facebooktwitteryoutube
Aktualności - 28 Paź, 2017
- 8 komentarzy
Pasja Tree huntera. Moja prezentacja na 3. Forum Przyjaciół Drzew.

Już dzisiaj, 28 października będę miał zaszczyt przedstawić moją prezentację na 3. Forum Przyjaciół Drzew, które jest zorganizowane przez wrocławską fundację Eko-Rozwoju w arboretum, w Pawłowicach pod Wrocławiem. Jest to wyjątkowe miejsce, chociażby dlatego, że na terenie parku, przylegającego do arboretum, rośnie najgrubsze we Wrocławiu drzewo, 400-letni dąb szypułkowy Paweł, o którym pisałem tutaj: ( https://www.lenartpawel.pl/dab-pawel-to-najgrubsze-drzewo-we-wroclawiu.html ). Zatem, mam też okazję i przyjemność odwiedzić – starszego ode mnie około 362 lata brata. ;))

Moje wystąpienie odbędzie się w części dotyczącej obywatelskiego działania na rzecz drzew, na której zaplanowano 6 wystąpień, każde po 10 minut. Czyli muszę się skupić na najważniejszych pojęciach i elementach, związanych z tematem, który zatytułowałem „Pasja Tree huntera”. Spokojnie mógłbym o niej mówić 2 godziny. W związku z małą ilością czasu, nie ma szansy, aby w przeciągu 600 sekund opowiedzieć o tej niezwykłej przygodzie. Dlatego postanowiłam dla każdego zainteresowanego, zrobić nieco dłuższą wersję na blogu, aby pełniej przybliżyć to nietypowe zajęcie i pasję.

Tree hunter, tłumacząc na język polski oznacza „łowcę drzew”. Jest to dosyć pokraczne określenie, ale na razie nie wymyślono odpowiedniego określenia/słowa/nazwy w języku polskim, dobrze oddającego charakter tej pasji. Na podstawie dorobku innych tree hunterów i własnej, ponad półtora rocznej działalności, wstępnie można określić treehuntera jako pasjonata i miłośnika drzew, który:

1) integruje ludzi zainteresowanych drzewami pomnikowymi; 2) popularyzuje o nich wiedzę; 3) dokumentuje drzewa pomnikowe, wykonuje ich pomiary i zdjęcia; 4) proponuje ich nazwy i imiona; 5) prowadzi i wspiera działania, mające na celu ochronę drzew pomnikowych.

Dla początkującego tree huntera proponuję zapoznać się z ogólnie dostępnymi w Internecie, minimalnymi obwodami pierśnicowymi, jakie muszą osiągnąć drzewa, aby bliżej się im przyjrzeć przez tree huntera lub wnioskować o ich ochronę pomnikową. Ja skorzystałem z opracowania według „Instrukcji o urządzaniu lasów w parkach narodowych i rezerwatach przyrody” wydane przez Ministerstwo Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego, zamieszczone na stronie Piotra Gacha. Jest to jedno z poglądowych, ale nie usankcjonowanych prawnie opracowań w tej materii. Wkrótce ma się to zmienić ponieważ trwają obecnie prace legislacyjne nad rozporządzeniem w sprawie kryteriów uznawania tworów przyrody żywej i nieożywionej za pomniki przyrody. ( dokument309942 )

Tutaj znajduje się RAPORT Z KONSULTACJI PROJEKTU ROZPORZĄDZENIA MINISTRA ŚRODOWISKA W SPRAWIE KRYTERIÓW UZNAWANIA TWORÓW PRZYRODY ŻYWEJ I NIEOŻYWIONEJ ZA POMNIKI PRZYRODY (  raport z konsult o rozp pomnikowe 2017  )

Na wyobraźnię ludzi działają przede wszystkim takie parametry jak: 1) wiek drzewa; 2) grubość pnia (obwód pierśnicowy); 3) wysokość. Ale tree hunter nie może trzymać się tylko tych kryteriów. Jest wiele niezwykłych osobliwości dendrologicznych, które nie spełniają tych kryteriów, a zdecydowanie są warte uwagi i dokładnego przyjrzenia się im. Bardzo dobrym przykładem są tzw. tulące się drzewa (brzoza przytulona do buka z Bukowiny Sycowskiej) lub rosnące/wyglądające w nietypowy sposób (dąb szypułkowy „Walczący z grawitacją” z Międzyborza Sycowskiego: https://www.lenartpawel.pl/perly-dendroflory-wzgorz-twardogorskich-dab-szypulkowy-walczacy-z-grawitacja-z-miedzyborza.html ).  

