facebooktwitteryoutube
Aktualności - 31 Sie, 2018
- 2 komentarze
Perły dendroflory Wzgórz Twardogórskich 2018. (12) „Patriarchalna” dzika grusza polna z Goli Wielkiej.

(12) „PATRIARCHALNA” DZIKA GRUSZA POLNA Z GOLI WIELKIEJ

Ponownie Gola Wielka. Dendrologicznie niezwykła. Każde drzewo, które zakwalifikowałem tu do pereł dendroflory Wzgórz Twardogórskich to niezwykły okaz. Gola Wielka może szczycić się wyjątkowymi drzewami i to różnych gatunków. Okaz prezentowany dzisiaj jest doprawdy niesamowity.

Są gruszki. To owoce gruszy. Są zatem i grusze, które rodzą gruszki. Czasami można też spotkać gruchy. Ogromne jak na swój gatunek i wyglądające jak po przejściu huraganu i pożaru. Blisko szosy, pomiędzy jedną a drugą częścią Goli Wielkiej rośnie niezwykła i wyjątkowo okazała grusza.

Gruszka staruszka. Gruszka z wypróchniałym „brzuszkiem”. Chociaż dzika i polna, to bliżej jej do lasu. Dzikość zobowiązuje. ;)) Las jest kolebką dzikości. Dzikość jest atrakcyjna dla poczciwej gruchy. Nie dla niej otwarte pola i łąki, ludzkie sady i ogrody. Jej miejsce jest tu. Przy lesie. W cieniu pachnących sosen.

 

Jej pień to opowieść. To baśń wytatuowana mchem, porostami i grzybami. Trzeba w skupieniu mu się przypatrzyć, aby zorientować się, co się na nim dzieje i o co w nim chodzi. Pozorny chaos i bałagan. Ale taki niezwykły. Ani przez moment nie mam ochoty go posprzątać. W tym „bałaganie” jest coś uroczego, niezwykłego i wyjątkowego.

„Patriarchalna” dzika grusza polna mistrzynią „rozcapirzenia”. Nikt tak nie czesze jak przyroda. Chowajcie się grzebienie, szczotki i inne przyrządy. Bardzo wymagająca, zarówno do pomiaru, jak i sfotografowania. Wręcz szalona i „atlasowo” bardzo niepoprawna. ;))

OBWÓD PIERŚNICOWY

Guzy, narośle, zgrubienia, wypróchnienia, pędy odroślowe i pochyłość terenu to główne wyzwania przy pomiarze obwodu pnia fantastycznej gruszy. Jeszcze owocniki grzybów pasożytniczych. Najwęższe miejsce przypada jednak na standardowej wysokości – 130 cm od najwyższego punktu od podstawy. W tym miejscu, obwód pierśnicowy drzewa wynosi 332 cm.

„Patriarchalna” dzika grusza polna przeżyła celowe podpalenie, o którym opowiadali mi okoliczni mieszkańcy. Nie poddała się. Chce żyć, chce rosnąć, prowadzić fotosyntezę od wiosny i odpoczywać późną jesienią i w zimie. Dlaczego chciano jej to zabrać? Komu przeszkadzało tak piękne i niesamowite drzewo? Nie jestem w stanie tego pojąć…

Mój aparat fotograficzny „wariował” przy robieniu zdjęć unikatowej gruszy. Nie mógł sobie poradzić z ostrością. A ja wiele razy nie wiedziałem, co chcę uchwycić w kadrze. Każdy, kto odważy się baczniej przyjrzeć wspaniałej gruszy i postanowi ją sfotografować – gwarantuję niezapomniane, dendrologiczne emocje. ;))

Pień „patriarchalnej” dzikiej gruszy polnej jest w środku kompletnie wypróchniały i zieje z jednej strony podłużną dziuplą. Jest też malowniczo poskręcany, z którego wyrastają liczne pędy odroślowe, co może świadczyć o stopniowym zmniejszaniu się siły regeneracyjnej tego fantastycznego drzewa.

Zresztą jakby nie spojrzeć, „patriarchalna” dzika grusza polna znajduje się w opłakanym stanie i należy mieć na uwadze, że mogą to być ostatnie lata życia bajkowego i pamiętającego dawne czasy drzewa. Grusza ta od wielu lat już nie owocuje.

Chociaż „patriarchalna” dzika grusza polna jest jedną z najgrubszych (a może nawet najgrubszą) gruszą na Wzgórzach Twardogórskich, daleko jej jest do rekordowej gruszy polnej, która rośnie w woj. mazowieckim w Rutkach-Borków i szczyci się obwodem pierśnicowym, wynoszącym 627 cm. Jest to jednak okaz wielopniowy.

