facebooktwitteryoutube
Aktualności - 27 Lut, 2017
- brak komentarzy
Komentarz do zmian w ustawie o ochronie przyrody Polskiego Towarzystwa Dendrologicznego.

Z powodu nowelizacji ustawy o ochronie przyrody i znacznemu ułatwieniu pozbycia się drzew na terenach prywatnych, trwa w najlepsze wycinka drzew, często bardzo cennych i zdrowych i nie wszędzie zagrażających mieniu i bezpieczeństwu dobrych, kochających bliźniego i wszelkie boskie stworzenia ludzi. Temat ten jest tak bulwersujący i mnie osobiście denerwujący, że za kilka dni napiszę moje subiektywne spostrzeżenia o barbarzyńskiej nowelizacji i ludzkiej głupocie.

Prezes Polskiego Towarzystwa Dendrologicznego, dr hab. Jacek Borowski, odniósł się do „fachowej” i „przemyślanej” nowelizacji. Przytaczam Jego wypowiedź, którą można też przeczytać na stronie Polskiego Towarzystwa Dendrologicznego: http://www.ptd.pl/?p=1830#more-1830

Zdaniem piszącego te słowa, bulwersujące jest, że w zaproponowanych zmianach zrezygnowano z obowiązku uzgadniania wycinki drzew przydrożnych z regionalnym dyrektorem ochrony środowiska lub jakimkolwiek innym podmiotem. Taka decyzja cofa nas do okresu poprzedniego, gdy obowiązek uzgodnienia nie obowiązywał. Wówczas byliśmy świadkami, często nieskrępowanej, wycinki drzew alejowych i przydrożnych. Staraniem licznych organizacji i środowisk udało się obowiązek uzgodnienia wprowadzić przy poprzedniej nowelizacji ustawy, wtedy uważaliśmy to za wielki sukces.

Trzeba stwierdzić, że dzięki działaniom edukacyjnym i współpracy z drogowcami, między innymi Fundacji Ekorozwoju z jej programem „Drogi dla Natury”, również naszego Towarzystwa Dendrologicznego z Polskim Kongresem Drogowym i Generalną Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, świadomość drogowców dotycząca korzyści płynących z obecności drzew przy drogach wzrosła. Jest wśród drogowców wielu, którzy drzewom sprzyjają, nie są to jednak wszyscy, nadal liczni są zdecydowani przeciwnicy przydrożnych zadrzewień. W związku z proponowanymi zmianami istnieje uzasadniona obawa o przyszłość drzew przy polskich drogach. Przyznam, że z mojego punktu widzenia to jeden z najważniejszych zarzutów wobec ostatnich zmian w ustawie!

Nieco tylko mniejsze obawy budzi pomysł ułatwienia procedury usuwania drzew z terenów prywatnych, jeżeli nie jest to związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Osobiście nie sądzę, aby właściciele działek zaczęli nagminnie usuwać drzewa, które ich ojcowie bądź oni sami sadzili. Dziwi mnie jednak to, że właściciel może wyciąć bez zezwolenia praktycznie każde drzewo rosnące na prywatnej działce, bez względu na jego wielkość. Możemy w ten sposób utracić wiele cennych drzew, które nie zostały zakwalifikowane jako pomnikowe, a są już bardzo cenne.

Poza tym, kto i w jaki sposób ustali, czy usuwanie drzew jest związane z działalnością gospodarczą? Może dojść do sytuacji, kiedy sprzedający działkę usunie drzewa „profilaktycznie” przed sprzedażą, a deweloper czy inwestor dostaną działkę „czystą”.

Kompetencje dotyczące opłat zostały oddane radom gminy. Pozornie działanie decentralizujące jest słuszne, poważnie obawiam się jednak o to, jak wielu jest w gminie naprawdę kompetentnych urzędników, którzy dokument o wartości drzew opracują. Pewne nadzieje budzi możliwość udziału w tej decyzji czynników społecznych, choć to kolejne pole konfliktów.

Nie ma konieczności uzyskania zezwolenia na usunięcie drzewa, gdy obwód jego pnia na wysokości pierśnicy, nie przekracza 100 cm dla stosunkowo szybko rosnących gatunków i 50 cm w przypadku pozostałych. Szczególnie w przypadku gatunków wolno rosnących, takich jak cis czy drzewa z rodzaju cyprysik, wydaje się to za dużo! Zezwolenia na usunięcie nie stosuje się do krzewów o powierzchni 25 m 2 , do tej pory dotyczyło to krzewów w wieku do 10 lat. Sama zmiana jest sensowna o tyle, że ustalenie wieku krzewu jest bardzo trudne, a w praktyce często niemożliwe.

Zmiany dotyczą również ustawy o lasach, na ten temat istnieją wątpliwości co do ich zgodności z dyrektywą ptasią i siedliskową. Ta kontrowersja powinna być jednak rozpatrywana głównie przez prawników.

Reasumując, jestem mocno zawiedziony tym, że Minister Środowiska, który uprzednio zwrócił się do różnych stowarzyszeń, towarzystw i instytucji o komentarze do propozycji zmian w ustawie o ochronie przyrody, z uwag tych nie skorzystał. Na ostatnim zjeździe Polskiego Towarzystwa Dendrologicznego w Bolestraszycach taka nadzieja się pojawiła. Choć projekt ostatecznie został przedstawiony jako poselski, to sądzę, że wpływ ministra i jego urzędników na kształt proponowanych zmian był istotny. Mam wątpliwości, czy posłowie inicjatorzy zapoznali się z opiniami czynników społecznych. Nie jestem też do końca przekonany, czy wszyscy oni są w stanie ocenić skutki wprowadzonych zmian.

Na koniec jeszcze jedno, „wojna” ministerstwa z organizacjami ekologicznymi jest niszcząca dla systemu ochrony przyrody w Polsce. W jej efekcie ochrona drzew została dodatkowo upolityczniona.

W imieniu
Zarządu Polskiego Towarzystwa Dendrologicznego
Prezes PTD
Dr hab. Jacek Borowski

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz