facebooktwitteryoutube
Aktualności - 16 Cze, 2017
- brak komentarzy
Perły dendroflory Wzgórz Twardogórskich 2017. „Sfatygowany” dąb szypułkowy z Bukowiny Sycowskiej.

„SFATYGOWANY” DĄB SZYPUŁKOWY Z BUKOWINY SYCOWSKIEJ

Cykl Pereł Dendroflory Wzgórz Twardogórskich 2017 rozpoczynam od Bukowiny Sycowskiej. Mojej grzybowej Mekki i głównego miejsca wypadowego do poszukiwania wyjątkowych drzew, które ukryły się w tej pagórkowatej krainie w zaroślach, wzdłuż rowów i strumyków, przy poboczach dróg oraz w środku i na skrajach lasów.  Okazuje się, że jeszcze nie wszystko, co mogę zaklasyfikować subiektywnie do tego cyklu zostało w Bukowinie odnalezione. Cykl miała rozpocząć spektakularna topola biała (brutalnie ścięta wczesną wiosną) o której pisałem w marcu. Tak się nie stanie. Nadmienię, że w niedalekim sąsiedztwie od ściętej topoli, odnalazłem w gęstwinach, niewiele mniejszą i wyjątkową topolę, ale ona będzie zaprezentowana w cyklu 2018 (i mam nadzieję, że tym razem nikt jej nie zetnie).

Bohaterem i zarazem pierwszą perełką cyklu 2017 jest „Sfatygowany” dąb szypułkowy. Rośnie on na dużej pochyłości przy głównej szosie w Bukowinie przy zakręcie. Już z daleka drzewo imponuje ogromnym pniem i grubachnymi konarami. W miarę zbliżania się do dębu, widać, że jest to bez wątpienia najgrubszy okaz wśród całego zadrzewienia, które rośnie wzdłuż szosy na skarpach po jednej i drugiej strony drogi. Co by nie napisać, jedno też jest pewne. Sędziwy dąb jest najbardziej sfatygowany z dendrologicznego towarzystwa wokół i stąd nadałem mu taki „przydomek”.

Pień sfatygowanego dębu sprawia wrażenie mocnego i wytrzymałego, ale jak mu się przyjrzymy, widać na nim sporo ubytków kory, dosyć okazałą dziuplę, pęknięcia i sypiący się mursz drzewny. Jest on też w kilku miejscach podziurawiony przez jakieś owady. Wszystko to świadczy o tym, że jest on na pewno częściowo wypróchniały i zaatakowany przez gatunki grzybów pasożytniczych. Mimo to jest masywny, chociaż niezbyt długi. Na pewno imponuje obwodem pierśnicowym, którego pomiar – dokonany zgodnie z zasadami dendrometrii, a więc na wysokości 130 cm od najwyższego miejsca od podstawy pnia wynosi aż 585 cm.

Mierząc go samotnie musiałem naprawdę sporo się natrudzić, aby nie zlecieć ze skarpy i przy okazji nie pociągnąć w dół taśmy, co spowodowałoby zafałszowanie pomiaru. Po kilku próbach, staniu na czubkach palców i wydłużaniu rąk niczym żyrafa szyi w końcu udało się. ;)) Pomiarowi przyglądała się pewna Pani z małym dzieckiem, która mieszka w pobliżu i która „na oko” określiła 5 metrów obwodu pierśnicowego tego drzewa. Była zaskoczona wynikiem, gdyż nie spodziewała się, że bukowińskiemu, dębowemu staruszkowi bliżej jest do wyniku 6 metrów.

Tym samym, Sfatygowany dąb szypułkowy z Bukowiny, grubością swojego obwodu pokonał potężnego Wydziernianina, Polnego Wodza i Króla Bagien i jak na razie zajmuje pierwsze miejsce w grubości około-bukowińskich dębów szypułkowych.  Teraz pozostaje kluczowe pytanie. Czy gdzieś w tajemniczej i fascynującej Bukowinie spotkam grubszego przedstawiciela tego gatunku, czy jednak Sfatygowany dąb jest tym najbardziej „wypasionym” okazem? Pozostaje mi nadal kręcić się ile wlezie po zadrzewionych terenach Bukowiny, aby odpowiedzieć na to pytanie. ;))

Sporą ciekawostką jest fakt, że niektórzy mieszkańcy nazywają bukowińskiego kolosa „Bartkiem”. Nie potrafili mi odpowiedzieć na pytanie, czy kiedyś oficjalnie nadano mu imię (w pobliżu nie ma żadnej tabliczki lub kamienia upamiętniającego ewentualne chrzciny drzewa), czy jego gabaryty powodują, że kojarzony jest on z „Bartkiem” z Zagnańska, chociaż są one zdecydowanie mniejsze od tamtego okazu. Wydaje mi się, że ta druga wersja jest jak najbardziej prawdziwa.

Patrząc na konary Sfatygowanego dębu, zastanawiam się, czy więcej jest tych usuniętych, czy tych, które jeszcze trzymają się pnia? Zastanawiam się też, czy te usunięte, zostały w większości wyłamane, czy też usunięto je ze względów bezpieczeństwa dla przejeżdżających pod dębem pojazdów. Bez względu na odpowiedź – drzewo jest mocno poprzycinane i zredukowane. W niektórych miejscach widać pędy odroślowe. Konary, które jeszcze pozostały, pokrywają się sporą ilością liści, co świadczy o dużej żywotności drzewa pomimo jego ogromnego sfatygowania.

Po usunięciu kilku potężnych konarów, trudno wymagać pięknej i rozłożystej korony sędziwego drzewa. Niemniej, jak na takie przejścia i ataki szkodników/grzybów, należy z pełnym uznaniem odnieść się do jego korony, która pokryta liśćmi zawsze raduje, że staruszek żyje i cieszy oczy swoim wspaniałym i ogromnym organizmem. Miejsce w którym rośnie Sfatygowany dąb jest bardzo ciekawe pod względem dendrologicznym. W pobliżu tego okazu rośnie wiele mniejszych, ale w znacznie lepszej kondycji drzew innych gatunków, w tym dębów szypułkowych, które – mam nadzieję – zastąpią poczciwe dębisko, kiedy ten dokona swojego żywota.

Podsumowując. Bukowiński, Sfatygowany dąb szypułkowy „Bartek” jest obecnie najgrubszym, jednopniowym, znanym mi i odkrytym okazem tego gatunku w Bukowinie Sycowskiej i jej okolicach. Pomimo, że jego lata świetności i zdrowotności ma on już dawno za sobą, to jest on bez cienia wątpliwości ogromną perłą tamtejszej dendroflory i unikatowym egzemplarzem. W następnym artykule z tego cyklu, przeniosę Czytelnika do wyjątkowego miejsca. Będzie to wspominany już kilkakrotnie przeze mnie, niezwykle klimatyczny i mroczny bukowiński cmentarz na którym rośnie „Cmentarny” dąb szypułkowy – świadek niezwykłości tego terenu i wydarzeń, które miały i nadal mają tam miejsce.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz