facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Drzewa Wrocławia Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 17 wrz., 2021
- brak komentarzy
Między bory, pola i łąki.

Między bory, pola i łąki.

Wtorek, 14 września 2021 roku. Po wspaniałym, kultowym grzybobraniu w sobotę 11. września, nie mogłem się powstrzymać, aby jeszcze raz nie spróbować dostarczyć sobie grzybowej adrenaliny, póki ściółka ją produkuje. Zastanawiałem się tylko, czy powtórzyć trasę z soboty, czy jechać w inne miejsca? Wybrałem drugą opcję i wczesnym porankiem maszerowałem już do leśnych ostępów Międzyborza i okolic, podziwiając poranną złotą godzinę roziskrzoną na kwitnącej nawłoci.

Tereny Międzyborza są dla mnie tak samo kultowe jak Bukowiny, ze wskazaniem, że centrum tego kultu i najznamienitsza atmosfera Wzgórz Twardogórskich panuje w Bukowinie Sycowskiej. Międzybórz to eminentny brat czcigodnej Bukowiny. Wyjątkowe rodzeństwo geologiczne łączą: Ojciec Las i Matka Ziemia.

Przez setki lat użytkowania przez ludzi bogactwa przyrodniczego tych terenów, obecny obraz Ziemi Międzyborskiej jawi się jako typowo rolniczo-leśny, a samo miasto Międzybórz nie jest już położone – jak wieki temu – między rozległymi borami, a raczej między fragmentami lasów, które wzdłuż i wszerz poprzecinane są polami i łąkami.

Mimo to, nazwa Międzybórz wciąż odzwierciedla klimat i charakter tych terenów, które – choć bardzo mocno przekształcone przez człowieka – zawierają jeszcze pewien element dawnej dzikości i pierwiastek spontaniczności, który setki lat temu był głównym gospodarzem wpływającym na krajobraz tych urokliwych terenów.

Oddalając się od miasteczka, idąc skrajami pól i łąk oraz będąc już jedną stopą w lesie, możemy podziwiać mistrzowskie kadry, którymi zachwycam się podczas każdej wyprawy na te tereny. Dojrzewa jarzębina, na polach już po żniwach, w szuwarach coraz mniej ptaków, większość odbywa długą podróż na ciepłe południe.

Pierwsze wejście do lasu, którego bramę rozświetla coraz mocniej świecące Słońce. Jest sucho, nawet bardzo sucho. Przez połowę września nic nie padało, burza, która złapała mnie kilka dni wcześniej w Bukowinie, prawdopodobnie ominęła lasy Międzyborza, przynajmniej te części, w których postanowiłem pobuszować za grzybami.

Sierpniowe deszcze jeszcze dają efekty. Poza tym, pora roku też ma duży wpływ. Wrzesień to w przyrodzie jesień, a jesień to grzyby. Chcą wyjść i rozpychają się pod ściółką, gdy tylko warunki im na to pozwalają. Czubajki kanie na łąkach nie wytrzymały suchości i ciepła (tam już nie ma ich co szukać), ale w lesie wciąż jeszcze można spotkać młode, jędrne owocniki.

Koźlarze czerwone w większości poprzerastały, zmiękły i nie nadawały się do zbioru. Jednak udało mi się znaleźć kilka rodzynków, takich jak ten ze zdjęcia. Jak on przepięknie wygląda! I rośnie w podręcznikowym wręcz stanowisku z topolami osikami za pan brat.

Koźlarze pomarańczowo-żółte drugi rok z rzędu nie za bardzo owocnikują, przynajmniej w miejscówkach które znam i które odwiedzam. Znalazłem zaledwie kilka sztuk tego pięknego gatunku grzyba. Może jeszcze pojawią się w większej ilości podczas jesiennego wysypu w październiku? We wrześniu nie starczy już czasu na uformowanie się i wydanie owocników przez grzybnię.

Na zdziczałych, śródleśnych polankach mnożą się pajęczyny. Jesień coraz śmielej ingeruje w przekształcanie wystroju leśnej szaty, pajęczyny i licznie polujące pająki stanowią ważny i lepki element tej przemiany. Między drzewami również można spotkać mnóstwo pajęczyn. Część z nich miałem przyjemność poczuć na własnej twarzy. ;))

PRAWDZIWKI

Z grzybowego punktu widzenia prawdziwki interesowały mnie najbardziej, dlatego – po szybki przejściu kilku miejscówek na koźlarze i kanie, skupiłem się na sprawdzeniu kilku fragmentów lasów pod kątem występowania szlachciców. Pękałem z ciekawości, czy w międzyborskich lasach uda mi się nazbierać trochę zdrowych prawdziwków i czy w ogóle, po nalocie grzybiarzy weekendowych cokolwiek znajdę?  

