facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Drzewa Wrocławia Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 26 Lip, 2016
- brak komentarzy
JAN KOCHANOWSKI – fenomenalny grzybiarz ze stąporkowskich lasów.

JAN KOCHANOWSKI – fenomenalny grzybiarz ze stąporkowskich lasów.

W XVI wieku, żył nasz jeden z najwybitniejszych poetów i twórców renesansu w Europie, który najbardziej przyczynił się do rozwoju polskiego języka literackiego. Kto nie pamięta pięknych fraszek Jana z Czarnolasu, np. „Na lipę” lub „Do przyjaciela”? Fraszki były jedną z moich ulubionych partii materiału z języka polskiego, przerabianego w szkole. Dla wielu koleżanek i kolegów również. W czasach, kiedy żył ten wspaniały poeta, nikt jeszcze nie przypuszczał, że kilkaset lat później, ponownie urodzi się Jan Kochanowski (czy to przypadek – nie sądzę), który stanie się jednym z najwybitniejszych grzybiarzy, jacy żyją w naszym kraju.

Gdyby za znajomość lasów i grzybów, przyznawano Doctor honoris causa, tytuł profesora zwyczajnego i nagrodę Nobla, Jan Kochanowski natychmiast by je otrzymał. Jak niezwykłe są jego zbiory i znajomość lasów, ukazują częściowo chociażby Jego finezyjne, wspaniałe i wyjątkowe zdjęcia. Janek potrafi nazbierać borowiki sosnowe w kwietniu lub świeże gąski zielonki na Święta Bożego Narodzenia.

W tym roku, w połowie kwietnia, nazbierał już pierwsze kosze maślaków. Długo można się zastanawiać nad fenomenem Janka, a i tak, będzie więcej pytań niż odpowiedzi. Lepiej zapytać o to wszystko samego, wyjątkowego bohatera tego wywiadu. 

1) Witaj Janku bardzo grzybowo i serdecznie! Zanim „przesłucham” Cię, na początek, powiem Ci, że doszedłem do takiego oto wniosku. Wygłaszać mowę po profesorze J. Miodku to tak, jakby popełniać Seppuku. Analogicznie jest z grzybobraniem i mówieniem o grzybach w Twoim przypadku. Zbierać po Tobie grzyby i wygłaszać mądrości na temat ich występowania to szaleństwo i „grzybowe samobójstwo”. ;))

Zdradź mi chociaż część tej tajemnicy, która w każdym sezonie budzi mnóstwo emocji wśród grzybowej braci. Co jest takiego w Twoich lasach i w Tobie, że potrafisz nazbierać grzybów typowo jesiennych o tak nieprawdopodobnej dla nich porze roku, jaką jest miesiąc kwiecień?

Nie przesadzajmy z moimi zdolnościami. Jest w Polsce wielu wybitnych grzybiarzy, którzy, ujmijmy to, mają o wiele większe osiągnięcia od moich, bo i lasy u nich są lepsze. Różnica polega na tym, że ja lubię prezentować swoje zbiory oraz umawiać się na wspólne wyprawy z innymi “grzybomaniakami”. O tych “innych” grzybiarzach być może nigdy nie usłyszymy, gdyż tajemnice swoich lasów chronią bardzo pilnie. W ogóle moją drugą pasją jest fotografowanie. A fotografowanie grzybów ze względu na ich piękno i różnorodność, stało się moim ulubionym hobby.

Dlaczego zbieram grzyby w kwietniu i maju? Bo inni ich nie zbierają?… Bo nie chodzą o tej porze roku do lasu?…. Być może tak. To, że maślaki uważane za grzyby typowo jesienne pojawiają się tak wcześnie, nie jest niczym niezwykłym. Wikipedia i atlasy podają, że rosną od początku maja do późnej jesieni. I uwierzcie mi, pojawiają się w całej Polsce, nie tylko u mnie. Inna sprawą jest to, w jakich ilościach je zbieram. Tu już sprawą priorytetową jest las, mikroklimat, siedlisko i wiele innych czynników, które jeśli pojawią się w jednym czasie i miejscu równocześnie, dają takie efekty jak u mnie.

Całe życie pierwsze grzyby zbierałem już w maju. Były to głównie borowiki sosnowe, usiatkowane, koźlarze babki, pomarańczowo-żółte, maślaki, kurki itp. Przełom nastąpił 30 kwietnia 2000 roku. Rok milenijny był wyjątkowy. Zima dosyć łagodna, kwiecień ciepły i deszczowy. Jak zawsze w czasie wolnym udałem się w leśne tereny, aby pobiegać. Tym razem trasa biegła przez tereny młodników sosnowych.

