facebooktwitteryoutube
Aktualności - 05 Gru, 2016
- 3 komentarze
Leśne opowiadania Wojciecha. Część 4.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wojciech Dziewierski – wielki miłośnik przyrody, lasów, grzybiarz i wędkarz, a przede wszystkim Twórca wspaniałych opowiadań, przenoszących Czytelnika do serca niedostępnych terenów Puszczy Knyszyńskiej, uraczył mnie ostatnio niezwykłą, czwartą częścią Leśnych Opowiadań Wojciecha. Po jej przeczytaniu, decyzja mogła być tylko jedna. Podzielić się nią jak najszybciej. ;)) Wszystkie trzy poprzednie części, są także do przeczytania na blogu. W czwartej części, poznasz wielką tajemnicę Starego Wojciecha. Zanim się to jednak stanie, przejdziesz wiele kilometrów po czeluściach Puszczy. Napadną Cię komary, o mało nie pogryzą żmije, wystraszą dziki. W końcu trzęsawiska i bagna, będą próbowały wyprowadzić Cię na manowce… Cały czas będzie Ci towarzyszyć jakiś dziwny lęk…To jednak tylko przedsmak spotkania z królem Puszczy – niedźwiedziem… I nie tylko…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wojtkowi, niezmiernie dziękuję za kapitalne opowiadanie, które uświadamia Czytelnikowi nie tylko niezwykłość i nieprzewidywalność Puszczy, ale uczy pokory i szacunku do niej. Uczy też godnego zachowania w lesie, bez pozostawiania po sobie śmieci. Nie przedłużając już, zrób pierwsze kroki i wejdź do starego, pierwotnego lasu… ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

LEŚNE OPOWIADANIA WOJCIECHA. CZĘŚĆ 4 – POŻEGNANIE.

Był schyłek lata. Jak zwykle biłaś się z myślami, czy wracać już do domu, czy jeszcze raz wyskoczyć i pożegnać się z Puszczą. I jak zwykle zwyciężyło w Tobie to drugie. Zaplanowałaś sobie szczegółowo trzydniowy pobyt w Puszczy, licząc w tym drogę powrotną. Postanowiłaś na pożegnanie, odwiedzić dość daleko położony zakątek, gdzie jeszcze nigdy nie byłaś. O swoich planach informujesz znajomego gospodarza. I…. nie spodziewałaś się takiej reakcji z jego strony. Prawie błagał, żebyś dała sobie spokój z tym miejscem. Opowiadał Ci, że tam przepadł bez śladu niejeden mieszkaniec okolicznych miejscowości, doskonale przecież obeznany z Puszczą. Miejscowi ludzie wręcz twierdzą, że tam mieszka Zły. Słyszałaś zresztą sama co nieco na ten temat. Nie dawałaś wiary tym opowieściom rzecz jasna, z drugiej jednak strony, że kilka osób przepadło tam bez śladu to fakt.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Z drugiej strony czy faktycznie tam, czy to tylko zwykłe plotki nabierające siły jak śnieżna kula spadająca po stoku. W końcu nie jesteś nowicjuszem w Puszczy, a że inna okolica, a czym w końcu się ona różni? Gospodarz widząc Twoje nieodmienne, postanowienie zaprowadził Ciebie do starej drewutni, wlazł do środka, Tobie każąc poczekać na zewnątrz. Naklął się tam chłopina, na przewracał jakiegoś żelastwa, w końcu wylazł. Wręczył ni mniej ni więcej tylko stary poniemiecki, owinięty w naoliwione szmaty Mauser z uciętą lufą oraz garść amunicji. Na nic zdały się Twoje protesty, musiałaś go zabrać i już. Żegnana serdecznie przez gospodarzy, wyszłaś na pobliską stację kolejową. Podróż pociągiem długo nie trwa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wyskakujesz pełna energii na zarośnięty trawą peron. Pakujesz swój „dobytek” na grzbiet i ruszasz na spotkanie przyrody. Zatrzymujesz się na chwilę przy studni. Nabierasz sobie wody i naprzód. Jest chłodny, wrześniowy poranek. Po chwili skrywa Ciebie zieleń. Maszerujesz szczęśliwa i wolna od trosk przed siebie, póki co, znanym Ci doskonale leśnym duktem. Mijasz starodrzew świerkowy. Stare potężne świerki kojarzyły Ci się zawsze z niebosiężnymi wieżami. Drzewa są tak grube, że nie objęło by ich i trzech rosłych mężczyzn. Nie śpieszysz się nigdzie. Siadasz w cieniu świerków i parzysz sobie poranna kawę. Pomimo słonecznego dnia jest jeszcze chłodno.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wspominasz z wielkim żalem Starego Wojciecha. Ech nie spotkasz go już dzisiaj na szlaku, niestety nie ma go już wśród nas. Kiedy tak dopadły Ciebie wspomnienia, coś Ci mówi i to mówi wyraźnie. Ależ ja jestem wśród drzew w puszczy i na pewno jeszcze się zobaczymy. Sugestia jest tak silna, że aż rozglądasz się wokół kto do Ciebie mówi. Nie wiesz, że w promieniu co najmniej kilkunastu kilometrów jesteś jedyną osobą. To tylko złudzenie, dość częste zresztą w Puszczy. Niemniej pojawia się u Ciebie gdzieś w głębi duszy niepokój. Bliżej nieokreślony niepokój. Nie zważasz zresztą na nic. Czas Ci w drogę. Pakujesz szybko manele, bardzo starannie sprawdzasz, czy gdzieś nie został niedogaszony żar po grzaniu kawy i ruszasz dalej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dukt wkrótce się kończy i idziesz dalej już wprost przez pierwotny las. Jesteś zaskoczona ogromną ilością grzybów, a może ich nazbierasz w drodze powrotnej? Jest ich naprawdę cała masa. Piękne koźlarze, przysadziste borowiki na grubych nogach, żółte kurki rosnące całymi rodzinami. Na razie je tylko podziwiasz. Masz jeszcze przed sobą daleką drogę a wrześniowe dni są już dość krótkie. Zbliża się południe, czas na przerwę. Znajdujesz dogodną polankę na biwak. Z ulgą zrzucasz plecak. Nagle nad głową słyszysz trzask. Instynktownie odskakujesz na bok, a w miejsce gdzie przed chwilą stałaś, upada gruby konar. Przyglądasz się jemu bardziej zdziwiona niż przestraszona, chociaż jakby spadł na Ciebie mógłby mocno pokaleczyć. Widzisz wyraźnie odłamaną gałąź, ale przecież nie ma nawet grama wiatru.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

