facebooktwitteryoutube
Aktualności - 13 Kwi, 2018
- 9 komentarzy
Dęby „Mieszko” i „Przemko” z Kończyc Wielkich – ścisła elita rodzimej dendroflory.

Fot. Maciej Józefowicz

Fot. Maciej Józefowicz

W ostatnim czasie mój dobry znajomy ze Śląska – Maciek, wraz ze swoją małżonką Marzeną sprawili mi nie lada niespodziankę. Udali się do Kończyc Wielkich, gdzie rośnie najpotężniejszy dąb szypułkowy Ziemi Śląskiej – absolutny król dębów na tym terenie – „MIESZKO”. Już pierwsze zdjęcia porównawcze do człowieka (w tym przypadku do małżonki Maćka) ukazują naszej świadomości i oczom, jak potężne jest to drzewo. Maciek na swoim blogu zrobił świetną relację z wycieczki, połączoną z dużą dawką wiedzy historycznej i kulturowej Kończyc Wielkich. Wszystko można przeczytać tutaj: dobra-grafini-geofity-i-910-cm-w-pasie-czyli…

Fot. Maciej Józefowicz

Fot. Maciej Józefowicz

Mi przypadła zaszczytna rola opisania tych wspaniałych drzew, ze szczególnym uwzględnieniem dęba „Mieszko” ponieważ robi on imponujące wrażenie, budzi emocje i – często pod ich wpływem – dodaje się mu „troszkę” lat oraz w różny sposób mierzy się jego obwód pierśnicowy, co skutkuje podawaniem różnej grubości „w pasie” tego wspaniałego drzewa. ;)) Dąb „Mieszko” jest najgrubszym i najstarszym dębem szypułkowym rosnącym na Śląsku, uważanym za ostańca dawnych puszcz, porastających niegdyś tę część kraju. Jednak dąb – wbrew swojemu rzekomemu, puszczańskiemu rodowodowi, najprawdopodobniej wyrósł na otwartej przestrzeni, gdyż świadczy o tym jego sylwetka. Ma stosunkowo krótki pień, rozdzielający się na wysokości ok. 6. metrów na kilka masywnych konarów.

Fot. Maciej Józefowicz

Fot. Maciej Józefowicz

Ponieważ drzewo rośnie na niewielkim stoku, wykształciło z jednej strony dla równowagi masywne napływy korzeniowe. Co jest bardzo istotne – dąb odznacza się doskonałym stanem zdrowotnym, co przy tak ogromnych rozmiarach jest wielką rzadkością wśród najgrubszych dębów szypułkowych w naszym kraju. Jego obwód pierśnicowy, zmierzony zgodnie z zasadami dendrometrii przez Panów Krzysztofa Borkowskiego, Pawła Zarzyńskiego i Roberta Tomusiaka – autorów wybitnego albumu „Drzewa Polski. Najgrubsze. Najstarsze. Najsłynniejsze.”, w 2013 roku wynosił 851 cm. Mierząc drzewo przy samej ziemi, obwód jego znacznie przekracza 10 metrów. Wiek drzewa, określony metodą szacunkową w 2013 roku wynosił 400 lat, chociaż najczęściej można spotkać informacje o tym, że drzewo osiągnęło wiek z przedziału 700-800 lat. Jest to jednak nieprawda.

Fot. Maciej Józefowicz

Fot. Maciej Józefowicz

We wrześniu 1988 roku specjaliści z Zakładu Urządzania i Utrzymywania Terenów Zieleni Ryszarda Laszczaka z Bielska-Białej wykonali na kończyckim dębie zabiegi pielęgnacyjne. Usunięto duży, obumarły konar, przeprowadzono cięcia sanitarne w koronie. Rozległy ubytek wgłębny wewnątrz pnia poddano czyszczeniu i zakonserwowano impregnatem Imprex W. Na czas trwania prac wewnątrz pnia zainstalowano tam prowizoryczne oświetlenie elektryczne, albowiem niewielki otwór u podstawy pnia nie zapewniał dostatecznego dostępu światła dziennego.

Fot. Maciej Józefowicz

Fot. Maciej Józefowicz

Podczas zabiegów udrożniono naturalny otwór znajdujący się w miejscu rozdziału pnia na poszczególne konary, co umożliwia należyte przewietrzanie ubytku kominowego na pniu, a tym samym utrudnia rozwój grzybów. Były to pierwsze kompleksowe zabiegi pielęgnacyjno-konserwatorskie wykonane na tym okazałym dębie. Powtarzano je w kolejnych latach w zależności od potrzeb i kondycji pomnikowego drzewa. We wrześniu 1996 roku konieczne stało się czyszczenie ubytku wgłębnego w pniu dębu, gdzie ktoś podłożył ogień zapalając nagromadzone w pniu liście, śmieci i próchno. Zabieg ten wykonali specjaliści z Zakładu Pielęgnacji i Leczenia Drzew Parkowych i Pomnikowych Andrzeja Suchego i Andrzeja Linerta z Ustronia.

Fot. Maciej Józefowicz

Fot. Maciej Józefowicz

Kończycki Matuzalem i inne wspaniałe dęby rosnące w pobliżu znalazły godne miejsce w publikacjach Andrzeja Czudka, badacza przyrody województwa śląskiego w latach 20. i 30. XX wieku. W publikacji „Osobliwości i zabytki przyrody województwa śląskiego”, wydanej w 1929 roku, autor opisując osobliwości Kończyc Wielkich zawarł informację: „(…) Bardzo grube dęby pamiątkowe znajdują się w posiadłościach hr. Thuna; właściciel starannie je chroni (…)”. Kolejna przyrodnicza publikacja tego autora „Ochrona przyrody w województwie śląskim”, wydana w Krakowie w 1938 r. zawierała pełniejszy opis kończyckich dębów. Andrzej Czudek napisał o nich: „(…) Koło drogi wiejskiej, niedaleko bramy wjazdowej do parku hr. Thuna rosną 3 stare dęby, których obwód wynosi 3,50, 4 i 6 m. Są one już częściowo nadszarpnięte zębem czasu, tworzą jednak malowniczą grupę i zasługują na zachowanie. Własność hr. Thuna.

Fot. Maciej Józefowicz

Fot. Maciej Józefowicz

W parku rośnie także kilka godnych ochrony dębów, jakkolwiek młodszych; niektóre mają blizny od uderzeń pioruna. Obwód 3-4 m. Właściciel hr. Thun opiekuje się nimi starannie, (…)”. Z odnośnika do zamieszczonego opisu wynika, iż autor po przygotowaniu publikacji stwierdził, że dąb o obwodzie 4 m został ścięty, albowiem był suchy. Opis dotyczył jednak nie rekordowego dziś dębu, ale trzech innych dębów, rosnących dawniej przy bramie wjazdowej do zespołu pałacowo-parkowego.

Fot. Maciej Józefowicz

Fot. Maciej Józefowicz

Na wyeksponowanie zasługuje podkreślana przez Andrzeja Czudka troska właściciela o zabytkowe dęby. W cytowanej publikacji, autor zawarł następujący opis parku w Kończycach Wielkich: „(…) pod względem obszaru również niezbyt duży, posiada jednak szereg przepięknych, starych dębów i zasługuje z tego powodu na bezwzględną ochronę. Park ma charakter bardzo naturalny, bez liczniejszych „egzotów”, zmieniających nieraz niekorzystnie wygląd pięknych poza tym parków. Mniejsze kępy drzew liściastych i szpilkowych oraz małe łączki przylegają do dość zwartych grup, w których na pierwszy plan wybijają się wspomniane już grube i wysokie dęby oraz inne drzewa liściaste. Część parku, lepiej zalesiona leży na wzgórku, a niektóre rosnące tam dęby noszą blizny od uderzeń pioruna.

Fot. Maciej Józefowicz

Fot. Maciej Józefowicz

Skłoniło to właściciela, hr. Thuna jun., opiekującego się gorliwie swoimi zabytkami, do wysunięcia projektu zaopatrzenia najwyższych dębów w piorunochrony. Myśl dość oryginalna, warta rozpatrzenia; jakkolwiek bowiem w pierwszej chwili projekt ten wydać się może sprzeczny z pojęciami o przyrodzie pierwotnej, to jednak można by w pewnych wyjątkowych wypadkach, gdy chodzi o ochronę bardzo cennych zabytków, odstąpić od zasady, pod warunkiem, żeby piorunochron był odpowiednio umieszczony, tak by nie szpecił chronionego zabytku. (…)”. PIĘKNY TO PRZYKŁAD AUTENTYCZNEJ TROSKI O PAMIĄTKOWE DRZEWO.

