facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 30 Sie, 2019
- brak komentarzy
Perły dendroflory Wzgórz Twardogórskich 2019. (12) Buk zwyczajny „zakochany” w sośnie zwyczajnej z rezerwatu „Gola”.

(12) BUK ZWYCZAJNY „ZAKOCHANY” W SOŚNIE ZWYCZAJNEJ Z REZERWATU „GOLA”

Najbardziej ustronne miejsce w rezerwacie „Gola”. Z tyłu, za plecami, przy samym jego końcu, z dala od dróg, domostw i szwendaniny ludzkiej. W głębi lasów Goli Wielkiej ukryła się wyjątkowa para „kochanków”. Przytulenia pniami, szczepieni gałęziami, opleceni korzeniami. 

Tajemnicze drzewa i jednocześnie trochę zawstydzone. Nie szukają rozgłosu, popularności i poklasku. Chociaż w nazewnictwie „zwyczajni”, ich uczucie jest nadzwyczajne. Nietuzinkowe, zjawiskowe, być może też subtelnie wyrafinowane. Szczere i urocze. Niewinne, chociaż i niebezpieczne.

Buk zwyczajny „zakochał” się w sośnie zwyczajnej. Przytulił się do niej mocno i objął gałęziami, dosłownie ryjąc jej korę. „Teraz już mi nigdzie nie uciekniesz, nawet, gdyby wysiał się tu najwspanialszy świerk świata, najpotężniejszy dąb lub mocarny, egzotyczny mamutowiec”. ;))

Jak wygląda „uczucie” drzew zupełnie innych gatunków? Zdjęcia najlepiej to pokazują. On liściasty, ona iglasta. On z gładką korą, ona z korą spękaną i pachnąca żywicą. On oferuje jej bukiew, ona rzuca mu na koronę szyszki, żeby za bardzo się nie zakochał. ;))

Czują swoją obecność bardzo mocno. Poddają się uczuciu i swojemu przeznaczeniu pisanemu przez las. Gdyby „kochankowie” rośli osobno, pewnie byliby jednymi z wielu drzew rezerwatu, nie wyróżniającymi się niczym szczególnym.

Jednak Matka Natura nakazała im żyć w uścisku i uczuciu „miłości”, które w tym przypadku oznacza też walkę. O miejsce, o światło, o składniki pokarmowe, o wodę. Pomimo tego, skazani są na siebie. Na wszystkie pory roku i wszystkie pory dnia i nocy.

OBWÓD PIERŚNICOWY

Nie sposób zmierzyć osobno tych wspaniałych drzew. Razem na wysokości 130 cm od podstawy mają 379 cm obwodu pierśnicowego pni. Ten parametr w ich przypadku jest mało ważny. 

Zresztą wszystko, co jest mierzalne ma tu małe znaczenie. Swoim drzewnym „uczuciem” wyrażonym w bardzo osobliwy sposób dają wystarczający powód do tego, żeby uznać je za wyjątkowe osobliwości i perły dendroflory Wzgórz Twardogórskich.

Z jak wielkim „uczuciem” pana buka do pani sosny mamy tu do czynienia, najlepiej oddają te fotki. Gałąź buka rozerwała korę sosny, aby „kochanka” nie uciekła. ;)) Wryła się w pień i mocno przytwierdziła do głębszych warstw pnia sosny. 

Może to boli sosnę? Może ma dość „miłosnego wiercenia” swojego kochanka? Ale cóż ma poczynić? Przecież nie ucieknie. Nie przesunie się o kilka metrów mówiąc do buka: „Idź w rezerwat i szukaj sobie kochanki w swoim gatunku”. ;))

A może sosence pasuje jego obecność? Zawsze to raźniej we dwoje, a kiedy burze targają drzewami, albo jesienne wiatry strząsają gałęzie, bezpieczniej jest przy panu buku. Lepsza statyka i wytrzymałość mechaniczna. Jednak nie ma nic za darmo. „Cierp sosnowe ciało, jak się buka zachciało”. ;))

Osobliwą parę „kochanków” odnalazłem dopiero w tym roku. Miejsce, w którym rosną drzewa to ostatnie metry rezerwatu „Gola”, które licznie otaczają młode świerki, jodły i inne drzewa. Po rezerwatowych wrażeniach z oglądania pięknych i dorodnych drzew, nie spodziewałem się, że przy samym końcu odnajdę prawdziwy klejnot.

W stanie pełnego ulistnienia, drzewa są jeszcze trudniejsze do odnalezienia. Poza zachwycającym wyglądem z powodu efektownego przytulenia i zrośnięcia się ze sobą pana buka i pani sosny, cieszy też dobra kondycja zdrowotna drzew.

Drzewa nie wykazują żadnych oznak zmian chorobowych, spowodowanych przez grzyby, owady lub infekcje. Może to silne i wzajemne do siebie „uczucie” napędza ich zdrowotność? ;))

FILMIKI

W rześkim poranku na tle błyszczących w rosie promieni Słońca. Wśród śpiewu ptaków, zapracowanych mrówek, misternie tkanych pajęczych sieci i wędrówki żuków.

Wśród zakątka przyrodniczej dzikości ograniczonej do dwunastu hektarów rezerwatu nad którym skrzeczące kruki latają, a wilgi melodii dżungli dodają. Wśród stada grzybów nadrzewnych rozpychających się z radością na martwych pniakach i wywróconych drzewach. 

Wreszcie – wśród miękkich mchów, dywanu szyszek i ducha lasu tli się uczucie. Głębokie, tajemnicze, nie do końca zrozumiałe i dyskretne. Buk, nęcony zapachem żywicy, wspaniałą figurą, piękną koroną, która nie „łysieje” na zimę, bez pamięci zatracił się w sośnie.

Złączeni razem dryfują w miejscu. Płyną dniami i nocami. Pod chmurami i gwiazdami. Czasami deszcz ich zmoczy, czasem śnieg przypudruje. Tańczą lekko, chociaż wagę mają słuszną.

Odnajdują się we mgle i najciemniejszej nocy. Kochankowie zatraceni i na zawsze złączeni. Natura ich połączyła i natura ich rozdzieli. Teraz dała im czas na radość z bycia razem.

Tutaj czas płynie, tak jak wszędzie. Jednak nikt go nie mierzy. Drzewa tego nie potrzebują. Mierzenia czasu. One go czują. Czują, kiedy dzień się wydłuża i robi się ciepło. Albo kiedy noc zaczyna dominować, a Słońce wędruje coraz niżej.

Wiedzą, kiedy wypuścić pąki i rozwinąć z nich liście i wiedzą, kiedy najlepiej zrzucić owoce. Skąd? Dlaczego? Przecież nikt im tego nie powiedział. Mądrość lasu skrywają drzewa. Tak i „miłość” buka do sosny ukryta jest w duszy drzew, której obecność tylko nieliczni potrafią poczuć…

Dwa filmiki. Wczesno-kwietniowy i późno-majowy. W stanie bezlistnym i pełnego ulistnienia. Ale też pełne wdzięku i drzewnego uniesienia. Jestem niezmiernie wdzięczny Przyrodzie, że dostarczyła mi wielką porcję duchowych i mistycznych wrażeń przy odnalezieniu „kochanków” z rezerwatu „Gola”.

LINK (kwiecień 2019): https://drive.google.com/drive/folders/1aNHiCqYxZOSZ-sBLl2gXJuU_lEEQUoDF

LINK (maj 2019): https://drive.google.com/drive/folders/1V5bBYlKs8cF2WYg7Za8jMe1YQ4NNsWW7

PODSUMOWANIE

Miłość. Co oznacza u ludzi to uczucie napędzane hormonami, wspomagane zmysłami wzroku, słuchu i zapachu? O miłości ludzie śpiewają, piszą wiersze, kręcą filmy. Dla miłości ranią, czasami nawet zabijają lub wpadają w obłęd. To świadczy o sile tego uczucia i nieokiełznaniu samego siebie. Miłość to przede wszystkim też praca nad sobą, nad drugą połówką i na odwrót. Ale miłość to też walka. Ze swoimi słabościami i pokusami. Czasami z konkurencją. A jak wygląda miłość dwóch drzew odrębnych gatunków? W najgłębszych zakamarkach rezerwatu „Gola” skrywa się wielkie „uczucie” buka zwyczajnego do sosny zwyczajnej. Ich „miłość” jest jednak nadzwyczajna. 

Chociaż wzniosła, urocza, naturalna i czysta, zawiera w sobie walkę o przestrzeń do życia i wszelkie składniki, które potrzebne są drzewom do życia. Na pozór tworzą wspaniałą parę „kochanków”, godnych uwiecznienia na fotografii, filmie lub obrazie malarza. Czy wśród ludzi tak często nie bywa? Jednak kto zna naturę drzew, ten wie, że taki związek jest niebezpieczny. Że drzewa, kierując się prawami swojej drzewnej natury, będą się mierzyć ze sobą i wykrzesywać wszelkie siły witalne, aby wygrać miłosną potyczkę. 

Wyjątkowo efektowne zrosty drzew to odrębna kategoria osobliwości przyrodniczych, na którą szczególnie powinni zwracać uwagę treehunterzy. Czasami wśród nich można odnaleźć prawdziwą perełkę. Arcydzieło żywej natury, o której nikt wcześniej nie słyszał i jej nie widział. Buk zwyczajny „zakochany” w sośnie zwyczajnej z rezerwatu „Gola” o łącznym obwodzie pierśnicowym pni 379 cm na pewno stanowią jedną z takich perełek.  

W następnym artykule wyjdę już poza teren rezerwatu, ale pozostanę w lasach Goli Wielkiej, gdzie pokażę i opiszę dwa modrzewie europejskie o wymiarach pomnikowych. „Masztowi Bracia” górują nad okolicznym drzewostanem.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.