facebooktwitteryoutube
Aktualności - 13 Lut, 2018
- one comment
Dendroflora Parku Szczytnickiego w stanie bezlistnym – świetny, edukacyjno-dendrologiczny spacer z Robertem Sobolewskim.

W sobotę, 10 lutego 2018 roku miałem przyjemność i zaszczyt wziąć udział w terenowych warsztatach z udziałem Absolwenta Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu – dendrologa, ogrodnika i architekta krajobrazu – Roberta Sobolewskiego, który prowadzi świetny blog o drzewach i krzewach: http://dendrologia.blog.pl/ .

Okazją do przeprowadzenia przez Roberta warsztatów było 2. lecie jego działalności edukacyjnej. Temat przewodni spotkania to „Dendroflora Parku Szczytnickiego w stanie bezlistnym”. Spacer odbył się w czterech turach (dwie grupy piątkowe i dwie sobotnie). Wybranym miejscem rozpoczęcia dendrologicznego spaceru był Park Szczytnicki. Miejsce zbiórki to skrzyżowanie ulic Zielonego Dębu i Tramwajowej.

Park Szczytnicki to jeden z największych parków Wrocławia zajmujący powierzchnię około 100 hektarów. Położony jest na wschód od Starej Odry, na terenie dawnej wsi Szczytniki, włączonej w obręb miasta w 1868 roku. Park ma charakter krajobrazowy i duże walory kompozycyjne oraz dendrologiczne.

Roberta miałem przyjemność poznać osobiście. Do tej pory znaliśmy się tylko z Facebooka, gdzie „nękam” Go pytaniami o drzewo lub krzew, których nie mogę dokładnie zidentyfikować. ;)) Pomimo zimna i smogu, na miejsce spotkania przybyło kilkadziesiąt osób, które były żądne dendrologicznej wiedzy. Kilka minut po godzinie 10-tej rozpoczął się arcy-ciekawy spacer po parku.

Pasją Roberta są m.in. egzoty, czyli gatunki drzew i krzewów obcego pochodzenia, których w Parku Szczytnickim jest naprawdę sporo. Poza tym interesuje się on historycznymi nasadzeniami roślinności w mieście i ma ogromną wiedzę na temat ich rozlokowania we wrocławskiej aglomeracji. Kontakt z „publicznością” był bardzo dobry. Pozostało oglądać, słuchać, pytać i zachwycać się różnorodnością botaniczną Parku Szczytnickiego.

W zapowiedziach przed wydarzeniem, Robert prosił o zabranie m.in. lup i aparatów fotograficznych. W powiększeniu bardzo dobrze widać pąki, które są niezmiernie ważną cechą rozpoznawczą poszczególnych gatunków w stanie bezlistnym. Nigdy wcześniej nie praktykowałem takich „lupowych” oględzin drzew w zimie. Teraz wiem, że podczas późnojesiennych i zimowych wycieczek do lasu, w plecaku – jako stały element wyposażenia, będzie jeszcze lupa. To naprawdę bardzo pomaga w identyfikacji roślin.

Na pierwsze „macanie” pędów i identyfikację poszły m.in. tulipanowiec amerykański, grab pospolity, dąb błotny, leszczyna pospolita (z żółtymi „kotkami”) oraz jej odmiana w kolorze różowym, tzw. ‘Fuscorubra’, magnolia drzewiasta, orzesznik siedmiolistkowy, oczar wirginijski oraz skrzydłoorzech kaukaski.

Robert szczegółowo opisywał cechy charakterystyczne pędów danego gatunku, wielkość, kolor i ułożenie pąków, a także korę. Okazuje się, że większość drzew i krzewów można bez większych problemów dokładnie zidentyfikować w stanie bezlistnym. Naturalnie jak się zna cechy morfologiczne poszczególnych gatunków, czego Robert nas uczył.

Oglądając poszczególne okazy drzew i krzewów, dotarło do mnie, jak niesamowicie zróżnicowany jest Park Szczytnicki pod kątem botanicznym. Tyle czasu w życiu przesiedziałem w Parku i widziałem przeważnie tylko nasze rodzime gatunki, lekceważąc (delikatnie mówiąc) prawdziwą skarbnicę i kolekcję egzotów. Niektóre z nich to prawdziwe perełki, niespotykanie w innych, zadrzewionych miejscach Wrocławia.

Przykładem jest chociażby platan zachodni – prawdopodobnie jedyny egzemplarz we Wrocławiu. O ile platanów klonolistnych we Wrocławiu rośnie sporo (które są mieszańcami platana zachodniego i wschodniego), o tyle platan zachodni to outsider i kosmita wśród pozostałych. ;)) Drzewo z daleka jest podobne do platana klonolistnego i pewnie większość ludzi myśli, że to właśnie ten gatunek.