No nic, nie ma czasu na rozpamiętywanie. Trzeba szybko zjeść obiad i ruszać dalej. Pichcisz szybko zupę „jakąś tam” z torebki, na drugie podgrzewasz konserwę, kilka kromek chleba i herbata uzupełniają niezbyt wyszukany obiad. Na deser zrywasz sobie garstkę rosnących jeszcze tu i ówdzie jagód. Kontrolujesz dokładnie kierunek i porę dnia, oczywiście sprzątasz po sobie i idziesz dalej. Puszcza staje się coraz bardziej jakaś ponura, coraz gęstszy staje się podszyt. Musisz często stawać żeby korygować kierunek marszu. Pomimo słonecznego dnia, w takich miejscach panuje zawsze półmrok. Teren opada coraz niżej, robi się grząsko i dopadają Ciebie komary. Wściekasz się. No tego to już za wiele. Komary o tej porze roku.?!!! I to w takiej ilości?!!!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po prawej widzisz polankę. Oj doskonale wiesz, co to za polanka. Wycinasz sobie solidny drąg do podpórki i idziesz w stronę prześwitu. Drzewa pomału się kończą, ustępując miejsca krzakom, karłowatym brzózkom i sosenkom. Jednocześnie robi się coraz bardziej grząsko. Dochodzisz do skraju lasu i widzisz przed sobą kuszącą wyglądem polanę. Ale wiesz doskonale, co by się stało jakbyś na nią weszła. Masz przed sobą nie żadną polanę tylko jedno z bardzo licznych w Puszczy trzęsawisk. Zaczęłaś się zastanawiać czy czasami Ci zaginieni nie dali się skusić na drogę na skróty. Mało prawdopodobne, w końcu to byli ludzie doskonale obeznani z tym terenem, ale to tylko ludzie. Jeśli tak było to może odnajdzie ich za 10 tys. lat jakiś archeolog.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie masz już czasu na dłuższe rozmyślania. Klnąc pod nosem, przedzierasz się brzegiem bagniska. I tak chwilami wpadasz do kolan w błocko. No i te komary. Na szczęście świeci mocno słońce i na skraju lasu jest ich mniej. Ponadto zaczął nasilać się w Tobie ten poranny niepokój. Nie wiesz czym on jest spowodowany. Nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia. A jednak czai się gdzieś w głębi Ciebie. Zresztą nie masz czasu na zastanawianie się nad tym. Jest już około 15, musisz rozglądać się za miejscem na nocleg. Widzisz, że za bagniskiem teren zaczyna się podnosić. Musisz tam dotrzeć. Łatwo powiedzieć. Grząski teren, gęsty podszyt marszu z pewnością nie ułatwiają. Ba, żeby to był marsz. Raczej przedzieranie się przez krzaczyska i wykroty podmokłego pierwotnego lasu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zaczyna dawać Ci w kość ekwipunek, a jeszcze targasz w plecaku podarunek od gospodarza. Cały ten złom waży dobre 3-4 kilogramy. Ktoś powie – to niewiele, niby nie jest to dużo, ale nie podczas wielogodzinnego marszu przez trudny teren. Klniesz w żywy kamień, że dałaś się namówić na zabranie tego żelastwa, ale już trudno. Jeszcze godzina takiej męczącego „toru przeszkód” i jak zaobserwowałaś, teren pomału zaczyna się podnosić. Płoszysz jeszcze kilka dzików, które mają legowisko gdzieś przy bagnie i dwa zaskrońce, opalające się w słoneczku późnego lata i w końcu wydostajesz się z podmokłego terenu. Widzisz, że zniknęły olchy i świerki a coraz częściej pojawiają się sosny. Niestety dalej jest bardzo gęsty podszyt. Rośnie pełno malin, jeżyn, zwalone gałęzie też nie ułatwiają poruszania się.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jest już 16 i pilnie trzeba się rozglądać za miejscem na nocleg. Widzisz, że teren się coraz bardzie podnosi i musi być bardziej suche miejsce. Faktycznie, pomału znikają maliny, robi się coraz bardziej sucho. No to chyba jesteśmy w domu, mówisz sama do siebie. Wdrapujesz się w końcu na szczyt wzniesienia. Zmęczona, chcesz usiąść na pniu drzewa. I znowu ratuje Ciebie doświadczenie. Sprawdzasz kijem teren wokół pnia. Z sykiem wypełza spod niego żmija, a po chwili druga. Jakoś tak niechętnie odpełzają w zarośla. Gdybyś tak usiadła….. Postanawiasz odejść z tego miejsca i poszukać lepszego towarzystwa na nocleg. Znajdujesz coś w rodzaju ścieżki. Ruszasz nią bez wahania. Przeszłaś może ze 100 metrów i omal nie wdeptujesz w kolejną żmiję. Wąż z sykiem atakuje Twoja nogę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

