facebooktwitteryoutube
Aktualności - 02 Lis, 2017
- brak komentarzy
Perły dendroflory Wzgórz Twardogórskich 2017. Dąb szypułkowy „Lider” z Przysiółka Wesółka.

DĄB SZYPUŁKOWY „LIDER” Z PRZYSIÓŁKA WESÓŁKA

Wesółka to przysiółek wsi Moszyce, położony w województwie dolnośląskim, w powiecie oleśnickim, w gminie Twardogóra, dokładnie na północ od tego miasta. Wchodzi w skład sołectwa Moszyce. W latach 1975-1998 przysiółek należał administracyjnie do województwa dolnośląskiego. Jest to oczywiście teren Wzgórz Twardogórskich. Za przysiółkiem, zaczynają się kompleksy leśne, poprzedzielane polami i łąkami. Można tam odnaleźć sporo ciekawych i sędziwych drzew, wśród których dwa są absolutnie wyjątkowe.

To dęby szypułkowe – Bliźniak i Henryk. Ten pierwszy jest już u kresu swojego żywota i posiada status pomnika przyrody. Ponieważ rośnie z dala od ludzkich osiedli i dróg, pozostawiony jest samemu sobie aż do całkowitego rozpadu. Dzięki temu, będzie można obserwować na nim, tzw. „drugie życie drzewa”, które objawia się bogatą różnorodnością życia biologicznego po uschnięciu i wywróceniu się drzewa. Ma ponad 9. metrów obwodu pierśnicowego i robi nieprawdopodobne wrażenie. Pomimo jego fatalnego stanu zdrowotnego, czuć przy nim magiczną moc dębów szypułkowych.

Zaledwie kilka metrów od Bliźniaka rośnie, będący także pomnikiem przyrody, drugi, wspaniały i wyjątkowy okaz dębu szypułkowego Henryk. Ten jest w lepszym stanie i o połowę chudszy od Bliźniaka. Także imponuje wyglądem i fantastyczną aurą. Oba drzewa rosną w sąsiedztwie innych drzew, mających „zaledwie” kilkaset lat mniej. Kontrast jest nieziemski. To tak, jakby w przedszkolnych ławkach, posadzić wśród małych dzieci, dwóch – ponad 100-letnich staruszków. ;)) Oba dęby są wyjątkowymi arcydziełami krajowej dendroflory.

Obok tych cudów natury, przebiega wygodna, piaszczysta droga, wzdłuż której rośnie aleja drzew – głównie dębów szypułkowych z domieszką brzóz, tudzież sosny. Idąc kilkaset metrów dalej, droga ta wiedzie bezpośrednio na pole, przez które przebiega rów z wodą. Zanim tam się dotrze, mija się kapliczkę z napisem „Dziękuję Ci Boże – Józef Prokop, rok 1949”. Takie przydrożne kapliczki mają swój klimat, jakkolwiek na nie spojrzeć.

Wspomniany rów z wodą, został wyjątkowo boleśnie dla drzew, potraktowany przez ludzi. Kiedy odwiedziłem to miejsce w lutym, drzewa spokojnie odpoczywały zimowym snem, niezakłóconym przez człowieka. Niestety, odwiedzając je ponownie w październiku, z przykrością zauważyłem, jak ciężki sprzęt, rozbebeszył rów, zapewne w celach prawidłowej melioracji i spełniania swojej funkcji. Tyle, że poharatano przez to systemy korzeniowe pięknemu szpalerowi dębów szypułkowych.

Niektóre drzewa zostały tak osłabione, że już się wywróciły. Niektórzy winą za to obarczą silny incydent wiatrowy z 5. października (Ksawery), ale ja jestem przekonany, że najbardziej krecią robotę wykonał w tym miejscu człowiek. W ciągu 3-5 lat okaże się, które drzewa będą na tyle silne, że poradzą sobie z tak dużą ingerencją w korzenie i negatywnym przez to wpływem na ich statykę. Wielka szkoda, że tak bezmyślnie zostało to wykonane. W całym szpalerze, rosną dwa, naprawdę unikatowe dęby szypułkowe. Najgrubszy z nich zostaje opisany w tym artykule i jest to dąb „Lider” – najpotężniejszy z całego, szpalerowego towarzystwa.

Z daleka, Lider wyróżnia się symetrycznie wyglądającą sylwetką. Potężny pień rozwidla się na grubachne przewodniki, konary i gałęzie. Drzewa rosnące w polnym szpalerze, warto obejrzeć z obu stron. Lider wygląda pięknie, nieco tajemniczo, co szczególnie widoczne jest podczas zimowych miesięcy, kiedy niebo jest całkowicie zachmurzone. Drzewa nie mają wtedy liści, hipnotyzują swoimi powyginanymi gałęziami i pozwalają na chwilę zadumy w ciszy i kontemplacji.

W miarę zbliżania się do Lidera, drzewo „rośnie” w oczach, aż w końcu widzimy jego potęgę w całej okazałości. Zanim rozkopano rów, dojście do samego drzewa, nawet podczas zimy było trudne z uwagi na gęste i splątane krzaki kłującej tarniny i jeżyn. Teraz dojście pod drzewo nie sprawia problemu, ale trzeba uważać, żeby nie wpaść do rowu z wodą lub nie ugrzęznąć w samej ziemi i błocie – „artystycznym dziele” ciężkiego sprzętu.

Pień Lidera jest średniej długości, gruby, pokryty częściowo mchem. Wyraźnie widać, że drzewo jest pochylone we wschodnim kierunku. Takie wschodnie pochyłości, w przewadze widać też na innych drzewach w tym szpalerze, co zapewne wiążę się z faktem przewagi wiatrów zachodnich na tych szerokościach geograficznych. Silniejsze incydenty wiatrowe również przemieszczają się głównie z zachodu na wschód. Drzewa – chcąc nie chcąc – są bardziej narażone na podmuchy zachodnich wiatrów i w miarę wzrostu, pochylają się na wschód.

Na obliczonej – zgodnie z zasadami dendrometrii, wysokości 130. centymetrów, obwód pierśnicowy Lidera wynosi dokładnie 509,50 cm, co na tych terenach jest bardzo dobrym wynikiem dla dębów szypułkowych. To właśnie największy obwód pierśnicowy zadecydował, że nazwałem to drzewo Liderem. Rośnie on mniej więcej pośrodku szpaleru. O ile patrząc na pień od strony zachodniej, wydaje się, że jest on okazem zdrowia, o tyle od strony wschodniej, tego powiedzieć o nim nie można.

Drzewo posiada dosyć dużą dziuplę, w której widać wyraźne ubytki żywej tkanki drzewa oraz wypróchnienie. Pomimo tego, drzewo w całości wygląda na będące jeszcze w dobrej formie. Dęby są waleczne i długowieczne i nawet taki stan zdrowotny niekoniecznie przesądza o rychłym zakończeniu żywota pięknego drzewa. Jaki los jest pisany Liderowi? Osobiście bardziej martwią mnie poharatane korzenie niż ta dziupla.

Dziupla nie pojawiła się nagle. Drzewo systematycznie zmieniało swoją linię obrony w miarę postępującego rozkładu, zainicjowanego zapewne przez grzyby pasożytnicze. Natomiast nie przewidziało, że któregoś, pięknego dnia, w jego strefę życia, brutalnie wjedzie maszyna i przetrzebi dużą ilość korzeni, tak bezcennych dla prawidłowego prowadzenia procesów życiowych przez drzewo. W tym pięknym szpalerze, praktycznie każde drzewo zostało w jakimś stopniu pokrzywdzone przez prace, związane z pogłębieniem rowu. Szkoda, że wykonano ją w duchu kompletnej ignorancji strefy życia drzew.

Pień Lidera na wysokości około 6-7 metrów rozwidla się na dwa potężne przewodniki. Jeden jest grubszy, drugi chudszy. Od przewodników, finezyjnie „rozcapirzają” się konary i gałęzie, co jest charakterystyczne dla drzew, mających swobodny dostęp do światła, czyli rosnących na otwartej przestrzeni. Bardzo przyjemnie i efektownie ogląda się takie drzewo, siadając bezpośrednio przy jego pniu i podziwianiu go, patrząc do góry. To kolejna ze wspaniałych tajemnic drzew. Oglądane w ten sposób, zawsze jest inne w porównaniu do podobnych wiekowo i gabarytowo okazów tego samego gatunku.

Drzewa należy oglądać spokojnie, bez pośpiechu, z każdej strony i z różnych odległości. Dopiero wtedy można w pełni odnaleźć i zobaczyć ich niespotykany urok, czar i piękno. Warto zatrzymać wzrok na poszczególnych częściach. Dąb szypułkowy, określany jako król naszych drzew ma wyjątkowo intensywną ofertę drzewnego majestatu. Kiedy siedziałem jakiś czas pod Liderem, zastanawiałem się, czy ludziom uda się kiedyś odkryć tajemnicę mowy drzewa. Bo to, że drzewa na swój sposób mówią jest faktem. Z wyglądu drzewa, można wyczytać bardzo wiele, ale to tylko część jego wielkiej tajemnicy…

Korona Lidera jest regularna, nieco kopulasta, ale można na niej zauważyć ubytki i suchoczuby. Z niepokojem patrzę na nią w przyszłość przez opisaną wyżej ingerencję w system korzeniowy. Ingerencja ta – wcześniej czy później – odbije się na kondycji korony. Statyka drzewa też uległa zmianie, co może skutkować niespodziewanym wywróceniem się okazałego drzewa. Za 3-4 lata to sprawdzę. Niestety, nawet na takim pozornym odludziu, niektóre drzewa nie mają okazji do swobodnego życia bez ludzkiej ingerencji. Póki co, drzewo prezentuje się olśniewająco i dla pasjonatów drzew stanowi prawdziwą gratkę.

Podsumowując. Dąb szypułkowy Lider z Przysiółka Wesółka, będący najgrubszym okazem w polnym szpalerze drzew, znajdującym się około kilometra od dwóch gigantów – dębu Bliźniaka i Henryka jest przykładem unikatowego tworu tamtejszej dendroflory. Wielka szkoda, że nie wiedzieli tego ludzie, wykonujący prace pogłębiające rów, biegnący środkiem szpaleru. Zniszczone korzenie drzew, odbiją się na kondycji tego pięknego drzewa, jak i pozostałych.

W bardzo bliskim sąsiedztwie Lidera rośnie drugi, wyjątkowy okaz dębu szypułkowego, którego nazwałem „Legendarnym”. Dlaczego? Ponieważ jeden z miejscowych opowiedział mi ciekawą historię tego drzewa, a raczej wydarzeń, które ponoć miały miejsce w jego pobliżu. Ile w tym prawdy? Nie wiem. Natomiast samo drzewo na pewno jest wyjątkowe i hipnotyzujące. 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz