facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 21 maja, 2018
- 2 komentarze
Osiem lat po powodzi w 2010 roku.

Most Pomorski we Wrocławiu 21 maja 2010 roku

Most Pomorski we Wrocławiu 22 maja 2010 roku

W dniach 21-22 maja 2010 roku przez Wrocław przetoczyła się groźna fala powodziowa, która wprawdzie była niższa od katastrofalnej z 1997 roku, ale wystąpiła zaledwie 13 lat po niej. Tym samym mit przekazywany często w środkach masowego przekazu o powodzi „stulecia” w 1997 roku legł w gruzach ponieważ okazało się, że ogromne wezbranie rzeki może nadejść znacznie szybciej. W tamtym czasie zrobiłem kilkadziesiąt zdjęć, których jeszcze nigdzie nie publikowałem. Na ósmą rocznicę tej powodzi, postanowiłem je pokazać.

Przyczynami jej wystąpienia były te same czynniki, które spowodowały powódź w 1997 roku i o których pisałem w zeszłym roku w lipcu przy okazji wspomnień na 20-lecie powodzi w 1997 roku ( https://www.lenartpawel.pl/pamiec-o-wielkiej-wodzie-w-1997-roku-czesc-1.html ) i ( https://www.lenartpawel.pl/pamiec-o-wielkiej-wodzie-w-1997-roku-czesc-2.html ).

Most na Tamce we Wrocławiu 21 maja 2010 roku

Most na Tamce we Wrocławiu 22 maja 2010 roku

Fronty niżu genueńskiego przez kilka dni wirowały nad południowymi regionami kraju, przynosząc olbrzymie, dobowe sumy opadów. Koncentracja najbardziej wydajnych opadowo chmur miała miejsce bardziej na południu i wschodzie, dzięki czemu fala powodziowa była u nas niższa niż w 1997 roku. Gdyby ta ilość wody, która spadła na Małopolskę czy Podkarpacie, znalazła ujście nad Sudetami i Kotliną Kłodzką, powtórkę z 1997 roku mielibyśmy niemal zagwarantowaną…

Patrząc na mapy sum opadów i anomalii miesięcznej sumy opadów, można pokusić się o stwierdzenie, że część Polski w maju 2010 roku – pod kątem opadów – przypominała klimat równikowy, wybitnie wilgotny. Takimi, miesięcznymi sumami opadów nie powstydziłaby się Kotlina Kongo…

Również w skali 12-stu miesięcy, rok 2010 zapisał się niezwykle i był jednym z najbardziej mokrych w ostatnim stuleciu. Jednak to maj był tym miesiącem, który przyniósł największe opady i katastrofalną powódź w południowo-wschodniej Polsce. Tam zarówno opady, jak i notowane poziomy wód były większe od tych z 1997 roku.

Mapy z sumami opadów: http://klimat.pogodynka.pl/

Most przy Hali Targowej we Wrocławiu 21 maja 2010 roku

Most przy Hali Targowej we Wrocławiu 22 maja 2010 roku

W Polsce południowo-zachodniej, duże miasta, takie jak Racibórz, Kędzierzyn-Koźle, Opole, Wrocław czy Głogów w większości obroniły się przed falą powodziową w 2010 roku, ale wiele mniejszych miejscowości, wsi i terenów rolnych dotkliwie ucierpiały podczas jej przechodzenia. W czasie największego zagrożenia dla Wrocławia – tj. 22 maja, praktycznie cały dzień spędziłem na obserwacji rzeki i słuchaniu komunikatów o ewentualnych akcjach zabezpieczających miasto. Wrocław, poza częścią osiedla Kozanów zdołał odeprzeć atak żywiołu.

Zagrożenie powodziowe w dorzeczu Odry ma swoją specyfikę oraz typologię, a także
sezonowość wynikającą zarówno z uwarunkowań meteorologicznych, klimatycznych i hydrologicznych, jak i antropogenicznych, w tym głównie zagospodarowania przestrzennego zlewni oraz wykonanych w minionych wiekach prac regulacyjnych, które skróciły bieg rzeki z 1020 km do 860 km (a tym samym przyśpieszyły spływ wód do Bałtyku) oraz i zrealizowanej zabudowy hydrotechnicznej.