No musiałby się postarać, żeby przebić Twoje solidne buty. Niemniej wystraszyłaś się nie na żarty. Tym bardziej, że o ile dwie poprzednie przedstawicielki gatunku vipera berus miały około pół metra długości to ta jest wyjątkowo wielka. Ma na pewno niewiele mniej niż metr. Na dokładkę ani myśli zejść Ci z drogi. Rozdrażniony wąż, szczerzy na Ciebie te swoje zęby jadowe i syczy jak wściekły. Masz dość już chcesz go zdzielić kijem przez łeb, ale coś Ci mówi, że nie wolno tego zrobić. Zamiast węża zabijać, trącasz go tylko lekko kijem, w końcu odpełza on w krzaki. Bardziej zła z powodu straconego czasu, niż wystraszona, ruszasz dalej jakby granią wzgórza. Znajdujesz w końcu dogodne miejsce na nocleg. Natychmiast zabierasz się do roboty, zrobiło się późno. Szybko tniesz gałęzie świerkowe, szykujesz sobie posłanie, jeszcze kolacja i już jest ciemno.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przy świetle latarki kładziesz się spać. Jednak sen nie chce przyjść. Coraz silniejszy jest ten Twój niepokój. Analizujesz wypadki dzisiejszego dnia. Ten konar, który o mało nie spadł Ci na głowę, roje komarów o tej porze roku, w końcu te żmije. Nie, to nie jest przypadek. Zapada noc. Widzisz przez korony sosen wygwieżdżone niebo. Nocne odgłosy puszczy eee tam, to strachy na Lachy. Do tego jesteś przyzwyczajona. Tylko ten lęk. W końcu zmęczona usypiasz. Noc mija szybko i bez przygód. Budzisz się wyspana, ale dalej z niejasnym poczuciem niepokoju. Oj tam, czas na śniadanie i w drogę. Wyciągasz graty z plecaka między innymi i Mauser, który Twoim zdaniem zaśmieca tylko plecak i zabiera miejsce. Rozpakowujesz go i od razu myśl, a może by tak sobie strzelić.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jednak zdajesz sobie sprawę, że niepotrzebny hałas, może ściągnąć nie wiadomo kogo. Wieszasz więc grata za pas na gałęzi żeby nie pętał się pod nogami i zabierasz się za szykowanie śniadania. Wcinasz sobie poranny posiłek w najlepsze, a nagle… Pęka gałąź, na której wisiał karabin, kolba uderza o kamień pod drzewem i rozlega się huk wystrzału. Zrywasz się przestraszona na równe nogi, parząc się na dokładkę gorącą herbatą. Huk w ciszy puszczańskiego poranka wydaje się znacznie głośniejszy niż był w rzeczywistości. Wokół z furkotem podrywa się do lotu spłoszone ptactwo. Łapiesz cholernego grata i masz ochotę utopić go w bagnie. Ba, gdyby był on Twój, dawno by wylądował gdzieś na dnie moczarów, ale mimo wszystko musisz go zwrócić. Jednak kto to przenosi broń w plecaku, na dokładkę załadowaną i niezabezpieczoną!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na szczęście w pobliżu nie ma nikogo, a gdyby tak karabin wypalił w pociągu, strach pomyśleć. Teraz sobie przypominasz, że gospodarz tłumaczył Ci, jak obchodzić się z tym sprzętem i czymś zaaferowany zapomniał wyjąć nabój, nie mówiąc już o zabezpieczeniu broni. Brrr, jeszcze się trzęsiesz. Kończysz pomimo braku apetytu śniadanie, parzysz sobie nową herbatę. Chowasz manele, tym razem bardzo szczegółowo sprawdziwszy broń. Sprzątasz oczywiście dokładnie po sobie i w drogę. Postanawiasz iść dalej wzgórkiem na południe i starać się ominąć bagnisko po lewej, a następnie skręcić na południowy – wschód, wschód i w dalszej kolejności na północ, kończąc wycieczkę jutro gdzieś około południa na stacji kolejowej. Jakiej? Tego jeszcze nie wiesz sama.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdzieś tam wyjdziesz na tory, ale do tego jeszcze daleko. Póki co, podziwiasz w świetle wczesnego, wrześniowego poranka, piękną pierwotną puszczę. Po chwili widzisz, że znowu teren zaczyna się obniżać. Trudno, idziesz więc w dół poprzez coraz gęstszy podszyt. Za to jakie wrażenia. Praktycznie jakbyś szła przez tropikalną dżunglę południowoamerykańską. Tylko znowu atakuje Ciebie robactwo. Cóż muchy i komary potrafią umilić żywot leśnych ludzi, oj potrafią. Docierasz nareszcie do dna leśnej kotlinki, po przeciwnej stronie, teren zaczyna iść dość ostro pod górę, a wiesz z doświadczenia, że powinnaś tutaj znaleźć strumyk. I faktycznie, sączy się niewielki, poprzez naszą polską „dżunglę”. Robisz sobie przerwę. Musisz uzupełnić zapasy wody a i nie zaszkodzi trochę się odświeżyć.