facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 14 Gru, 2018
- 6 komentarzy
Perły dendroflory Wzgórz Twardogórskich 2018. (28) „Demoniczne” dęby szypułkowe z Ose.

(28) „DEMONICZNE” DĘBY SZYPUŁKOWE Z OSE

„Ujrzysz ziemię wchłaniającą cmentarz. Zdziczałe klony, przypominać będą kości, które rozpoczęły dzieło zniszczenia, marnego ogrodzenia ludzkich budowniczych. Resztki cmentarnych kamieni zapadną się. Przywódca ukaże się jako dąb i opleciony będzie bluszczem. W Jego cieniu odnajdziesz pieczęć. W pobliżu będzie rósł drugi dąb. To Strażnik będący Wybrańcem z Jego Legionów. Poznasz część historii tego miejsca, ale całej tajemnicy nie odkryjesz”.  

OSE. Pięćdziesiąty siódmy duch Goecji. To wielki Przywódca i nocny Demon. Ukazuje się pod postacią leoparda, lecz po krótkim czasie przyjmuje ludzką postać. Czyni człowieka biegłym w naukach wyzwolonych, dostarcza odpowiedzi na pytania dotyczące spraw boskich i tajemnych. Potrafi wybranej przez adepta rzeczy bądź osobie nadać dowolny kształt, w ten sposób, iż dany podmiot w pełni identyfikuje się ze zmianą. Włada 30-stoma legionami duchów.

OSE to także niewielka wioska, leżąca na pograniczu województw dolnośląskiego i wielkopolskiego. Pomiędzy domostwami i przy głównej drodze, można odnaleźć, niewidoczny już prawie, stary cmentarz. Jedynie stare dęby przykuwają uwagę. Nie są to jednak zwykłe dęby szypułkowe…

W zimną niedzielę, mrocznego często miesiąca lutego, przemierzałem lasy Wzgórz Twardogórskich. Nieznana mi wcześniej legenda, którą odnalazłem przypadkowo w archiwach starej księgi w jednej z wrocławskich bibliotek, przekazuje informacje, że jest na Wzgórzach pewne miejsce, w którym „czczono kiedyś kapłana w czarnej szacie, który przychodził do ludzi w nocy i podczas pierwszych, kilku minut odprawiania rytuałów, wyglądał jak dużyleopard”.

Kilkuosobowa grupa ludzi, która Go wywoływała, ukrywała się ze swoimi obrzędami z uwagi na ultra-katolicki fanatyzm panujący wśród większości miejscowych. Nie to, że się ich bali, ale byli rozsądni i nie chcieli marnować czasu i energii na zatargi. Wyróżniali się inteligencją, dobrocią i prawdomównością. Nigdy nikogo nie atakowali pierwsi, czego nie można było powiedzieć o katolikach.

Jednak był wśród nich jeden zdrajca, który postanowił „pochwalić” się innym mieszkańcom, że jest świadkiem tajemniczych obrzędów i widzi wspaniałego Demona, dającego szlachetne i mądre nauki wyznawcom ścieżki lewej ręki. W noc poprzedzającą zdradę, potężny OSE przestrzegł wybrańców, że zdrada będzie wyrokiem śmierci, ale nie z Jego ręki. Przyczynią się do tego ci, którzy się o tym dowiedzą i którzy są postrzegani jako prawi, chociaż wcale takimi nie są.

Obecnie od tych wydarzeń minęło ponad 100 lat, a resztki tajemnicy wyznawców demona OSE i ludzi, którzy w imię religii chrześcijańskiej, bez skrupułów i z zaskoczenia, spalili ich żywcem w środku nocy, nie dając szansy na ucieczkę, zasypuje warstwa ziemi, liści i naturalnych procesów. Stare dęby też się do tego przyczyniają. Współcześni mieszkańcy OSE nie znają tej historii, oprócz jednego mieszkańca, który za mną porozmawiał i prosił o całkowitą anonimowość. Opowiedział mi o krwi, która zalała ulicę przy cmentarzu o 3. w nocy w trzy doby po tych wydarzeniach i ciałach spalonych, z których wychodziły dusze. Nie chciał mi podać swojego wieku. Zaprowadził mnie do tzw. „zimnego dołu”, w który czułem ducha dramatycznych wydarzeń i ujrzałem mgliste sylwetki dawnych mieszkańców wioski. Tajemniczy człowiek powiedział mi też, że kiedyś poznam dalszy ciąg tej historii, ale jeszcze nie teraz. Na pożegnanie rzekł mi: „Uwolnij się z niewoli współczesności i szaleństwa utopii religijnej oferowanej przez tą współczesność. Podążaj za naturą a odnajdziesz drogę”…

PIERWSZY DĄB „STRAŻNIK” – 438,50 CM OBWODU PIERŚNICOWEGO

Pierwszy dąb rośnie na niewielkim wzniesieniu. Jego sylwetka jest charakterystyczna dla drzew rosnących na otwartej przestrzeni, a jego regularna korona, pięknie kształtuje cmentarno-grobowy krajobraz.

Jest to bardzo ładnie wyglądający okaz z dużą ilością masywnych konarów i okazałych gałęzi. Drzewo odznacza się sporą witalnością i jest po prostu pięknym okazem tego gatunku.

Pień jest gruby, krótki, masywny, z niewielkimi zgrubieniami w jego dolnej części, bez ubytków i śladów żerowania owadów lub obecności grzybów pasożytniczych.

Można na nim dostrzec subtelnie i delikatnie zdobiące go w różnych odcieniach zieleni mchy. Drzewo jest mocno przytwierdzone do ziemi i w pełni dysponuje swoją sferą życia. Bardzo cenię sobie takie miejsca, gdzie człowiek nie zalewa otoczenia drzewa betonem lub asfaltem.

W części odziomkowej, dąb rozszerza się, gdzie można obejrzeć dosyć efektowne i solidne napływy korzeniowe, które z jednej strony są większe dla wyrównania statyki pięknego drzewa.

OBWÓD PIERŚNICOWY

Drzewo to jest łatwe do pomiaru. Na standardowej wysokości 130. cm nad ziemią ma 438,50 cm obwodu pierśnicowego. Z uwagi na niewielką pochyłość terenu, pomiaru dokonałem – wyznaczając wysokość 130. cm, od wyższej strony.

Pień na wysokości około 5-6 metrów rozchodzi się na kilka, biegnących do góry przewodników, skąd swój pęd ku fotosyntezie rozpoczynają konary, gałęzie i w końcu pędy z ulistnieniem.

Drzewo ma kilka chirurgicznie usuniętych konarów i charakterystyczne „oko”, które ukazuje inne oblicze „demonicznego” dębu. W bezruchu i bez mrugnięcia, „Strażnik” czuwa nad tajemnicą wioski OSE

Poniżej „oka” znajduje się charakterystyczny, wygięty w pałąk konar, który przypomina rozdziabioną gębę lub jęzor jakiejś poczwary. Jak patrzy się na „twarz” drzewa przez kilka minut, zmysły dziwnie się zachowują. To rodzaj hipnozy, którą intuicja nakazuje jak najszybciej zakończyć…

Potęga drzewa od dołu ku górze. Masywny, silny i wspaniały. Bez względu na tajemnicę i dramatyczność wydarzeń tego miejsca, dąb w pełni zasługuje na podziw, gdyż jest cudownym tworem dendroflory.

Według księgi, której tytułu i autora nie mogę przekazać, dąb „Strażnik” jest w niej przedstawiony jako „ten, który odciąga uwagę, a jednocześnie pilnuje tajemnicy”. Dużo w tej księdze jest zdań niedokończonych, nie do końca zrozumiałych, tajemniczych i napisanych, wydawałoby się, że chaotycznie…

Jednak analizując je kilka, a nawet kilkanaście razy i mając na uwadze wydarzenia, które tu miały miejsce oraz to, co przekazał mi mieszkaniec OSE, układa mi się to wszystko w logiczną całość.

Drzewo nabiera wyjątkowo osobliwego wyglądu na niedługi czas przed zachodem Słońca. Wśród powolnego tańca światła z cieniami, mamy żonglerkę spokoju z odrobiną szaleństwa i magii. Próbkę martwej ciszy z rozbłyskiem życia.

W tym roku, jeden raz przechodziłem przez zanikający cmentarz wieczorem. Było już na tyle ciemno, że przyświecałem sobie latarką drogę. Wówczas „Strażnik” zrobił na mnie ogromne wrażenie. Oglądałem w życiu wiele starych drzew w nocy, ale to drzewo, jak i drugi dąb, są dla mnie najbardziej niesamowitymi okazami ze wszystkich, które miałem okazję widzieć w porze nocnej.

Z cmentarza, poszedłem na skróty lasami do Międzyborza. Spędziłem wiele nocy w lesie i w różnych porach roku. Myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy. Widziałem dziki, jelenie i sarny. Sowy, lisy i wiele innych zwierząt. Jednak tamtego wieczoru, który szybko zamienił się w mroczną, bezkresną noc, wszystko wydawało mi się inne.

Czułem wyraźną obecność czegoś/kogoś, ciepło i energię. Nieistotne, czy latarka była zapalona czy zgaszona. Nie było to coś, czego bym się bał. Jednak odczuwałem, że mam dziwną chęć pójścia wgłąb lasów, zamiast kierować się na stację.

Tak, jak gdyby coś chciało mnie gdzieś nakierować. Musiałem dokonać wyboru – iść i nie przejmować się, że nie zdążę na pociąg, czy jednak nie iść. Wybrałem drugą opcję ponieważ to był ostatni pociąg w tym dniu. Następny miał jechać dopiero z rana, za około 9 godzin.

Przez całą drogę powrotną do Międzyborza, która zajęła mi około półtorej godziny, czułem obecność istoty duchowej i większej chęci nawiązania z nią kontaktu. Było to bardzo dziwne uczucie ponieważ intuicja podpowiadała mi, że istota ta, także się waha przed nawiązaniem kontaktu.  

Im bliżej byłem skraju lasu, tym mniejszą energię tej istoty wyczuwałem. Gdy już na dobre wyszedłem z lasu, idąc na skróty przez łąki i pola, aura tajemniczości i obecności istoty i jej energii zanikły.

Pozostał pewien niedosyt, że jednak mogłem zostać i zgłębić tajemnicę. Być może nawiązałbym głębszy kontakt z tajemniczą istotą. Z drugiej strony, nie byłem jeszcze gotowy na tą niezwykłą i niecodzienną okoliczność.

Jeszcze nie wiem, czy spróbuję ponownie przejść się w nocy po zapadającym się cmentarzu i czy ponownie nawiedzi mnie to „coś/ktoś”. Lasy międzyborskie zawsze kojarzyłem z pięknymi i unikatowymi terenami, cudowną przyrodą i grzybami, a nie z tak niezwykłymi doznaniami sfery ezoterycznej i duchowej.

Było to jedno z moich najbardziej dziwnych doświadczeń w życiu. Co innego, gdy ogląda się filmy o tematyce czarów, magii, duchowości i ezoteryki, a co innego, gdy jest się bezpośrednim świadkiem niezwykłych zjawisk.

DRUGI DĄB „PRZYWÓDCA” – 347 CM OBWODU PIERŚNICOWEGO

Drugi „demoniczny” dąb rośnie niżej i blisko drogi. Jest także okazem, którego sylwetka i pokrój wskazują na wzrost na otwartej przestrzeni. Od początku intryguje bluszcz, który wije i wspina się po pniu drzewa.

Dzięki bluszczowi, drzewo, wizualnie wydaje się grubsze, a nawet potężniejsze niż pierwszy „demoniczny” dąb, ale w rzeczywistości tak nie jest. Jest on chudszy i mniej okazały, ale to właśnie on ukazuje największą tajemnicę OSE.

Wszystko zaczyna się od ziemi. Plątanina korzeni bluszczu i zdziczałych klonów, przy wspomaganiu i sile potężnego drzewa. Wchłaniają resztki widocznej części historii starego cmentarza OSE…

To drzewo ma niesamowite oblicza. Przy odziomku widać zwycięstwo przyrody nad – wydawałoby się – bardzo mocnym i solidnym, metalowym ogrodzeniem, które jednak nie jest w stanie oprzeć się siłom natury i upływowi czasu.

OBWÓD PIERŚNICOWY

Obwód pierśnicowy niezwykłego drzewa na wysokości 130. cm nad ziemią wynosi 347 cm. Jest on o kilka centymetrów zawyżony z uwagi na pnący się bluszcz. Zawyżenie wyniku pomiaru jest jednak niewielkie, sięgające nie więcej niż 5 cm.

Resztki zdewastowanych, okradzionych i sponiewieranych nekropolii były jeszcze widoczne w miesiącu lutym. W listopadzie już ich nie odnalazłem. Do dzisiaj można za to jeszcze obejrzeć „konające”, pękające i coraz bardziej „duszone” korzeniami, metalowe ogrodzenie.