Pomimo, że w lesie widać było liczne ślady po ściętych prawdziwkach, coś tam pozostało i udało mi się znaleźć. I tak, jak w sobotę – tak i teraz – przeważająca ilość znalezionych przeze mnie prawdziwków była zdrowa lub miała robaczywy tylko trzon, a kapelusz był zdrowy. W tych coraz bardziej niesprzyjających, suchych warunkach, każdy zdrowy borowik cieszył mnie niezmiernie.

Zatem rzuciłem się w prawdziwkowy wir, stąpając po ściółce bardzo powoli i ostrożnie, aby któregoś nie przegapić lub nie rozdeptać. Zauważyłem też, że pomimo sporej liczby grzybiarzy, którzy przeszli w weekend przez lasy, niektóre miejscówki wyglądały tak, jakby nikt do nich nie zaglądał.

Zero śladów cięć, a prawdziwki stały jak malowane. Radości było bez liku. Jak dobrze, że udało mi się wyrwać do lasu w tygodniu. Borowiki te, raczej by nie przetrwały w dobrej formie do weekendu. Przede mną była następna, bardzo ważna dla mnie miejscówka prawdziwkowa i już czułem ciarki na plecach oraz wielkie podminowanie w głowie. ;))

Do niej to chyba nikt nie zaglądał od początku miesiąca. Część borowików idealna na suszenie i – co najważniejsze – zdrowa, natomiast niektóre rozkładające i rozlatujące się ze starości. I tu również nie odnotowałem żadnych śladów cięć borowików po innych grzybiarzach.

W koszyku było coraz ciężej i radośniej. Kilka następnych, pięknych borowików wpadło do niego, a ja już na całego wpadłem w prawdziwkowy trans i wszędzie wokół wypatrywałem kolejne regularne kapelusze we wszelkich odcieniach brązu.

Teraz zmierzałem do następnego miejsca, w którym las zaskoczył mnie w wyjątkowy sposób. Spodziewałem się znaleźć w nim kilka prawdziwków i owszem – na początku spotkałem tu klasycznego, dorodnego borowika szlachetnego, ale dalej rosła spora niespodzianka.

Borowiki usiatkowane! Przecież ten gatunek spotykam najczęściej w czerwcu lub lipcu, a teraz pojawiły się w połowie września. Co więcej – jak rzadko kiedy, wszystkie były zdrowe, co należy odnotować jako ewenement na tych terenach. I jak tu nie powtórzyć zdania, że las zawsze lubi zaskakiwać.

Ta miejscówka z borowikami usiatkowanymi była jedyna podczas całego grzybobrania, w której znalazłem usiatki, pomimo, że nakręcony tym znaleziskiem, szybko odwiedziłem jeszcze kilka innych miejscówek, w których również wiele razy znajdowałem usiatki.

Nieco dalej las ponownie mnie zaskoczył oryginalnie rosnącym, młodym krasnoborowikiem ceglastoporym, pięknym prawdziwkiem przy dębowym pniu oraz kilkoma innymi, pofałdowanymi na kapeluszach od suchości borowikami szlachetnymi.

Niektóre prawdziwki wyglądały tak, jakby barwami chciały się upodobnić do pierwszych, przebarwionych i opadłych dębowych liści. Dla mnie dużą ciekawostką było też znalezienie kilku owocników w dębach czerwonych – gatunku drzewa, który raczej nie jest opisywany w atlasach jako partner mikoryzowy prawdziwków.

Gdzieniegdzie znalazłem też młode koźlarze szare i babki. Pomimo suchości ściółki, grzyby wciąż jeszcze chcą rosnąć, chociaż widać, że przychodzi to im z coraz większą trudnością. Postanowiłem zrobić kilka fotek prawdziwków, którym los zapisał na kartach przeznaczenia, pozostanie w lesie na zawsze.

To prawdziwki, które w dniach swojej największej świetności zostały przeoczone przez grzybiarzy lub te, do których wkroczyły armie żarłocznych larw. Dobrze, że część grzybów nie zostaje wyzbierana i ma możliwość powrotu tam, skąd przyszła – z czarnego bezkresu podziemnego świata leśnego.

Bakterie i owady szybko rozprawiają się z prawdziwkowymi zwłokami, po których pozostaje później czarna “maź” o nieprzyjemnym, zgniłym zapachu. Jednak i ta maź szybko zanika. Po 2-3 tygodniach praktycznie nie ma śladu, że rósł tu dorodny borowik.

PODGRZYBKI BRUNATNE

Po prawdziwkowym szaleństwie postanowiłem nieco wyciszyć emocje i udałem się do lasów podgrzybkowych, z którymi sytuacja jest bardzo zróżnicowana. Generalnie znajdowałem dużo podgrzybków, ale – w zależności od lasu, podłoża, itp. – grzyby były bardzo różnej jakości.

Od jędrnych, twardych i zdrowych po zbyt miękkie, zaparzone od Słońca i robaczywe. Żeby nazbierać większą ilość dobrych jakościowo podgrzybków, trzeba po prostu pochodzić po różnych terenach i sprawdzić, w których podgrzybki odznaczają się najlepszą jakością. Jak już namierzy/wyczuje się dobry podgrzybkowo teren to warto poszwendać się po nim dłużej.

Minęło kilka godzin, pierwszy koszyk dumnie wypełniłem rasowymi grzybami ze znaczną przewagą prawdziwków, ale las jak to las – nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i po prawdziwkowym obdarowaniu oraz usiatkowym zaskoczeniu trzymał w garści dodatkowy i wyjątkowy, jakże wspaniały grzybowy bonus.

OPIEŃKA MIODOWA

Tylko jedno takie miejsce podczas całego grzybobrania. Jakby natchnione, z baśni o tysiącach kapeluszy i kilku pniakach. O ukrytej, magicznej kolonii, w której wszystkie grzybki zgromadziły się w nieruchomym tańcu, okrążyły teren i postanowiły zrobić porządek z martwą materią organiczną zgromadzoną na dnie lasu. 

Ileż radości przyniosło mi to nadzwyczajne zgromadzenie opieńki miodowej! Oblepiły gęsto wszelkie pniaki, martwe kłody, a nawet wyrastały wprost ze ściółki, pewnie przytwierdzając się do schowanego pod nią kawałka drewna. Zanim postanowiłem ściąć część kapeluszy tego zgromadzenia, przez wiele minut podziwiałem tę niesamowitą opieńkową społeczność! 

Chyba nawet borowiki usiatkowane nie zrobiły na mnie takiego wrażenia, jak setki młodych, idealnych do słoików, na sos lub do mrożenia opieniek. Jedna kolonia wdrapała się nawet na mocno schorowaną brzozę, której drewno z drugiej strony opanowały huby.

Opieńki uświadomiły mi ważny fakt. Gatunki grzybów późniejszej jesieni zaczynają się “mieszać” z wciąż trwającym, późnym wysypem letnim. Tymczasem zasadniczy wysyp jesienny stoi pod znakiem zapytania, ale wątek ten rozwinę w dolnośląskim komentarzu grzybowym

Opieńki zaskoczyły mnie bardzo mocno, bowiem nie spodziewałem się tak dużej obfitości owocników i tylko w jednym miejscu, podczas gdy w innych częściach lasu nie spotkałem ani jednego grzybka, podobnie zresztą jak to było w przypadku borowików usiatkowanych.

Dla porównania znalazłem też stanowisko maślanki wiązkowej i łuskwiaka nastroszonego – gatunków, które często są mylone z opieńkami, pomimo że zasadniczo się od nich różnią. Maślanka jest trująca a łuskwiak niejadalny. Opieńka ma bardzo charakterystyczny wygląd i zapach, znając dobrze jej cechy, budowę i aromat, nie sposób pomylić z innymi gatunkami rosnącymi w wiązkach/pęczkach.

Kiedy zakończyłem grzybobranie i spojrzałem na zawartość koszyków oraz przeanalizowałem sobie to, czym las mnie zaskoczył i obdarował, to konkluzja nasunęła się sama. To było kolejne kultowe grzybobranie w niesamowitej atmosferze, którą zaserwowały mi tym razem lasy Międzyborza i okolic.

W lesie spotkamy też wiele innych gatunków grzybów, niektóre gołąbki, muchomory, mleczaje, nawet rydze, których znalazłem w trawiastym stanowisku pod sosnami około 40-50 sztuk, ale ani jeden nie nadawał się do wzięcia z uwagi na kompletne zarobaczywienie.

Rośnie też wiele tęgoskórów i wciąż wychodzą ze ściółki młode goryczaki oraz ponurniki aksamitne (halo, czy to lipiec czy połowa września?). Oprócz tego w obiektyw uchwyciłem kilka typowo leśnych fotek krajobrazowych, bo nie sposób coś nie pstryknąć, chodząc po tak pięknych terenach.

Lato kalendarzowe dobija do mety, a wraz z nim spóźniony letni wyspy grzybów na dolnośląskich nizinach. Bory sosnowe niewiele zmieniły się od lipca, nawet jagód można jeszcze całkiem solidnie nazbierać. Za to wrzosy zaczynają przekwitać.

Większe zmiany zauważalne są w lasach liściastych, ale wciąż przeważa w nich aspekt letni. W ciągu najbliższych tygodni dojdzie w nich do wielkich przemian, które oczarują nas swoimi barwami. Gdyby doszedł do nich komponent solidnego jesiennego wysypu grzybów byłoby wspaniale.

Na razie trzeba cieszyć się i korzystać z tego co jest. Chociaż postępujący brak opadów tłamsi wysyp, każda wyprawa do lasu jest bezcenna, tym bardziej, że mamy teraz możliwość podziwiania coraz liczniejszych i piękniejszych zwiastunów nadchodzącej złotej jesieni. Darz Grzyb! ?

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.