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ruszasz kawałek w dół strumyka, znajdujesz ładne szerokie piaszczyste miejsce. Gasisz pragnienie, uzupełniasz zapasy wody i nareszcie z przyjemnością możesz brodzić po „głębi” strumyka sięgającej miejscami kolan. Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy. Czas Ci w dalszą drogę. Zbierasz graty i ruszasz dalej. Teren zaczyna się podnosić, chyba obeszłaś bagnisko, prawdopodobnie pozostałość po jeziorze polodowcowym. Jak wcześniej planowałaś, zmieniasz kierunek marszu z południowego na wschodni, teraz masz zagłębienie terenu po swojej lewej stronie. Kontrolujesz kierunek i godzinę, jest wszystko w porządku i jest wcześnie. Ruszasz dalej. Pogoda nawet dopisuje. Jest, jak na wrzesień, ciepło a w puszczy jak zwykle panuje półmrok. Tylko ten cholerny niepokój, który nie opuszcza Ciebie ani na chwilę a wręcz zaczyna się nasilać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Aż się w końcu zatrzymujesz. Zastanawiasz się co się mogło stać, nie, nie ma racjonalnego wytłumaczenia. Trudno, musisz się z tym oswoić. Przed Tobą jeszcze co najmniej jedna noc w Puszczy i kawał drogi. Nie dzieje się cały czas nic ciekawego, przedzierasz się zmęczona przez gęsty podszyt, dobrze chociaż, że grunt jest twardy i nie musisz brnąć po kostki w błocku. Starodrzew zaczyna się jakby przerzedzać. Pojawiają się młodsze, dość gęste świerki i znowu umilają one marsz, jedyne co dobre to tylko tyle, że podwyższenie terenu skręca wyraźnie po Twojej myśli na północny wschód. Świerki też rosną jakby rzadziej, natomiast jesteś zaskoczona obfitością rydzów. Rośnie ich pod świerkami cała masa, niestety nie masz możliwości ich zbierać, zrywasz tylko kilkanaście dla urozmaicenia obiadu. Ruszasz dalej, widzisz po słońcu, że minęło już południe zatem czas na obiad.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Siadasz sobie między świerkami. Posiłek wyszukany nie jest, zupa z torebki, konserwa, ale za to deserek czyli rydze smażone nad ogniskiem na patyku z dodatkiem soli, o to po prostu niebo w gębie. Żałujesz, że nie masz jak zabrać większej ilości grzybów. Postanawiasz sobie jednak zapamiętać to miejsce, no i wrócić z odpowiednim koszem. Ale póki co, nie masz czasu na marzenia o rydzach. Czas niestety nagli. Dokładnie gasisz ognisko, sprawdzasz, czy przypadkiem gdzieś nie został żar, sprzątasz po sobie i w drogę. Idziesz jeszcze kilka godzin, jakby wzdłuż mokradła w kierunku północno wschodnim i czas na ostatni nocleg w Puszczy. Jest około 15, czyli masz trochę czasu na przygotowanie noclegu, no i wybór miejsca. Trafiasz na ładna polankę i od razu coś zaczyna Ci nie pasować. Widzisz kilka jakichś zagłębień, oczywiście mocno pozarastanych, pośrodku polany znajdują się jakieś ułożone w krąg kamienie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Postanawiasz się dokładnie przyjrzeć temu miejscu. Oglądasz najpierw kamienie. Niby zwykła polne głazy, mocno obrośnięte mchem i trawą, niektóre są już prawie niewidoczne. Wiesz doskonale, że na pewno ułożyła je tutaj ludzka ręka. Tylko po co?! Idziesz po saperkę. Odkopujesz ziemię pośrodku kręgu. Szybko widzisz fragmenty spalonego drzewa, następnie odgarniasz zielsko przy jednym i drugim zagłębieniu. Z łatwością dostrzegasz fragmenty mocno już zbutwiałych belek i już wiesz gdzie jesteś. Ten kamienny krąg to pozostałości partyzanckiej kuchni, a te zagłębienia, to nic innego jak partyzanckie ziemianki. Nasłuchałaś się nie raz o partyzantach walczących o Polskę w Puszczy, najpierw przeciwko okupantowi hitlerowskiemu, później sowieckiemu. Wiele razy te opowieści snuł nie kto inny tylko Stary Wojciech.