Kolejnym przykładem są np. aleje drzew i szpalery. Tree hunter powinien dobrze poznać teren (rewir) swojego działania, aby odnaleźć rosnące na nim najbardziej unikatowe perły dendroflory. To wymaga czasu i wielu godzin włóczęgi, ale tree hunter po to jest. Ma być ekspertem w zakresie unikatowości tworów dendroflory na swoim terenie. To jedna z pereł, która będzie opisana w przyszłym roku. Sosna skrzyżowana z bukiem z Twardogóry Sycowskiej.

Literaturą, którą polecam dla ludzi pragnących zostać tree hunterami lub chcących po prostu poznać absolutnie wyjątkowy świat naszych najdostojniejszych drzew w Polsce są albumy: DRZEWA POLSKI. NAJGRUBSZE, NAJSTARSZE, NAJSŁYNNIEJSZE autorstwa PAWŁA ZARZYŃSKIEGO (wywiad z Panem Pawłem jest na blogu: https://www.lenartpawel.pl/drzewa-polski-najgrubsze-najstarsze-najslynniejsze-o-fenomenalnej-ksiazce-rozmawiam-z-panem-pawlem-zarzynskim-jednym-z-trzech-jej-wspolautorow.html ), ROBERTA TOMUSIAKA i KRZYSZTOFA BORKOWSKIEGO oraz 3 wspaniałe albumy KRZYSZTOFA BORKOWSKIEGO – jednego z najbardziej zasłużonych w kraju tree hunterów (I. POLSKIE DRZEWA, II. WIELKOPOLSKIE DRZEWA, III. ROGALIŃSKIE DĘBY). Nie można też zapomnieć o opracowaniu na temat najstarszych drzew w Polsce śp. dr-a inż. Cezarego Pacyniaka – wybitnego dendrologa, tree huntera i fitosocjologa.

Do wyjątkowych tree hunterów zaliczam też Piotra Gacha z Krakowa, prowadzącego unikatową stronę o drzewach ( http://drzewa.nk4.netmark.pl/ ) i Rejestr Drzew Pomnikowych ( http://rpdp.hostingasp.pl/Default.aspx ), sam wywiad z Panem Piotrem jest na blogu: ( https://www.lenartpawel.pl/wiosenna-rozmowa-o-drzewach-z-panem-piotrem-gachem.html ) oraz Tomasza Niechodę – tree huntera z 30-letnim doświadczeniem, działającego na terenie Puszczy Białowieskiej. Majestat tamtejszych pereł dendroflory można obejrzeć tutaj: ( http://www.drzewa.puszcza-bialowieska.eu/ ). Tomek wydał też  minialbum ze śp. Januszem Korbelem o drzewach z Puszczy Białowieskiej. 

Rejestr Drzew Pomnikowych Pana Piotra Gacha ma też służyć tree hunterom, skupionym w powstającej Sekcji Drzew Pomnikowych przy Polskim Towarzystwie Dendrologiczną, w której główny ciężar pracy związany z jej powstaniem, opracowaniem regulaminu i załatwieniu wszelkich formalności, niezbędnych do utworzenia Sekcji, wziął na barki Krzysztof Borkowski. Docelowo ma powstać wydzielona Zakładka Drzew Pomnikowych na stronie PTD, w której będzie się prowadzić oficjalny rejestr drzew pomnikowych pod egidą PTD. Nie chodzi o ilość, a o jakość i wiarygodność tego rejestru. Gdy prace nad powstaniem Sekcji ostaną zakończone, zrobię o tym wpis. Jednym z celów działalności Sekcji będzie składanie stosownych wniosków o uznanie drzewa lub drzew za pomnik przyrody.

Na zdjęciu obok podałem przykłady, gdzie tree hunter może lub powinien szukać wyjątkowych drzew. Szerzej napisałem o tym tutaj: ( https://www.lenartpawel.pl/rozpoczal-sie-najlepszy-okres-na-szukanie-sedziwych-drzew.html ). To tylko kilka przykładów ponieważ tree hunter powinien rozglądać się za wyjątkowym drzewostanem wszędzie, gdzie przebywa. Wyjazd w związku z zaproszeniem na ślub, imieniny, wyjazd służbowy, urlop, wczasy, wycieczka, jakaś podróż, itp. stanowią okazję do rozejrzenia się wokół i wypatrywania pereł dendroflory.

Co zrobiłem do tej pory jako tree hunter? W 2016 roku opisałem i pokazałem 22. wyjątkowe perły dendroflory Wzgórz Twardogórskich (poza indywidualnymi artykułami, zrobiłem też podsumowanie cyklu 2016 tutaj: https://www.lenartpawel.pl/perly-dendroflory-wzgorz-twardogorskich-tuzy-cyklu-2016.html ). Są tam zarówno pojedyncze okazy, jaki i grupy drzew oraz aleja.

W tym roku zaprezentowałem 12. pereł, planuję jeszcze 3. Na cykl 2018 mam już odnalezionych 10 pereł, celem jest kolejna dziesiątka, której będę szukać w nadchodzącym sezonie zimowym. Planuję też aktywniej działać jako tree hunter w mieście mojego obecnego zamieszkania, czyli w Oławie i okolicach i złożyć pierwsze wnioski o uznanie kilku drzew jako pomniki przyrody. Poprzez bloga pragnę uwrażliwiać ludzi na piękno i niezwykłość otaczających nas drzew oraz inspirować do działania na rzecz ich promocji i ochrony.

To jedne z moich najwspanialszych odkryć dendrologicznych w pasji tree huntera. Jednopniowa brzoza brodawkowata z Międzyborza Sycowskiego, którą nazwałem – z uwagi na liczne guzy „Guzowatą” o obwodzie pierśnicowym 313 cm i lipa drobnolistna „Baśniowa Staruszka” (713 cm obwodu pierśnicowego), która wprawdzie już została pokazana w Internecie, ale nikt do tej pory jej nie nazwał i dokładnie nie opisał.

Niektórzy ludzie pytają mnie, po co to wszystko robię? Po pierwsze – dzięki drzewom mamy dziesiątki korzyści, których wymienienie zajęłoby grubą książkę. Po drugie – jak powiedział Piotr Gach – drzewa są po prostu piękne. Po trzecie wreszcie – idąc za słowami Petera Wohllebena, autora książki Sekretne życie drzew, o której napisałem tutaj: https://www.lenartpawel.pl/sekretne-zycie-drzew-zachwycajaca-ksiazka-petera-wohllebena.html , w każdym lesie, część drzew powinna godnie zestarzeć się i umrzeć śmiercią naturalną.

W tym wątku pojawia się takie pojęcie jak „godność drzewa”. Co to takiego? Na co dzień nie spotykamy się z tym pojęciem. Dla większości ludzi, drzewo to roślina o wyższym stopniu rozwoju niż, np. trawa lub krzaki albo plątanina korzeni, pień, konary, gałęzie i liście lub igły. Dla mnie, drzewo to coś znacznie więcej. I można dywagować, ile w tym racjonalności naukowej, pragmatycznego podejścia lub chłopskiej filozofii. Ja swojego zdania będę bronić ponieważ uważam, że drzewo, a szczególne dojrzałe lub sędziwe to istota duchowa, a przyczyną, dla której się to ignoruje lub wręcz wyśmiewa jest ogromne zubożenie duchowe ludzi w obecnych czasach, powszechny konsumpcjonizm i żądza pieniądza oraz sponiewieranie wszelkich wartości, takich jak chociażby szacunek do drugiego człowieka lub innej, żywej istoty/organizmu, którą w tym przypadku jest drzewo.

Wracając do godności drzewa. Pod tym pojęciem należy rozumieć przede wszystkim brak ingerencji człowieka w strefę życia drzewa. Strefa życia drzewa to rzut korony plus 2. metry, jak mówi wybitny, wrocławski arborysta – Jerzy Stolarczyk. Tam nie powinno się nic robić. Nie powinno się zabierać drzewu liści, złamanych konarów, gałęzi, itp. Wówczas drzewo ma szansę godnie zestarzeć się i umrzeć wskutek procesów naturalnych, a nie poprzez terapię szokową, którą jest np. znaczna redukcja konarów (powyżej dopuszczalnych norm dla danego gatunku), zabetonowanie lub barbarzyńskie ogłowienie. Jak to wygląda w praktyce? Kiepsko, szczególnie w miastach (chociaż mamy też coraz więcej przykładów pozytywnego działania). Konflikt – zabudowa miejska v/s drzewo i jego strefa życia ciągle ma miejsce i w tej kwestii, a przede wszystkim w budowaniu ludzkiej świadomości „przeprogramowującej” stereotypowe myślenie i podejścia do drzew jest jeszcze mnóstwo do zrobienia.

„Gdybym słowami i namacalnymi dowodami mógł pokazać i udowodnić ludziom, jak moja dusza potrafi porozumiewać się z drzewem, nikt by się nie śmiał i nikt by nie wątpił. Może jednak lepiej, jak tak zostanie”… – Paweł Lenart

