facebooktwitteryoutube
Aktualności - 03 Sie, 2018
- 4 komentarze
Po krwistym Księżycu.

fot. Maciej Józefowicz

Mija tydzień od najbardziej spektakularnego w tym stuleciu zaćmienia Księżyca. Tysiące osób wyszły wieczorem na zewnątrz aby podziwiać to wspaniałe zjawisko. Wśród nich był mój serdeczny znajomy ze Skoczowa – Maciek (Tazok) z Beskidzkiej Salamandry, który przesłał mi kilka świetnych fotek, złapanych w swój obiektyw.

fot. Maciej Józefowicz

fot. Maciej Józefowicz

Napisał też lekkim i przyjemnym do czytania piórem artykuł „Magią podszyty satelita”, w którym opisał, jak gatunek homo sapiens interpretuje poszczególne fazy naszego naturalnego satelity w formie wierzeń, zabobonów, guseł i przesądów. Co też człowiek nie wymyśli… ;)) Gorąco zachęcam do przeczytania całego artykułu i obejrzenia cudnych fotek: https://beskidzkasalamandra.wordpress.com/2018/07/28/magia-podszyty-satelita/

fot. Maciej Józefowicz

fot. Maciej Józefowicz

W piątkowy, „zaćmiony” wieczór także udałem się na podziwianie wyjątkowego zjawiska i to z koniunkcją Marsa w bonusie. Znalezienie dogodnego miejsca do obserwacji w rozświetlonym Wrocławiu to ciężka sprawa. Do tego doszło zachmurzenie, które o mały włos nie skopało całego widowiska.

Zanim jednak nadszedł wyczekiwany wieczór, postanowiłem na kilka dni wcześniej, fotografować zbliżającą się pełnię i jakby samemu wywoływać „stan napięcia zaćmieniowego”. ;)) Pomyślałem sobie, że w dniu zaćmienia, tysiące ludzi skorzysta z nowoczesnych aparatów i możliwości, które one dają, aby maksymalnie wyeksponować „krwisty” Księżyc.

A kto pomyślał o codziennym pstrykaniu zdjęć Pana Moona przed zaćmieniem? Lenart pomyślał. ;)) Wschód Księżyca następował we wczesnych godzinach wieczornych, co umożliwiło robienie mu fotek zarówno na tle jeszcze niebieskiego nieba, jak i w zupełnych ciemnościach.

Wyszła z tego nawet zabawna sytuacja, kiedy dwa dni przed zaćmieniem, sąsiad zapytał mnie, czy wyszły mi ładne zdjęcia zaćmienia, bo widział, jak pstrykam aparatem i żałuje, że przegapił zjawisko ponieważ musiał jechać do pracy na trzecią zmianę. ;)) Odpowiedziałem mu, że nic nie przegapił, piątkowe zaćmienie nie zostało przełożone, a ja po prostu pstrykam Księżyc codziennie. ;))

Przy okazji fotografowałem też planetę Mars, która jest bardzo dobrze widoczna na moich zdjęciach pod warunkiem, że oglądasz je pod mikroskopem. ;)) Testuję obecnie nowy obiektyw Olympusa od Tazoka (14-150) i – jeżeli chodzi o fotografowanie zjawisk astronomicznych i ciał niebieskich – jestem na zaawansowanym poziomie piaskownicy… ;))

Samym obiektywem i jego możliwościami jestem zachwycony, niemniej nocne fotografowanie to nie mój konik, ale pomału uczę się i będę próbował rozwijać się również w tej materii. Jak na moje oko i potrzeby fotograficzne, byłem zadowolony z efektów, które widziałem na zdjęciach poprzedzających wspaniałe zaćmienie.

Poczułem się nawet dosyć pewnie, twierdząc w myślach, że jestem już dobrze przygotowany na fotografowanie zaćmienia. Maciek przesłał mi instrukcję co do ustawienia aparatu na godzinę zero i – postępując zgodnie z nią – byłem niemal pewien, że fotki wyjdą przednie.