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ile było w tych opowieściach prawdy, a ile legendy, czy też zwykłego bajdurzenia, nie wiesz. Zresztą jakoś nie bardzo interesowałaś się tym tematem. Może i to niedobrze, w końcu spędzasz w Puszczy wiele czasu i nie byłoby źle poznać rzetelnie jej historię. Póki co, wyciągasz busolę i mapę w miarę dokładnie oznaczasz to miejsce. Coś Ci mówi, że trzeba tutaj wrócić, że fachowcy muszą przeszukać ten teren a z ruin obozowiska, trzeba zrobić skanem? Muzeum? Jak tam zwał tak zwał, ale nie można pozostawić w zapomnieniu naszej historii. Nie zapominasz oczywiście o upływającym czasie. Lepszego miejsca nie znajdziesz. Spali tutaj partyzanci, dasz radę i Ty. Postanawiasz poszukać wody, przecież skoro był obóz to musiała być tutaj i woda. Rozglądasz się dookoła, widzisz coś w rodzaju ścieżki prowadzącej w dół. Ostrożnie ruszasz nią. Faktycznie, po dosłownie pięćdziesięciu metrach, trafiasz na wątły strumyczek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dziwisz się. Przecież tutaj musiało obozować kilkudziesięciu chłopa, co najmniej. I tylko taki strumyk? Fakt, minęło przecież dobre kilkadziesiąt lat, wtedy może ten strumień był większy? No nic, dla Ciebie wystarczy. Uzupełniasz zapasy wody, a i wystarczyło na jako taką toaletę. Z żalem szykujesz sobie ostatni, przynajmniej w tym roku nocleg w Puszczy. Jest jeszcze jasno, ale wiesz z doświadczenia, że przygotowanie noclegu zajmie trochę czasu. Oczyszczasz miejsce, przygotowujesz drzewo na ognisko w miejscu dawnej partyzanckiej kuchni. Bierzesz się za rozpakowanie gratów. Wszystko byłoby ok., gdyby nie ten cholerny lęk, który zamienia się pomału w strach i to coraz silniejszy strach. Wiesz dobrze, że byłby on zabójczy dla osoby nieobeznanej z Puszczą. Doskonale zdajesz sobie sprawę, że nie ma się tutaj czego bać. Czyżby?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rozkładasz swoje rzeczy, wyciągasz między innymi i karabin. Nagle widzisz, że w odległości może 100 metrów od Ciebie, porusza się duże zwierzę. Żubr? Łoś? Wielki dzik? Odruchowo łapiesz karabin, niewprawnie mocujesz się z zamkiem, w końcu ładujesz broń. Postanawiasz sprawdzić, cóż to za gość Ciebie odwiedził. Przeszłaś kilkadziesiąt kroków i…. stajesz niemal oko w oko w niedźwiedziem. Tak, naszym brunatnym misiem. Przelatują Ci przez głowę myśli jak wicher, skąd się on tutaj wziął?! W puszczy przecież nikt nie widział miśków od wielu lat. Tak, ale ten miś jest i to jest niewątpliwie niebezpieczny miś. Zwierzę staje na tylnych łapach, ma chyba ze dwa metry wysokości. Skrajnie przerażona myślisz o karabinie, jednak jesteś na tyle obeznana z Puszczą, że zaczynasz właśnie w tym krytycznym momencie myśleć racjonalnie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Strzelec jest z Ciebie kiepski i jeśli chybisz lub tylko zranisz niedźwiadka, zwierzę niewątpliwie zaatakuje a wtedy…. Ponadto miś chce Ciebie tylko wystraszyć, inaczej już by zaatakował. Najostrożniej jak potrafisz, wycofujesz się w stronę, hmm, partyzanckiej kuchni. Drżącym głosem, głośno mówisz „musisz wrócić misiu”. Zwierzę wspięło się jeszcze wyżej, ryknęło głośno i…… miś zrobił prawidłowy w tył zwrot i pomaszerował sobie w Puszczę. Ty natomiast opadasz na najbliższy kamień. Jak potworne napięcie nerwowe odczuwałaś, dociera do Ciebie dopiero teraz. Drżysz cała, a ciało pokrywa się zimnym potem. Mało brakowało….. Pomału dociera do Ciebie, że w tym miejscu mogłaś zostać na zawsze albo Ty albo miś. Mija dobre pół godziny, zanim dochodzisz do siebie na tyle, żeby wrócić do przygotowania obozowiska.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na szczęście miałaś zapas czasu. Kolacja, raczej apetyt Ci nie dopisuje. Jesz na siłę konserwę z sucharami, popijasz wodą, i pomału zapada mrok. Układasz się do snu a karabin wraz z amunicją na wszelki wypadek kładziesz pod ręką. Okazuje się jednak, że miałaś gości zupełnie innego rodzaju. Długo nie możesz usnąć. Obserwujesz piękne wygwieżdżone wrześniowe niebo. W nocnej puszczańskiej ciszy marzysz o podróżach do tych gwiazd. Zresztą czyste powietrze sprawia, że wydaje się, iż można tych gwiazd dotykać ręką. Zła, przewracasz się z boku na bok, nie możesz jednak usnąć. Tym bardziej, że to co było do tej pory strachem, zamienia się w dosłownie dławiący lęk. Wstajesz zapalasz latarkę, wszystko w porządku. Kładziesz się z powrotem w ciepłe legowisko.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wrześniowe noce na wschodzie nie należą już do najcieplejszych. Widzisz po gwiazdach, że jest już po północy. W końcu usypiasz. Budzi Ciebie jakaś poświata. A to co znowu?! W tej poświacie zbliża się do Ciebie znajoma postać. Przecież to Stary Wojciech?! Skąd on się tutaj wziął?! Przecież odszedł już lata temu. Twoje przerażenie zmienia się nagle w skrajne zdumienie. Pamiętasz Starego Wojciecha jako mężczyznę potężnej postury, włóczącego się po puszczy, niezbyt dbającego o wygląd zewnętrzny, często wręcz rozczochranego z kilkudniowym zarostem; a tymczasem widzisz przed sobą żołnierza ubranego w lśniący mundur??!! Na dokładkę, przy Starym Wojciechu, spaceruje sobie ….. miś?! Nie, tego już za wiele. Przez głowę przelatuje Ci myśl, że może czymś się strułaś i masz halucynacje? Może niechcący zjadłaś wilczą jagodę?!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nic z tego. Stary Wojciech odzywa się do Ciebie, nic nie mów o nic nie pytaj, chodź ze mną, musisz mi pomóc. A misia się nie bój przecież to Wojtek z Korpusu Andersa. Pomimo, bardzo delikatnie mówiąc, niecodziennej sytuacji uśmiechasz się. Bez słowa, ruszasz za Starym Wojciechem. Po drodze słyszysz „mam mało czasu…. A dużo do powiedzenia”. Nie zwracasz jakoś uwagi, że idziesz za Starym Wojciechem jak po sznurku, nie potykasz się o zarośla i gałęzie. Nie zwróciłaś nawet uwagi, że weszliście w sam środek bagna. Znaleźliście się na czymś w rodzaju polany. Obserwujesz siedzące w jakiejś niebieskawej poświacie postacie, niektóre w mundurach, inne w cywilnych ubraniach. Nagle usłyszałaś głos Starego Wojciecha. „Dziecko mam mało czasu”. Tych co widzisz to Żołnierze Wyklęci. Przyglądasz się uważniej. Rzeczywiście rozpoznajesz sylwetki Generała „Nila”, Rotmistrza Pileckiego, Ingi, Łupaszki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jest również wielu Tobie nieznanych. Widzisz, kiedyś, jak byłem młody, obiecałem, że zadbam o ich godny pochówek, o ich pamięć. Niestety słowa nie dotrzymałem. Żyłem w czasach jakie były, nieważne zresztą. Dziecko, to co ja obiecałem, musisz Ty wykonać, inaczej nigdy nie zaznam wiekuistego spokoju. A teraz żegnam już się z Tobą, więcej się już nie zobaczymy, chyba że po drugiej stronie. Wiem, że mogę na Ciebie liczyć. Egzamin zdałaś celująco. Gdybyś uległa panice i uciekła z Puszczy, gdybyś zdzieliła żmiję kijem, albo strzeliła do misia, nie rozmawialibyśmy w tych co prawda niezwykłych okolicznościach, ale jednak wiem, że na Tobie mogę polegać. Chcesz o coś zapytać wiem. O tych co poprzednio ruszyli tutaj przed Tobą? Nachlali się durnie bimbru i ruszyli za Wojtkiem w pogoń przez trzęsawisko… Chyba nie muszę kończyć….. Wiem poza tym, że sama nie dasz rady. Nie martw się, pomoże Ci młody człowiek, razem dacie radę, musicie dać. Inaczej przyjdzie mi dalej czekać….

