facebooktwitteryoutube
Aktualności - 30 maja, 2016
- 2 komentarze
Majowe ceglasie + leśne bonusy od Tazoka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wczoraj, obiecywałem Ci wyrównanie ciśnienia, zwanego gulem grzybowym z powodu ekstremalizacji warunków hydrologicznych w poszczególnych regionach Polski. O ile wrocławscy grzybiarze wciąż oczekują na jakieś większe opady deszczu, to w tazokowo-sznupokowych lasach, H2O jest pod dostatkiem, co powoduje „wykurzenie” borowików ceglastoporych z leśnej ściółki. Maciek z Marzeną, przesłali mi kolejną porcję wspaniałych zdjęć, które po prostu muszą się znaleźć na blogu. ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwsze dziewięć zdjęć, przedstawia młode borowiki ceglastopore, rosnące w przepięknych, miękkich i przytulnych miejscach. Takimi zdjęciami Szanowny Pan Tazok, powoduje u mnie efekt „wyskoczenia” z kapci! ;)) W tym przypadku, niezwykła reakcja organizmu zapalonego grzybiarza to stan zupełnie „normalny”. Maciek zrobił z ostatniej wycieczki wpis na www.grzyby.pl o następującej treści: 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

„Po nocnej ulewie, od rana wstawał gorący dzień. Zimnolubne Tazoki mają na to sprawdzone lekarstwo – dolinę Wilczego Potoku. Gęstą , zacienioną , głęboką , pachnącą wilgocią i grzybami. Wyekwipowany „po zęby”, tym razem włącznie z nożykiem, bladym świtem – tuż po dziesiątej ;)- stanąłem w moim Edenie. Przede mną pewne kilka godzin w idealnej harmonii z górami, lasem, strumieniami i ich mieszkańcami. Wzdłuż strumieni, nie spotykając absolutnie żadnej żywej ( ludzkiej ) duszy, jako pierwsza przywitała mnie salamandra schowana w omszałym pniaku, więc choćby nic więcej nie stanęło już na mojej drodze to i tak szóstkę w totka już wygrałem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zawsze jej spotkanie jest dla mnie olbrzymią frajdą. A to nie koniec niesamowitych wrażeń. Mniej więcej w połowie dolinki jest taka nieduża zarośnięta mchami polana gdzie lubią rosnąć wszystkie prawie grzyby. Upodobały sobie tę polanę, i wcale im się nie dziwię. Dzisiaj była to ceglasiowa, majowa polana. Wśród kwitnących jagód, w mchu co krok wystawały piękne, dorodne borowiki. Jeden ładniejszy od drugiego, jak na konkursie urody. Wszystkie zdrowiuteńkie, twarde, prosto spod igły, jak z atlasu, po prostu wystrzałowe. Aż żal było zrywać, a że uchwyciłem je w kadrze, dzielę się z Wami zdjęciem przystojnego herszta całej ceglasiowej zgrai. Pozdrawiam wszystkich, życzę Wam takich samych zbiorów i tak samo wilgotnych lasów”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I powiedz mi – jak tu po tym wpisie i TAKICH fotkach, mam spokojnie zasnąć? Później na drugi dzień, pytają mnie znajomi: „Paweł – a dlaczego tak ziewasz? A dlaczego masz podkrążone oczy? A dlaczego to, a dlaczego tamto?” Zamieszczam odpowiedź i nie chcę już słyszeć takich pytań, bo pogryzę, uszczypnę, sprzedam kopniaka i sam nie wiem, co jeszcze. ;)))))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ciśnienie wyrównane. Mogę przejść do znacznie spokojniejszej części. Uff… ;)) Kolejne zdjęcia to wspomniana przez Tazoka salamandra, zapierające dech fotki dzięciołów, w końcu chata gajowego, majowa pełnia księżyca, a na samym końcu „Miss Lasu”. ;)) Zwróć uwagę na „nietypowość” niektórych zdjęć, polegająca na – jak mi napisał Maciek – ich kolorach i plastyce (np. rozmycie tła). Naprawdę coś niezwykłego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tazoku, Szupoku – bloger w osobie Pawła Lenarta śle Wam wielkie dzięki za wspaniałe foty, piękną, emocjonalną relację z wycieczki i to coś, co powoduje, że z otwartą buzią, czytam Wasze relacje i oglądam zdjęcia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

 

 

 

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

  • Sznupok //31 maja 2016

    Cześć Wielka Stopo , dziekuję za zamieszczenie mojego foto-raczkowania , i odkrywania uroków nieostrości . Japońscy mistrzowie fotografii ( za którymi na razie nieudolnie staram się podążać ) nazwali to zjawisko ボケ boke ( bokeh ) . Boke oznacza że wyostrzam tylko główny element kadru , a wszystko co przed i za nabiera plastycznych nieostrosci – to właśnie jest boke. Ostatnimi czasy ( miesiąc ?) od momentu jak odkryłem te nowe mozliwości , próbuje tak ostrzyć zdjęcia ,żeby tylko głowny bohater był ostry , a cała reszta rozmywała się w ciekawe kolorowe plamy. Pomaga mi w tym stary jak świat obiektyw Carl Zeiss ( made in DDR ) . Całkowicie manualny , żadnej automatyki , musisz myśleć o wszystkim , o świetle o czasie , o przysłonie , dobierać ręcznie ISO tak jak kiedyś kliszę ORWO kolor . Ostrzenie ręczne , więc nie zawsze złapie „w punkt” . Mimo tego ,a może właśnie dlatego zabawa jest wyśmienita. Te stare obiektywy zostały całkowicie zapomniane , a ich elektroniczni następcy , z racji wygody i automatyki zgarnęli cały rynek foto. jeszcze przede mną setki / tysiące prób , tym niemniej progresja jest . Ceglasie , salamandra i miss lasu są uwiecznione tym starym szkłem . Nie żebym nie korzystał z nowinek technicznych , byłbym hipokrytą , dzięcioły i łysy to z kolei zasługa Olympusa MZuiko Digital , małego teleobiektywu 14-150, który przy małym PEN-ie i tak wygląda jak armata . Ale wierz mi , widzę róznicę miedzy kolorem i „nerwowym” impresjonizmem – czyli nieostrością Zeissa , a stonowaną cyfrową poprawnością Olympusa. Juz nie moge się doczekac nastepnych „modeli” do zabawy z Fotos ( swiatło ) i grafos ( rysunek ) . Pozdrowienia niech i Wam w końcu ulewy polepszą humor i stan napełnienia koszyków .

    • Paweł Lenart //02 Cze 2016

      Wielka stopa wita Was! 😉 Wykładnia i wyjaśnienie pierwszej klasy. W zasadzie nie ma co dodawać, tylko jeszcze raz podziękować za całokształt sznupokowo-tazokowych zdań i zdjęć. 😉 Ulewy nie polepszają nam humoru ponieważ… wciąż ich brak. Wrocław i okolice „zaczopowały” się na dobre i ani widu odwrócenia i likwidacji „czopa”. Cała nadzieja pozostanie w jesieni, ale w tym roku już nie będę czekać na wysyp, którego nie będzie, tylko „wyemigruję” tam, gdzie będą grzyby. Oczywiście, mam nadzieję, że jednak u nas w końcu „klątwa bezgrzybia” zostanie zlikwidowana. W końcu przybędzie papież, a i Światowe Dni Młodzieży się szykują. Wspólne siły powinny przepędzić czorta suszy. 😉 Pozdrawiam Was z „zasuszonego” Wrocławia. 😉