facebooktwitteryoutube
Aktualności - 14 Gru, 2017
- 2 komentarze
Podsumowanie sezonu grzybowego w gminie Międzybórz. Część 2: LIPIEC-SIERPIEŃ 2017.

Druga część podsumowania sezonu grzybowego w gminie Międzybórz obejmuje okres wakacyjny, czyli miesiące lipiec i sierpień. Z grzybowego punktu widzenia są to bardzo ważne miesiące ponieważ historia wysypów naszych skarbów runa leśnego nauczyła mnie, że w tych miesiącach, można spodziewać się wszystkiego. Zarówno super-wysypu jak i biedy z nędzą. Wszystko determinowane jest przebiegiem pogody, temperaturami i oczywiście opadami, które potrafią być szalenie nierównomierne.

W ostatnich latach coraz wyraźniej zaznacza się tendencja do grzybowej mizeroty w gminie Międzybórz w tych miesiącach. Chociaż zasadniczy sezon grzybowy obejmuje miesiące wrzesień i październik, to bywały takie sezony, kiedy to pomyślny zbieg warunków sprzyjających grzybom, powodował ich nieprzeciętny wysyp (pojaw) w lipcu lub sierpniu. 

Ostatnim miesiącem, w którym doszło do naprawdę dużego, masowego pojawu grzybów w gminie Międzybórz podczas wakacji był sierpień 2014 roku. Wysyp rozpoczął się około 20 sierpnia i trwał niecałe 2 tygodnie. Rosły prawdziwki, koźlarze, kurki, ale bezkonkurencyjnym królem był podgrzybek brunatny, niezwykle obficie owocnikujący.

Rok 2015 to okropna susza i bezgrzybie kompletne, a w zeszłym roku najlepiej było po 20 lipca, kiedy mieliśmy do czynienia z „wysypkiem” koźlarzy i prawdziwków oraz ceglasi i usiatków. Wysypkiem dlatego, że grzybów można było nazbierać przede wszystkim w dobrych miejscówkach. Ktoś mniej zorientowany grzybowo w gminie, mógł przejść kilometry lasów z mizernym rezultatem.

♦ LIPIEC ♦

W tym roku ostrzyłem sobie zęby, noże i wzmacniałem kosz bo jestem już stęskniony za porządnym, lipcowym wysypem grzybów na Wzgórzach Twardogórskich, którego nie było od wielu lat. Jak zwykle pogoda i jej przebieg sprowadziła mnie do parteru. Ktoś może mi powiedzieć, że zgłupiałem ponieważ lipcowe opady były ponad normę.

Ok. Wszystko się zgadza. Tyle, że same opady – chociaż kluczowe i niezbędne dla rozwoju grzybów – to jeszcze nie wszystko. W miesiącach letnich, kiedy operacja słoneczna jest największa i najdłuższa w ciągu roku, ma ona ogromny wpływ na wilgotność ściółki leśnej.

Każdy, kto chociaż trochę włóczy się w lecie po lasach z pewnością zaobserwował, że po solidnych opadach deszczu, wystarczą 3-4 bardzo ciepłe lub gorące dni aby wierzchnia warstwa ściółki chrupała i trzeszczała. Widać to dosadnie na glebach lichych, w przewadze piaszczystych, które równie szybko przyjmują i „oddają” wilgoć ciepłu słonecznemu. Gleby takie przeważają na terenach leśnych gminy Międzybórz.

Kolejną sprawą jest charakter opadów. Lipcowe opady w 2017 roku w gminie Międzybórz to przede wszystkim opady pochodzenia konwekcyjnego, burzowego. Niezbyt długotrwałe, ale bardzo intensywne. Taki opad nie ma szansy dokładnie nawodnić lasy. W miejscach zarośniętych, deszczówka nie dociera wszędzie, a ta, co spadnie, bardzo szybko spływa z uwagi na nawalny charakter opadów.

Tylko wielogodzinne, monotonne opady deszczu o umiarkowanym charakterze mogą stopniowo przebijać się wgłąb najbardziej zarośniętych części lasu i wzbogacać ściółkę leśną centymetr po centymetrze w grzybodajną wilgoć. Bywały takie lipce, kiedy wszystko zatrybiło i zagrało. Czyli występowały długie i niezbyt intensywne opady, łagodne temperatury i przewaga pochmurnych dni.

Tegoroczny lipiec nie spełnił tych warunków to i wysyp grzybów „wypiął” się na taką ofertę pogodową. ;)) Grzyby pojawiały się tu i ówdzie, po trochu do zupy i sosu. Raz koźlarze pomarańczowożółte w brzozowych alejach, innym razem kurki, pojedyncze kanie, ceglasie i borowiki usiatkowane, kontynuujące swoją robaczywą sagę…

Cały czas coś nie grało. Jak dobrze popadało to robiło się za ciepło. Jak było za ciepło, to szybko robiło się za sucho. I tak w kółko Macieja, niekoniecznie dobrodzieja. ;)) Za to jagody dopisały i sezon na te przepyszne owoce można uznać za udany. Nie na szóstkę i piątkę, ale na dobrą czwórkę z plusem.

Jedną z największych (moim subiektywnym okiem) atrakcji miesięcy wakacyjnych jest błękit letniego nieba. Najlepiej pojechać dzień po przejściu chłodnego frontu atmosferycznego, kiedy napłynie bardziej rześka i czysta masa powietrza z zachodu lub północnego-zachodu. 

Zanim Słońce podgrzeje atmosferę i pojawią się chmury dobrej pogody (niewielkie „baranki” kłębiaste cumulus humilis) można zachwycać się dojrzałą zielenią lasu na tle błękitu nieba. Takich dni jest przeważnie tylko kilka w roku. Pomijając już fakt, że wykorzystuję sprzyjającą aurę na robienie zdjęć, trzeba zaznaczyć, że dla duszy i wzroku to zachwycający obraz. ;))

Z grzybów jadalnych, które zbieram, liderem i królem letnich wyprysków grzybowych pozostają koźlarze pomarańczowożółte. Najwięcej ich znajdowałem w alejach brzozowych o sporej ilości jagodników, w mchach i obniżeniach terenu, czyli tam, gdzie opady miały większe szanse nawodnić ściółkę i jednocześnie nie za szybko wyparować.

Trafiałem też „outsiderów” na samej ściółce i to w dosyć suchych stanowiskach, aby spełnić w praktyce powiedzenie, że od reguły są wyjątki. ;)) Takie wyjątki niezwykle mnie cieszyły. Koźlarze pomarańczowożółte to jeden z moich „fanatycznych” grzybów okresu letniego. Od małego połknąłem na nie bakcyla i uwielbiam za nimi łazić kilometrami.

Spotykam się z opiniami grzybiarzy, że koźlarze są dobre, ale nie rewelacyjne. Ja mam inne zdanie. Dla mnie – twarde i chrupiące kozaki w sosie to niebo w gębie i żołądku. A jak jeszcze dorzuci się do nich kilka kurek, które w okresie letnim też często spotykam to już mamy przepis na obżarstwo z najwyższej półki. ;))

Pozostaje jeszcze kwestia ubarwienia popularnych „krawców”. Ich wygląd i pokrój to taka miniaturka brzozy. W świeżej, leśnej zieleni, widok wypasionego, mocno czerwono-pomarańczowo-żółtego koźlarza zachwyca! Jest to jeden z tych części grzybowej pasji, która nie ma prawa się znudzić. 

Koźlarze to jedne z najbardziej fotogenicznych i pięknych grzybów. Można nie lubić ich smaku. Można przyczepić się do tego, że miąższ po rozcięciu przebarwia się na czarny kolor. Ale ponadprzeciętnej urody i królewskiego wyglądu odmówić im nie można! Koźlarze pomarańczowożółte rządzą w brzozach, czy się to komuś podoba czy nie. ;)) 

Z innych lipcowych, grzybowych ciekawostek, które znalazłem i o których warto napisać, to na pewno krowiaki aksamitne zwane obecnie ponurnikiem aksamitnym, muchomory zielonawe vel. sromotnikowe, maślanki wiązkowe, liczne gatunki gołąbków z przewagą tych o czerwonych barwach kapeluszy, niektóre gatunki gałęziaków (Ramaria), czernidłaki, sromotniki smrodliwe vel. bezwstydne, muchomory czerwieniejące, żółciaki siarkowe oraz panoszące się, szczególnie wzdłuż leśnych dróg – tęgoskóry cytrynowe vel. pospolite.

Czyli można rzec – że dla amatorów grzybowego szaleństwa, świat mykologiczny w miesiącu lipcu był łaskawy ponieważ można było spotkać sporo gatunków grzybów, obejrzeć je, sfotografować i nakręcić się na zasadniczy, jesienny sezon grzybowy. ;)) Pod koniec lipca nad gminą Międzybórz przeszły bardzo obfite opady i wydawało się, że w sierpniu może naprawdę solidnie sypnąć grzybami…

Podsumowując grzybowo miesiąc lipiec w gminie Międzybórz mogę stwierdzić, że przez większą część miesiąca można było nazbierać grzybów na przysłowiowy sos. O masowym, obfitym wysypie grzybów nie było mowy, ale kilkanaście dorodnych owocników koźlarzy pomarańczowożółtych, kurki, pojedyncze kanie, borowiki ceglastopore i usiatkowane a nawet prawdziwki cieszyły niezmiernie.

Do takiego stanu zagrzybienia przyczyniły się duże skrajności pogodowe, objawiające się raz obfitymi opadami i następującymi zaraz po nich bardzo ciepłymi i słonecznymi dniami. Grzyby nie lubią takiej przeplatanki, toteż pojawiały się na okaziciela w bardziej sprzyjających im miejscówkach. Generalnie – dobre i to. ;))

♦ SIERPIEŃ ♦

Sierpień. Ósmy miesiąc w roku. Przedsmak jesieni, kwitnący wrzos i coraz częstsze myślenie o sezonie grzybowym. Czasami sierpień bywa fantastyczny grzybowo. Czasami fenomenalnie do niczego. ;)) Po wielkich opadach z końca lipca tego roku, emocje grzybiarzy przyśpieszyły. 

Myślami już suszyłem i marynowałem sierpniowe grzybasy. I na myślach się skończyło. Koniec lipca i początek sierpnia to na tle średnich wieloletnich, najcieplejszy okres w roku. Po dużych opadach, przyszło duże ocieplenie. Las był namoknięty, ale wilgoci ubywało w oczach.

Natomiast na horyzoncie meteo nie było widać nowych, solidnych opadów. To wszystko spowodowało kontynuację wyprysków grzybowych na okaziciela, czyli w bardziej odpowiadającym grzybom stanowiskach. Prognozy pogody nie pozostawiały złudzeń. Będzie coraz bardziej sucho, a zatem wysyp będzie… Pieczarek w pieczarkarniach. ;))

W lesie jest 100 tysięcy innych osobliwości, które przykuwają uwagę, jak nie ma grzybów. Np. motyle, pszczoły i trzmiele zapylające nawłoć i inne badyle/kwiaty. W tym roku trafiłem kilka razy na arcy-mistrzowskie popisy świata owadów. No i oczywiście rozpoczynające kwitnienie wrzosy. Jeden z najbardziej wyrazistych symboli zbliżającego się końca lata.

Patrząc i analizując mapę IMGW obrazującą anomalię sum opadów dla miesiąca sierpnia 2017 roku, przyjmując okres referencyjny 1971-2000 widać, że gmina Międzybórz otrzymała z niebios mniej więcej 70% normy opadów. Jednym z większych opadów był ten z 11 sierpnia, kiedy narodziło się BOW ECHO, dewastujące lasy w północnej części kraju.

Opady te okazały się niewystarczające dla zwiększenia podaży grzybów. Nadal mieliśmy do czynienia z punktowymi wypryskami grzybów i to w dodatku – przeważnie robaczywych. Las i świat grzybów i tak potrafiły pozytywnie zaskoczyć. Chociażby podgrzybkiem tęgoskórowym vel. pasożytniczym. 

To pewien paradoks. Grzybów mało, większość miejsc bezgrzybnych, a tu takie rzadkie znalezisko. ;)) Koźlarzy pomarańczowożółtych znajdowałem już bardzo mało. W porównaniu do czerwca lub lipca to cienizna w tym gatunku. Czasami trafiały się rzadkie koźlarze dębowe lub czerwone.

Nie brakowało za to tęgoskórów cytrynowych. Ten gatunek jest niezwykle zdeterminowany. Czasami spotykam owocniki rosnące w pełnym Słońcu na kompletnie wysuszonych stanowiskach. Prawdziwy mistrz przetrwania w warunkach półpustynnych. ;)) Spotykałem też żółciaki siarkowe oraz mleczaje chrząstki, które świadczą o tym, że bliżej już do jesieni niż do pełni lata.

Warto spojrzeć na wybrane przeze mnie dobowe sumy opadów w sierpniu. Widać pewną tendencję omijania gminy Międzybórz i sąsiednich gmin przez najbardziej wydajne opadowo fronty. To tendencja o której już wspomniałem w pierwszej części podsumowania. Pech czy trend? Oto jest pytanie.

W sierpniu byłem też na jeżynach, których ilość nie powalała. Generalnie daleko było im do najlepszych sezonów na te pyszności, jakie czasami spotykałem w gminie Międzybórz. Część stanowisk została też zniszczona czy raczej zaśmiecona wszelkimi odpadkami przez wyjątkowych głupków, którzy nie szanują przyrody…

Kolejnymi zwiastunami nadchodzącej jesieni były pęczniejące żołędzie na dębach i galasy na liściach tych drzew. Na łąkach i polach coraz liczniej można było wejść w pajęczyny utkane przez polujące pająki. Chociaż kończącego się lata było żal, to w głowie wibrowało – z każdym dniem mocniej – jedno hasło: GRZYBY. ;)) Na przełomie sierpnia/września przeszedł front z solidnymi opadami deszczu. Był to zwiastun do systematycznie rosnącego napięcia grzybowego…

Podsumowując grzybowo miesiąc sierpień w gminie Międzybórz mogę stwierdzić, że zapisał się on jako kiepski pod kątem grzybów. Pojedyncze egzemplarze kapeluszników, w dużym stopniu zarobaczywione to nie to, na co czekają grzybiarze. To trzeci z rzędu, jałowy grzybowo sierpień na tych terenach. I chociaż zawiało z mojego podsumowania pesymizmem to dla miłośnika świata grzybów było na czym oko zawiesić i co pstryknąć do obiektywu, pomimo że w koszyku nosiło się głównie leśne powietrze… ;))

Mapki z sumami opadów i anomaliami sum opadów: http://klimat.pogodynka.pl/ ; http://pogodynka.pl/hydro/suma/

Liczne zdjęcia, które załączyłem do drugiej części podsumowania, pozwalają nacieszyć oczy pięknem lipcowo-sierpniowego oblicza gminy Międzybórz. Lato 2017 roku minęło bezpowrotnie, ale na fotografiach trwa wiecznie. ;))

Trzecią, ostatnią i najbardziej zagrzybioną część podsumowania opublikuję po ukazaniu się oficjalnego podsumowania meteo dla miesiąca listopada przez IMGW. Będzie to prawdopodobnie tuż przed Świętami. DARZ GRZYB! ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • pieprznik //14 Gru 2017

    Super Paweł!
    Jakże tęsknię za latem: za tymi kolorami, smakami, ciepłym powietrzem, słońcem…
    Kozaki pomarańczowożółte: fakt – bardzo fotogeniczne grzybki! Choć nie moje ulubione jak chodzi o smak. I jedyny chyba gatunek, który do jedzenia podchodzi mi bardziej, jak podrośnie. Tak to kocham małe sztuki:)

    Najwspanialsze jest to, że lato powróci. Jest na co czekać <3

    A póki co czekamy na podsumowanie jesieni! Pozdrawiam serdecznie:)

    • Paweł Lenart //18 Gru 2017

      Witaj Marianno! 😉
      Także tęsknię za latem, ale teraz mam sezon na poszukiwanie pereł dendroflory Wzgórz Twardogórskich, który – pomimo wszechobecnej szarości, chłodu i bardzo krótkich dni, niewątpliwie ma swój niepowtarzalny urok i klimat. No i koszyków, wiaderek oraz innych pojemników/ciężarów nie trzeba nosić.

      Podsumowanie najbardziej grzybowej części sezonu będzie już za kilka dni.
      Pozdrawiam serdecznie i tradycyjnie DARZ GRZYB! 😉