Najpoważniejszym zagrożeniem powodziowym są występujące w okresie od maja do września powodzie opadowe letnie wynikające z kulminacji długotrwałych opadów w górnych częściach dorzecza wywołanych przez niesprzyjający układ atmosferyczny, co po części może być również potęgowane obserwowanymi zmianami klimatycznymi.

Ten rodzaj powodzi jest największym zagrożeniem dla życia i mienia ludności oraz dla obiektów budowlanych w dolinach rzecznych, charakteryzuje się długookresowymi stanami wysokiego poziomu wód, będącego zagrożeniem dla trwałości obwałowań przeciwpowodziowych (ryzyko przerwań wałów i zalanie terenów dolinowych leżących za tymi obwałowaniami na znacznych obszarach) lub przelania się wód powodziowych przez obwałowania w przypadku ich katastrofalnego wymiaru, jak to miało miejsce podczas powodzi w 1997 roku.

Specyfiką powstawania zagrożenia powodziowego na Odrze jest możliwość jednoczesnej kulminacji fal powodziowych na Odrze i na jej lewostronnych dopływach w ich odcinkach ujściowych – zjawisko, które miało miejsce w trakcie powodzi w 1997 roku.

Szczególne znaczenie dla zagrożenia powodziowego mają jednoczesne kulminacje na Odrze i Nysie Kłodzkiej dla Wrocławia i poniżej kulminacje na Odrze i lewostronnych dopływach: Oławie, Ślęzy i Bystrzycy (wszystkie w granicach administracyjnych aglomeracji wrocławskiej) oraz poniżej Wrocławia: Kaczawy i Bobru. Taka sytuacja na szczęście nie wystąpiła w 2010 roku.

Na Placu Powst. Wielk. wody wybijała ze studzienek kanalizacyjnych. Tak jak w 1997 roku…

Wiadukt na ul. Trzebnickiej we Wrocławiu 22 maja 2010 roku

Powódź 2010 roku była związana z falą opadów, które wystąpiły na obszarze
zlewni górnej Odry w postaci kilkukrotnego przekroczenia średnich wieloletnich dla miesiąca maja, (Racibórz – Studzienna 304%, Kłodzko 209%, Opole 390%, Wrocław 197%) w połączeniu z dużymi opadami na terenie czeskiej zlewni Odry.

Doprowadziły one do poziomu wód na Odrze w Chałupkach w wysokości 650 cm w porównaniu do 705 cm notowanych w 1997 roku. Stany wód na Odrze przy ujściu Nysy Kłodzkiej wynosiły 720 cm w dniu 21 maja 2010 roku i były niższe tylko o 48 cm od poziomów obserwowanych w 1997 roku.

Słynny, wrocławski Młyn „Maria”. W czasie powodzi rzeczywiście był tam niezły młyn…

W efekcie skutecznej ochrony przed powodzią powyżej Wrocławia i nie występowaniem przerwań wałów, wody powodziowe 2010 roku związane były z poziomami wód porównywalnymi z 1997 rokiem, gdyż na wodowskazie w Oławie 21 maja zanotowano poziom 765 cm w porównaniu do 766 cm w 1997 roku.

Nieco lepiej było w Trestnie przed Wrocławiem, gdzie poziom powodzi 2010 to 656 cm w porównaniu do 724 cm w 1997 roku. Oznacza to, że dużo skuteczniej zadziałały poldery między Oławą i Wrocławiem, niż to miało miejsce w 1997 roku, ale szacuje się, że przepływy wód w 1997 roku były na poziomie 3000÷3600 m3/s w porównaniu do 2050÷2100 m3/s w 2010 roku.

Poranek 22 maja 2010 roku we Wrocławiu – stare koryto Odry. Mglisto. Rzeka szeroko rozlała się między wałami.

Należy, zatem podkreślić, że niewątpliwie przepływy wód powodziowych w 2010 roku były znacząco mniejsze niż w 1997 roku, tym niemniej stany wód były niebezpiecznie zbliżone do tych z 1997 roku. Z powyższych powodów zagrożenie powodzią w maju 2010 było bardzo poważne. W 2010 roku nie wystąpiła jednoczesna kulminacja fali powodziowej na Odrze i Nysie Kłodzkiej.

