facebooktwitteryoutube
Aktualności - 09 Lut, 2018
- 2 komentarze
Moje TOP 15 okazów dendroflory parku w Oławie. 1) Wierzbowy szpaler.

Z każdym dniem do wiosny coraz bliżej. Chociaż temperatury pozostają na razie zimowe, a i śnieg w wielu miejscach kraju przypomniał o sobie, to niepodważalnym faktem jest, że wiosna zbliża się do nas wartko. Do tego dnia przybywa nam w dużym tempie, co wyraźnie już widać zarówno z rana, jak i wieczorem. ;))

Czekamy na pierwsze, ciepłe promienie Słońca po zimowych ciemnościach i szarościach. Na wiosnę bardzo licznie odwiedzamy miejskie parki, których w Polsce nie brakuje. Siedzimy na ławkach, spacerujemy, biegamy, jeździmy na rowerze lub… pijemy piwo. Różnie stworzenia ludzkie wykorzystują tereny parków. Najważniejsze, że możemy poczuć wiosnę i zachłysnąć się wiosenną zielenią.

Parki to namiastki lasu w mieście, często zupełnie niepodobnego do niego. Tym, co łączy te dwa różnorodne światy są drzewa, których w parkach nie brakuje. Napiszę więcej – parki, jako, że są wizytówką danego miejsca, regionu, miasta, posiadają sporą ilość bardzo unikatowych drzew, które zostały posadzone przez ich gospodarzy/właścicieli, dbających o walory przyrodnicze parków. Najczęściej mijamy je, nie zwracając zbytnio uwagi, że może to być naprawdę wyjątkowy okaz dendroflory.

Zanim wiosna przybędzie do nas w swojej zielonej i najpiękniejszej odsłonie, proponuję 15-częściowy cykl „Moje TOP 15 okazów dendroflory parku w Oławie”. Co tydzień będę prezentować jeden, wybrany przeze mnie okaz (lub grupę drzew). Ponieważ miałem przyjemność chodzić po oławskim parku dziesiątki razy, postanowiłem się przyjrzeć rosnącym tam drzewo pod kątem ich unikatowości na terenie miasta Oława.

Okazuje się, że rośnie w nim całkiem sporo drzew, na które warto zwrócić uwagę. Kryterium moje jest mocno subiektywne. Każdy użytkownik parku zapewne po swojemu wyodrębniłby drzewa, które wyróżniają się w „tłumie”. W mojej TOP 15-stce znalazły się drzewa rodzime, grube, stare, egzotyczne, charakterystyczne z uwagi na pokrój lub mające to „coś”. Wybór nie był łatwy bo do puli „the best off” zakwalifikowałem co najmniej 40 okazów.

Na pierwszy rzut idzie szpaler wierzb płaczących rosnących wzdłuż ulicy 11 listopada. Wierzba płacząca to jedno z najbardziej charakterystycznych naszych rodzimych drzew i gatunków wierzby. O ile można się pomylić przy oznaczaniu np. wierzby białej i kruchej, o tyle, wierzba płacząca jest tak charakterystyczna, że pomyłka nie wchodzi w grę, nawet zimą w stanie bezlistnym ((chyba, że posadzono żółtokorą odmianą płaczącą wierzby białej S. alba ‚Vitellina’ (bedącą jednym z taksonów rodzicielskich wierzby płaczącej) lub wierzbę zwisającą)).

Wierzbowy szpaler z jednej strony sąsiaduje z ulicą, z drugiej – z najwyższym wzniesieniem parku oławskiego, słynną „górką saneczkową”, z której dzieci – podczas tej zimy – jeszcze nie miały okazji pozjeżdżać z powodu braku wystarczającej ilości śniegu. Szpaler wierzbowy fenomenalnie prezentuje się w czasie wzrostu liści. Żarówiasto-jasnozielone listki wierzby płaczącej w świetle promieni słonecznych dają niepowtarzalny spektakl wiosennych barw.

Szpaler nie jest długi i składa się z kilku drzew. Co też zauważyłem, że podczas silnych opadów deszczy wokół wierzb zbiera się woda ponieważ rosną one w dołku w stosunku do chodnika czy ulicy. Akurat to im nie przeszkadza ponieważ wierzba płacząca jest tolerancyjna wobec rodzaju podłoża, preferuje jednak gleby wilgotne do mokrych oraz lubi niezacienione miejsca.

