykuł piszę w kawałkach przez kilka dni) – żeby regularnie blogować, trzeba o tym pamiętać i to lubić. Do tego dochodzi wybór zdjęć co stanowi kolejny „zjadacz” czasu.

Paweł Lenart – poza tym, że bloguje – to normalny człowiek, pracujący, mający wiele obowiązków oraz lepsze i gorsze dni. Jestem gościem z „odjechanymi” pasjami. Piszę te słowa ponieważ czasami spotykałem się z opiniami, że mam bardziej „lajtowo” niż inni. Nie mam. A tym, którym tak się wydaje to… tylko tak się wydaje.

Nie zarabiam na blogu. Nie kupiłem domu, Porsche i trzech firm. Reklamy, które kręcą się na blogu to reklamy Google. Ile na nich można zarobić? Proponuję założyć bloga i samemu się przekonać… Google na tym zarabia, a blogerzy mają totalne ochłapy i to uzależnione od kliknięć Czytelników. Zamontowałem je, żeby sprawdzić na własnej skórze jak to działa. Dzisiaj – z finansowego punktu widzenia wiem, że nie działa.

Miałem trzy propozycje współpracy z firmami. Wszystkie odrzuciłem bo chciały promować kiepskie produkty i zająć lwią część miejsca przeznaczonego na reklamy. To, że działam w obszarze niskiego ciśnienia nie oznacza, że rzucę się na szyję każdej ofercie. NIE. Najpierw sam muszę być przekonany do produktu i firmy. Dopiero wtedy można rozmawiać o współpracy.

Cenię sobie swoją prywatność i nie piszę o rodzinie oraz nie udostępniam jej zdjęć. To odpowiedź na pytanie tych, którzy czasami pisali mi, że za mało mnie i moich bliskich na blogu. Tak pozostanie i już. Mój blog. Moja wizja i zasady, ale dzięki za propozycje i spostrzeżenia. ;))

W mailach, czasami na Facebooku dostaję propozycje/pytania o wspólne grzybobrania. Mam zasadę. Nie znam ludzi. Nie biorę ich na grzyby. Ktoś zapyta – dlaczego? W przyszłym roku, w sezonie grzybowym napiszę o tym szerzej. Tylko kilku osobom zaufałem i pokazałem trochę tajemnic lasu i na całe szczęście – nie zawiodłem się. Ale kiedyś cholernie się sparzyłem na pewnym małżeństwie z synem i to spowodowało zamknięcie drzwi lasu dla wszelkich wspólnych propozycji grzybobrań…

Jeżeli czujesz potrzebę blogowania, a zastanawiasz się, czy warto, czy ktoś będzie Cię czytać? Czy nie ośmieszysz się? Odpowiadam zdecydowanie. WARTO!!! Jeżeli nikogo nie okradłeś, nie zabiłeś i nie skrzywdzisz kogoś przez blogowanie to miej głęboko gdzieś opinie tych, którzy tylko są w stanie krytykować, a nie ruszą swoich zadów i nie zaczną samemu coś tworzyć. Doskonale wiem, że kilka osób „podśmiechiwało” się z mojego bloga (czytaj: pęczniało z zazdrości, że sami nic nie potrafią i nie mają takiej pasji jak moja). Niech się dalej śmieją i kręcą w kółeczku, frustraci jedni. ;))

NADE WSZYSTKO DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, KTÓRZY MNIE WSPIERAJĄ, CZASAMI KONSTRUKTYWNIE KRYTYKUJĄ (słusznie bo nie jestem alfą, omegą, gammą i geniuszem) I DZIĘKI KTÓRYM MÓJ BLOG JEST ZNACZNIE BOGATSZY, CIEKAWSZY, CZYLI PO PROSTU LEPSZY.

DARZ GRZYB!!! ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • wojek //29 Gru 2017

    Cześć Paweł:)
    Widzę, że mi pierwszemu przypadł zaszczyt złożenia Ci gratulacji za drugą rocznicę prowadzenia bloga. Wypada mi również bardzo podziękować Ci za wyróżnienie to leśne i to „blogowe”. Paweł będę ( o ile jeszcze nie masz mnie dość) starał się podrzucić Ci jakiś artykuł grzybowo-leśno-wędkarski. Może i coś Ci liczydło podskoczy:) Temat zawsze najpierw uzgodnię z Tobą. Fotek masz oczywiście pod dostatkiem ale zawsze mogę Ci coś podrzucić:) I jeszcze jedno Przyjacielu. Naprawdę bardzo mi się podobają Twoje zasady. Tej wersji sie trzymaj:) W końcu to Twój blg i tutaj trzeba grać według Twoich reguł.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę Ci dalszych owocnych lat blogowania:)

    • Paweł Lenart //02 Sty 2018

      Witaj Wojtek. 😉
      Bardzo dziękuję za uznanie. To ja czuję się wyróżniony i dziękuję za świetne artykuły oraz super Leśne Opowiadania Wojciecha. Wyróżnienie leśne to drobiazg. Po prostu od początku naszych konwersacji, czułem, że nadajemy na tych samych, leśnych falach.
      Pozdrawiam i życzę wszelkiej pomyślności oraz grzybności w Nowym Roku! ;-))

  • Sznupok //04 Sty 2018

    Podam Ci Pawle jeszcze „powód” dla prowadzenia bloga. Twój grosik wrzucony przez lewe ramię wpadł do źródełka , z którego powstała @beskidzkasalamandra , za to – od nas słowa podziękowania za inspirację . Jak zauważyłeś trzeba po prostu w pewnym momencie przemóc obawy , wyzwania i spróbować swoich sił , zwłaszcza jeśli tak jak Ty , ma się coś do przekazania . Dla nas to jeszcze jedno – swego rodzaju pamiętnik – do którego kiedyś będziemy wracać. Rób swoje . Życzymy spełniania się w tym co robisz.

    • Paweł Lenart //04 Sty 2018

      Po Waszym komentarzu, jeszcze mocniej utwierdzam się w przekonaniu o słuszności blogowania. Jeżeli Lenart stał się dla kogoś inspiracją to jest to dla mnie MEGA wyróżnienie! 😉 Dziękuję! Pamiętnik w formie blogu – świetne i trafne porównanie. Dla mnie Beskidzka Salamandra to perełka wśród wielu tysięcy blogów, które wirują i wibrują w wirtualnym świecie.
      Podsumowując – róbmy swoje i Darz Grzyb! 😉