Szacunkowo ma aż 350 lat. Dane o niej pochodzą z albumu „Drzewa Polski. Najgrubsze. Najstarsze. Najsłynniejsze” i są aktualne na 2014 rok. Zważywszy, że Autorzy albumu opisali tą gruszę jako drzewo o widocznych objawach postępującego zamierania, nie wiadomo zatem, czy jeszcze istnieje.

Ponieważ jest to pierwsza grusza opisana w cyklu pereł dendroflory, warto jeszcze przytoczyć kilka ciekawostek o tym gatunku drzewa. Jak podaje Pan Piotr Gach na swojej stronie internetowej: „Nazwa „grusza” kojarzy się przede wszystkim z gruszkami, czyli dużymi, bardzo soczystymi i smacznymi owocami o charakterystycznym („gruszkowatym”) kształcie.

Zdziwiłby się jednak ten, kto spodziewając się takich właśnie owoców miałby okazję zobaczyć, a tym bardziej skosztować owoców dziko rosnących w Polsce grusz polnych, stanowiących jedyny naturalnie występujący tu podgatunek gruszy pospolitej. „Ulęgałki”, bo tak są one nazywane, to małe, brązowawożółte, twarde i cierpkie w smaku owoce, posiadające na dodatek grudkowaty miąższ. 

Określenie „gruszka” kojarzące się z dużym, soczystym i smacznym owocem dotyczy uprawianych odmian szlachetnych gruszy, zwanych zbiorczo gruszą pospolitą lub domową. Odmian tych hodowcy naliczyli już kilka tysięcy, a ich liczba stale rośnie. Jednym ze wspólnych protoplastów większości z nich (przynajmniej tych uprawianych w Europie) jest właśnie nasza rodzima, dziko rosnąca w lasach i w zadrzewieniach śródpolnych grusza polna.

Grusze są znane i wykorzystywane przez człowieka już od około 3000 lat, jednak ich uprawa na masową skalę rozpoczęła się dopiero w XVIII wieku (miało to miejsce w zachodniej Europie, dokładniej w Belgii i Francji). Dziko rosnące grusze (zwłaszcza g. kaukaska) są używane jako podkładki do szczepienia przy uzyskiwaniu odmian szlachetnych. Ich drewno jest używane m.in. w przemyśle meblowym.

Poza tym nie znajdują one większego zastosowania; ich owoce ze względu na niewielkie rozmiary i cierpki smak są rzadko wykorzystywane (czasami używa się ich do skarmiania zwierząt). Duże znaczenie sadownicze posiadają natomiast nazywane zbiorczo gruszą domową odmiany uprawne gruszy pospolitej”.

Źródło: http://drzewa.nk4.netmark.pl/atlas/grusza/grusza_pospolita/grusza_pospolita.php

Z powodu trudności w „złapaniu” ostrości nie nagrałem żadnego filmiku z „patriarchalną” dziką gruszą polną, ale nie wykluczam, że jednak nagram ponieważ jest to naprawdę wyjątkowy okaz dendroflory, nie tylko na tych terenach, ale w skali co najmniej województwa dolnośląskiego.

PODSUMOWANIE

332 cm obwodu pierśnicowego. Wyjątkowo patriarchalny wygląd ze zdewastowanym pniem przez grzyby, pożar i owady. Outsiderka wśród innych grusz, zarówno w okolicy, jak i na dalszych terenach. Rosnąca na uboczu, w pobliżu zagajnika sosnowego. Stanowiąca niemałe wyzwanie podczas pomiaru i dla fotografa. Chociaż w kiepskim stanie zdrowotnym, wciąż z bogatym ulistnieniem.

To wyjątkowa grusza. „Patriarchalna” i dzika. Chaotyczna bałaganiara o nieprzeciętnej urodzie, ukrytej w plątaninie gałęzi i pędów . Dla mnie majstersztyk! ;))

W następnym artykule, zaprezentuję i pokażę nie mniej intrygujące drzewo, a właściwie dwa drzewa w jednym. Będzie to „magiczna” brzoza brodawkowata wyrastająca z wierzby kruchej rosnąca na drugim końcu Goli Wielkiej. Jeżeli magia kształtuje niektóre drzewa to odnalazłem idealne potwierdzenie tej tezy…

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • wojek //31 Sie 2018

    Witajcie Towarzyszu Lenart:)
    A cóż to znowu za brakoróbstwo?! Koniecznie chcecie mieć doczynienia z Tow. I Sekretarzem:)
    Grusza bez gruszek no dobre sobie:) To przecież tak jakby napisać las bez drzew. Towarzyszu grusza rodzi piękne smaczne soczyste owoce! A, że ich tam nikt nie widział cóż… Propaganda musi być:)
    Serdecznie pozdrawiam

    • Paweł Lenart //03 Wrz 2018

      Hm… Gruszek brak, ale za to będzie wierzba (też bez gruszek) z brzozą. Pokażę ją już w najbliższy piątek. 😉