facebooktwitteryoutube
Aktualności - 13 Cze, 2017
- brak komentarzy
Perły Dendroflory Wzgórz Twardogórskich – preludium do cyklu 2017.

POCZĄTEK, PASJA I INSPIRACJA

Facet przed 40-stką (jeszcze), urodzony we Wrocławiu, mąż, ojciec, porządny i poukładany obywatel. W pewnym momencie życia postanowił uganiać się za sędziwymi drzewami. Co mu się stało? Zachorował? Postanowił stać się ascetą? Coś ciężkiego mu spadło na głowę? ;)) Nic z tych rzeczy. Odkrył wspaniałą pasję i postanowił się nią dzielić na blogu, nie zważając, że może to być co najmniej dziwnie odbierane. Ludzie z pasją tak mają. Wybijają się z przeciętności. Czasami są dziwnie postrzegani, nieraz wyśmiewani, ale także podziwiani. Najważniejsze to robić swoje i mieć w nosie tych, którym to się nie podoba. ;))

Natomiast jednego nikt nie może podważyć. Drzewa są wspaniałe, piękne, wyjątkowe i niezwykle cenne dla środowiska i ludzi. Pisałem już o tym. Jakże często przechodzimy w pobliżu jakiegoś unikatowego tworu dendroflory i nie zwracamy na niego uwagi. Kiedyś także nie przyglądałem się uważniej wyjątkowym drzewom. Odkąd stałem się treehunterem (łowcą drzew) zupełnie inaczej patrzę na drzewa. Pasja odkrywcy i radość z odnalezienia jakiegoś rzadkiego lub sędziwego okazu są nie do opisania.

Nie zapomnę minionego sezonu zimowego, kiedy czasami po kilku godzinach chodzenia, nie znalazłem żadnego, wyróżniającego się w „tłumie” drzewa. Zmęczony, zmarznięty i nieco zniechęcony, nagle odnajduję ogromnego dęba lub lipę. Upór i determinacja procentują. W takim momencie zanika zniechęcenie, zmęczenie i wszelkie inne negatywne emocje.

Zaczynam bardzo dokładnie oglądać drzewo. Patrzę na pień i na to, co się na nim znajduje. Oglądam poszczególne konary, gałęzie i koronę. Szukam śladów żerowania owadów, grzybów. Zwracam uwagę na mchy, porosty, pajęczyny, guzy, narośla, dziuple, posusz, stan zdrowotny itp. Rozglądam się w sferze życia drzewa – na jakim rośnie podłożu, czy ma konkurencję, jak wygląda sprawa dostępu do wody. W końcu zaczynam robić zdjęcia i dokonuję pomiaru, dbając o to, aby był on jak najbardziej zgodny z obowiązującymi zasadami dendrometrii.

Zastanawiam się, kto i w jakich okolicznościach je posadził, czy też drzewo wysiało się samo. Próbuję zrozumieć historię i „myśli” drzewa. Życie sędziwego drzewa to ogromna i fascynująca tajemnica. Drzewo, które rośnie kilkaset lat jest najlepszym źródłem wiedzy o miejscu swojego życia. Czy kiedyś uda się nam od drzewa wydobyć informacje, co się wydarzyło przez te setki lat?     

U mnie pasja treehuntera rozpoczęła się od przeczytania unikatowej w Polsce książki – albumu „Drzewa Polski. Najgrubsze, Najstarsze, Najsłynniejsze” trzech autorów – Pawła Zarzyńskiego, Roberta Tomusiaka i Krzysztofa Borkowskiego. Stało się to w zimie 2016 roku. Z Panem Pawłem przeprowadziłem wywiad, który można przeczytać tutaj: http://lenartpawel.pl/drzewa-polski-najgrubsze-najstarsze-najslynniejsze-o-fenomenalnej-ksiazce-rozmawiam-z-panem-pawlem-zarzynskim-jednym-z-trzech-jej-wspolautorow.html