Fot. Maciej Józefowicz

Fot. Maciej Józefowicz

I jeszcze kilka słów o drugim dębie – „Przemko” o obwodzie pierśnicowym 542 cm. Wisi na nim drewniana kapliczka z wizerunkiem Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Podczas pisania tych zdań, przypomina mi się historia pomnikowego modrzewia europejskiego, który rośnie w pomnikowej alei w pobliżu dąba „Bartek” o obwodzie 370 cm i potwierdzonym naukowo wieku 220 lat.  Drzewo wyjątkowe, ale „pechowo” rośnie w pobliżu „Bartka” i stąd jest praktycznie przeoczane i niezauważane. Wnioski takie wyciągam m.in. z opowieści chociażby kilku znajomych, którzy widzieli „Bartka” na własne oczy i wytrzeszczali je, jak zapytałem o pomnikową aleję drzew rosnących w jego pobliżu, w której znajduje się wspomniany modrzew.

Fot. Maciej Józefowicz

Fot. Maciej Józefowicz

Podobnie jest z dębem „Przemko”. Ludzie „zachłyśnięci” potęgą „Mieszka”, często nie zwracają uwagi, że w pobliżu rośnie – chociaż szczuplejszy – także potężny i fenomenalny dąb. Dlatego pamiętaj, że wybierając się gdzieś w celach dendrologicznych, warto sprawdzić, czy nie przegapimy przy okazji jakiejś innej, wspaniałej osobliwości świata drzew. Dęby „Mieszko” i „Przemko” – jak napisałem w tytule – to ścisła elita rodzimej dendroflory i dlatego będąc w Kończycach bezwzględnie należy pokłonić się obu okazom, a najlepiej obejrzeć wszystkie drzewa w parku bo „im więcej drzew oko zobaczy, tym bardziej dusza się raduje”. ;-))

W artykule wykorzystałem informacje z albumu Pawła Zarzyńskiego, Krzysztofa Borkowskiego i Roberta Tomusiaka „Drzewa Polski. Najgrubsze. Najstarsze. Najsłynniejsze” oraz albumu Aleksandra Żukowskiego „Sławne drzewa województwa śląskiego”.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • mareke //13 Kwi 2018

    Przepiękny! Już kombinuję jak tam się wybrać jeszcze w tym roku.

    • Paweł Lenart //17 Kwi 2018

      Witaj serdecznie Marku!
      Także planuję tam pojechać w tym roku. Po zdjęciach Maćka i Marzeny czuję dębowy głód, który może być zaspokojony tylko poprzez zobaczenie ich na żywo. 😉

      Pozdrawiam. 😉

  • Sznupok //13 Kwi 2018

    Cześć Pawle , po pierwsze dziękuję za wykorzystanie zdjęć i pokazanie potęgi kończyckich dębów szerszemu gronu. Po drugie , masz całkowitą rację . Duży może więcej , Przemko jako mniejszy jest w cieniu wielkiego brata 🙂 , po trzecie jak ktoś nazywa się Von Thun und Hohenstein , znaczy ,że jest osobą o wielkiej osobowości / vide działania hrabiego w sprzwie dębów , i charytatywna działalność grafini / a nie szmalcownikiem – nota bene Róza Thun – europarlamentarzystka – to wnuczka grafini Gabrieli , po czwarte , nie wysłałem do Ciebie zdjęć obrazujących otoczenie dębów – zachęcający na „piknik” kącik pod dębami z wygrawerowanymi na ławach imionami dębów . A po ostatnie – chyba już wiem co tak kręci dendromaniaka Pawła . Te Quercusy na prawdę robią wrażenie , zwłaszcza ,że przy nich wyglądamy jak mrówki. Możesz spodziewać się następnych „kukułczych jajek” z naszej strony . Buk w Leśnicy idzie na tapetę. Wkrótce . Wezmę miarkę . Nigdzie go nie ma w literaturze . Może będziemy „kolumbami” w tej materii 🙂 Pozdrowienia , dzięki za link do salamandry.

    • Paweł Lenart //17 Kwi 2018

      Witaj serdecznie! ;))
      Cała przyjemność po mojej stronie. Gdyby nie Wy i Wasze zdjęcia, nie byłoby tego artykułu. Drzewa te są fenomenalne. Mam nadzieję, że w końcu zobaczę je na żywo. Teraz – po obejrzeniu Waszych fotek, mam jeszcze większą chęć ich obejrzenia.
      Takie dęby należy oglądać w wyciszeniu, bardzo spokojnie, centymetr po centymetrze. Mają w sobie coś niezwykłego i dobrego. Ja to po prostu czuję.

      Buka w Leśnicy zamawiam w trybie pilnym, tym bardziej, że – jak piszecie – jest on nieznany. Czyżby obudził się u Was duch treehuntera? 😉

      Serdeczności. 😉

  • wojek //15 Kwi 2018

    Witajcie Tow. Lenart
    Tym razem muszę zabrać głos w obronie prawdy historycznej. Piszecie, że dąb Mieszko nie ma 700-800 lat i słusznie bo on ma ponad 1000 lat. Przecież my Stary Wojciech sadziliśmy go do spółki z tow. Mieszkiem I po tym jakeśmy sprali na kwaśne jabłuszko szalikowców Hodona pod Cedynią. Mieli zarazy jedne obiekcje po tym jak sędzia podyktował karnego w ostatniej minucie spotkania finałowego o Puchar Grodów Nadodrzańskich dla naszych rzecz jasna. A Wy co Towarzyszu zapewne polecieliście świętować tryumf do Tow. Mieczysława zamiast zgłębiać prawdę historyczną:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Paweł Lenart //17 Kwi 2018

      Towarzyszu Wojciechu! 😉
      Zaprawdę po Waszych słowach domniemam, że na partyjnych zjazdach coraz mniej dyskusji prowadzicie, a coraz częściej zacne, aczkolwiek podejrzane trunki smakujecie, tudzież zwane bimbrem lub okowitą. ;)))))

      A towarzysza Mieczysława planuję wkrótce odwiedzić. Wszak remanent wiosenny płynów do rozmowy czas sporządzić. ;-))))

      Pozdrawiam. 😉

  • Sznupok //16 Kwi 2018

    Cześć Wojtku ! Na pewno słyszałeś powiedzenie ,że nie jednemu psu na imię Burek. Podobna sprawa ma się z dębami . To nie ten Burek 🙂

  • wojek //18 Kwi 2018

    Witajcie Towarzyszu Pawle:)
    Jako jeszcze młody członek Partii pewnych rzeczy nie rozumiecie i nie znacie. Widzicie my radzimy o bardzo poważnych rzeczach (vide informowałem Was nie dawno o jednym z naszych tematów) a chociażby doświadczenia tow. Błazowskiego (tak właśnie tego z serialu „Czarne chmury”) są jednoznaczne. Mówił przecież wyraźnie „bez miodu tego nie rozgryzę:)”
    Co do remanentów, to i owszem są wręcz niezbędne biorąc w szczególności pod uwagę już zaawansowaną wiosenkę. Tylko Paweł zlituj się i trzymaj się z daleka od Reinbachów. Serpentynek wprawdzie opuścił juz detox ale jakoś dziwnie reaguje na dźwięk Twojego imienia, zupełnie nie rozumiem dlaczego:) A przecież zbliża się sezon i musi być na posterunku i straszyć turystów, w końcu za to ma płacone:)
    Serdecznie pozdrawiam Przyjacielu:)
    Darz Grzyb:)

  • wojek //18 Kwi 2018

    Witaj Maćku:)
    Powiedzenie i owszem słyszałem. Tylko Burki to nie moja specjalność:) Dęby to co innego. A już w szczególności tak okazałe jak na Twoich zdjęciach. Jakie natura potrafi stworzyć cuda tylko podziwiać! Maćku a jeszcze lepiej jak w cieniu takich pięknych dębów rosną sobie boletusy:) O ile oczywiście teren nie jest prawnie chroniony!
    Pozdrawiam serdecznie:)