Znany wędkarzom cypel odchodzący od mostu kolejowego za mostem Warszawskim został całkowicie zalany. Stare dęby ocalały, rosną do dzisiaj.

Ogólnie podsumowując powódź w 2010 roku na terenie województwa dolnośląskiego, należy wskazać, że na wodowskazach przekroczonych zostało 14 stanów alarmowych (m.in. na całej długości Odry) i 4 stany ostrzegawcze. Ogłoszonych zostało 10 alarmów przeciwpowodziowych. 18 maja został uruchomiony polder przeciwpowodziowy Lipki-Oława o pojemności 38 mln m³.

Uruchomiono także polder Blizanowice-Trestno o pojemności 3,8 mln m³ oraz polder Oławka. 20 maja ze względu na wysoki stan Odry zamknięto most w Oławie. We Wrocławiu w wyniku nieprawdziwych informacji o planowanym przerwaniu dostaw wody mieszkańcy w panice zaczęli wykupywać żywność i wodę ze sklepów.

Most kolejowy z całkowicie zalanym cyplem w dniu 22 maja 2010 roku.

Potężne filary mostu kolejowego ledwie wystawały z wody. W 1997 roku były przykryte całkowicie.

21 maja w godzinach popołudniowych fala wpłynęła do Oławy, osiągając stan z roku 1997 – 766 cm. Część wody płynęła przez polder Lipki-Oława. W 1997 przepływ przez polder był o wiele większy z powodu przerwanego wału za Brzegiem. Z chwilą kiedy fala powodziowa dotarła do granic województwa, w wielu miejscowościach rozpoczęło się umacnianie, podwyższanie i uszczelnianie wałów.

Wrocław, widok z ul. Galla Anonima na most Warszawski. To bardzo ważna przeprawa nad Odrą dla Wrocławia.

Walka trwała przez kilka dni m.in. w Oławie, Kotowicach, Siedlcach, Łanach, Wrocławiu, Brzegu Dolnym i Ścinawie. We wszystkich tych miejscowościach wały udało się utrzymać. Pracowały na nich setki strażaków, żołnierzy i mieszkańców okolicznych miejscowości.

W gminie Oława zostały zalane miejscowości Stary Górnik i Stary Otok. Miejscowości te często są podtapiane lub zalewane, ponieważ znajdują się na terenie polderu Lipki-Oława. Wystąpiły podtopienia w innych miejscowościach i w samej Oławie. W  Jelczu-Laskowicach z powodu najniższych w całym województwie obwałowań na Odrze, braku części obwałowań od strony polderu Lipki-Oława i niewystarczających zabezpieczeń na rzece Młynówce Jeleckiej zostało zalanych 146 domów, a także kościół parafialny pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski.

W akcji podwyższania wałów brało udział kilkudziesięciu strażaków, żołnierzy oraz dziesiątki mieszkańców. Zakończyła się ona jednak niepowodzeniem. Woda w niektórych miejscach osiągnęła ponad 2 metry. Udało się jedynie uchronić przed zalaniem kilkanaście domów na ulicy Wrocławskiej. Powodzeniem zakończyła się obrona miejscowości Łęg. Podtopieniu uległo jedynie kilka domów. Zalane zostały także liczne domy w Ścinawie.

Most Trzebnicki we Wrocławiu w dniu 22 maja 2010 roku

Alarm powodziowy został ogłoszony również w samym mieście Wrocławiu, bowiem w podwrocławskiej wsi Trestno, gdzie znajduje się najważniejszy dla Wrocławia wodowskaz, 22 maja poziom wody w Odrze osiągnął 656 cm (724 cm w 1997), stan alarmowy wynosi 430 cm. We Wrocławiu zalane zostało osiedle Kozanów (o godzinie 13:01 woda ze Ślęzy przerwała tymczasowy wał ustawiony z worków z piaskiem, powodując zalanie najniżej położonych obszarów osiedla).

 

Krzyż upamiętniający powódź z 1997 roku widziany z mostu Trzebnickiego. Kolor niebieski wyznacza stan wody w Odrze w 1997 roku. Powódź w 2010 roku była mniejsza.

Pękł również kolektor ściekowy w porcie miejskim, powodując wybijanie studzienek kanalizacyjnych na pl. Staszica i ul. Trzebnickiej. Podtopione zostało osiedle Psie Pole i Polanowice, gdzie wylała rzeka Widawa. Zarządzono ewakuację mieszkańców z części rejonów Siedlca, Zakrzowa i Kotowic. W związku z przesiąkaniem wału przeciwpowodziowego zalaniu uległa miejscowość Kwiatkowice. Zarządzono tam ewakuację mieszkańców.

Przejściu fali kulminacyjnej we Wrocławiu towarzyszyła ładna pogoda, chociaż daleko na horyzoncie kłębiły się chmury burzowe.

W celu ochrony przed spodziewaną kolejną falą powodziową 2 czerwca we Wrocławiu rozpoczęto budowę nowego wału na Kozanowie. Umocnione zostały także inne najsłabsze wały przeciwpowodziowe. Podwyższono także obwałowania w Jelczu-Laskowicach. Druga fala powodziowa okazała się o ok. 1 m niższa od pierwszej i nie stanowiła większego zagrożenia. 10 czerwca przerwany został wał na rzece Czarna Woda pomiędzy Rogowem Sobóckim a Żerzuszycami.

Miną lata. Rany zabliźnią się. Ulotna pamięć zasklepi traumę wielkiej wody. Deweloperzy dumnie budują osiedla w miejscach, które są własnością rzeki. Szybki zysk, żądza pieniądza, biznes. To się liczy. Co tam „jakaś” rzeka. A poza tym powódź tysiąclecia (1997) i stulecia (2010) już były więc obecnie zagrożenia nie ma. Można się budować, a z wodą to prawnuki się zmierzą i to ich problem…

Przez wiele lat rzeka znowu będzie płynąć leniwie przez miasto… Ludzie będą ją zaśmiecać, zabudowywać i lekceważyć. Kiedyś ponownie upomni się o swoje miejsce i szacunek…

Obecnie mamy na Dolnym Śląsku suche miesiące. W przyrodzie jednak nic nie ginie i wcześniej czy później narodzi się nad Genuą niż, który obierze trasę VB i zrzuci potężne ilości wody. Pytanie – gdzie? Wpadanie klimatu w skrajności to jeden z przejawów globalnego ocieplenia. Dzisiaj na boso. Jutro w kaloszach. Do zobaczenia na plaży. Albo na wałach…

W artykule wykorzystałem informacje/dane zawarte w publikacji  Pana Janusza Zaleskiego „ODRA W KONTEKŚCIE SYTUACJI ZAGROŻENIA POWODZIOWEGO I AWARII BUDOWLANYCH” (cała praca znajduje się tutaj: Zaleski J. Odra w kontekście sytuacji zagrożenia powodziowego… ) oraz informacje z Wikipedii.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • krzysiek z lasu //30 maja 2018

    Cześć Paweł
    Data na Twoich zdjęciach to 22 maj 2010. Przejrzałem swoje zdjęcia z 2010 roku, i okazało się że mam sporo zdjęć z 22 maja, mało tego, z tych samych miejsc gdzie Ty tego dnia też byłeś. Może się gdzieś nawet minęliśmy 😉
    Byłem na moście Trzebnickim, Pomorskim, i doszedłem wałami aż do Rędzina. Niesamowita to była wycieczka. Wyjątkowo piesza, a nie rowerowa jak zwykle w tamtym kierunku. Na Osobowicach ostro ludzie zapieprzali z workami, czuć było panikę (w pamięci rok 1997) Ja postanowiłem dojść wałami za las rędziński sprawdzić jak tam „moje” drzewa.Tak się zapędziłem, że nagle znalazłem się na bardzo podmokłym terenie, nie było tam już nikogo oprócz mnie, robiło się późno, a woda wzbierała z wielkim szumem, i wtedy poczułem siłę tego żywiołu, i strach…
    Powódź to potworny żywioł. W śród 56-ciu ofiar z 1997 roku był mój dobry kolega, miał 25 lat, zostawił żonę i dwójkę dzieci…
    Na maila wyślę Ci parę moich zdjęć z 22-go maja 2010.
    Pozdrawiam 😉

    • Paweł Lenart //06 Cze 2018

      Całkiem prawdopodobne, że gdzieś widzieliśmy się. 😉
      Przykro mi z powodu Twojego kolegi. Obyśmy więcej nie musieli walczyć z powodzią.