Niestety pięknie wierzb i ich „smakowitemu” drewnu nie mogły się oprzeć grzyby pasożytnicze, które zakotwiczyły się na dobre w ich pniach. Żarłoki jedne! ;)) Wierzbę płaczącą nazywa się czasami wierzbą „nagrobną” lub „żałobną”. Wierzba płacząca to mieszaniec żółtokorej, płaczącej odmiany europejskiej wierzby białej z odmianą płaczącą pochodzącej z Chin i nieodpornej na nasze zimy wierzby babilońskiej. Gatunek ten został pierwszy raz opisany pod koniec XIX w. Poza formą typową, są w Polsce uprawiane dwie karłowate odmiany wierzby płaczącej: ‚Crispa’ (odmiana o bardzo mocno poskręcanych liściach) i ‚Tortuosa’ (odmiana o spiralnie poskręcanych pędach).

Znakiem „firmowym” wierzby płaczącej są bardzo długie i cienkie gałązki (osiągające nawet 5 metrów), zwisające pionowo niemal do samej ziemi. Wielką ciekawostką jest fakt, że wierzba płacząca jest jedną z bardzo niewielu wierzb, których osobniki mogą posiadać kwiaty zarówno męskie, jak i żeńskie (i to w tym samym kwiatostanie!).

Wierzby płaczące są drzewami bardzo szybko rosnącymi, ale krótkowiecznymi. Za to mają płytki i bardzo szeroki (o zasięgu nawet ponad 20m!), dosyć agresywny system korzeniowy, który może uszkadzać fundamenty budynków (zalecana odległość sadzenia od domu to co najmniej 5m). 

Bardzo ciekawe spostrzeżenia na temat wierzby płaczącej opisał Piotr Gach na swojej stronie: Z moich obserwacji w Krakowie wynika, że wierzba płacząca jest jednym z najwcześniej rozwijających liście na wiosnę drzew oraz drzewem zdecydowanie najpóźniej tracącym je na zimę. Jasnozielone zawiązki liści zaczynają się pojawiać wraz z kotkami już przed połową marca (choć ich rozwój jest stosunkowo wolny i długi). Bardziej intensywne przebarwienie rozpoczyna się dopiero w połowie listopada, a na przełomie listopada i grudnia drzewa są już prawie całkiem żółte. Z końcem listopada zaczyna się masowe opadanie liści, które może trwać nawet do połowy grudnia, mimo występujących przymrozków i pierwszych opadów śniegu!” ( http://www.drzewa.nk4.netmark.pl/atlas/wierzba/wierzba_placzaca/wierzba_placzaca.php#korzenie )

Mam podobne spostrzeżenia co Pan Piotr. Generalnie w części miasteczkowej parku oławskiego, czyli tam, gdzie rośnie wierzbowy szpaler, kiedy wiosna jest tuż, tuż, ale jest jeszcze szaro, buro i ponuro, to na wierzbach już coś się dzieje. ;)) I chociaż nazwa wierzby „płaczącej” może wskazywać, że należy się przy niej popłakać, to płacz ten może wynikać raczej z zachwytu nad pięknem i malowniczością tego drzewa, które stanowi czołówkę drzew ozdobnych naszej dendroflory. ;)) Za tydzień opis drugiego drzewa z mojej TOP 15-stki.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • wojek //09 Lut 2018

    Witajcie Towarzyszu Pawle:)
    Piękne są te nasze wierzby. Wiele razy podziwiałem rosnące wierzby na miedzach pośród pól, a kiedyś odwiedziłem samego Rokitę, który miał swoje lokum w wypróchniałym pniu właśnie wierzby:)
    Pamietam jeszcze jedną okazałą wierzbę z naszego starego mieszkania w okolicach Dworca Głównego, nie wiem czy jeszcze ona rośnie. Lubiliśmy włazić na nią, a jej giętkie witki służyły nam „do wyrobu” pióropuszy przy zabawach w Indian:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Paweł Lenart //13 Lut 2018

      Wierzby są piękne i basta! 😉
      Jedną z moich ulubionych jest ta rosnąca na wejściu do Parku Mikołaja Kopernika od strony ulicy Kołłątaja. W zeszłym roku odłamał się od niej spory konar. Piękna wierzba rosła też przy tunelu Dworca Nadodrze. Niestety wiatr połamał ją, a to, co z niej zostało – wycięli.
      Pozdrawiam. 😉