facebooktwitteryoutube
Aktualności - 01 Gru, 2017
- brak komentarzy
Moje zdobycze pociągowe 2017. Część 1 – „około-bukowińska”.

Piątek, 6 stycznia 2017 roku. Temperatura powietrza na wysokości klatki meteorologicznej -10 stopni C, przy gruncie o 2-3 stopnie mniej. Bezchmurnie, około 8-10 cm śniegu. Święto Trzech Króli. Ludzie siedzą w domach, chałupach, blokowiskach i izbach. Tylko jeden człowiek na prawie 640 tysięcy mieszkańców Wrocławia, wsiada do brudnego, klekoczącego o żółtym ubarwieniu pociągu REGIO (obecnie POLREGIO) i wyrusza na noworoczne powitanie lasu. Chociaż domownicy mówią mu: „daj sobie spokój, tak zimno, poczekaj na wiosnę, jeszcze się najeździsz”. Ale nic z tego. Dzikość wilka, nieokiełznanie żbika oraz mroczna i niespokojna dusza nakazują ruszać w otchłań i rozpocząć zimową rundę honorową po Wzgórzach Twardogórskich. Kiedy pociąg startuje z Wrocławia, nic już nie jest w stanie mnie powstrzymać… ;))

Zaczyna się nieoficjalnie Tour De Las & Grzyb 2017. W środku mroźnej zimy, gdzie nawet leśnicy niechętnie drepczą po zmrożonym lesie i przy surowo chłostającym, zimnym powietrzu prosto z ust Królowej Śniegu. Cel pierwszej wycieczki to Międzybórz Sycowski i długachna trasa do Bukowiny Sycowskiej przez kilka wiosek, pola, łąki, bagna, zarośla i knieje. Wszystko jest zaplanowane bo dzień jest bardzo krótki, a przed zachodem Słońca, trzeba zdążyć dojść do Bukowiny i zrobić zimową sesję zdjęciową stacyjce i kultowemu drzewu.

Zamierzony cel, udaje się zrealizować. Około godziny 15-stej, widzę bukowińską stację. Ale zanim do niej dochodzę, od Twardogóry, na pełnym gazie pruje pociąg pośpieszny TLK. Aparat przygotowany i pstryk! Pojechał! Jak torpeda! Zadymiło, zakurzyło, zawiało i zamiotło. Wspaniały efekt! Przez moment ledwie co widać stację. Cieszę się, bo spontanicznie i przy sprzyjającym szczęściu, mam w obiektywie pierwsze zdobycze pociągowe 2017. ;))

Część pierwszą moich zdobyczy pociągowych nazwałem „około-bukowińską”, gdyż zdjęcia w niej prezentowane były zrobione głównie w pobliżu stacji kolejowej w Bukowinie Sycowskiej. Tylko kilka zdjęć pochodzi ze stacji w Międzyborzu Sycowskim. Jest też jedno zdjęcie z Oleśnicy i Twardogóry Sycowskiej. Zdjęcia z pozostałych miejsc na trasie kolejowej od Oleśnicy do Bukowiny i Międzyborza zaprezentuję w części drugiej. Na razie skupmy się na części pierwszej.

O samym fotografowaniu pędzących pociągów napiszę tyle, że uwielbiam spontaniczność. Cały czas jestem amatorem fotografii i nie cierpię ustawiania parametrów, statywów, wyczekiwania i „polowania” na mega-hiper-super-arcy-genialne zdjęcie. To nie moja działka. Może robię źle. Może fotki byłyby lepsze, ale dopóki mam to w nosie, nie będę się spinać przy robieniu zdjęć. ;)) Mój żywioł to fotki na okaziciela i wielka adrenalina przy świadomości, że jak schrzanię ujęcie to drugiej okazji już nie będzie.

Nie zawsze udaje się zrobić ujęcie, które mi się podoba. Czasami za późno wyjmę aparat, czasami nie zdążę pstryknąć w odpowiednim momencie. Ale przy robieniu dużej ilości zdjęć, działa średnia statystyczna, której prawo mówi, że na 10 skopanych zdjęć, jedno wyjdzie, że łał! I właśnie te zdjęcia z kategorii „łał” prezentuję w zdobyczach pociągowych 2017. ;)) Nieraz maszyniści przyczyniają się do zwiększenia prawdopodobieństwa sknocenia fotki, gdyż niespodziewanie zatrąbią tuż przed naciśnięciem spustu migawki… ;))

Bywają też sytuacje, że pociąg nagle zaczyna hamować bo dostał czerwone światło i musi zatrzymać się pod semaforem. Wtedy to każdy może zrobić fotkę jaką sobie wymyśli, ale spada za to poziom adrenaliny niemal do zera i brakuje efektu ruchu na zdjęciach. Nie powiem, dobre zdjęcie stojącego pociągu też ma swój urok i lubię robić także i takie zdjęcia. Niemniej pociąg na pełnym gazie kręci mnie najbardziej i to w sytuacji takiej, jak wspomniałem – czyli tzw. fotki jednej szansy.

Przy robieniu zdjęć pędzącego pociągu bardzo ważne jest ustawienie się tyłem do Słońca i generalnie, aby coś sensownego było widać, warto tak się ustawić, aby aparat nie był skierowany na strumień światła słonecznego. W przeciwnym razie, zdjęcie przeważnie jest prześwietlone, a sam pociąg kaprawo na nim wychodzi. Chociaż bywają sytuacje, kiedy Słońce jest nieco za mgłą z powodu różnych zjawisk atmosferycznych lub z powodu obecności chmur piętra średniego i wysokiego. Wtedy można coś sensownego pstryknąć nawet pod Słońce.

Przy robieniu spontanicznego zdjęcia pociągu na gazie, należy natychmiast odpowiedzieć sobie na pytania. Łapię przód pociągu czy cały pociąg? To zależy od odległości w jakiej się znajdujemy i od sprzętu, którym dysponujemy. Ja lubię robić zdjęcia przodu pociągu, często z kucającej pozycji. Dlaczego? Bo tak nie widzimy pociągów na co dzień. Oglądamy je z pozycji dwunożnego homo sapiens. Z pozycji kucającej, pociąg wydaje się większy i groźniejszy. ;))

Jeżeli już mamy ustawioną pozycję i aparat, pozostaje tylko nasz refleks i łut szczęścia. To jest ten moment, kiedy adrenalina, ciśnienie i napięcie wibrują na najwyższych hektopaskalach. Pstrykając już setki pociągowych zdjęć, zanim spojrzę na efekt zrobionego zdjęcia, doskonale czuję i wiem, czy zdjęcie wyszło dobre, czy jest spitolone i nadaje się do zaszczytnej obróbki przy użyciu funkcji „kasuj”. ;)) Chociaż nie zawsze tak postępuję w przypadku schrzanionej foty.

Mam utworzony specjalny folder na dysku o wymownej nazwie „Moje fotograficzne gnioty”. ;)) Jakie wyjątkowe kwiatki tam się znajdują… Czasami, jak je oglądam to głęboko zastanawiam się, czy niektóre zdjęcia można było jeszcze bardziej skopać. ;)) Jeżeli kiedyś się odważę to zrobię o tym jakiś artykuł, gdzie zaprezentuje foty „najgorsze z najgorszych”. ;)) Myślę, że byłby to wspaniały przykład brzydoty fotograficznej w niechlujnym opakowaniu…

Zdjęcia czoła pociągu z pozycji torów kolejowych wychodzą co najmniej niepokojąco. Nigdy nie rób ich, jak pociąg jedzie. To śmiertelne niebezpieczeństwo i ogromny stres dla maszynisty, który nie wie, czy ma do czynienia z samobójcą czy z fotograficznym psycholem. Takie zdjęcia można robić tylko, gdy pociąg stoi. Ja – dla pewności, że jestem widoczny – zapytałem maszynistę, czy mogę pstryknąć lokomotywę z pozycji leżącej. Nie miał żadnych zastrzeżeń.

Zdjęcia porównawcze tego samego pociągu osobowego z wsiadającymi pasażerami i bez nich. Niby nic specjalnego, ale i w tym jest urok. Przy okazji można zrealizować cel statystyczny i policzyć ludzi. ;)) Pociągi POLREGIO, które jeżdżą w kierunku Ostrowa Wielkopolskiego mają najczęściej żółty lub czerwony kolor. Te żółte bywają czasami prawie czarne. Z brudu… Ot, taka kolejowa rzeczywistość. Po solidnym deszczu bywają czystsze. ;))

Za to pojazdy szynowe Pesa Bydgoszcz to już extra liga i full wypas. Mają jeden minus, który ja odbieram jako plus… Nie zatrzymują się na stacji w Bukowinie. Praktycznie nigdy też nie są przetrzymywane pod semaforem. To inne pociągi czekają przy stacjach na bocznicy aż PESA śmignie po torach. Czyli widząc PESĘ z daleka, już wiem, że jest pełen gaz i szykuję się na spontan foto. PESY są wdzięczne do fotografowania.

W tym sezonie celem było sfotografowanie PESY z przodu, z tyłu i w całości. Udało się. Przez kilka lat PESY były najszybciej jeżdżącymi pociągami na tej trasie. Na początku tego roku uzyskałem informację, że PESY nie będą się zatrzymywać w Twardogórze i Międzyborzu, co dotychczas miało miejsce. Wiadomo, wójt z burmistrzem, sołtysem, chłopem, rzeźnikiem, rolnikiem i plebanem, kłócili się o mamonę. Kto ugrał najwięcej? Nie wiem. Na szczęście jednak, PESY zatrzymywały się na ww. stacjach, a ja chętnie nimi jeździłem do Twardogóry lub Międzyborza.

A…. Było o tym, że PESY to były najszybsze maszyny na trasie. Właśnie. Były. W tym roku po raz pierwszy puszczono na trasę PENDOLINO i w związku z tym, rozpoczęto wielką inwentaryzację drzewostanu przy torach kolejowych, która przygotowała grunt pod wielką wycinkę drzew ze względów bezpieczeństwa. Ta ostania już ruszyła. Przepisy nakazują wycięcie drzew co najmniej 15 metrów od osi toru. Pierwsze PENDOLINO, które uchwyciłem w obiektywie są na dalszych zdjęciach.

Co jeszcze zamieściłem w pierwszej części zdobyczy pociągowych 2017? Jest jedna fotka ze środka PESY. Nie jest to sztampowe zdjęcie, chociaż na pierwsze oględziny nic specjalnego nie przedstawia. Wnętrze pociągu i tyle. Zgadza się. Tylko każdy, kto jechał PESĄ wie, że mamy w niej zamontowane automatyczne drzwi z przedziału do przedziału. Mi udało uchwycić się moment, kiedy nastąpiła jakaś krótka awaria i wszystkie drzwi naraz otworzyły się, dając przez kilkanaście sekund możliwość zrobienia fotki na okaziciela.

Pociągi towarowe to kolejne zdobycze. Jeżdżą często, przeważnie wloką się i stwarzają więcej możliwości do zrobienia spontanicznych zdjęć. Robiąc im wiele zdjęć, doszedłem do wniosku, że najlepiej prezentują się z przodu, ewentualnie lokomotywa z kilkoma wagonami lub z dalekiej odległości, kiedy widać prawie cały pociąg. Natomiast fotka tyłu pociągu towarowego, a raczej zadu ostatniego wagonu to nic specjalnego. Ale i takie zdjęcie zamieściłem w zdobyczach aby nie zostać oskarżonym o dyskryminację pociągów towarowych przez PKP CARGO. ;))

Z ciekawszych fotek jest taka, na której widać długachny pociąg towarowy, z załadowanymi samochodami. Taki widok to wielka rzadkość na bukowińskim szlaku. Pociąg stał na bocznicy bo czekał na ten, którym jechałem ja. ;)) Wysiadając w Bukowinie na stacji, zdążyłem jeszcze złapać do obiektywu oba pociągi. Nie policzyłem ilości wagonów w towarniaku, ale było ich ze czterdzieści i pewnie czołg by się tam jeszcze zmieścił. ;))

PESA wieczorem też wygląda całkiem ładnie. Widać pęd (ruch) pociągu przy zapadającym zmroku. Klimat jest. Złapałem czoło pociągu dokładnie w miejscu, na które się czaiłem. Sukces. Mijanki pociągów też są na zdjęciach, ale jest ich niewiele. Więcej będzie ich w części drugiej. Są też zdjęcia z pociągu, kiedy odjeżdżam z powrotem do Wrocławia z bukowińskiej mekki. Zawsze czuję ścisk w sercu, że już trzeba wracać. Gdybym mógł się sklonować to jeden Paweł okupowałby Bukowinę do końca życia. ;))

Jest też zdjęcie z pozycji torów kolejowych z kierunku Międzyborza przy wspaniałych kolorach złotej jesieni, która tańczy na liściach dębów. Ostatnia porcja zdjęć to sesyjka z niedawnej wycieczki, która miała miejsce w dniu 24 listopada. Z oddali, złapałem przejeżdżający pociąg towarowy przez szlaban na tle alei jesionowej, która jest perłą dendroflory Wzgórz Twardogórskich. Takiej fotki jeszcze nie miałem. Teraz jest. Tip, tip hura! ;))

Ten sam pociąg, wtoczył się na nasyp kolejowy (bo innej drogi nie ma), a ja go tylko oczami luk, cmyk i co chwilę pstryk. Długi był, ale widziałem dłuższe. I tak się prezentuje pierwsza część moich zdobyczy pociągowych 2017. Jaka najważniejsza wykluwa się z tego konkluzja? Okazuje się, że tree hunter z powodzeniem może też być train hunterem. Różnica jest taka, że nie dokonuję pociągom pomiarów, a sam obiekt najczęściej ucieka przed obiektywem. ;)) Druga część ukaże się za kilka dni.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz