facebooktwitteryoutube
Aktualności - 15 Lis, 2017
- 3 komentarze
Dąb szypułkowy „Bliźniak”. Nietypowy pradziad u schyłku żywota.

400 lat życia, obliczonych metodą szacunkową, 904 cm obwodu pierśnicowego (stan na 2011 rok), kilkanaście metrów wysokości, współrzędne: N 51°22.962′ , E 17°27.24′ i dwa organizmy zrośnięte w jeden. Tak prezentuje się jeden z najpotężniejszych w kraju dębów szypułkowych. To „Bliźniak”, sąsiad opisanego i pokazanego ostatnio przeze mnie innego, wyjątkowego okazu dęby szypułkowego Henryk. Rośnie na północ od miasta Twardogóra Sycowska, za Przysiółkiem Wesółka.

Owa nietypowość tego dębu polega na zrośnięciu się dwóch drzew, które – zgodnie z obowiązującymi zasadami w dendrometrii, można traktować jako pojedynczy egzemplarz z uwagi na to, że do wysokości 130 cm od podstawy pnia, pień tworzy całość. Rozwidlenie (rozgałęzienie) na dwa odrębne drzewa, następuje na wysokości około 4. metrów. Zatem jest to pierwsza nietypowość tego okazu ponieważ stare dęby to w przeważającej większości drzewa pojedyncze.

Na jednym ze zdjęć widać przy pniu, postawiony przeze mnie plecak, aby pokazać ogrom pnia Bliźniaka. Myślę, że takich plecaków zmieściłoby się co najmniej 10 i jeszcze nie pokryłyby one szerokości pnia z jednej strony. Drugą nietypowością opisywanego okazu jest jego szeroka, chociaż zdewastowana korona. Przypomina ona pokrój charakterystyczny dla drzew rosnących na otwartej przestrzeni. Jednak Bliźniak rośnie w zwarciu, mając bardzo liczne, chociaż setki lat młodsze, drzewne towarzystwo.

I tu trzeba się chwilę zastanowić. To, że Bliźniak rośnie w towarzystwie, nie oznacza, że zawsze tak było. 400 lat to kawał czasu. Kiełkujący, przyszły olbrzym, mógł wtedy rosnąć na otwartej przestrzeni. Być może było to jakieś pole uprawne lub łąka. Wówczas, w otoczeniu Bliźniaka, mogło nie być żadnych drzew. A może były, a dąb i tak postanowił wyglądać jak rosnący na otwartej przestrzeni? Można się tylko domyślać. Gdyby tak było to byłaby to nietypowość Bliźniaka numer 3.

Dąb ten znajduje się w bardzo kiepskim stanie zdrowotnym. Wyraźnie widać na nim postępujące procesy zamierania. Znaczna część konarów, w tym jeden szczególnie okazały, wyrastający na wysokości około 5. metrów, odłamała się lub zamarła. Pnie obu drzew są w znacznej części pozbawione kory, a wygląd odsłoniętego drewna, jednoznacznie wskazuje, że zostało ono poważnie uszkodzone przez grzyby. Bliźniak przypuszczalnie nigdy nie był poddawany żadnym zabiegom konserwatorskim.

Drzewo posiada status pomnika przyrody, chociaż nie zauważyłem na nim charakterystycznej, zielonej tabliczki. Byś może odpadła razem z korą. Drzewo mocno ucierpiało podczas incydentu wiatrowego „Ksawery” w dniu 5. października 2017 roku. Wyłamaniu uległy dalsze konary i gałęzie. Obecnie, część z nich leży pod dębem lub zwisa na kikutach konarów. Stając naprzeciwko Bliźniaka wyraźnie widać, że jedno drzewo (mniejsze) jest już całkowicie martwe.

Tylko drugie drzewo – wyższy Bliźniak, wykazuje jeszcze oznaki życia, pokrywając co roku swoją bardzo zubożałą koronę, zielonymi liśćmi. Z roku na rok jest ich jednak coraz mniej. Drzewo znajduje się w fazie rezygnacji i opada całkowicie z sił. Dla ludzi mniej wrażliwych na piękno przyrody, Bliźniak stanowi kawał potężnego suchara, dokonującego żywota. Dla miłośników sędziwego drzewostanu to wielka przyjemność i zaszczyt oglądania tego okazałego dębu.

Rzecz jasna – zaliczam się do tej drugiej grupy i z radością odwiedziłem w tym roku dwa razy Bliźniaka i sąsiadującego z nim Henryka (w lutym i październiku). W nadchodzącym sezonie zimowym, odwiedzę okazałe drzewa jeszcze raz. Intuicja podpowiada mi, że w ich pobliżu, warto poszukać jeszcze innych pereł dendroflory, nie będących pomnikami przyrody, które nie są znane szerszej społeczności i czekają na odnalezienie. Takich drzew wyszukuję do mojego cyklu.

Bliźniak – nietypowy, dębowy pradziad, będący zrostem dwóch sędziwych dębów szypułkowych, rosnący w towarzystwie innych drzew i mający koronę bardziej charakterystyczną dla okazów rosnących na wolnej przestrzeni, niż w zwarciu, jest jedną z największych atrakcji dendrologicznych Wzgórz Twardogórskich. Chociaż nie załączyłem go, jak i jego brata – Henryka do cyklu pereł dendroflory (bo tam zamieszczam drzewa nieznane i niebędące pomnikami przyrody) to nie wyobrażam sobie, aby nie pokazać tych wyjątkowych drzew na blogu i nie poświęcić im artykułu. 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

  • wojek //16 Lis 2017

    Witaj Paweł:)
    Kolejna perełka z Twojej kolekcji. Mówisz, że ten dąb ma około 400 lat, czyli pamięta potop szwedzki z XVII wieku, ba nawet to jakeśmy z Karolem Chodkiewiczem wedle Kirholmu ze szwedziny gulasz uskuteczniali:) Ileż to jest historii! Szanujmy tych niemych świadków (czy naprawdę niemych?)
    Ps.
    A kiedy będzie o dębie Wojciech?:)
    Serdecznie pozdrawiam:)

    • Paweł Lenart //17 Lis 2017

      Wojtek – cały czas się nad zastanawiam. Jak „rozmawiać” z drzewem? Jak odczytać to, czego był świadkiem?
      Pozdrawiam. 😉

  • krzysiek z lasu //21 Lis 2017

    ” Bliźniak przypuszczalnie nigdy nie był poddawany żadnym zabiegom konserwatorskim.”
    Czyli bez Żadnej wizyty u lekarza przeżył 400 lat!!!
    Zacny pradziad, i robi wrażenie 😉