facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Drzewa Wrocławia Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 08 Lip, 2016
- brak komentarzy
Perły dendroflory Wzgórz Twardogórskich 2016. (12) “Skarpowe” sosny zwyczajne na Królewskiej Woli.

(12) “SKARPOWE” SOSNY ZWYCZAJNE NA KRÓLEWSKIEJ WOLI

Królewska Wola. Poza opisaną ostatnio przeze mnie, piękną aleją dębową, ciągnącą się wzdłuż szosy, warto zwrócić uwagę na szeroką, polną drogę, która mniej więcej przecina środek alei dębowej. Obierając kierunek północno-wschodni, droga wyraźnie ciągnie się pod górę.

W suchym okresie, nieco ciężej się nią drepcze z uwagi na jej piaszczysty charakter. Po drodze mija się kilka domków i naraża lokalnemu kundlowi. Prawie zawsze wyskakuje tam mały, czarny pies, który chce być bardzo groźny, ale jedno tupnięcie powoduje u niego natychmiastowy odwrót i “odgrażanie” się piskliwym szczekaniem z daleka. ;)) 

Idąc dalej tą drogą, można podziwiać piękne wierzby, których natura nie szczędzi i co rusz, łamie im konary, gałęzie, a te – niesione wielką chęcią życia, wypuszczają wilki (odrosty) i nadal zachwycają swoim wyglądem. Grzyby pasożytnicze także pastwią się nad przydrożnymi drzewami, ale i z nimi wierzby jakoś sobie radzą.

Po pokonaniu kilkuset metrów, docieramy do miejsca bardziej zarośniętego, lekko zdziczałego i sugerującego, że do większego lasu jest tuż tuż. Najpierw widać po prawej stronie ładny dąb szypułkowy, ale najciekawsze okazy drzew w tym miejscu, zaczynają się tuż za nim.  

To kilka sosen zwyczajnych, które rosną wzdłuż drogi, na “podwyższeniu”, czyli na skarpie. Człowiek, który nie za bardzo wnika i analizuje wymiary drzew, być może przejdzie sobie wzdłuż drogi, twierdząc, ze nie ma tam nic specjalnego. Żeby mu jednak otworzyć nieco oczy i “wymusić” szersze spojrzenie, proponuję udać się do środka lasów i zmierzyć najgrubsze sosny, które uda mu się spotkać/znaleźć.

W sosnowym lesie gospodarczym, rzadko które egzemplarze drzew, osiągają obwód pierśnicowy pnia 150 i więcej centymetrów. Tymczasem “Skarpowe” sosny zwyczajne są zdecydowanie grubsze, a przy tym odznaczają się niezwykłym wyglądem. Takie miejsca przy drogach są niezwykle cenne dla poszukiwaczy wyjątkowych okazów dendroflory.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kiedy dokładnie obejrzałem i zmierzyłem drzewa rosnące na skarpie wzdłuż drogi, uznałem, że cztery egzemplarze sosen zwyczajnych, zdecydowanie wyróżniają się wśród swojego gatunku w tej okolicy. Każdą sosnę ponumerowałem, żeby było łatwiej “namierzyć” w artykule danego osobnika. Numery są nadane w kolejności, idąc od Królewskiej Woli do lasu.

SOSNA NR 1

Sosna numer jeden. Ma dosyć długi pień, który na wysokości kilku metrów rozgałęzia się na dwa, grube przewodniki i jeden znacznie cieńszy. Jej obwód pierśnicowy pnia wynosi 211 cm. Należy bezwzględnie zaznaczyć, że wszystkie cztery sosny są grubsze na wysokości pierśnicy, jeżeli zmierzymy je od gruntu.

Tyle, że “skarpowe” sosny, rosną na dużej pochyłości i obwód pierśnicowy ich pni musi być liczony na wysokości 130 cm od najwyższego miejsca, co jest prawidłowe z punktu widzenia dendrometrii, ale nieco je “odchudza” w stosunku do pomiaru, niezgodnego z zasadami.

Sosnę z numerem 1. ciężko jest dobrze sfotografować z uwagi na wszędobylskie gałęzie i liście rosnącego obok niej młodego dębu szypułkowego. Oczywiście, zawsze pozostaje do fotografii zimna pora roku, kiedy liści na dębie brak.

Sosna ma bogatą i obficie pokrytą zielonymi igłami koronę, co świadczy o jej dobrej kondycji zdrowotnej. Warto przyjrzeć się jej pniu na dole. Dzięki temu, że sosna rośnie na piaszczystej skarpie, można obejrzeć niektóre jej korzenie, wijące się tuż pod powierzchnią ziemi.

SOSNA NR 2

Sosna numer dwa to bez wątpienia najurodziwsze drzewo z całej “skarpowej” czwórki. Odznacza się doprawdy niezwykłym i fikuśnym pokrojem. Ma się wrażenie, że na jej wysmukłym pniu, ciągnie się “żyła” lub “tętnica” drzewa, która zaopatruje je w niezbędne składniki pokarmowe.

Na wysokości około 4 metrów nad ziemią, pień rozwidla się na trzy powykręcane konary, które następnie, symetrycznie względem siebie, rozdwajają się na poszczególne gałęzie. Całość tworzy taki mocno krzaczasto-powykręcany pokrój, nadający drzewu fantastyczny wygląd.

Patrząc na sosnę numer jeden, aż dziw bierze, jak dwa osobniki tego samego gatunku drzewa, rosnące w dodatku bardzo blisko siebie, tak bardzo potrafią się różnić.  

Sosna numer dwa, poza najbardziej niesamowitym wyglądem jest też najgrubszym drzewem ze wszystkich okolicznych sosen. Jej obwód pierśnicowy pnia wynosi 238 cm. Na poszczególnych konarach, widać trochę uschniętych gałęzi, ale wydaje mi się, że jej stan zdrowotny jest co najmniej dobry.

Podobnie, jak jej sąsiadka, ma obficie pokrytą zielonymi igłami koronę. Wchodząc na skarpę i oglądając drzewo z drugiej strony, można odnieść wrażenie, że drzewo jest nieco “garbate”. Jej konary z drugiej strony, prezentują się również okazale i niezwykle.

Żeby wyjątkowości sosny numer dwa stało się zadość, zauważyłem na niej kilka stanowisk jemioły, co jest dość rzadko spotykane w tych lasach, jeżeli chodzi o ten gatunek drzewa. W kategorii cudów natury na tym terenie, sosna numer dwa wiedzie prym bezdyskusyjnie. ;))

SOSNA NR 3

Sosna numer trzy. Tak się składa, że sosna numer jeden i numer dwa rosną stosunkowo blisko siebie. Później jest kilkanaście metrów “przerwy” i analogicznie, jak “jedynka” i “dwójka” – blisko siebie rosną: sosna numer trzy i cztery.

“Trójka”, podobnie, jak “jedynka” jest trudniejsza do dokładnego sfotografowania z uwagi na towarzystwo młodych dębów szypułkowych, która ją zasłaniają. Wcisnęła się tam również młoda robinia akacjowa.

Samo drzewo odznacza się długim, dosyć masywnym pniem, który rozchodzi się na trzy grube konary. Można powiedzieć, że wyglądem swoim, znacznie bliżej jej do jedynki niż do “kosmicznej dwójki”. ;))

Jej obwód pierśnicowy pnia wynosi 209 cm. Podobnie jak “jedynka” i “dwójka”, sosna numer trzy nie wykazuje jakichś oznak zamierania czy choroby. Co jest bardzo ważne – na żadnej z sosen nie widać śladów pasożytniczego grzyba – czyrenia sosnowego, którego działalność z czasem mogłaby mocno osłabić drzewa (wskutek rozkładu drewna twardzielowego) i spowodować ich wywrócenie lub zwiększyć podatność na złamanie.

Na “trójce” widać w dwóch miejscach przycięcie chirurgiczne niektórych gałęzi. Nie wiem, czym były one spowodowane, ale mam nadzieję, że nie wpłynęły one na obniżenie ogólnej kondycji drzewa.

Sosna numer trzy jest ostatnim drzewem, które przekracza 200 cm obwodu pierśnicowego pnia. Pozostała jeszcze najmniejsza, “skarpowa” sosna z parzystym numerem cztery.

SOSNA NR 4

Sosna numer cztery jest ostatnim drzewem, które uznałem na opisywanej skarpie za perłę dendroflory Wzgórz Twardogórskich. Ma 188 cm obwodu pierśnicowego pnia, co też jest już dużym rozmiarem w stosunku do przeciętnej grubości naszej królowej lasów tych terenów.

Ma też największego pecha. Jakichś czas temu, wyłamaniu uległ jeden z jej grubych konarów, który na razie “zawiesił” się w koronie i może stanowić potencjalne niebezpieczeństwo dla ludzi przechodzących pod drzewem. Można go szybko rozpoznać po żółtych, wyschniętych igłach, które wyróżniają się na tle pozostałej – żywo zielonej części korony.

Samo drzewo wyróżnia się długim pniem, rozwidlającym się na wysokości kilku metrów na dwa grube przewodniki. I podobnie, jak “jedynka” i “trójka”, z uwagi na bliskie sąsiedztwo innych drzew – głównie liściastych, jest nieco trudniejsze do sfotografowania.

Poza wyróżnionymi przeze mnie sosnami, wzdłuż drogi na skarpie rośnie jeszcze kilka innych sosen. Są one jednak zdecydowanie mniej okazałe od “Wielkiej Czwórki”. W jednym miejscu widać też pniak po wyciętej wiele lat temu innej sośnie.

PODSUMOWANIE

“Skarpowe” sosny z Królewskiej Woli to wyjątkowe drzewa. Są urokliwe, grube, jak na swój gatunek i stanowią nie lada atrakcję i gratkę dla miłośników dendroflory. Jeżeli już kiedyś uda Ci się – przypadkiem – lub specjalnie, zawitać na Królewskiej Woli to nie zapomnij zwiedzić pięknej alei dębowej lub “królewskich”, skarpowych sosen.

Chociaż tak naprawdę, warto obejrzeć oba miejsca, tym bardziej, że są położone blisko siebie. Następną perłą dendroflory, którą opiszę, będzie drzewostan skupiony w pobliżu stacji kolejowej w Międzyborzu Sycowskim. Rosną tam bardzo ciekawe okazy lip, jesionów i klonów jaworów.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.