Ostatecznym miejscem wyboru na fotografowanie i podziwiania zaćmienia był cypel nad Odrą, znajdujący się blisko Jazu Psie-Pole, który tak naprawdę położony jest na Śródmieściu, co wprowadza nieco zamieszania wśród ludzi nie znających Wrocławia. To są okolice moich dziecinnych lat i znam tam każdy kąt.

Na cyplu „wylądowałem” kilka minut po godz. 21. i ku mojemu zaskoczeniu – było na nim już dosyć tłoczno. Część mieszkańców Wrocławia także wybrała to miejsce do obserwacji. Szybko zawiązywały się grupki dyskusyjno-doradcze, w których gawędzono jak ustawić sprzęt, gdzie patrzeć, itp., itd.

Początek zjawiska przypadał na godz. 21:30. Niestety, pozostała wilgoć po popołudniowych burzach w postaci chmur, skutecznie zasłoniła pogrążający się we „krwi” Księżyc na około 40 minut. Kiedy wśród rozczarowanych obserwatorów, było słychać jęki zawodu i – czasami – niecenzuralne słowa, wreszcie chmury zaczęły zanikać i można było ujrzeć „apokaliptyczny” Księżyc.

Wtedy też okazało się, że mój sprzęt nie chce mnie posłuchać i – wprawdzie zdjęcia z długim czasem naświetlania – wychodzą, ale jest ogromny problem z ich ostrością. Wychodziły kompletnie rozmazane pomimo, że używałem statywu. Kombinowałem z ostrością, ale nic mi nie wychodziło. Nadal na fotkach widniały rozbełtane punkty. ;((

Po kilku minutach odpuściłem, siadłem z kilkoma innymi obserwatorami i zaczęliśmy kontemplować nad rozlaną krwią Księżyca. ;)) Oj, jeszcze się muszę dużo nauczyć. Im Księżyc był wyżej, tym zjawisko było coraz lepiej widoczne. I ten natchniony Mars w pobliżu. Wspaniale to wyglądało.

Dopiero, kiedy „rogalik” zaczął wychodzić z całkowitej fazy zaćmienia i aparat łapał punkt ostrości, fotki zaczęły wychodzić bez problemu. Wtedy też zacząłem nadrabiać braki w dokumentacji zaćmieniowej. Praktycznie co minutę robiłem zdjęcia aby później wybrać te najbardziej reprezentatywne, ukazujące uwalnianie się Księżyca z mrocznego cienia. ;))

Czyli można rzec, że pamiątkę z tego zjawiskowego wydarzenia mam i kiedyś pokażę ją młodemu pokoleniu, które będzie podziwiać kolejne takie zaćmienie za ponad 100 lat. Będzie można porównać spektakularność obu zaćmień. ;))

I pomimo braku w mojej kolekcji fazy najbardziej krwistej zaćmienia, mam sporo fotek z dni poprzedzających zjawisko jak i dni, kiedy emocje opadły, a ludzie w większości przestali zwracać uwagę na wciąż tajemnicze i niezwykłe ciało niebieskie zwane Księżycem a w Anglii Moonem. ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • Sznupok //04 Sie 2018

    Paweł, wyszło, wyszło . Wziąwszy pod uwagę początki przygody z nocną fotografią . Też sie przyznam „nakręciłem” się tymi kółkami w aparacie w lewo i prawo . Zaćmienie rządzi się swoimi zasadami jeśli chodzi o światło . A było to moje pierwsze pstrykane zaćmienie . Pozdrowienia

    • Paweł Lenart //10 Sie 2018

      Serdeczny ukłon od moonowo-zaćmieniowego amatora. 😉

  • krzysiek z lasu //05 Sie 2018

    Paweł, jakby w Twoim nazwisku zmienić „e” na „u” i wymazać „t” to wyszłoby LUNAR, czyli z angielska KSIĘŻYCOWY !!! Czy to przypadek…??? ;)))
    Pozdrawiam księżycowo 😉

    • Paweł Lenart //10 Sie 2018

      Chyba nie. Maila prywatnego też mam księżycowego, czyli lunarnego. 😉