facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Drzewa Wrocławia Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 10 Gru, 2020
- 2 komentarze
Moje zdobycze pociągowe 2020 cz. 2. Poza stacją w Bukowinie, czyli wszędzie.

Moje zdobycze pociągowe 2020 cz. 2.

Poza stacją w Bukowinie, czyli wszędzie.

Drugą część moich zdobyczy pociągowych zatytułowałem “Poza stacją w Bukowinie, czyli wszędzie”. Można by rozszerzyć ten tytuł “ale czasami blisko stacji w Bukowinie”, ponieważ dość często, zdjęcia w tej części zahaczają o tereny około-stacyjne w Bukowinie. To by było jednak za długo i za dużo, a więc niech pozostanie jak jest. ;))

PUSTKA

Pociągi osobowe na trasie Wrocław Główny – Ostrów Wielkopolski w czasie wakacji, zwłaszcza te, które jeżdżą wcześnie z rana, w większości są puste. Czasami nawet w trzech, czterech przedziałach nie ma ani jednego pasażera. Poza mną, kiedy jadę do lasu.

Tak naprawdę to największa, pociągowa pustka zaczyna się od Oleśnicy, gdyż do niej dojeżdżają ludzie do pracy i jako taką frekwencję można w pociągu odnotować. Natomiast poza miastem Książąt Oleśnickich, zazwyczaj, najliczniejszym pasażerem pociągów jest pustka.

Jeździ na gapę, konduktor jej nie kontroluje, a mimo to jest obecna wszędzie. Cicha i głucha, chociaż pociąg tłucze mocno kołami po torach, stuka, łomocze i dudni, a do tego jeszcze telepie na boki. Czasem okno uchyli, a czasami, nawet wbrew prawu grawitacji, jakby niewidzialną dłonią, pchnie je do góry, chociaż raczej nie zatrzaśnie.

Może czasami jadą ze mną duchy starej paczki grzybiarzy, którym serce mocniej pulsowało i krew szybciej krążyła, kiedy pociąg dojeżdżał do Bukowiny? Może mi się tylko tak zdaje, bo emocje, wspomnienia i sentyment wypływają z głębi duszy podczas podróży w bukowińskie strony?

Świat ucieka przez szyby pędzącego pociągu, przez mgiełkę jak podczas snu. Cisza rozgląda się ze mną, nie ma nikogo, z kim by można porozmawiać. Można z ciszą, ale ona mi nie odpowiada, może nawet mnie nie słucha. A do stu diabłów z nią! ;))

PĘDZĄCY WSCHÓD SŁOŃCA

Lipcowe poranki uchwycone z pociągu. Słońce dopiero wychyliło się zza horyzontu, mgła obejmuje mleczną powłoką pola i łąki na kilkanaście minut, zanim Słońce zdąży ją odparować i wyssać. W mgnieniu oka przeskakują wiejskie domki, które mgła skąpała w sobie.

Krainy i tereny znane przeze mnie na wylot, ale w tej mgle, tajemnicze, jakby mniej znane, nawet niedostępne w dalszej perspektywie, w mglistej głębi. I jak mam się tu pochwalić, że znam je dobrze? Znam ich nieliczne oblicza, te najbardziej przejrzyste i dostępne – lepiej tak powinienem odpowiedzieć. 

Lipcowe, magiczne dni przeminęły. Dziwny to miesiąc, bo choć ma on 31 dni, wydaje mi się krótszy od lutego. Dlaczego? Kiedyś, w czasach szkolnych, lipce zawsze szybko uciekały, chociaż nikt ich nie gonił. Obecnie, w latach pozaszkolnych, lipiec nadal mi ucieka i wciąż nie mogę go złapać, aby zatrzymać na dłużej. ;))

BUKOWINA WITA

Bukowińskie początki wioski złapane w obiektyw z pędzącego pociągu. Jedna szosa, jedna szkoła i jeden domek, który kiedyś był Borowikiem, ale nie grzybem, tylko knajpą, którą dość szybko zamknęli, a grzybiarze przenieśli się do Mietka o kilometr dalej.

Co roku, podczas każdej czerwcowej i lipcowej wycieczki, Bukowina wita mnie radośnie pagórkami, polami, łąkami, chałupami, zbożem z kłosami pochylonymi najliczniej na wschód i w końcu lasami, bez których Bukowina nie byłaby Królową Wzgórz Twardogórskich.

Zaś 9 kilometrów wcześniej, jej siostra Twardogóra kusi mnie, aby i tu wyskoczyć w lasy, przechadzając się przez piękne krajobrazy, poprzedzające wejście w twardogórskie knieje i zagajniki, kryjące w sobie ten sam dreszczyk emocji i tajemniczości.

JEDZIEMY DROGĄ CZASU

Dokąd tak pędzisz świecie po kolejowych torach? Dlaczego człowiekowi czas ciągle ucieka? Ty wiesz, że nigdy go nie dogonisz i wciąż próbujesz go złapać? Ludzie przesiąknęli tą dolegliwością. Chcą dogonić czas, a ten im ucieka. Gdy go dogonią, zabiją czas. Ale gdy czas ich dogoni, oni zostaną zabici. I w ten sposób kończy się ten wyścig.

Kiedy patrzę na zegarek w pociągu, wskazówki przesuwają się w nim, w takim samym tempie, jak na zewnątrz, poza biegnącym składem. Sekunda po sekundzie. Wrażenie mam jednak zgoła inne. Tak, jakby czas przyśpieszał wraz z rozpędzającym się pociągiem.

Czas to droga, a droga to czas. Są one bardzo ważne i cenne dla człowieka, jakże często niedoceniane. Los przydziela je wszystkim, jednak w bardzo zróżnicowanych proporcjach. Jeden dostaje zaledwie kilka dni czasu, a więc jego droga jest krótka. Za krótka.

Niektórzy otrzymują go w ilości kilku, kilkunastu lub kilkudziesięciu lat, a najwięksi wygrani w losowaniu czasu, przeżywają trzy cyfry. Pełną setkę. Wiek. Chociaż jest to dobrodziejstwo, czasami traktujemy jako przekleństwo. Ile razy słyszałem od starszych ludzi, że chcieliby już odejść, oddać walkowerem pozostały jeszcze do dyspozycji czas i drogę.

Czasami taką postawę usprawiedliwiają życiowe przejścia, miejsce urodzenia, trudy, traumy i ciężary, a czasami kiepski stan zdrowia lub utrata sensu życia. Są też tacy, którzy chcieliby żyć jak najdłużej. Pragną dożyć setki i jeszcze więcej. Nawet schorowani i niedołężni. Wszyscy jedziemy drogą czasu od początku do końca, przy czym nie pamiętamy stacji początkowej i nie znamy stacji końcowej…

TUNEL

Tunel, w którym stara, poczciwa lokomotywa dzielnie toczy wagony, popularne węglarki w służbie PKP CARGO. Kiedyś był on węższy, ale wycięto przy nim wiele drzew. Obecnie przyroda liże rany po tych cięciach i korzysta z dobrodziejstwa sukcesji wtórnej. 

Lokomotywa ciągnie wagony w kierunku Ostrowa Wielkopolskiego, za zakrętem wjedzie na teren Międzyborza. Znajduje się tam bocznica, dzięki której, pociągi mają możliwość wykonania manewru mijanki.

I w końcu tory kolejowe przed stacją w Międzyborzu. Odnajdziemy na nich motywy: drogi, wędrówki i czasu. Są one nieodłącznym składnikiem i częścią ludzkiego życia.

WIERSZ NA ZAKOŃCZENIE 

Na koniec zdobyczy pociągowych, pozwoliłem sobie zamieścić świetny wiersz Krzysztofa Roguskiego “Pociąg towarowy”.

Jedzie pociąg: buch, buch, buch!
Ciężko mu się jedzie… uch!
Bo z licznymi wagonami
Ciężko jedzie się torami,

Lecz wciąż jedzie w kłębach pary
I wciąż wiezie w nich towary
I łomoce, i turkoce
Całe dnie i całe noce,
I wciąż ciągnie je jak wół

Z nieprzerwanym zgrzytem kół!
I wciąż jedzie: uch, uch, uch!
Jakby to był zwykły puch,
A nie ciężkie węgla składy,
Którym szyny i podkłady
Prawie już nie dają rady…!
I wciąż ciągnie, i wciąż stęka
Lecz nie męczy go ta męka.

Leje poty nieprzerwane
I wciąż wiezie – niesłychane! –
Oprócz węgla stal i ił…
Skąd ma na to tyle sił?!
Ludzie łapią się za głowy,
Wszak to pociąg towarowy…
I już mogłoby się zdawać,
Że za chwilę będzie stawać,

A tymczasem: buch, buch, buch!
Jeszcze szybciej: uch, uch, uch!
Jeszcze resztki sił wyciska,
Bo już podróż końca bliska.
Już niedługo… wreszcie uff!…
I już wracać można znów!

Co mi się uda sfotografować i złapać do obiektywu w 2021 roku, podczas mojego 34 w życiu Tour De Las & Grzyb? To się okaże. Na pewno będę chciał napisać artykuł o zdobyczach pociągowych 2021 w grudniu przyszłego roku. 

Dlatego część wypraw leśnych rozpocznę i zakończę w pociągu, aby podtrzymać tę tradycję, jako – mimo wszystko – dość konserwatywny grzybiarz pociągowy. ;)) Do tego jest sporo czasu, właściwie to aż rok, ale materiał zacznę zbierać już od stycznia.

Tak się kończy moja tegoroczna, pociągowa przygoda, chociaż Bukowinę mam w planie odwiedzić jeszcze raz, a może i dwa razy w starym roku. Tymczasem nadchodzi czas podsumowania sezonu grzybowego 2020. Jego pierwszą część opublikuję już na dniach.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

  • krzysiek z lasu //14 Gru 2020

    Cześć Paweł
    Dodałbym jeszcze piosenkę Heleny Majdaniec z 1963 roku “Bilet w jedną stronę”
    YouTube: “Helena Majdaniec – Bilet w jedną stronę ’63”
    My pociąg do lasu mamy już zakodowany w genach, ale zawsze w obie strony… ;-))
    Pozdrawiam 😉

    • Paweł Lenart //23 Gru 2020

      Darz Grzyb Krzysiek! 😉
      Bardzo dobre porównanie z tą piosenką. Czyli w pociągu będziemy sobie śpiewać utwór Heleny Majdaniec, a jak wysiądziemy to oczywiście Pawła Czekalskiego i “Lasu trzeba mi”.
      Pozdrawiam. 😉