facebooktwitteryoutube
Aktualności - 13 Paź, 2017
- 6 komentarzy
O bukowińskiej pompie przy stacji.

Kiedyś ceniona, zadbana, regularnie malowana i czyszczona. A dzisiaj? Zapomniana, rdzewiejąca, nieczynna i nikomu niepotrzebna. Stara bukowińska pompa przy stacji kolejowej. Kto dziś na nią spojrzy? Kto zdrapie paskudną, rudą rdzę? Czy znajdzie się jakiś opiekun pompy? Albo gospodarz lub dobra dusza, którą razi w oczy niszczejący obiekt, będący nieodłączną częścią krajobrazu w bukowińskim terenie wokół stacji kolejowej? 

Jeszcze w latach 90-tych, pompa była najważniejszym obiektem wokół stacji dla przyjezdnych grzybiarzy i zbieraczy jagód. Wracając z lasu na stację, każdy myślał o tym, że już niedługo umyje ręce w lodowatej i czystej wodzie, którą można było wydobyć z podziemi dzięki bukowińskiej pompie. A ileż to razy gasiła ona ludziom pragnienie? Dziesiątki razy widziałem, jak zmęczona, leśna brać, umordowana po całym dniu zbieraniem jagód, spragniona, łapczywie żłopała wodę prosto ze studni, dzięki bukowińskiej pompie.

Mi także zdarzało się wychłeptać z niej wodę, chociaż niektórzy ludzie przestrzegali przed tym, twierdząc, że woda może być skażona. Tylko powiedz to spragnionemu grzybiarzowi, po 11 godzinach leśnej włóczęgi, umęczonemu i marzącemu o napiciu się czegoś zimnego. Do dzisiaj pamiętam, jak wtedy ta woda smakowała. Wszystkie napoje sklepowe mogły się schować. Przy bukowińskiej pompie odbywała się wręcz ceremonia mycia rąk.

Zbieracze jagód pokazali mi wtedy patent, który stosuję do dziś. Po drodze, zbierali na pobliskich łąkach i polach kilka listków szczawiu. Przy pompie, opłukiwali je wodą, a następnie rościerali w rękach. Wyciekający kwas szczawiowy jest doskonały na pozbycie się przebarwienia skóry po zbiorze jagód. Napotkani ludzie w pociągu, twierdzili później, że mamy zbyt czyste ręce, a zatem jagody, które prezentujemy w koszykach lub wiadrach, nie zbieraliśmy, tylko kupiliśmy. ;))

To wszystko to już przeszłość. Dzisiaj nikt nie patrzy na starą, bukowińską pompę. No, może prawie nikt, bo ja wciąż mam do niej wielki sentyment i patrząc na nią, porównuję jej los do losu wielu ludzi. Czyż wiele starych, schorowanych i „niepotrzebnych” ludzi nie dzieli losu bukowińskiej pompy? Jak byli produktywni, szczodrzy, hojni i dobroduszni dla innych, klepano ich po plecach i wychwalano. Kiedy żywioł starości zdominował ich duszę na tyle, że sami potrzebują troski i opieki, popadli w zapomnienie i brak zainteresowania ze strony tych, którzy wiele im zawdzięczają…

Ludzie tworzą miliony różnych rzeczy. Świadomie lub nie, wtłaczają w nie część siebie. A te wszystkie wynalazki, chociaż martwe i zupełnie inaczej zbudowane w porównaniu z ludzkim organizmem, ulegają takim samym prawom czasu jak ich konstruktorzy. Przechodzą przez swoje dzieciństwo, wiek dojrzały i w końcu starość, która najczęściej objawia się brutalnym pozostawieniem samemu sobie i kompletną ignorancją. Bo jak coś jest niesprawne to lepiej o tym zapomnieć… Tak żyje się łatwiej.

Stan zapomnienia i starości unosi się obecnie nad bukowińską pompą przy stacji kolejowej. Teraz nadszedł czas „wypasionych” hydrantów i wodociągów. Po co komu pompa? To relikt przeszłości i kawał rdzewiejącego złomu. Tak pewnie jest dzisiaj postrzegana ta pompa. A kiedyś? Rozmawiano przy niej, odpoczywano, myto ręce i gasiło pragnienie. Człowiek miał trochę wysiłku przy pompowaniu, co wychodziło na plus dla zdrowia. To już było i pewnie nie wróci… Pozostał sentyment do starych czasów…

Podobny los spotkał stare, kolejowe wieże ciśnień. Przeważnie 100-letnie obiekty niszczeją i rozpadają się bo już spełniły swoją misję. Wykonały zadanie. Taka kolej rzeczy i taki los. Czy warto w ogóle się nad zastanawiać? I tak i nie. To zależy od postrzegania tych obiektów, świadomości upływu czasu i procesów z tym związanych. Dla mnie bukowińska pompa to symbol przemijania i sentyment do starych czasów. Dla kogoś, kto nie czuje tego klimatu, jakaś bzdura i „odlot” piszącego…

Nie interesuje mnie, kto, co i jak o tym myśli. Wiem natomiast, że dla garstki osób, bukowińska pompa i artykuł o niej, obudzi najpiękniejsze wspomnienia z Bukowiny lat 80-tych i 90-tych. I to im dedykuję ten artykuł. O Bukowinie już wiele razy pisałem. I wiele razy będę pisać. Bo w niej ukryło się to niewytłumaczalne coś, czego się nie da opisać, a które zawsze powoduje u mnie szybsze bicie serca i nieokiełznany dreszcz emocji. ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

  • krzysiek z lasu //14 Paź 2017

    Paweł, to nie jest tylko „odlot” piszącego… To też jest „odlot” czytającego… Niesamowite, kultowe perełki… A ta garstka osób pamiętająca te klimaty przy tej pompie ogranicza się już chyba tylko do Ciebie… Fajnie że prowadzisz bloga, i o tym piszesz ;)) No bo kto by o tym opowiedział? 😉 Pozdrawiam 😉

    • Paweł Lenart //16 Paź 2017

      Bardzo dziękuję! 😉

  • wojek //15 Paź 2017

    Witaj Paweł:)
    Wydaje się, że aby napisać dobry artykuł trzeba przepłynąć tratwą Pacyfik, zdobyć Mount Everest, lub odkryć Amerykę, a tymczasem ileż mamy materiału na wyciągnięcie ręki wokół siebie. Pamietam i ja tą słynną pompę. Jak Ci wspominałem wysiadałem z pociągu w Międzyborzu a wsiadałem z powrotem w Bukowinie. Ech dawne to czasy, kiedy Stary Wojciech nie był jeszcze Starym Wojciechem a i las był jakby inny. Cóż Przyjacielu nie ma nic wiecznego na tym świecie. Wszystko przeminie ale dobrze jest wspomnieć stare czasy choćby czytając ten Twój artykuł. Paweł a tak na marginesie. Gdzieś niedaleko stacji w Bukowinie była tzw Kufloteka to o ile pozwolił nam czas wpadaliśmy na kufelek – dwa jasnego złocistego:)
    Darz Grzyb Przyjacielu:)
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Paweł Lenart //16 Paź 2017

      Witaj Wojtku! ;))
      Cieszę się, że pamiętasz te czasy. Miło powspominać. Co do Kufloteki – to na pewno chodzi Ci o knajpkę, która była niedaleko stacji przy szosie. Idąc do niej od stacji, trzeba było zejść w dół (idąc wzdłuż torów) i następnie przy szosie skręcić w lewo. To była kultowa (jak wszystko w Bukowinie) knajpa „Borowik”, której już niestety od wielu lat nie ma. Swoją drogą, dałeś mi niezłą myśl, aby kiedyś popytać miejscowych o nią i więcej o tym napisać.
      Pozdrawiam serdecznie. 😉

  • wojek //15 Paź 2017

    Paweł
    Jeszcze jedno. Fakt te stare poczciwe pompy to może i przeżytek, ale…. Przyszedł rok 1997 lipiec i sierpień. Te nasze nowoczesne wodociągi hydrofory etc licho wzięło i co jak szybko te stare niepotrzebne pompy wróciły do łask, rozmawiałem ze specem od takich pomp mówił jak szybko sobie ludzie przypomnieli, że istnieje zawód studniarz:)
    Także stare ok ale czy rzeczywiście musi takie urządzenie być zniszczone i zaniedbane?
    Serdecznie pozdrawiam:)

    • Paweł Lenart //16 Paź 2017

      Zgadza się Wojtku. Czasami „stare” i „przeżyte” nie oznacza nieużyteczne i zbędne. Przykład powodzi jest tutaj bardzo dobry. Szkoda mi tej pompy. Może kiedyś znajdę czas, aby coś zdziałać w jej sprawie.
      Pozdrawiam. 😉