Po przeczytaniu tej książki (dla mnie arcydzieło) i zdaniu sobie sprawy, że z puli ponad 100 tys. wyjątkowych drzew w Polsce, zaledwie nieco ponad 30 tys. oficjalnie jest objęta ochroną (w tej statystyce nie ujęto drzew chronionych w rezerwatach lub parkach narodowych), postanowiłem baczniej przyjrzeć się drzewom podczas moich wycieczek na Wzgórza Twardogórskie. Jakże mile zostałem przez przyrodę zaskoczony! Tyle lat włóczyłem się po tych terenach i nie do końca byłem świadomy, że nawet w lasach gospodarczych, przeważnie na ich uboczu, często w jakiś mniej przystępnych i zarośniętych terenach, ukryły się prawdziwe dendrologiczne perły!

W między czasie zdobyłem jeszcze trzy unikatowe albumy jednego z najbardziej zasłużonych w Polsce treehunterów, Pana Krzysztofa Borkowskiego. Jeden z nich – „Wielkopolskie Drzewa”, którego nakład jest już dawno wyczerpany, otrzymałem od Tomka Niechody – treehuntera, który jest obecnie największym autorytetem w znajomości sędziwych drzew w Puszczy Białowieskiej. Panie Tomku – przy okazji jeszcze raz bardzo dziękuję za ten album. Moja pasja treehuntera nie ma miejsca tylko na Wzgórzach Twardogórskich. Obecnie – gdziekolwiek się nie znajdę, załatwiając różne sprawy, przy okazji „węszę”, czy gdzieś nie rośnie jakieś wyjątkowe drzewo. ;))

JAKICH SZUKAM DRZEW?

Przede wszystkim takich, które nie są pomnikami przyrody i nie figurują w żadnych rejestrach, a zdecydowanie wyróżniają się w terenie. Subiektywizm ma tu pole do popisu. ;)) Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody: „Pomnikami przyrody są pojedyncze twory przyrody ożywionej i nieożywionej lub ich skupienia o szczególnej wartości przyrodniczej, naukowej, kulturowej, historycznej lub krajobrazowej oraz odznaczające się indywidualnymi cechami, wyróżniającymi je wśród innych tworów, okazałych rozmiarów drzewa, krzewy gatunków rodzimych lub obcych, źródła, wodospady, wywierzyska, skałki, jary, głazy narzutowe oraz jaskinie”. Definicja to teoria. A teoria nigdy nie pokrywa się z praktyką.

Pomniki przyrody odwiedzam przy okazji, po drodze, ale celem wyprawy jest odnalezienie samotnego i zapomnianego drzewa, które – pewnie pozostałoby nieznane szerszej społeczności, nie miałoby zdjęcia i pomiaru. Krótko mówić – byłoby zupełnie zapomniane. O ile większość ludzi zwraca uwagę na najgrubsze, najstarsze lub najsłynniejsze drzewa, o tyle, bardzo często pomija się mniejsze, ale równie cenne i bezdyskusyjnie zasługujące na ochronę egzemplarze. Wspomnę chociażby  o „tulących” się drzewach, które – często pomimo niewielkich rozmiarów są niezwykle intrygującymi i ciekawymi tworami. Jedna z takich par będzie zaprezentowana w tym cyklu.

Bardzo pomocni w poszukiwaniu wyjątkowych okazów drzew są leśnicy oraz ludność miejscowa. W przypadku miejscowych, nieraz spotykam się z początkową podejrzliwością, czy aby nie jestem jakimś inwestorem, który chce wyciąć drzewa lub dziennikarzem zbierającym materiał do jakiegoś reportażu, artykułu, itp. Po przedstawieniu się i krótkim opowiedzeniu o mojej pasji, ludzie w znacznej większości, chętnie przekazują informacje o drzewach. Czasami ja ich zaskakuje bo np. nie wiedzą, że gdzieś w pobliżu miejsca ich zamieszkania, rośnie olbrzymi dąb lub wyjątkowa topola. Pomocne są też mapy z naznaczonymi pomnikami przyrody (zielonym kolorem) i cennych drzew (w kolorze pomarańczowym), nie objętych pomnikową formą ochrony.

