facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Drzewa Wrocławia Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 04 sierpień, 2021
- brak komentarzy
Kasztanowiec pospolity na Grobli Karłowicko – Rędzińskiej w rejonie ul. Zawalnej. “Utrata wartości przyrodniczych”.

Kasztanowiec pospolity na Grobli Karłowicko – Rędzińskiej w rejonie ul. Zawalnej. “Utrata wartości przyrodniczych”.

Dzisiaj nieco inny temat związany z pomnikowymi drzewami, którym zniesiono ochronę z uwagi na tzw. “utratę wartości przyrodniczych” na przykładzie wrocławskiego kasztanowca pospolitego, który rośnie na Grobli Karłowicko – Rędzińskiej w rejonie ul. Zawalnej, ponieważ kilka lat temu drzewo złamało się podczas wichury i zdjęto z niego ochronę pomnikową w drodze uchwały ( Uchwała_nr_XLVIII114117_Rady_Miejskiej_Wrocławia ), zapisując w niej, m.in.: Na podstawie art. 18 ust. 2 pkt 15 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (Dz. U. z 2017 r. poz. 1875) w związku z art. 44 ust. 3 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z 2016 r. poz. 2134, z późn. zm.1), Rada Miejska Wrocławia uchwala, co następuje:
§ 1. Ze względu na utratę wartości przyrodniczych, dla których ustanowiono formę ochrony przyrody, znosi się ochronę, pozbawiając statusu pomnika przyrody kasztanowca pospolitego (Aesculus hippocastanum) o obwodzie pnia 400 cm, rosnącego na terenie nieruchomości w rejonie ul. Zawalnej we Wrocławiu (działka
nr 26, AM – 1, obręb Kleczków).

Temat ten poruszę pobieżnie, aby go wyczerpać w pełni, należałoby zrobić znacznie dłuższy wpis. Nie znalazłem nigdzie w naszym prawodawstwie szczegółowego wyjaśnienia definicji “utraty wartości przyrodniczych”. Ustawa o ochronie przyrody w art. 44 ust. 4 stanowi, że: “Zniesienie formy ochrony przyrody, o której mowa w ust. 1, następuje w razie utraty wartości przyrodniczych i krajobrazowych, ze względu na które ustanowiono formę ochrony przyrody, lub w razie konieczności realizacji inwestycji celu publicznego w przypadku braku rozwiązań alternatywnych lub zapewnienie bezpieczeństwa powszechnego”.

Wydaje mi się, że praktyka działań podmiotów, które wnoszą o zdjęcie ochrony pomnikowej drzewa, najczęściej wynika z powodu złamania się drzewa, jego uschnięcia lub postępującego usychania i zamierania, a także z powodu wyglądu drzewa (dziuple, wypróchnienia, grzyby, posusz) oraz oczywiście z uwagi na inwestycje i “zapewnienie bezpieczeństwa publicznego”. To ostatnie pojęcie może być (i często jest) różnie interpretowane lub nadinterpretowane. Często tzw. “wady” drzewa (słabsza kondycja zdrowotna, pogorszenia stanu fito-sanitarnego lub mniejsza wytrzymałość mechaniczna) stanowią podstawę do jego usunięcia. Jednak praktyka działań w tej materii ukazuje też, że osoby podejmujące decyzję o wycince, często zamiast skonsultować sprawę drzewa z zawodowym arborystą lub dendrologiem “chuchają na zimne” i nakazują wyciąć drzewo “na wszelki wypadek”.

W ustawie o ochronie przyrody napisano o “utracie wartości przyrodniczych i krajobrazowych”. Złamane, uschnięte lub gwałtownie zamierające drzewo może wydawać się mniej atrakcyjne i wówczas – przy pierwszym obejrzeniu takiego okazu, można ulec iluzji o słuszności tezy, która stanowi o utracie przez drzewo walorów krajobrazowych. Jednakże jest to sprawa mocno dyskusyjna, np. stare rogalińskie zamierające dęby, w tym te uschnięte tworzą wyjątkowy krajobraz na nadwarciańskich łąkach i są jego najbardziej wyrazistą i najpiękniejszą częścią. To właśnie dla zamierających olbrzymów, co roku do Rogalina i okolic, licznie przyjeżdżają artyści, zawodowi fotografowie i miłośnicy przyrody, aby uchwycić rogalińskie dęby w promieniach wschodzącego Słońca, podczas wlewającej się w ich korony mgły lub w czasie zimowego snu, kiedy dęby pokryte są śniegiem. Zatem “utrata wartości krajobrazowych” jest dla mnie mocno nieprecyzyjnym określeniem.

“Utrata wartości przyrodniczych” także stanowi bardzo ogólne i nieodzwierciedlające rzeczywisty stan sformułowanie. Trzeba mieć na uwadze, że zamierające, wypróchniałe, często zasiedlone przez owady, grzyby, ptaki i inne organizmy drzewo, przede wszystkim świadczy o jego wartości i bogactwie przyrodniczym! Oczywiście czasami drzewo trzeba ściąć, np. ze względów bezpieczeństwa. Dobrym przykładem jest opisany jakiś czas temu przeze mnie dąb szypułkowy rosnący przy ul. Kochanowskiego 7-9 we Wrocławiu ( https://www.lenartpawel.pl/dab-szypulkowy-przy-al-j-kochanowskiego-7-9-przemijanie-wsrod-schodow.html ). Jednak przykładów, gdzie drzewa wycięto pośpiesznie, bez namysłu, a przede wszystkim bez rzetelnej diagnostyki drzewostanu mamy od groma.

Dlatego przepisy w tej kwestii powinny być jak najszybciej doprecyzowane, rozszerzone i uzupełnione, czyli zmienione. W przeciwnym razie, pole do nadużyć w kwestii wycinek drzew, wciąż będzie bardzo duże, prowadzące często do bezpowrotnej utraty wartości przyrodniczej (drzewostanu) na danym terenie. Tak więc całe sformułowanie “utrata wartości przyrodniczych i krajobrazowych” wymaga zmiany, a nawet zastąpienia albo też całkowitego usunięcia, gdyż nie oddaje ono rzeczywistego stanu faktycznego, a z punktu widzenia przyrody jest po prostu szkodliwe.

Patrząc na kasztanowca, którego zdjęcia załączyłem w tym moim skromnym, amatorskim wywodzie, nie mogę zgodzić się, że drzewo to “utraciło wartości przyrodnicze i krajobrazowe”. To wciąż żywy organizm, który wypuścił żywe pędy i które je odżywia, aby przetrwać kolejny sezon wegetacyjny. Wygląda zupełnie inaczej, niż przed złamaniem, ale powiedzieć o nim, że utracił powyższe wartości jest – według mnie – mocno niesprawiedliwe. Okaz nie zagraża bezpieczeństwu publicznemu (z uwagi na bardzo małą wysokość), za to jest doskonałym osobnikiem do oglądania naturalnych procesów, które zachodzą na drzewie po gwałtownym zdarzeniu losowym, w tym przypadku po wichurze.

Na drzewo to mało kto zwraca uwagę, chociaż ścieżka na wale, w pobliżu której rośnie jest licznie uczęszczana przez spacerowiczów i amatorów jazdy na rowerze. Mnie zafascynowało od razu. Rzadko można oglądać we Wrocławiu żywe pomniki przyrody po takich dramatycznych wydarzeniach. Najczęściej są usuwane w całości i ślad po nich ginie. Jak długo kasztanowiec pożyje w takim stanie? Żyje już czwarty rok i liczę, że będzie mu się pomyślnie wiodło również w następnych latach, a może kiedyś będzie sławny z uwagi na swoją waleczność? Może specjaliści od wrocławskiej zieleni uświadomią sobie, że drzewo to jest niezwykłe i wciąż warte ochrony.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.