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wtedy wszystko zniknęło………………

Budzisz się wyjątkowo późno. Byłaś pewna, że przyśnił Ci się zły sen. Tak, tylko skąd miałaś ubrudzone do kolan błotem nogi?

Wstajesz jakaś pomimo wszystko wyspana. Szybko szykujesz śniadanie. Sprzątasz po sobie. I w drogę. Jakoś dziwnie szybko wychodzisz z Puszczy na tor kolejowy i nadjeżdża pociąg. A kurcze, grzyby, nic to, przejeżdżasz kilka stacji, wysiadasz tam gdzie zaczynałaś swoją dziwną przygodę. Pamiętasz to miejsce doskonale, cholera, ale w co te grzyby zbierać. Mimo wszystko ruszasz w puszczę. A po drodze spotykasz młodego człowieka niosącego dwa kosze. Od razu zagadał: „Co na grzybki bez kosza? Może pożyczyć Ci jeden”? Z miejsca przeszedł na „ty”, ale wydał Ci się jakiś sympatyczny. Poszliście razem na te grzyby. Bardzo szybko napełniliście oba kosze i czas było Ci wracać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jakoś tak miło Ci się gawędziło z Nieznajomym, no może już nie do końca Nieznajomym. Okazało się, że też jest przyjezdnym, a Ciebie zaskoczył znajomością Puszczy, a to w końcu niełatwe. Na dokładkę ze zdumieniem stwierdziłaś, że Jarek (bo tak miał na imię nieznajomy) doskonale znał Starego Wojciecha. Nie coś za dużo tych przypadków… W każdym razie wymieniliście się telefonami i już wiedziałaś, że Stary Wojciech mówił prawdę. Jarek na pewno Ci pomoże w spełnieniu obietnicy.

