facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 31 Paź, 2019
- brak komentarzy
Perły dendroflory Wzgórz Twardogórskich 2019. (21) Dąb szypułkowy „Magazynier” za Moszycami.

(21) DĄB SZYPUŁKOWY „MAGAZYNIER” ZA MOSZYCAMI

Ostatni z wielkich mocarzy lasu goszczańsko-moszyckiego, którego prezentuję w tym cyklu. Właściwie to już kilkadziesiąt metrów za tym lasem, gdzie wśród zadrzewienia, między zakrzaczeniami, polami i łąkami, przy niewielkim oczku wodnym rośnie potężny dąb szypułkowy, choć lata jego ogromu dendrologicznego i maksymalnej zdrowotności, niestety już przeminęły.

Dosyć asymetrycznie wygląda z daleka. Potężny, gruby i masywny pień kontrastuje ze skąpą jak na taki duży pień koroną. Coś tu nie pasuje. Coś jest nie tak. W pełnym ulistnieniu, tę dysproporcję widać mniej, jednak drzewo nie jest w stanie jej ukryć. Coś tu się wydarzyło, jakichś czynnik lub czynniki spowodowały, że drzewo ma zbyt podłużną sylwetkę, jak na mocarza rosnącego na otwartej przestrzeni.

Pozostaje podejść bliżej. Obejrzeć wokół, rozejrzeć się i powęszyć. Drzewo jest łatwo dostępne, dlatego można podejść pod sam pień i zbadać oraz spróbować zrozumieć jego historię, która toczy się przy lekko zarośniętym oczku wodnym, przy którym porozkładano plastikowe krzesła. Warto tu spocząć i pomyśleć nad losem kolejnego, zapomnianego drzewa.

Przy pniu leży ogromna część jego potężnego organizmu. W pierwszej chwili myślałem, że to drugie drzewo, które rosło obok okazałego dębu i które wywróciło się lub zostało wycięte. Jednak oglądając drzewo z każdej strony, widać wielki uszczerbek w pniu i koronie. Część dębu po prostu rozpadła się, rozpękła, jakby drzewo było rażone gromem z jasnego nieba.

OBWÓD PIERŚNICOWY

Chociaż mocarne napływy korzeniowe i szeroki odziomek sprawiają trochę problemów z odnalezieniem najwyższego punktu przy podstawie pnia, nie jest to przeszkoda nie do pokonania. Na wysokości 130 cm od podstawy, drzewo ma 497 cm obwodu pierśnicowego pnia. Jest to zatem kawał dębowego kolosa.

Pień jest prosty, regularny i krótki, charakteryzujący dęby rosnące na otwartej przestrzeni. Jednak jego największa tajemnica skrywa się z drugiej strony. Tam też znajduje się odpowiedź, dlaczego to drzewo nazwałem „Magazynierem”? Mogłoby się wydawać, że „imię” to kompletnie nie pasuje do wizerunku drzewa.

Druga strona pnia ujawnia wielki ból i cierpienie drzewa. Słabość i wolę walki w jednym. Nie wiem, co tu się wydarzyło, że część drzewa po prostu odpadła i runęła z impetem w dół. Prawdopodobnie to działalność grzybów przyczyniła się do dekompresji, utraty wytrzymałości mechanicznej i w konsekwencji do rozpęknięcia się drzewa, ale – być może – wystąpił tu też inny czynnik, destrukcyjny dla drzewa.

Ogromną, ziejącą dziuplę, ktoś wykorzystuje na przechowalnię narzędzi – grabie i łopatę. Drzewo „robi” za magazyn i stąd określiłem je mianem „Magazyniera”. W środku, bardzo licznie wędrują mrówki, które ostro mnie atakowały, kiedy na moment zaglądałem, co u nich i w środku drzewa słychać.

Trzeba przyznać, że to osobliwy i oryginalny sposób przechowywania narzędzi pracy w polu. Drzewo służy za magazyn, przechowalnię lub pakamerę. Poszukiwanie okazałych tworów dendroflory to często odkrywanie dużych niespodzianek i tak jest w tym przypadku. Kto by się spodziewał takiego znaleziska w środku rozłamanego pnia drzewa?

Rozłamanie, czy – adekwatniej pisząc – rozpęknięcie drzewa jest bardzo pokaźne. Drzewo chce jednak żyć, czego wyrazem są liczne, młode pędy (odnowienia) odroślowe. Poza tym to przecież polska „sekwoja” liściasta – dąb szypułkowy znany z waleczności i długowieczności, więc o szybkim oddaniu życia, pnia i tego, co jeszcze żyje nie ma tu mowy.

Martwa, wyłamana część drzewa leży pod wielkim dębem. Została w kilku miejscach pocięta na kawałki, żeby łatwiej było się poruszać przy drzewie albo… łatwiej wywieźć. W kwietniu drewno jeszcze leżało. Zobaczę wkrótce, czy stan ten przetrwał do dziś.

Drzewo nigdy nie było pomnikiem przyrody i zapewne już nim nie zostanie. Jednak dobrą praktyką byłoby pozostawienie go do całkowitego rozpadu, łącznie z tym, co już odpadło i jest martwe. Drzewo nikomu nie wadzi i nie stwarza potencjalnego zagrożenia.

Za to jest świetnym okazem do obserwacji procesów zachodzących na nim wskutek znalezienia się w zupełnie nowej sytuacji życiowej i reakcji, jakie zachodzą z powodu dramatycznej i nagłej utraty dużej części pnia, korony i konarów/gałęzi.

Jeżeli mi się uda, to zrobię za kilka lat porównanie wyglądu drzewa z 2018 i 2019 roku do wyglądu w latach następnych. Mam nadzieję, że drzewo nie zostanie ścięte, chociaż taką ewentualność także trzeba mieć na względzie.

Na powyższych zdjęciach widać wolę życia dębu. Dużym wydatkiem energetycznym próbuje odbudować utraconą część korony, wypuszczając liczne i długie pędy odroślowe. Szkoda, że nie widziałem tego drzewa jeszcze przed rozłamaniem.

FILMIK

Nagrałem jeden filmik z „Magazynierem” w połowie kwietnia 2019 roku. Zimowa cisza ustąpiła wiosennym, entuzjastycznym ptasim koncertom. Jednak smutek towarzyszy drzewu, które utraciło dużą część siebie, tak, jakby Jego duszę coś chciało wyrwać.

Nie udało się. Jeszcze nie tym razem, ale ogromna rana pozostała, która już do końca żywota drzewa będzie utrudniać mu życie i wymuszać działania wymagające wykrzesania energii, hartu pnia i siły korony. Jak długo drzewo będzie walczyć i nie podda się? Tego nie wie nikt. Może to być kilka, albo kilkadziesiąt lat.

Co bardziej wrażliwe jednostki powiedzą, że natura jest bezwzględna i brutalna, często niezrozumiała. Bo taka jest. Żeby powstało nowe, umiera stare. Żeby kiedyś ludzie mogli cieszyć się tu ogromnym, zdrowym dębem, stary i mocno poturbowany mocarz musi odejść. Nie jest to ani dobre ani złe. Po prostu tak dzieje się w fenomenie tańca życia i śmierci.

LINK: (kwiecień 2019): https://drive.google.com/drive/folders/1pLsUtC4nCDQ55HS1VHA1BglA7BuVitsP

PODSUMOWANIE

Z jednej strony potężny, dębowy mocarz goszczańsko-moszyckich terenów rosnący w zacisznym miejscu, w pobliżu niewielkiego bajorka. Z drugiej strony – weteran po przejściach, mocno sfatygowany, z całkowitym oderwaniem dużej części pnia i korony, ze zgnilizną w środku, tysiącem mrówek oraz… grabiami i łopatą.

Dąb szypułkowy „Magazynier” to niezwykły okaz o obwodzie pierśnicowym pnia wynoszącym 497 cm. Drzewa umierają stojąc (chyba, że drwal się napatoczy). Łamią się lub stopniowo pękają albo przewracają się w ciągłym tańcu życia ze śmiercią. W ciągłym procesie, któremu i my podlegamy. To nie żadna wielka filozofia, tylko nieokiełznana rzeczywistość życia (nie)codziennego.

W cyklu pereł dendroflory WT 2019 przyszedł czas na ostatni etap, który rozpocznie się w jednym z najbardziej niezwykłych miejsc na Wzgórzach Twardogórskich. Będzie to teren zapomnianego miejsca pochówku rodziny von Reichenbach w Goszczu. Zaprezentuję i opiszę nie tylko wyjątkowe okazy dębów szypułkowych, które tam rosną, ale też – przybliżę panującą tam aurę…

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.