Drugie, niezwykłe oblicze drzewa to jego część pokryta bluszczem. To osobna kategoria drzew, której warto przyjrzeć się bliżej. Chciałbym w przyszłości utworzyć osobny skrypt/przewodnik po drzewach o rozmiarach pomnikowych, wyłącznie pokrytych bluszczem.

Nawet niezbyt bujna wyobraźnia, pozwala dostrzec niezwykłość i osobliwość tego tworu dendroflory. Drzewo ma sporo solidnych i grubych konarów, a jego stan zdrowotny wydaje się być bardzo dobry.

Piękna, rozłożysta korona, wydaje się z oddali nieco bardziej wysmukła. Bardzo różnie odbiera się wygląd tego drzewa, w  zależności, z której strony je oglądamy. Na tle bezchmurnego nieba, drzewo wygląda baśniowo i pozwala przez dłuższą chwilę zapomnieć o wydarzeniach i historii tego miejsca…

Powyżej porównanie blasku korony w czasie zimowej, pochmurnej aury lutego z resztką jesiennego, listopadowego ciepła w czasie ostatnich dni „babiego lata”. Ciemność i światłość. Dwie siostry. Obie urocze.

Podobne porównanie jednego z konarów, który jest opleciony bluszczem. Smaczku dodają pniaki młodych klonów, które zaczepiły się o ogrodzenie wokół dębu. Patrząc na nie wyżej, nie widać ich „agresywnej” natury.

O tym dębie także napisano w starej księdze. „Było to ulubione drzewo Wielkiego OSE. Na Jego cześć nazwano Go Przywódcą. Na nim wyryta jest historia ludzi, dramatu i w końcu stopniowego zapomnienia. To, co się tu wydarzyło, musi zostać zapomniane i wchłonięte przez siły natury”.

Niestety, księga nie daje odpowiedzi, dlaczego taki ma być bieg wydarzeń. Dlaczego wioska nosi nazwę demona OSE? Kim byli ludzie oddający mu cześć? Dlaczego zostali zabici? Kim jest człowiek, którego spotkałem i który jako jedyny zna tą historię?

Co mnie wtedy „zaczepiało”, kiedy na latarce wracałam do Międzyborza? Niby dużo się dowiedziałem, ale pytań rodzi się jeszcze więcej. Nie zależy mi na żadnej sensacji, ale na dotarciu do prawdy. Jej zgłębianie to droga pod stromą górę…

FILM

Jak oddać na amatorskim filmie aurę tego przedziwnego miejsca z niesamowitą historią? Było to naprawdę spore wyzwanie. Jednak mam na koncie już kilkadziesiąt filmików z drzewami i wydaje mi się, że poprzez kamerę i muzykę można dużo przekazać.

Jest błogi spokój, dramaturgia, uspokojenie i chwile, które mogą przyprawić o niepokój. Jednak „demoniczne” dęby to przede wszystkie wspaniałe drzewa, „podlane” dramatyczną, ale i niezwykłą historią, której autorami byli ludzie i „siły wyższe”.

Na Wzgórzach Twardogórskich jest kilka, mocno natchnionych aurą niepokoju miejsc. To chociażby stare cmentarze w Bukowinie, na Królewskiej Woli, Goli Wielkiej, czy ruiny pałacu von Reichenbachów w Goszczu. Jednak „zanikający” cmentarz w OSE wyróżnia się na ich tle znacznie ponad przeciętność wrażeń, subiektywnym odbiorem i historią.

Można rzec, że wszystko to, co napisałem wyżej to tania i banalna historyjka wyssana z palca. Może ku zdziwieniu ludzi, którzy ją przeczytają, napiszę na koniec, że wszystko to jest prawdą i dlatego jest tak niezwykłe, daleko wykraczające poza „normalność” ogólnie przyjętą, która zresztą jest praktycznie nie do zdefiniowania. Bo czym we współczesnym świecie jest „normalność”?…

Nie mi oceniać, na ile udało mi się oddać na filmie niezwykłość tego miejsca, piękno „demonicznych” dębów i ducha dramatu, który rozegrał się tu ponad 100 lat temu…

LINK: https://drive.google.com/drive/folders/1VnLT7WYAlUB1viH2f4941SUpEElzcn1Q

PODSUMOWANIE

„Demoniczne” dęby szypułkowe z OSE o obwodach pierśnicowych 438,50 cm i 347 cm to dwa, niezwykłe okazy tego gatunku, z którymi związana jest autentyczna, chociaż nieprawdopodobna i dramatyczna historia. Rosną na kompletnie zapomnianym, niewielkim i starym cmentarzu w pobliżu głównej drogi. OSE to też 57. demon Goecji w tradycji okultystycznej… Jest On częścią tej historii.