Ale to temat na osobną opowieść.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Podczas Twojego pobytu w Puszczy, raz jeszcze, może przez sekundę, widziałaś postać Starego Wojciecha. Uśmiechnął się do Ciebie, powiedział: „Dziękuję Ci” i zniknął. A może się Tobie tylko przywidziało.

Jednego nie mogłaś sobie tylko podarować. Postanowiłaś w niekonwencjonalny sposób chronić swoje Rydzowe Poletko, jak je nazwałaś. Załatwiłaś z Jarkiem i Leśniczym, że od strony, z której przyszłaś, obozowisko będzie ogrodzone solidnym płotem i będą postawione tablice, które nota bene, sama wykonałaś „UWAGA MINY WSTĘP WZBRONIONY”. W końcu rydze Tobie się należą prawda?

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

  • Eligiusz Zakrzewski //06 Cze 2017

    Piękne cztery opowiadania. Począwszy od młodego, niedoświadczonego amatora, po dojrzałą, samodzielną wędrowniczkę. I ten czuwający gdzieś nad nią jak dobry anioł stróż Stary Wojciech. Doskonała lekcja pokory i szacunku dla Puszczy z przeznaczeniem dla miejskich „panoczków” w drogich kombinezonach moro. I historia Żołnierzy Wyklętych niby w tle ale nie da się jej ominąć milczeniem.
    Trochę to trwało zanim pojąłem narracje tych opowiadań. Z takim sposobem przekazu nie pamiętam czy kiedykolwiek się spotkałem. Kolejna nauka jęz. polskiego.
    Następne opowiadanie, przeczytam z wielką przyjemnością. E.

    • Paweł Lenart //07 Cze 2017

      W pełni potwierdzam Twoje słowa Emilu.
      Leśne Opowiadania Wojciecha to niezwykła treść, emocje, akcja i narracja. Sam często do nich wracam i z entuzjazmem czekam na piątą odsłonę. 😉

  • wojek //06 Cze 2017

    Witaj Emil
    Bardzo Ci dziękuję, własnie dla takich komentarzy warto sie postarać.
    Serdecznie pozdrawiam.