Na niektórych drzewach widnieją tabliczki z nazwą gatunkową okazu. Czasami jednak można znaleźć jakiegoś „babola”. Tak jest z orzechem szarym, którego nazwano orzechem czarnym. Dla pasjonatów gatunku to pewnie skandal i dendrologiczne znieważenie. ;)) Na szczęście nikt afery nie rozpętał i wycieczka trwała nadal. ;))

Trasa spacerowa, którą wybrał dla nas Robert w większości obejmowała gatunki obcego pochodzenia. Robert wspaniale opowiada o drzewach, dzieląc się wiedzą i doświadczeniem. Jednym z drzew, które szczególnie utkwiło mi w głowie był kłęk amerykański zwany też kłękiem kanadyjskim. Sama nazwa jest taka „sprężysta” w wymowie. Po prostu kłęk. ;))

Jest to sporych rozmiarów drzewo z charakterystycznymi, wiszącymi strąkami. Są one brązowe, grube, szerokie i twarde z galaretowatym, słodkawym miąższem w środku. Dawniej nasiona kłęka używano jako surogat kawy, ale trzeba pamiętać, że drzewo jest trujące, a zawarte w nim saponiny powodują hemolizę czerwonych krwinek. Kłęk nie powinien być sadzony w pobliżu zbiorników wodnych z uwagi na szkodliwy wpływ saponin na życie biologiczne w wodzie.

Kolejne pokazane i opisane przez Mistrza Roberta ;)) osobliwości dendrologiczne to między innymi parocja perska, lipa krymska, lipa drobnolistna, surmia żółtokwiatowa, surmia bignoniowa, halezja karolińska w odmianie górskiej (drzewo) i nizinnej (krzew), strączyn żółty, klon Lobela, orzesznik pięciolistkowy, orzesznik gorzki, skrzydłorzech kaukaski (jeszcze raz), ambrowiec balsamiczny, wiąz polny, wiązowiec zachodni.

Parocja perska bardzo szybko budzi się z zimowego snu. Podczas spaceru mogliśmy już zaobserwować czerwono-purpurowe kwiaty. Kora parocji łuszczy się i przypomina platana. Z tym, że do rozmiarów palatana, parocji jest bardzo daleko. Dlatego można ją określić jako „mini-platanek”.

Zaskoczyła mnie odmiana górska halezji karolińskiej w formie drzewa i odmiana nizinna w formie krzewu. Myślałem, że jest na odwrót. Duża ciekawostką jest też klon Lobela, który występuje naturalnie na stokach górskich w południowo-zachodnich Włoszech i na Sycylii.

Jest endemitem (takson, gatunek) rzadko spotykany, unikatowy dla danego miejsca albo regionu, występujący na ograniczonym obszarze, nigdzie indziej niewystępujący naturalnie. W Polsce zasadniczo nie jest uprawiany, gdyż jest wrażliwy na mrozy. W Parku Szczytnickim rośnie kilka okazów tego gatunku, co po raz kolejny podkreśla unikatowość dendroflory tego terenu.

Wielką ciekawostką jest surmia żółtokwiatowa i surmia bignoniowa. Kora obu gatunków jest zupełnie inna, co mogłoby sugerować, że mamy do czynienia z zupełnie odrębnymi gatunkami drzew. Jedną z najbardziej „pokręconych” roślin podczas edukacyjnego spaceru był wiązowiec zachodni wijący się jak węże. Jest bardzo odporny na mróz.

Pod koniec wycieczki oglądaliśmy jeszcze m.in. klona francuskiego i klona kapadockiego, strączyn żółty, dęba kaukaskiego, dęba burgundzkiego i dęba białego w odmianie łyżeczkowatej. Ten ostatni jest już w kiepskiej formie. Nawet nie wiedziałem, że istnieje taki gatunek. Pytanie – ile jeszcze nie wiem o florze Parku Szczytnickiego? Robert pokazał nam zaledwie skrawek bogactwa roślinnego (bo na całość zabrakłoby czasu).

Do relacji ze spaceru załączam dużą ilość zdjęć. Na niektórych dodałem nazwy gatunkowe osobliwości, które podziwialiśmy. Słuchając Roberta, oglądając poszczególne drzewa i krzewy oraz robiąc zdjęcia nie miałem czasu aby spisać wszystkie omówione i pokazane gatunki i ich cechy charakterystyczne, celem identyfikacji i oznaczenia w stanie bezlistnym.

Na szczęście okazało się, że jedna z uczestniczek wycieczki – Pani Joanna Kowalska skrupulatnie wszystko notowała i spisała a na moją prośbę – przesłała mi spis w formie PDF. Dziękuję serdecznie! ;)) Dzięki niemu mogłem w skrócie opisać ten wyjątkowy i bardzo edukacyjny spacer. Spis znajduje się tutaj: DRZEWA W STANIE BEZLISTNYM .

Na koniec dziękuję inicjatorowi i gospodarzowi spaceru – Robertowi Sobolewskiemu za prawie 3-godzinną dawkę świetnego wykładu w formie terenowego warsztatu. Zachęcam do zaglądania na Jego blog: http://dendrologia.blog.pl/ , gdzie każdy, kto choć trochę interesuje się dendrologią znajdzie tam świetne materiały, artykuły i zdjęcia. Dla Facebookowiczów polecam dodatkowo śledzenie strony Dendrologia Stosowana.

Wielkie brawa Robert za pomysł, realizację i pasję! ;)) Dendroflorę Parku Szczytnickiego odwiedzę pod koniec maja, aby pokazać te wszystkie perełki w stanie ulistnionym. ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

  • wojek //19 Lut 2018

    Witaj Paweł:)
    W zasadzie nie mam tutaj nic do dodania oprócz tego co napisałem w komentarzu pod Twoim artykułem o dębie w Parku Oławskim. „Cudze chwalicie, swego nie znacie”. No może jednak drobna uwaga. Mogłeś zarazo jeden dać znać sam bym się wybrał na tak ciekawy wykład, no chyba, że była to wycieczka zamknięta tylko dla zaproszonych.
    Pozdrawiam serdecznie:)