Wśród plątaniny bluszczu i korzeni, ziemia wchłania cmentarz, jego historię, i szczątki tych, których tu pochowano. Tak zapisano w starej księdze i to się wypełnia. Treehunter czasami odkrywa coś znacznie więcej niż „tylko” wyjątkowe okazy dendroflory…

Ostatnim miejscem na mapie pereł dendroflory Wzgórz Twardogórskich 2018 będzie Wzgórze Zbójnik, na którym odnalazłem dwa drzewa, które – według mnie – należało bliżej pokazać i opisać. Pierwszym z nich będzie urocza „zbójnicka” sosna zwyczajna. Drzewo zwykłe i niezwykłe jednocześnie.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • krzysiek z lasu //19 Gru 2018

    Noo ciekawe, ciekawe… Tylko czemu ten demon jest akurat 57. a nie np. 56. , albo 58. ??? Sprawa chyba wymaga wypicia dwóch browców! Tam na miejscu… ;))
    Pozdrawiam 🙂

    • Paweł Lenart //21 Gru 2018

      Oj Krzysiek. Z takich niezwykłych spraw sobie żartujesz. 😉
      Trzeba by to na poważnie omówić. Przy piwie oczywiście. ;-)))))
      Pozdrawiam. 😉

  • wojek //21 Gru 2018

    Witajcie Towarzyszu Lenart:)
    Co Wy nam tutaj znowu o Osach i Demonach. Parafrazując nieco słowa Towarzysza Hejmo z powieści Towarzysza Sapkowskiego, który to przesłuchiwał pojmanego husytę. Pyta się pomagiera no jak wyznał? Wyznał: gwałcił demony razem z dziewicami czy tam dziewice razem z demonami:) Na to Hejmo co Wy mi tutaj o demonach i dziewicach. Husyci skrzynki kontaktowe,adresy. A tutaj to nic nie wyznał. No to do roboty.
    Analogicznie tutaj nie piszcie nam o demonach choćby spokrewnionych z osami tylko meldujcie czy pod tymi dębami nie melinują się przypadkowo boletusy.
    Pozdrawiam serdecznie

    • Paweł Lenart //27 Gru 2018

      Towarzyszu Wojciechu, zapewniam Was, że musiałem napisać o demonie, bo wymagała tego historia tego miejsca i przekaz tajemniczego człowieka, który mi opowiedział więcej, niż zapisano w księdze. Co do boletusów – raczej tam nie rosną, ale w pobliżu mam kilka super miejscówek na nie, których nie wskażę na blogu, ale podczas wycieczki chętnie uchylę Wam rąbka tajemnicy.
      Darz Grzyb 😉

  • wojek //21 Gru 2018

    Witaj Leśny Bracie:)
    Część druga komentarza tylko dla Głębiej Wtajemniczonych.
    Towarzyszu Lenart widzę, że próbujecie odgadnąć to co nieodgadnione, odkryć to co jest zakryte, zgłębić Tajemnicę. Fakt, nikomu to się jeszcze nie udało, ale młodziście jeszcze Towarzyszu próbujcie, a my będziemy Was wspierać:)
    Po namyśle nie dodam ani słowa więcej, może tylko tyle, że z demonami to się raczej nie zadawajcie to raczej nie jest nic dobrego:)
    Głębiej Wtajemniczeni doskonale wiedzą o czym piszę, reszty i tak nie przekonam
    Pozdrawiam serdecznie
    Darz Grzyb Przyjacielu:)

    • Paweł Lenart //27 Gru 2018

      Oj tam, oj tam. Demony nie takie straszne, spójrz na naszych purpuratów w habitach. Tam to dopiero się dzieje. I w ciałach i w duszach. Zatem spokojnie, towarzysz Lenart wie co robi, chociaż lubi zgłębiać głębsze tajemnice. 😉