Wbiegając piaszczystą drogą pomiędzy młodymi sosenkami zauważyłem, że co jakiś czas migają mi jakieś grzyby. W końcu nie wytrzymałem i zboczyłem z traktu, wchodząc w gęsty młodnik. Moim oczom ukazały się setki, tysiące wyrośniętych już maślaków zwyczajnych. Ilości, o których można mówić jedynie jesienną porą. Byłem w szoku.

Tak oto grzyby zmieniły moje plany tamtego dnia (po latach okazało się, że nie tylko tamtego, ale już co roku tak jest). Zacząłem jak w amoku zbierać je na kupki, pryzmy, stosy… I co teraz zrobić?… zadałem sobie pytanie. Biegiem udałem się do domu. W końcu żal było zostawić takie ilości leśnego dobra.

Wpadając do domu rzuciłem tylko do mamy: ”jedziemy na grzyby”. Trochę trwało zanim przekonałem ją, że to nie żart. W końcu zabraliśmy po 2 wiadra 10 litrowe które w mig zapełniliśmy “z czubkiem”. Reszta grzybów została w lesie…. Teraz grzyby przełomu kwietnia i maja nie robią już na mnie takiego wrażenia. Ot, zwykły początek sezonu. 

2) Kiedy zaczęła w Tobie budzić się i dojrzewać ta wspaniała pasja i kto był dla Ciebie największą inspiracją w grzybowym rzemiośle? Czy miałeś swojego Mistrza, Nauczyciela, itp.?

Grzyby zbieram od dzieciństwa. Dokładnie nie pamiętam, kiedy się to zaczęło, ale tak gdzieś w wieku 6-7 lat zacząłem chodzić z dziadkami i rodzicami na wspólne spacery po lesie i przeważnie kończyły się one udanymi zbiorami grzybów. Zapewne jako dziecku podobało mi się to bardzo. Ot taka zabawa w chowanego – grzyby się chowają przede mną, a ja je szukam.

Przy okazji takich rodzinnych spacerów odbywała się niejako edukacja: jadalne, niejadalne, trujące, tych nie zbieramy, a te tak, a te jak się nazywają itd. Później już jako nastolatek posiadałem podstawową znajomość wielu gatunków zarówno jadalnych , jak i trujących. Oczywiście do obecnej doby internetu było jeszcze daleko, więc korzystałem jedynie opracowań typu atlasy, prasa kolorowa, no i edukacja rodzinna.

Prawdziwe zainteresowanie tematem grzybów zaczęło się z początkiem XXI w., kiedy zamieszkałem w Stąporkowie i zacząłem spotykać gatunki, o których nigdy wcześniej nie słyszałem, ani ich nie spotkałem. Były to min.: siatkolist, poroblaszek, borowik ceglastopory, ponury, górski, pieprznik trąbkowy, lejkowiec dęty, gwiazdosze, lakówki, kolczaki i inne. 

3) Janku – w lasach, po których chodzisz, znajdujesz wielkie bogactwo grzybów. Przecież to, co wyprawiasz ;)) , nie jest spotykane w innych lasach. Niektórzy grzybiarze wręcz nie potrafią uwierzyć Ci, że w kwietniu lub w maju potrafisz nazbierać więcej grzybów, niż oni podczas jesiennego wysypu grzybów. Jeżeli możesz uchylić rąbka tajemnicy, to powiedz, które rejony są tak grzybowo nieprawdopodobne?

To prawda, grzybów u mnie nie brakuje. Są lata kiedy zbiory okolicznych mieszkańców idą w setkach kilogramów, koszy, wiaderek. Jednak nie jest to domeną jedynie moich lasów. Są w Polsce miejsca znacznie bogatsze w grzyby niż moje. Nie są jednak tak rozreklamowane.

Odnosząc się do czynnika ludzkiego uważam, że prawdziwi grzybiarze zbierają grzyby zarówno w kwietniu-maju jak i listopadzie – grudniu. Dlatego, że wiedzą gdzie są, wiedzą, że są i nie siedzą całymi godzinami przed komputerem jak większość nazwijmy to „ekspertów”, dla których niemożliwe jest spotkanie maślaka w kwietniu lub nie daj Boże rydza w maju, czy w grudniu, bo to nie jest w zgodzie z ich dotychczasową wiedzą…

A wystarczy wstać od komputera, przejść się do lasu i zobaczyć, czy tak faktycznie jest. Tacy „pseudo eksperci” wolą pluć „jadem” w prawdziwych pasjonatów wypraw do lasu, którzy nie umieją usiedzieć w domu, gdy natura ich wzywa, aby swe bogactwa pokazać i udostępnić. Gdzie konkretnie teraz zbieram nie zdradzę, bo już wielokrotnie się przekonałem, że nie jest to dobre zarówno dla mnie jak i dla lasu. Na konkretne grzybobrania umawiam się indywidualnie. 

4) Poza zbieraniem tradycyjnych gatunków grzybów, jesteś ekspertem od wyszukiwania gatunków bardzo rzadkich, znajdujących się niekiedy na czerwonej liście gatunków zagrożonych wyginięciem. Jakie to są gatunki grzybów? Z Twoich zdjęć, wypatrzyłem np. siatkolista maczugowatego (wyśmienitego grzyba jadalnego, obecnie figurującego pod nazwą siatkoblaszek maczugowaty), lub podgrzybka pasożytniczego. Jakie masz cele na ten sezon, czyli – poza tradycyjnymi, wspaniałymi zbiorami znanych gatunków – za jakimi gatunkami grzybów będziesz się rozglądać?

Oczywiście, że interesują mnie nie tylko grzyby „do gara”. Podczas dosyć częstych pobytów w okolicznych lasach spotykam mnóstwo ciekawych gatunków, które staram się od razu identyfikować. Bardzo pomagają mi w tym znajomi z kilku portali grzybowych, na których mam założone konta i galerie z grzybami moich okolic. Okazało się nawet, że wiele z nich jest chronionych lub bardzo rzadkich, ujętych na czerwonej liście gatunków zagrożonych.

W ostatnich kilku latach udało mi się spotkać i potwierdzić występowanie między innymi takich gatunków jak: poroblaszek żółtoczerwony; siatkoblaszek maczugowaty; płomykowiec galaretowaty; podgrzybek tegoskórowy; korkoząb; borowiczka niebieszczejąca; kilka gatunków gwiazdoszy, piestrzyc i wilgotnic; żagiew wielogłowa; soplówka jodłowa; czarka austriacka; smardz stożkowy, jadalny i wyniosły; borowiec dęty odmiana żółta i czerwona; borowik ceglastopory odmiana żonkilowa; borowik szlachetny odmiana żółta i biała; maślak wejmutkowy; naziemek zielonawy; gąska olbrzymia; wnętrznica cebulowata; pieprznik trąbkowy odmiana żółta; pieprznik pomarańczowy Friesa oraz wiele innych, których tu nie wymieniłem.

W moich planach na następne lata jest znalezienie między innymi: maślaka daglezjowego; szyszkowca łuskowatego; szaraczka sosnowego; borowika szatańskiego.

5) Z naszej korespondencji wynika, że Twoją niezwykłą znajomością grzybów, zainteresowała się nawet prof. Maria Ławrynowicz, która otrzymała podczas Third International Congress on Fungal Conservation nagrodę za całokształt osiągnięć i zaangażowanie w ochronę grzybów, przyznawaną przez International Society for Fungal Conservation. Proszę – przybliż nieco to arcy-ciekawe wydarzenie. 

Tak, to niezwykłe spotkanie. Wszystko zaczęło się kilka lat temu, kiedy to po raz pierwszy udało mi się znaleźć owocniki grzybów hypogeicznych (podziemnych), a wśród nich okazy podobne do uznanej za wymarłą gauttierię morchelliformis (wnętrznicę smardzowatą). W sierpniu 2013 roku Pani Profesor Maria Ławrynowicz wraz ze swoim kilkuosobowym zespołem postanowiła przy okazji badań na jurze krakowsko-częstochowskiej, sprawdzić moje doniesienia.

