facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 01 Gru, 2018
- 2 komentarze
Moje zdobycze pociągowe 2018. Część 1 – styczeń-czerwiec.

MOJE ZDOBYCZE POCIĄGOWE 2018. CZĘŚĆ 1 – STYCZEŃ-CZERWIEC

Grudzień. Dzień dobry ostatniemu miesiącowi w roku. Ależ to zleciało. Kolejny sezon, kolejny rok i kolejne zdobycze pociągowe, których mam mniej niż w bogatym pod tym względem 2017 roku. Mniej też było wycieczek, chociaż w grudniu dwa lub trzy wypady planuję zaliczyć. W końcu rozpoczął się sezon treehunterski i mam mnóstwo miejsc do odwiedzenia.

W zeszłym roku dokonałem innego podziału dwu-częściowej odsłony zdobyczy pociągowych. W tym pojechałem dwutorowo, czyli tak, jak pociąg. ;)) Pierwsza część obejmuje miesiące styczeń-czerwiec, druga pokaże to, co złapałem w obiektyw od lipca do grudnia.

Zastanawiałem się, co jeszcze można ująć inaczej niż do tej pory na tych samych terenach? I przeważnie w tych samych miejscach? Wszystko kręci się na trasie Oleśnica-Międzybórz Sycowski, a pociągowe centrum fotograficzne jest oczywiście w Bukowinie Sycowskiej.

Czym mogę jeszcze zaskoczyć? Wejść na drzewo i sfotografować pociąg od góry? Czy może jeszcze coś innego wykombinować? Jak zwykle odpowiedź na te pytania dał mi las, jego aura spokoju i duch natchnienia. Po co kombinować Paweł? Rób swoje i „łap” pociągi na okaziciela-amatora fotograficznego.

Przez cały sezon zawsze uda się zgromadzić pewien dorobek. Nic mądrzejszego bym nie wymyślił i tak też postąpiłem. Chodziłem za drzewami, na jagody, na grzyby, a przebywając czasem krócej, czasem dłużej w pobliżu torów, miałem aparat w pogotowiu i pstrykałem fotki, gdy coś telepało się po torach. ;))

Tradycyjnie łapałem trochę ujęć z pociągu, z daleka, idąc przez pola i łąki, na stacji i między lasami. I pomimo podobieństw do zdjęć z poprzednich sezonów, także i to, nieco dziwne hobby, ma każdy sezon inny niż poprzedni.

Wbrew pozorom, na trasie od Oleśnicy do Bukowiny i Międzyborza, dużo się pozmieniało. Śmiem nawet postawić tezę, że w ciągu ostatniego roku, zmieniło się więcej niż przez ostatnie 30. lat, odkąd zacząłem nawiedzać te lasy. Największa zmiana dotyczy oczywiście wielkiej wycinki drzew wzdłuż torów kolejowych.

Wprawdzie wycinka, została podyktowana – z jednej strony przepisami, które nakazują oczyszczenie terenu z drzew, co najmniej 15. metrów od osi toru, z drugiej strony – bezpieczeństwem transportu kolejowego. Na końcu artykułu dodałem link do filmików, które w niewielkim stopniu ukazują skalę wycinki drzew.

Czarę goryczy do utwierdzeniu się decydentów o słuszności w wycince był wypadek pociągu TLK, gdzie w roli głównej wystąpiło drzewo, które wywróciło się na linię i tory. Sytuacja była naprawdę groźna, ale na szczęście pociąg jechał wolno i obyło się bez strat w ludziach i poważniejszych obrażeń.

„Walczyłem” o uratowanie dwóch wyjątkowych buków zwyczajnych, które opisałem w cyklu pereł dendroflory – „Opiekuna” i jego brata. Dzwoniłem w tej sprawie do władz na kolei, do burmistrza i leśnictwa. Nie wiem, czy buki przetrwają, ale kiedy wracałem z lasu 17. listopada, drzewa jeszcze istniały, chociaż nadal są zaznaczone czerwonymi kropkami, które oznaczają status „do wycięcia”.

Wielka wycinka w lasach ruszyła od Dobroszyc, ale wycięto w pień również drzewa, które rosły chociażby pomiędzy Oleśnicą Rataje i Dąbrową Oleśnicką. Niektóre z nich to były kilkumetrowe, drzewne „kajtki”, które nikomu nie zagrażały. Ale „wyrok”, czyli decyzja była jedna – wycinka ma objąć wszystkie drzewa, bez wyjątku.

Przez tą wycinkę, wybiłem się trochę z innych planów fotograficznych, które miałem wykonać jadąc w pociągu. Zamiast się skupić na nich, „podziwiałem” setki leżących drzew. Należy wskazać, że wiele drzew wycinano w maju, czerwcu i w lipcu, czyli w pełni szeroko rozumianego sezonu lęgowego ptaków.

Oczywiście domniemuję, że tzw. drzew dziuplastych nie stwierdzono, a nawet jeżeli jednak stwierdzono, ptaki – jako inteligentne stworzenia, „przewidziały” wycinkę i przeniosły młode i gniazda dalej od torów. Praktyka pokazuje, że często ochrona środowiska to fikcja, a dosadniej – kompletne jaja i olewanie zakazów/nakazów.

Mam świadomość, że wcześniej czy później ta wycinka musiała być przeprowadzona, przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa. To sprawa bezdyskusyjna. Ale dlaczego wszystkich drzew nie wycięto w zimie, a tylko część, a resztę w pełni życia biologicznego lasu?

Czy nie można było zrobić cięć od listopada do marca? Zima była sucha, praktycznie bezśnieżna. Mrozów też było nie za wiele. Warunki do pracy sprzyjały. Pewnie brak ludzi, naglące terminy, kasa, itd., itp. Wieczny brak wiecznie wszystkiego w naszym ultra-biurokratycznym kraju.

Lepsza koncentracja nad zdjęciami z pociągu przebiegała tam, gdzie nie było wycinek drzew. Wtedy to mogłem skupić się np. na „łapaniu” mijanek. Często maszyniści z drugiego pociągu pozdrawiają mnie, podnosząc do góry prawą dłoń. Niektórzy też nacisną na sygnał syreny, a wtedy daje po uszach równo. ;))

Może to dziwne co robię, ale w ten sposób zapisuję kadry z każdego sezonu, kawałek historii, która kiedyś też w całości przejdzie do historii. Stanie się to, jak osiągnę wiek 100. lat i po raz ostatni przejadę kultową trasą do Bukowiny. ;)) Zawsze uważałem i nadal uważam, że zdjęcia i możliwość kręcenia filmów to jedne z najwspanialszych wynalazków ludzkości.

W zeszłym roku porównałem ludzkie życie do pociągu. Życie nasze można porównać do bardzo wielu wydarzeń, pewnych ciągów zdarzeń, do życia drzew lub właśnie do pociągu. Wydaje się, że pociąg jest w tych porównaniach bardziej wyrazisty. Symbolizuje podróż. Podróż każdego z nas. Każda inna, indywidualna i jedyna, przypisana tylko jednej osobie.

Tak jest też z każdą wycieczką do lasu. Choćby przejść to samo, w tych samych miejscach, o tej samej porze i w tym samym nastroju i ubraniu, zawsze jest coś innego, jedynego i coś, co się już nigdy nie powtórzy, nawet, jak przejdziemy jeszcze ze sto razy tak samo po tym samym. ;))

Myślę, że ludzie, dla których las jest czymś więcej niż tylko dawcą grzybów podczas wysypu, doskonale rozumieją o co mi chodzi. Las jest źródłem niewyczerpalnych pokładów energii na bardzo różnych stopniach wibracji. Są one w ciągłym ruchu. Przemieszczają się, raz intensyfikując działanie, innym razem zapadając w lekki sen i letarg. Zmysły odbierają je cały czas. A one cały czas na nie wpływają.

Jedne z moich ulubionych zdjęć to te, na których są pociągi podczas pełnego biegu w środku lasu. Widać na nich pęd pociągu, fotka wydaje się być nieco poruszona, ale jest w stu procentach szczera, bez kombinowania, ustawiania parametrów, itp. Jest po prostu naturalna. Chociaż nagród takie zdjęcia nie zdobywają, wolę poruszoną szczerość, niż wycackaną sztuczność.

Pewną tradycją w zdobyczach pociągowych są zdjęcia pstrykane na stacji w Bukowinie Sycowskiej. Najczęściej okupuję bukowińską stacyjkę przed przyjazdem pociągu do Wrocławia i w tym oczekiwaniu, pawie zawsze udaje mi się złapać jakichś pociąg.

Najbardziej preferuję pociągi pośpieszne TLK, które jadą przez Bukowinę na pełnym gazie, dzięki czemu na zdjęciach widać tak preferowany przeze mnie ruch pociągu. Ale nigdy nie pogardzę też towarniakiem lub osobówką, jadącą do Ostrowa Wielkopolskiego i zatrzymującą się na stacji.

Mimo wszystko to dosyć oryginalne hobby. Bo i oryginalny jest człowiek, który prowadzi tego bloga. ;)) To wszystko przez Bukowinę, która jest za to z kolei, po kolei i na kolei nad wyraz oryginalna. ;)) Nie ma, jak to „zrzucić” winę oryginalności, czy nawet pewnego poczucia dziwności na Bukowinę. ;)) Jestem czysty jak łza. Ha, ha! Akurat! ;))

Bukowina to wciąż nie do końca odkryte lasy. To ciągle zmieniająca się kraina, leśnymi wrażeniami, emocjami przyrody i pięknem bukowińskich terenów płynąca. Jest także jak pociąg. Jedzie swoim, unikatowym torem, a ja jestem jak ten rzep, tzn. wagon, który przyczepił się do bukowińskiej lokomotywy. ;))

Na koniec link do czterech filmików. Dwa z dnia 4. kwietnia i dwa z dnia 4. maja. Film pierwszy i drugi ukazuje wycinkę drzew pomiędzy Oleśnicą Rataje a Dąbrową Oleśnicką. Zaledwie miesiąc różnicy i jaka zmiana w krajobrazie… Film trzeci i czwarty to częściowe pokazanie skali wycinki przy torach w lasach pomiędzy Dobroszycami i Grabownem Wielkim: https://drive.google.com/drive/folders/12gRfjyENfObmgtcURo-sHWyTBL09cjCm

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • krzysiek z lasu //02 Gru 2018

    POCIĄG DO LASU. Taki powinien być tytuł tego artykułu. W tych trzech słowach zawarte jest bardzo wiele – dosłownie, i odsłownie…;)) Pozdrawiam!

    • Paweł Lenart //03 Gru 2018

      Dzięki Krzysiek. 😉 Pociąg do lasu, ten ezoteryczno-duchowy jest znacznie mocniejszy od pociągów torowych. Zresztą wiesz o tym doskonale. Pozdrawiam! 😉