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

  • wojek //29 Paź 2017

    Witaj Paweł:)
    I znowu szachrajstwo. Przecież już zostało ustalone, że najgrubszy to jest dąb Wojciech, który ma zaszczytną siedzibę przy nowy dworcu PKS. No chyba, że jak kiedyś tam twierdziłeś iż dąb Paweł jest zrośnięty z trzech małych Pawłów no wtedy mógłbym się zgodzić:) Trzech Pawłów faktycznie byłoby grubszych niz jeden Wojciech:) Ech pamięta ten dąb czasy jak plac gdzie teraz stoi galeria nazywał się Małpi Gaj a Stary Wojciech jeszcze nie był Starym Wojciechem. W cieniu tego dębu zdarzało się znaleźć kilka podgrzybków zajączków no i szukać skarbów. Skarby znajdowaliśmy raczej rzadko częściej butelki pozostawiane przez miejscowych pijaczków, które po spieniężeniu w pobliskim punkcie można było „wymienić” na lemoniadę lub lody bambino. A Wy tow. Pawle znowu mi tutaj wyjeżdżacie z potrójnym dębem:)
    Paweł dzięki za ten artykuł o jakże cennej Twojej pasji. Warto, naprawdę warto choćby dla pamięci tworzyć rejestr opisywać unikatowe drzewa pamiętające nawet średniowiecze, a jeszcze ważniejszą rzeczą jest objęcie takich perełek ochroną.
    Ps.
    A to drobne szachrajstwo kosztuje Was Towarzyszu kolejny browarek:)
    Serdecznie pozdrawiam

    • Paweł Lenart //02 Lis 2017

      1) Żeby rozwiązać spór o największą grubość wrocławskich dębów, pozostaje mi zmierzyć dęba Wojciecha, tylko od razu uprzedzam – żadne sztuczki „naginania” wyniku nie przejdą, a jakakolwiek próba zafałszowania pomiaru, obarczona będzie karą pod postacią skrzynki piwa. 😉 A tak poza tym to dąb Paweł jest podwójny, a nie potrójny, o czym piszecie towarzyszu Wojciech, wprowadzając masy narodu w błąd i co może być uznane za wyjątkowo zuchwały wpis propagandowy. ;)))

      2) Tak już na serio to dziękuję Wojtku za docenienie mojej pasji, która dla wielu ludzi, wydaje się co najmniej dziwna, a jest wspaniała i pożyteczna. A na przyjacielski browarek chętnie się umówię. 😉

  • wojek //03 Lis 2017

    Witaj Paweł:)
    A kto mówi o jakimś kantowaniu:) Ot dopompowałem troszkę pomiędzy drzewo a korę powietrza to zaraz kantowanie? Po pomiarze powietrze się wypuści i ok:)
    Serdecznie pozdrawiam:)

    • Paweł Lenart //08 Lis 2017

      Mając na uwadze Twoje zasługi w rozwoju bloga i propagowaniu leśnego fanatyzmu, przymknę oko na te niuanse. 😉

  • wojek //04 Lis 2017

    No tak Paweł zapomniałem o najważniejszym:) ten Twój dąb Paweł był poczwórny, niedawno potrójny a teraz już tylko podwójny. Widzisz odkąd Mietek zamknął interes Twój stan poprawia się zdecydowanie:) Tylko tak dalej:) Nie martw się z nami nie zginiesz:)
    Serdecznie pozdrawiam:)

    • Paweł Lenart //08 Lis 2017

      Odpowiem Ci tak. Mietek sklep zamknął, ale „kultowi” klienci mają otwarte, he, he. ;-))))
      Serdeczności. 😉

  • wojek //07 Lis 2017

    Witaj Paweł:)
    Zabiorę jeszcze raz głos na temat pasji jako takiej, niekoniecznie Łowcy Drzew. Widzisz mnie też ludzie uważali za dziwaka (zresztą taką miałem ksywkę na parafii za młodych lat:). Co prawda nie łowiłem drzew tylko ryby (no czasami jakieś tam pod wodą zahaczyłem ale go raczej nie złowiłem tylko traciłem haczyk). Ale o ile jak chłopaki szli na całą noc na „głośnotekę” gdzie trzeba było się wydzierać żeby się porozumieć to było ok ale jak zrywałem się jeszcze głuchą nocą żeby świtem być nad wodą to byłem właśnie dziwakiem.Kiedy chłopaki szli na piwo ja przedzierałem się samotnie przez niedostępne ostępy Puszczy Knyszyńskiej. Cóż jak to się mówi co kto lubi. Fakt Paweł tacy jak my jesteśmy raczej w mniejszości ale ja w ogóle się tym nie przejmuję:) I dalej mimo wieku wolę las lub wodę niż balangi:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Paweł Lenart //08 Lis 2017

      Wojtku, ja w czasach szkoły średniej i na studiach, rezygnowałem prawie z każdego spotkania lub imprezy na rzecz wycieczek do lasu. Mało kto o tym wiedział, ale Ci co wiedzieli, uważali mnie za dziwaka. 😉 Miałem to głęboko gdzieś… ;)) Do dzisiaj mi tak pozostało. Zamiast siedzieć w knajpie lub na towarzyskim spotkaniu, tysiąckrotnie wolę włóczyć się po lasach lub nawet po wrocławskich parkach. 😉
      Doskonale Cię rozumiem, pozdrawiam! 😉