facebooktwitteryoutube
Aktualności - 20 Wrz, 2018
- brak komentarzy
Filmiki z grzybobrania w Górach Bystrzyckich.

Dzisiaj kilka zdań o filmikach, które nakręciłem z Sylwią i Andrzejem na wspaniałej wyciecze podczas sobotniego włóczęgostwa leśnego po Górach Bystrzyckich. Używam tam określenia „Kotlina Kłodzka”, ale jest to spora nieścisłość, dlatego w przyszłości będę używać nazwy „Ziemia Kłodzka”, aby sztucznie nie rozszerzać terenu rzeczywistej Kotliny Kłodzkiej.

Udało mi się zrobić zdjęcie potężnemu bykowi, który z kilkoma łaniami wdrapywał się po stoku. Zdjęcie jest rozmazane, bo zrobione z samochodu, ale ważne, że coś tam widać. To był pełen spontan i nie było czasu na zajęcie dobrej pozycji fotograficznej.

Pierwszy filmik to ceglasie w roli głównej. Chociaż rosły raczej na wapiennej, bardziej żyznej glebie, ułożyłem nowe powiedzenie, które przede wszystkim, dotyczy grzybów rosnących na kwaśnym podłożu. „Podłoże kwaśne, ale widok bardzo słodki”. Tak jest w przyrodzie. ;))

Drugi filmik to „Boletus area”, czyli strefa prawdziwka. Jakakolwiek by nie była, zawsze jest wyjątkowa, bo kilkanaście okazów borowików szlachetnych w jednym miejscu to spełnienie marzeń większości grzybiarzy. Takich stref bardzo brakuje w tym wysuszonym sezonie.

Trzeci filmik to kolejna strefa prawdziwka. Warto podkreślić, że wokół takiej strefy, nie znaleźliśmy kompletnie nic. To pokazuje, jak dużą lokalnością odznacza się ten sezon. Punktowo można trafić na kilkanaście, a w najbardziej optymistycznym przypadku – na kilkadziesiąt owocników, po czym przez wiele stanowisk nie ma nic.

Po niezwykle emocjonujących momentach, nadszedł czas uspokojenia i przejścia klimatycznymi drogami tych pięknych lasów. Jednak las przygotował nam kolejną, bardzo grzybną niespodziankę, którą udało mi się znaleźć.

To ogromny borowik, którego zważyłem w domu na dokładnej wadze elektronicznej. Wskazała 2,10 kg. Chciałem wyjąć go w całości, ale… No właśnie. Jest to na filmiku. To było prawdziwe, grzybowe MMA. Długachny trzon, zaklinował się pomiędzy korzeniami świerka. Po dłuższej chwili poddałem się. Obciąłem trzon przy ziemi bo prędzej bym go złamał niż wyjął. ;))

Śmiechu przy tym było co niemiara, a teksty Andrzeja jeszcze bardziej nakręcały skurcze przepony. ;)) I tak oto po 31 latach zbierania boletusów, zostałem pokonany przez górskiego szlachcica, który pokazał mi, że z królem grzybów nie mam szans. Co najwyżej, mogę im kapelusze czyścić. ;)) 

Ostatni filmik to jeszcze jedna „boletus area”, z muchomorem czerwonym na początku i końcu. Ich też jest jak na lekarstwo, a – jak wiadomo – są one jedną z najpiękniejszych ozdób runa w jesiennym lesie.

Czy dolnośląskie niziny, również obdarują nas w tym roku grzybami? Jutro będzie o tym szerzej w dolnośląskim komentarzu grzybowym.

LINK DO FILMIKÓW: https://drive.google.com/drive/folders/10AI8G6QKYB9b5M_Hex08ag8ANUVLd7gR

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.