NAZWY DRZEW

Nikt nie opracował uniwersalnego klucza według którego nazywamy drzewa i wydaje mi się, że nikt takiego klucza nie stworzy. Jest to bardzo trudne zadanie z uwagi na mnogość przesłanek, powodujących, że dane drzewo nazywa się tak a nie inaczej. Można wyróżnić raczej pewne ogólne trendy w nazewnictwie na podstawie nazw już istniejących. Jest z tym pewne zamieszanie ponieważ zdarza się, że nazwy drzew się dublują. Np. mówiąc o Bartku, przeważnie mamy na myśli najbardziej „komercyjny” dąb z Zagnańska, ale tym imieniem ochrzczono też co najmniej kilka innych drzew tego gatunku. Dlatego rozmawiając o drzewach, należy dokładnie wyjaśnić, o który konkretnie egzemplarz nam chodzi. ;)) Temat jest na pewno warty omówienia w odrębnym wpisie.

Nazwy indywidualnych drzew, które opisuję w cyklu pereł dendroflory nadaję sam. Czynnikami decydującym są np. wygląd drzewa (dęby „Straszydło”, „Czupiradło” lub „Król Bagien”), specyfika miejsca, w którym drzewo rośnie („Polny Wódz”, „Rupieć”, „Strumykowy”) lub nazwy miejscowości („Bukowinian”, „Golanin”, „Wydziernianin”). Klucz nazewnictwa jest otwarty. W tym cyklu także będzie kilka – mam nadzieję – ciekawych i przede wszystkim oddających charakter drzewa nazw. Opinię o nich pozostawię Czytelnikom.

TEREN WZGÓRZ TWARDOGÓRSKICH

Winny jestem pewnego wyjaśnienia ponieważ moje wycieczki, często balansują lub wykraczają poza krawędzie ustalonych na mapie terenów Wzgórz Twardogórskich lub – mówiąc szerzej – Grzbietu Twardogórskiego. Ktoś może mi zarzucić, że perłą dendroflory Wzgórz Twardogórskich nazwałem drzewo, które ewidentnie nie rośnie już na ich terenie. Stąd – dla rozwiania wszelkich wątpliwości – wyjaśniam, że Paweł Lenart nieco rozszerzył dla swojej pasji pojęcie Wzgórz Twardogórskich i mówiąc o Wzgórzach Twardogórskich według Lenarta należy mieć na uwadze, że granicę północną tworzą miejscowości: Goszcz, Domasławice, Dobrzec, Kocina, wschodnią: Pawłów, Międzybórz, południową: Ose, Dziesławice, Drołtowice i zachodnią: Sądrożyce, Grabowno Wielkie i Twardogóra. W tym obrębie wyszukuję pereł dendroflory WT i tego będę się trzymać.

PO CO TO WSZYSTKO?

Chęć dzielenia się pasją to jedno. Zaszczepienie szacunku, miłości oraz opieki nad sędziwymi i unikatowymi drzewami to drugie. Jestem głęboko przekonany, że sianie ziarna o pięknie i wyjątkowości drzew, przyniesie plony w przyszłości. Że przynajmniej część ludzi nie będzie traktować drzew jako wyłącznie materiał do wykorzystania lub spieniężenia.  Że zastanowią się i zrezygnują z wycięcia sędziwego drzewa w pobliżu swojej posesji. Będą o nich opowiadać dzieciom i wnukom. Dla mnie stare drzewa to rozproszona, bijąca dusza puszczy, która setki lat temu porastała niziny środkowo-europejskie. Nie pozwólmy tej duszy umrzeć. Być może kogoś zainspiruję do stania się treehunterem na swoim podwórku. Byłaby to dla mnie wielka nagroda. ;))

W najbliższy piątek pokażę i opiszę pierwszego wybrańca, pierwszą perłę – sędziwego, sfatygowanego i prawdopodobnie obecnie najgrubszego w Bukowinie Sycowskiej dęba szypułkowego. Piszę, „prawdopodobnie”, ponieważ – być może – gdzieś jeszcze ukrył się większy okaz i nie został odnaleziony. ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz