facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Drzewa Wrocławia Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 19 Wrz, 2017
- brak komentarzy
Perły dendroflory Wzgórz Twardogórskich 2017. (10) „Pękający” dąb szypułkowy z Kamienia.

(10) “PĘKAJĄCY” DĄB SZYPUŁKOWY Z KAMIENIA

(artykuł edytowany i poprawiony w dniu 21.01.2020 r.) Kolejnym, niezwykłym drzewem na Wzgórzach Twardogórskich, które postanowiłem umieścić w cyklu Pereł Dendroflory jest rosnący w bardzo bliskim sąsiedztwie opisanego ostatnio “Potarganego” dębu szypułkowego, także dąb szypułkowy, którego nazwałem “Pękającym”.

Drzewo rośnie – tak jak jego kolega – w pobliżu wioski Kamień. W zależności od tego, z której strony patrzymy na drzewo, wydaje się ono w świetnej formie lub nie. Patrząc na niego od strony “Potarganego” dębu, niby wszystko jest w porządku. Gruby, długi i wysmukły pień z gęstą koroną zwraca na siebie uwagę.

Jednak kiedy staniemy naprzeciwko tego okazu, od razu widać nietypową budowę tego drzewa. Charakteryzuje się ono tzw. rozwidleniem V-kształtnym, co najogólniej oznacza, że w młodości, dąb wykształcił dwa przewodniki, które zaczęły konkurować ze sobą o bycie liderem w procesach biologicznych drzewa.

Przewodniki zachowują się tak, jakby każdy z nich chciał samodzielnie rosnąć. Ta rywalizacja ma niestety przykre konsekwencje. Ponieważ “każdy przewodnik sobie rzepkę skrobie” i rośnie w przeciwnym kierunku od konkurencji, to pień nie wytrzymał takich naprężeń i w końcu zaczął pękać.

Takiej sytuacji można było uniknąć, odcinając jeden przewodnik w czasach młodości drzewa. Jednak natura chciała inaczej. Tak miało po prostu być. Pękający pień to otwarte drzwi i zaproszenie dla patogenów, zarodników grzybów pasożytniczych i owadów żerujących w drzewach.

Kto by nie chciał skorzystać z takiej oferty? Przyroda nie znosi próżni i nie marnuje nadarzających się okazji. Chociaż na zewnątrz, pień “Pękającego” dębu wygląda całkiem nieźle, w środku widać postępujące procesy rozkładu, które w konsekwencji osłabiają statykę drzewa.

OBWÓD PIERŚNICOWY

Procesy te można zauważyć, dokładnie wpatrując się w szczelinę, czyli pęknięcie pnia. Podobnie jak w przypadku “Potarganego” dębu, zmierzenie obwodu pierśnicowego pnia drzewa nie stwarzało większego problemu, ponieważ pień jest regularny, a samo drzewo rośnie na płaskim terenie. Wynosi on 423 cm.

Nie jest to wynik powalający, ale patrząc na fakt, że drzewo rośnie w lasach gospodarczych i to, że dęby o cztero-metrowych lub większych obwodach pierśnicowych to zdecydowana rzadkość na Wzgórzach Twardogórskich, bez wątpienia stawia “Pękający” dąb w gronie okazów, które są niezwykłe.

Do tego dochodzi waleczność drzewa, które – pomimo konkurujących ze sobą przewodników, dało rady osiągnąć takie rozmiary. Na jednej stronie pnia widać wydrążoną, czarną ścieżkę, jak gdyby po pniu spływała czarna smoła. To niestety jakaś infekcja bakteryjna, która na pewno nie sprzyja dębowi. Sam pień – gdyby nie jego pęknięcie, a w zasadzie – postępujące rozłupywanie się na dwie części – jest dosyć długi i wysmukły.

Konkurujące ze sobą przewodniki rozwidlają się na wysokości około 6-7 metrów. Oba bardzo mocno prą do góry, ponieważ konkurencja nie śpi. W ogóle mam wrażenie, patrząc na ten niezwykły okaz, że pręży się to drzewo jak wojskowy na porannej musztrze. Wszystko na baczność, spięte, pionowe i do góry. ;))

Mało coś na nim dębowego pokręcenia, finezji, intrygujących kształtów i grubachnych konarów, często rosnących poziomo do ziemi. Ale właśnie ta “wojskowość” zdecydowanie wyróżnia go od innych, sędziwych dębów.

Korona “Pękającego” dębu jest niezbyt okazała, charakterystyczna dla drzew rosnących w zwarciu, chociaż – pomimo wielu “wad” drzewa i osłabieniu – gęsto ulistniona, a samo drzewo nie wykazuje oznak rychłego obumierania.

Może konkurujące ze sobą przewodniki “walczą” na zasadzie, kto wypuści więcej liści i zdobędzie przeważającą ilość światła słonecznego? W końcu żaden z nich nie chce ustąpić. Z czasem pogodzą je prawa fizyki. Wcześniej czy później jeden przewodnik runie z impetem na ziemię, tym samym, drzewo rozłupie się na pół.

Inny scenariusz żywota “Pękającego” dębu mogą napisać leśnicy, ponieważ z punktu widzenia gospodarki leśnej, taki okaz kwalifikuje się do wycięcia. Akurat takiej wersji nie chciałbym, ponieważ drzewo to stanowi sporą ciekawostkę do obserwacji dla miłośników sędziwego drzewostanu.

Poza tym rośnie w miejscu, gdzie nikomu i niczemu nie zagraża. Tylko kto, oprócz mnie tam łazi i ogląda to drzewo? Teraz ludzie za grzybami biegają, a w zimie nikogo tam się nie spotka… Oprócz mnie.

PODSUMOWANIE

“Pękający” dąb szypułkowy z okolicy wioski Kamień to osobliwy przykład sędziwego drzewa w lasach gospodarczych o V-kształtnym rozwidleniu, które powstało przez konkurujące ze sobą dwa przewodniki. Jest to spora ciekawostka dendrologiczna, jakże dobitnie potwierdzająca, że od reguły są wyjątki.

Dęby kojarzymy najczęściej z ogromnymi i finezyjnie rozgałęzionymi drzewami. Tymczasem, “Pękający” dąb szypułkowy pręży się mocno do góry, jak gdyby chciał przypodobać się jesionom wyniosłym. Cóż mogę życzyć temu niezwykłemu drzewu. Nie pękaj! Rób swoje i rośnij jak najdłużej! :)) Przyroda Wzgórz Twardogórskich nie przestaje mnie zaskakiwać.

W następnym artykule w cyklu Pereł Dendroflory Wzgórz Twardogórskich 2017 przeniosę się do wsi Chełstówek. W tej niewielkiej wiosce rośnie przepiękny okaz lipy szerokolistnej, której nadałem imię “Chełstówiczanka”. Drzewo wspaniałe i chyba trochę niedoceniane przez mieszkańców…

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.