Podczas poszukiwań owocników gauttierii sp. udało się pozyskać kilka okazów innych grzybów podziemnych. Jakich, na razie nie wiem, gdyż nie mam dostępu do wyników badań. Wiadomo jedynie, że nie była to g. morchelliformis lecz g. graveolens (wnętrznica cebulowata). Załączam link do galerii z tego wydarzenia: http://galeria.grzybland.pl/main.php?g2_itemId=145087

6) Wspomniałeś mi również, że od kilku lat organizowane są u Ciebie w okolicach różne zloty grzybiarzy, na rozpoczęcie i zakończenie sezonu. Od razu przypomina mi to Bukowiński Kult Lasu Wrocławskich Grzybiarzy w latach 1992-2002, który opisałem w Historii Grzybobrań Pociągowych. Nie ukrywam, że pękam z ciekawości, jak to jest u Ciebie? Jak wygląda ceremonia rozpoczęcia i zakończenia sezonu? Czy są jakieś obrzędy, tradycja, coś unikatowego, wyjątkowego?

Kilka towarzystw (portali) grzybowych organizowało już w moich okolicach zloty na rozpoczęcie lub na zakończenie sezonu. Czerwiec 2012 – rozpoczęcie (grzybiarze.eu)

Listopad 2013 – zakończenie (grzybland). Czerwiec 2015 – rozpoczęcie (grzybiarze.eu) Pytasz jak to przebiega? Parunastu grzybnie zapaleńców umawia się na zlot.

Oczywiście każdy dobrze wyprowiantowany i zaopatrzony w zestaw aparatów fotograficznych , GPS-ów i zapasem dobrego humoru ruszają w las, bez pośpiechu i pogoni za każdym grzybem – słowem pełny relaks. Interesujący jest każdy grzyb, a już na pewno jakiś rzadki lub chroniony.

Tysiące zdjęć, dziesiątki przebytych kilometrów, a wieczorem wystawa i identyfikacja zebranych owocników oraz grill i konsumpcja wszelakiego dobra w postaci przeróżnych potraw ze świeżo zebranych grzybów oraz przywiezionych trunków. Przyjeżdżają całe rodziny z dziećmi. Panuje rodzinna atmosfera.

Jednak największa zaletą tego typu spotkań jest poznanie wielu wspaniałych ludzi opowiadających ciekawe historie, jak również nauka rozpoznawania wielu gatunków grzybów występujących w Polsce. Naprawdę edukacja jest na najwyższym poziomie i nawet osoba nie mająca zielonego pojęcia o grzybach, po takim zlocie nie ma problemu z ich rozpoznawaniem. 

7) Twoje wyczyny grzybowe nie przechodzą bez echa. ;)) Byłeś już w telewizji i w gazetach. Podaj proszę jakieś linki, aby Czytelnik bloga, mógł zobaczyć Ciebie i posłuchać. Wiem też, że masz filmiki na You Tube. Gdzie je można je znaleźć?

Jakie tam wyczyny? Dla mnie nic niezwykłego. Zapewne jest wiele więcej osób z lepszymi osiągnięcia mi niż moje jednak zaproszenia z telewizji nie mogłem potraktować po macoszemu. W końcu nie jestem celebrytą i może więcej taka okazja się nie trafi, aby obejrzeć telewizje od środka (śmiech :)) ).

 

Tak, to było ciekawe przeżycie i wielki stres przede mną, bo to mój debiut przed kamerami i do tego na żywo. Na szczęście tylko do czasu, gdy padły pierwsze pytania dotyczące grzybów. Zapomniałem całkiem o kamerach i jakoś to poszło. Film można zobaczyć na YouTube:

https://www.youtube.com/watch?v=ddhmWl3Yl5s

Jeśli chodzi o prasę, to mam zarówno miłe jak i przykre wspomnienia. Jeden z moich wywiadów dla świętokrzyskiego ECHA DNIA dotyczył niesamowitych zbiorów gąsek zielonek w styczniu 2007 roku. Zdarzało mi się zbierać te grzyby nieraz w styczniu, ale takie ilości jak w 2007 roku nigdy wcześniej ani później.

Całkowitą zaś porażka dla mnie i dla mojej reputacji okazał się wywiad dla brukowca FAKT. Niejaki Dariusz Gacek skontaktował się ze mną ze względu na duże ilości grzybów jakie zbierałem na przełomie kwietnia i maja 2014 roku. Były to głównie maślaki, borowiki sosnowe i ceglastopore. Robiono mi zdjęcia w lesie, gdzie pokazywałem zebrane borowiki (ale nie prawdziwki).

Niestety redaktorzyna wykorzystał moje zaufanie i zamieścił w wydaniu papierowym ściągnięte gdzieś z netu moje zdjęcie dwóch koszy pełnych prawdziwków z dopiskiem, „że zbieram ich całe kosze w maju”. Bzdura !!! Nigdy czegoś takiego nie powiedziałem.

Zwłaszcza, że na jego trzykrotne pytanie o prawdziwki odpowiedziałem, że jeszcze ich nie ma, że zbieram tylko borowiki sosnowe i ceglastopore. Po artykule w prasie próbowałem się skontaktować z autorem wywiadu, ale nie odbierał telefonu, a moje wpisy na stronie FAKTU żądające wyjaśnienie sprawy i usunięcia zdjęć nie mających nic wspólnego z rzeczywistością, były notorycznie usuwane. Żałuję, że nie zażądałem autoryzacji wywiadu przed jego upublicznieniem. Nigdy więcej FAKTU!!! http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/lasy-sa-pelne-borowikow-grzyby-w-maju-gdzie-na-grzyby-w-maju/2prz39y

8) Myślę, że większość, a może każdy grzybiarz ma swoje ulubione gatunki grzybów. Ja, przykładowo uwielbiam prawdziwki, koźlarze czerwone, topolowe, pomarańczowo-żółte, kurki, zielonki, kanie, rydze. Czy Ty też masz swoje ulubione gatunki, których znalezienie powoduje szybsze bicie grzybiarskiego serca? A masz w czym wybierać. Różnorodność gatunkowa Twoich miejsc po prostu zachwyca! ;))

Oczywiście, że mam. Są to: borowiki sosnowe, mleczaje rydze i gąski zielonki. Te pierwsze lubię w szczególności, zarówno zbierać jak i fotografować. Są przepiękne.

9) Jaki miałeś największy zbiór grzybów w jednym dniu. Jaki to był gatunek? Być może było to wiele takich dni? ;))

Trudno powiedzieć, ile to było ilościowo, ale zdarzały się zbiory borowików szlachetnych na poziomie 500-600 sztuk dziennie lub borowików sosnowych około 250 sztuk. Podgrzybki, rydze, maślaki, borowiki ceglastopore i gąski zielonki – niezliczone ilości. Nawet nie będę podawał ile, bo nie prowadzę takich zapisków. Wszystko zależy od pory roku i dnia (czy trafisz przed wszystkimi czy już po innych).

10) Czy stosujesz jakieś zaawansowane rozwiązania fotograficzne podczas robienia grzybom zdjęć, czy po prostu pstrykasz fotkę w trybie automatycznym bez wchodzenia w drobiazgi? 

I tak i tak.. Jeśli zależy mi na zrobieniu zdjęcia gatunku rzadkiego, chronionego lub po po prostu grzyb jest piękny, nietuzinkowy- staram się wchodzić w ustawienia ręczne aparatu, z doświetlaniem latarką i innymi metodami pomagającymi w lepszym ujęciu. Jeśli nie mam aparatu tylko telefon lub zwykły kompakcie to wiadomo, muszę pstrykać w trybie automatycznym. Jeśli jest zbyt ciemno i wiem, że żadne ręczne ustawienia nie pomogą, robię zdjęcie z użyciem lampy.

11) Janku – nie chcę Cię zamęczyć pytaniami, zatem dziękuję Ci bardzo za wywiad, za wspaniałe zdjęcia i informacje, które powodują naturalny odruch chęci biegania, niczym bohater filmu „Forrest Gump”, prosto do lasu. Jednym z moich marzeń, jeśli chodzi o grzybobrania jest wspólna wycieczka z Tobą w magiczne, kultowe i wyjątkowe, stąporkowskie lasy. Czy istnieje w przyszłości taka możliwość?

Nie mam nic przeciwko odwiedzinom i wspólnym wyprawom do lasu. Było u mnie już wiele znakomitości świata mykologii, więc i Twoja obecność w Stąporkowskich lasach będzie ciekawym wydarzeniem. Setka grzybiarzy z całej Polski co roku przyjeżdża tu na grzyby i duża część z nich wraca zadowolona. Tylko lasy rokrocznie kurczą się i poddają masowym wycinkom. Być może za kilka lat będą już tylko legendą i wspomnieniem. Smutne, ale prawdziwe…..

Wszystkie zamieszczone w wywiadzie zdjęcia pochodzą z bogatej kolekcji fotograficznej Jana Kochanowskiego za które admin bardzo dziękuje i nie może wyjść z zachwytu. ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.